Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie

Dziś przedstawię książkę twórcy medycyny komórkowej dr med. Mathiasa Ratha pt. „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie”.

Dlaczego Zwierzęta Nie Dostają Zawałów Tylko My Ludzie - zdjęcie 1

Książka ta opisuje odkrycia jakich dokonał dr Rath wraz z zespołem już na początku lat 90-ych XX w. Są one na tyle rewolucyjne, że ich upowszechnienie spowoduje bankructwo przemysłu leków kardiologicznych tj. głównie na obniżenie cholesterolu, ciśnienia czy diuretyków. Dlatego mimo upływu ponad ćwierci wieku wciąż znane jest ono nielicznym, choć ich liczbę w skali świata mierzy się już w milionach, a nie w tysiącach jak to było jeszcze z dekadę temu.

Na czym polegają te rewolucyjne odkrycia?
przyczyną miażdżycy, zawałów, udarów, arytmii i innych chorób serca jest chroniczny niedobór witaminy C i w mniejszym stopniu innych komórkowych składników odżywczych, co powoduje niestabilność ścian tętnic, ich uszkodzenia i wynikającą z tego powodu miażdżycę, która jest procesem naprawczym, tj. zastępczym sposobem zapewnienia stabilności ścian tętnic; miażdżyca to po prostu łagodniejsza forma szkorbutu;
prawie wszystkie zwierzęta produkują w swoim organizmie tzw. endogenną witaminę C (np. koza ok. 15 g dziennie), co zabezpiecza je przed miażdżycą i chorobami serca;
miażdżycę tętnic można zatrzymać, a nawet cofnąć przez przyjmowanie odpowiednich dawek  witaminy C, witaminy E, L-lizyny i L-proliny
miażdżyca nie występuje w żyłach ze względu na dużo niższe ciśnienie krwi niż w tętnicach
miażdżyca występuje głównie w tętnicach wieńcowych, gdyż są one dużo bardziej obciążone mechanicznie niż inne tętnice (podczas każdego pompowania krwi przez serce ulegają ściśnięciu)
cholesterol odkładający się w tętnicach jest skutkiem, a nie przyczyną miażdżycy i chroni nas przed śmiercią lub inwalidztwem; gdyby nie on doszłoby do powstania skrzepu i zamknięcia światła tętnicy.

W pierwszym, wstępnym rozdziale książki dr Rath przedstawia swój dziesięciopunktowy program w optymalizacji zdrowia układu krążenia. Poniżej go w skrócie przedstawię.

1. Zrozum jak działa Twój układ krążenia. 
Długość wszystkich dużych i małych naczyń krwionośnych w naszym organizmie to prawie 100.000 km, a ich powierzchnia jest porównywalna z dużym stadionem piłkarskim! Ludzkie serce uderza 100 000 razy każdego dnia i wykonuje największy wysiłek ze wszystkich organów. Zdrowie całego organizmu zależy od zdrowia układu krążenia, a Twój wiek odzwierciedla stan Twoich naczyń krwionośnych i serca. Zatem możesz być więc np. 45-letnim starcem z zapchanymi tętnicami albo 80-letnim jeszcze dość młodym człowiekiem z drożnymi naczyniami.

2. Wzmocnij ściany swoich naczyń krwionośnych.
Niestabilność ścian naczyń krwionośnych i ich uszkodzenia są głównymi przyczynami powstawania złogów miażdżycowych. Naturalnym „cementem” stabilizującym ściany naczyń krwionośnych jest witamina C. Nasza codzienna dieta jest zbyt uboga w witaminę C, więc trzeba ją suplementować, ale nie w postaci pastylek z apteki. Najlepszy jest według mnie proszek witaminy C np. z ekstraktu z owoców dzikiej róży czy aronii (choć jest dość drogi – jednak w przeliczeniu na masę i tak sporo tańszy niż apteczne pastylki), które zawierają dużo witaminy C. Chodzi bowiem o jej przyswajalność. Ta apteczna jest słabo przyswajalna. Stosując dużo tańszy syntetyczny, słabo przyswajalny proszek (np. ze Stanlabu) należy go zmieszać np. rozpuszczając w soku pomarańczowym czy w wodzie z dodatkiem soku z cytryny i miodu spadziowego (ma dużo bioflawonoidów ułatwiających przyswajalność witaminy C).
Minimalna dawka witaminy C dla osób niebiorących leków to 600 mg na dobę. Tyle można dostarczyć organizmowi zjadając codziennie np. ok. 1/3 kg natki pietruszki albo 6,5 sztuki świeżej papryki. Jak ktoś da radę może zrezygnować z suplementacji.

3. Usuń w sposób naturalny złogi zalegające w Twoich arteriach.
Aminokwasy lizyna i prolina są substancjami „teflonowymi”, które wraz z witaminą C pozwalają w naturalny sposób usunąć istniejące złogi miażdżycowe. Proces ten trwa tym dłużej im większy jest stopień zaawansowania miażdżycy.

4. Rozluźnij ściany swoich naczyń krwionośnych.
Magnez oraz witamina C zapobiegają spazmom ścian naczyń krwionośnych i normalizują poziom ciśnienia krwi. Dodatkowe korzyści może przynieść zastosowanie w diecie naturalnego aminokwasu – argininy, która jest metabolizowana do tlenku azotu, rozszerzającego naczynia krwionośne.

5. Wyreguluj pracę swojego serca.
Serce jest silnikiem układu krążenia. Tak jak silnik samochodu tak i miliony komórek mięśnia sercowego do prawidłowego działania potrzebują stałego dopływu paliwa. Tym paliwem są dla serca: karnityna, koenzym Q-10, witaminy z grupy B oraz wiele minerałów i pierwiastków śladowych w optymalnych dawkach. Te składniki zapewniają właściwe funkcjonowanie elektrycznych komórek serca dzięki czemu serce bije regularnie.

6. Chroń swoje naczynia krwionośne przed biologiczną korozją.
Biologiczna korozja, czyli utlenianie, niszczy układ krążenia i przyspiesza proces starzenia. Do najważniejszych naturalnych przeciwutleniaczy zaliczyć można: witaminę C, witaminę E, beta-karoten i selen. Optymalne dzienne ich spożycie zapewnia skuteczną ochronę przed utlenianiem. Od siebie dodam, że jak wynika z wcześniej przedstawianej przeze mnie książki najsilniejszym i najlepszym naturalnym przeciwutleniaczem jest nasza Matka Ziemia, a więc jak najwięcej chodźmy po niej, siedźmy lub stójmy boso i pobierajmy od niej wolne elektrony.
Nie pal, bo składniki dymu papierosowego przyspieszają ponad normę proces utleniania ścian naczyń krwionośnych (w dymie jest dużo wolnych rodników).

7.  Regularnie uprawiaj ćwiczenia fizyczne.
Aktywność fizyczna jest podstawą zdrowia układu krążenia. Systematyczne uprawianie takich dyscyplin sportu jak: chodzenie, pływanie, jazda na rowerze są idealne dla nas wszystkich, bez względu na wiek.

8. Stosuj zdrową dietę.
Dieta naszych przodków sprzed tysięcy lat obfitowała w pokarm roślinny zawierający błonnik i witaminy. Te preferencje dietetyczne ukształtowały dzisiejszy metabolizm naszych organizmów. Dieta bogata w owoce i warzywa, zawierająca małe ilości tłuszczów i cukrów sprzyja zdrowiu układu krążenia.

9. Znajdź czas na relaks.
Stres fizyczny i emocjonalny jest czynnikiem ryzyka dla układu krążenia. Długotrwały stres fizyczny lub emocjonalny wyczerpuje zapasy witamin i innych składników odżywczych w organizmie i wymaga ich uzupełnienia w diecie.

10. Zacznij od razu.
Jak dowodzą badania naukowe miażdżyca zaczyna się już u 10-letnich dzieci. Nie czekaj więc i zacznij już dziś nawet jak masz 25 lat i świetnie się czujesz i masz dobrą kondycję fizyczną.

Poniżej zestawienie komórkowych składników odżywczych dla Programu Podstawowego dla zdrowia układu krążenia. Wartości liczbowe po lewej stronie kreski to ilości minimalne dla osób zdrowych (młodzież i dorośli), a wartości po prawej stronie kreski są przeznaczone dla osób z podwyższonym zapotrzebowaniem na komórkowe składniki odżywcze (np. stale biorących leki i mających już zaawansowaną miażdżycę)

WITAMINY
C: 600 – 3000 mg
E: 130 – 600 IU (jednostki międzynarodowe)
beta-karoten: 1600 – 8000 IU
B1: 5 – 40 mg
B2: 5 – 40 mg
B3: 45 – 200 mg
B5: 40 – 200 mg
B6: 10 – 50 mg
B12: 20 – 100 mcg (1 mcg = 0,001 mg = 10^-6 g)
D3: 100 – 600 IU (dziwnie mało, bo oficjalnie nawet zalecają brać 1000-2000 IU, a ja biorę 4000 IU, a jak czuję że mnie coś bierze to nawet i 10000 IU)
kwas foliowy: 90 – 400 mcg
biotyna: 60 – 300 mcg

MINERAŁY
wapń: 30 – 150 mg
magnez: 40 – 200 mg
potas: 20 – 90 mg
fosfor: 10 – 60 mg

PIERWIASTKI ŚLADOWE
cynk: 5 – 30 mg
mangan: 1 – 6 mg
miedź: 300 – 2000 mcg
selen: 20 – 100 mcg
chrom: 10 – 50 mcg
molibden: 4 – 20 mcg

AMINOKWASY I INNE KOMÓRKOWE SKŁADNIKI ODŻYWCZE
L-prolina: 100 – 500 mg
L-lizyna: 100 –  500 mg
L-karnityna: 30 – 150 mg
L-arginina: 40 – 150 mg
L-cysteina: 30 – 150 mg
inozytol: 30 – 150 mg
koenzym Q-10: 5 -30 mg
pyknogenol: 5 – 30 mg
bioflawonoidy: 100 – 450 mg

Potem jest jeszcze kilka stron gdzie jest opis funkcji różnych komórek i schemat pojedynczej komórki z jej elementami składowymi. Są też bardzo dobre ilustracje i zdjęcia mikroskopowe różnych komórek np. śródbłonka, mięśni gładkich, płytek krwi, białych krwinek i komórek mięśnia sercowego.

Drugi rozdział dotyczy miażdżycy, zawału serca i udaru mózgu. Przedstawia wyniki badania, przeprowadzonego metodą Superszybkiej Tomografii Komputerowej. Dzięki niej określono roczny przyrost miażdżycy w zależności od stopnia zaawansowania od 4 do 40 mm2. Im większe zaawansowanie tym większy przyrost. Średnio było to 44% u każdego badanego pacjenta. Po zastosowaniu ww. programu witaminowego (w szczególności witaminy C i E oraz lizyny i proliny) złogi miażdżycowe przestawały rosnąć, cofały się a u 51-letniego pacjenta mającego początkowe stadium miażdżycy bez objawów zniknęły. W rozdziale jest przedstawionych wiele listów od pacjentów potwierdzających działanie programu witaminowego i poprawy ich zdrowia podczas  gdy leczenie konwencjonalne było mało lub w ogóle nieskuteczne.
Są przedstawione także badania kliniczne z witaminą C wskazujące na zmniejszenie się złogów miażdżycowych w ciągu 12 miesięcy przy przyjmowaniu 1500 mg witaminy C dziennie. Badań tych nie rozwijano dalej przez ok. 50 lat! Są też opisane badania wpływu na miażdżycę witaminy E i prowitaminy A (beta-karotenu) oraz B6 i B12 które zmniejszają o co najmniej 30% ryzyko zawału lub udaru.
Jest tu też wyjaśnione dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca. Chodzi o witaminę C zabezpieczającą przed miażdżycą. Jest tu wyjaśnione w jaki sposób witamina C chroni przed miażdżycą. W uproszczeniu – pobudza ona syntezę kolagenu, który zapewnia elastyczność naczyń krwionośnych dzięki czemu nie tworzą się pęknięcia w ich ścianach i naczynia są stabilne. Mamy tu też dowód w postaci badania na świnkach morskich (tak jak ludzie nie produkują w swoich organizmach witaminy C), że oficjalnie zalecana dawka witaminy C (badano 60 mg) powoduje rozwój miażdżycy, co nie nastąpiło przy wysokiej dawce, tj. 5000 mg. Szkoda że nie zbadano dużo niższej dawki np. 500 mg czy minimalnej zalecanej przez dr Ratha 600 mg, ale celem było tu potwierdzenie teorii że niedobór witaminy C powoduje miażdżycę, a nie ustalenie minimalnej dawki, która nie powoduje miażdżycy.
Na końcu rozdziału mamy wyjaśniony mechanizm naturalnego cofania się choroby sercowo-naczyniowej przy zapewnieniu odpowiednich dawek witamin i innych składników. Dowiadujemy się m.in., że lizyna i prolina tworzą wokół cząsteczek tłuszczów warstwę, która nie pozwala się im przyczepiać do ścian naczynia, a te które już są przyczepione zostają dzięki temu od niej oderwane. To powoduje przejściowy wzrost poziomu cholesterolu we krwi. Nie należy wtedy panikować, bo to oznaka zdrowienia. Po około 3 tygodniach poziom cholesterolu powinien wrócić do poprzedniego, a później spaść. Na samym końcu mowa jest o usuwaniu złogów wapnia dzięki witaminie D. Autor jednak nie wspomina o badaniach wskazujących na to, że do tego potrzebna jest także witamina K2 MK7.

Rozdział trzeci dotyczy cholesterolu. Jest on tylko drugorzędnym czynnikiem ryzyka. Podwyższony poziom cholesterolu nie jest przyczyną, a skutkiem choroby sercowo-naczyniowej. Cholesterol jest transportowany z wątroby przez LDL do miejsca uszkodzenia ściany tętnicy i tam się wbudowuje łatając uszkodzenie. Zatem „zły” cholesterol LDL po pierwsze nie jest zły, a po drugie nie jest to cholesterol tylko lioproteiny o niskiej gęstości transportujące cholesterol od wątroby z krwią. HDL także nie jest „dobrym” cholesterolem, ale są to lipoproteiny o wysokiej gęstości transportujące cholesterol do wątroby. Listy od pacjentów dowodzą że program witaminowy opisany wyżej działa i na cholesterol. Np. 45-letniemu mężczyźnie po 4 miesiącach jego realizacji cholesterol spadł z 259 do 175 mg/dl. Pacjent stosował tu jednak także dietę bogatą w błonnik, który to „wypłukuje” cholesterol z organizmu w sposób naturalny. Tak więc zamiast trujących statyn program witaminowy dr Ratha i dużo błonnika w diecie także pozwala osiągnąć wynik cholesterolu w oficjalnej normie.
10-krotnie groźniejszym drugorzędnym czynnikiem ryzyka jest lipoproteina (a). Ma ona jakby biologiczną taśmę przylepną i znacznie lepiej przyczepia się do ścian naczynia niż „cholesterol” LDL. Dlaczego w Polsce zatem standardowo się nie bada poziomu tej substancji, która jest lepszym wskaźnikiem stopnia miażdżycy niż cholesterol? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie ma leku, który obniżałby jej poziom. Obniża jej poziom za to witamina C, a także 2-4 g witaminy B3.
Na koniec rozdziału mamy ciekawostkę. Dlaczego niedźwiedzie nie wymarły skoro poziom ich cholesterolu, gdy zapadają w sen zimowy, wynosi średnio ponad 400 mg/dl, a bywa że i 600 mg/dl? I to by było na tyle jeśli chodzi o mit cholesterolowy. Nie wyginęły bo po przebudzeniu ze snu produkują dużo witaminy C i jeszcze dostarczają jej sobie z dietą i to co im się przez zimę nagromadzi w naczyniach zostaje szybko usunięte.

Rozdział czwarty dotyczy nadciśnienia tętniczego. Przyjmowanie optymalnych dawek w diecie (lub w razie niemożliwości naturalnie suplementowanych): witaminy C, magnezu, argininy,koenzymu Q-10 oraz lizyny i proliny pozwala na obniżenie ciśnienia. Dalej mamy wyjaśnione jaka jest rola każdego z ww. składników. Mamy listy od pacjentów i jedno badanie kliniczne, które potwierdzają, że to działa. W badaniu uzyskano średni spadek ciśnienia skurczowego pacjentów o 16%, a rozkurczowego o 15% (średnie ciśnienie przed kuracją wynosiło 167/97 mm Hg).

Rozdział piąty dotyczy niewydolności serca. Główną przyczyną jest tu znowu chroniczny niedobór witamin i innych komórkowych składników odżywczych. Autor przedstawia skrótowo jak wygląda leczenie (jeśli to w ogóle tak można nazwać) konwencjonalne niewydolności serca. Sprowadza się to do leków na objawy. Niewydolność serca powoduje spadek ciśnienia krwi i mniej ukrwione nerki przestają prawidłowo pracować i w organizmie, zwłaszcza w nogach, gromadzi się woda. Leki moczopędne wypłukują tę wodę, a wraz z nią witaminy i minerały co jeszcze nasila ich niedobór i zwiększa niewydolność serca aż w końcu dochodzi do śmierci. Dr Rath zaleca przy niewydolności serca optymalny dodatek komórkowych składników odżywczych: witaminy C, koenzymu Q-10, karnityny i magnezu. Znowu przytacza listy  oraz podaje że badania naukowe potwierdziły skuteczność w niewydolności serca ww. składników. Podaje też przypadki gdy dzięki witaminom stan serca poprawił się w dość krótkim czasie (2-3 miesiące) na tyle, że przeszczep nie był już konieczny. Później przedstawia w skrócie badania nad programem witaminowym gdzie uzyskano 20% wzrost wydolności serca w ciągu 2 miesięcy, a także badania nad koenzymem Q-10, witaminą B1 i karnityną. Profesorowie Peter Langsjoen i Karl Folkers ze współpracownikami z Uniwersytetu Teksańskiegu w Austin wykazali, że biorąc dodatkowo oprócz lekarstw koenzym Q-10 można znacznie zwiększyć szanse na przeżycie (po 3 latach żyło 75% początkowych uczestników badania, z których tylko co trzeci nie brał koenzymu Q-10) . Witamina B1 i karnityna także miały pozytywny wpływ. Leczenie niewydolności serca przez przeszczep autor porównał do wymiany silnika w samochodzie podczas gdy skończyło się w baku paliwo.

Rozdział szósty dotyczy arytmii serca. Przyczyna ta sama co wcześniej. Autor zaleca dostarczanie w optymalnych ilościach: witaminy C, koenzymu Q-10, magnezu i karnityny. Znów mamy listy od pacjentów oraz badanie kliniczne, które wykazało, że program składników odżywczych może zmniejszyć czas trwania epizodów arytmii o 30%. Autor wyjaśnia też dlaczego często arytmie wysterują u młodych kobiet w okresie rozrodczym. Oprócz krwi w czasie miesiączki kobieta traci wtedy też zawarte w niej witaminy, minerały i inne składniki odżywcze. Ich niedoborem szczególnie dotknięte są „elektryczne” komórki mięśnia sercowego przez co ulega zaburzeniu wytwarzanie i przewodzenie impulsu elektrycznego i dochodzi do arytmicznego bicia serca.
Na końcu rozdziału mamy wykaz specjalnych komórkowych składników przy arytmii wraz z krótką charakterystyką. Są to: witamina C, witaminy B1, B2, B3, B5, B6, B12 i biotyna, koenzym Q-10, karnityna, magnez i wapń.

Rozdział siódmy dotyczy cukrzycy. Jednym z jej katastrofalnych następstw są zawały serca i udary mózgu. Jak dowodzi autor przyczyną cukrzycy jest także niedobór witaminy C, nadmiar glukozy oraz  podobieństwo cząsteczek witaminy C i glukozy. W takiej sytuacji błony biologiczne komórek śródbłonka obładowane glukozą przepuszczają ją do ścian naczyń krwionośnych, co prowadzi do uszkodzeń ścian całej arterii, miażdżycy a z czasem zawału, udaru albo też martwicy nóg jeśli dojdzie do zaczopowania tętnic do nich prowadzących, co kończy się ich amputacją. Gdy organizm ma zapewnioną właściwą ilość witaminy C do ścian naczyń trafia witamina C a nie glukoza i nie dochodzi do destrukcji ścian arterii. Gdy osoba chora na cukrzycę będzie przyjmowała dodatkowo 1-2 gramów (albo i więcej zależy od nasilenia cukrzycy) witaminy C dziennie równowaga między glukozą a witaminą C zostanie przywrócona i naczynia krwionośne nie będą już niszczone przez cukier, a zaburzenia sercowo-naczyniowe ustąpią lub znacznie się zmniejszą. Na dowód tego autor prezentuje kolejne listy od pacjentów. Prezentuje też dowód kliniczny, że witamina C obniża poziom cukru we krwi i zapotrzebowanie na insulinę. Dr Rath cytuje badania prof. R. Pflegera z zespołem z Uniwersytetu w Wiedniu. Wykazali oni, że dodatek do diety 300-500 mg witaminy C dziennie znacząco poprawiło metabolizm cukrzyków. Poziom cukru obniżył się średnio o 30%, a zapotrzebowanie na insulinę średnio o 27%. Cukier w moczu został prawie wyeliminowany. Badanie to opublikowano już w 1937 roku i do dzisiaj nie ma o nim ani słowa w żadnym podręczniku medycznym!! Dr Rath określa wprost jako zbrodnię przeciwko ludzkości fakt, że lekarze nie są na studiach uczeni o roli witaminy C w cukrzycy i że nie jest to praktykowany sposób leczenia cukrzycy. Autor podaje też bardziej współczesne nam badania także innych składników jak witamina E, magnez i chrom.

Rozdział ósmy dotyczy zastosowania komórkowych składników odżywczych w przypadku dusznicy bolesnej, w zapobieganiu i terapii wspomagającej po zawale serca po operacji wszczepienia bypassów (obwodnicy mocno zwężonej tętnicy wieńcowej przez pobranie fragmentu żyły np. z łydki) oraz po zabiegu angioplastyki (balonikowania). Tu znowu mamy listy i dowody na to że program witaminowy pomaga w ww. przypadkach. Dowiadujemy się np. że witamina C przyspiesza gojenie ran (dzięki stymulacji syntezy kolagenu) oraz rozrzedza krew dzięki czemu np. zapobiega powstawaniu zakrzepów we wszczepionych bypassach.
Dr Rath zaleca rutynowo 1-2 g witaminy C dziennie przed i po operacji.

Rozdział dziewiąty dotyczy zewnętrznych i dziedzicznych czynników ryzyka w chorobach serca i układu krążenia. Do czynników tych zostały zaliczone:
– niezdrowa dieta (przetworzona oraz zawierająca dużo toksycznych konserwantów żywność)
– palenie tytoniu (wolne rodniki z dymu tytoniowego utleniają ściany naczyń krwionośnych uszkadzając je i przyczyniając się do miażdżycy)
– stres (w stresie organizm wytwarza adrenalinę, do czego zużywa witaminę C, a więc długotrwały stres powoduje ciągły niedobór witaminy C i miażdżycę a gdy cały zapas witaminy C zostanie zużyty może dojść do zawału serca).
– środki antykoncepcyjne i hormonalna terapia zastępcza (kobiety biorące hormony mają jak stwierdzono wyraźnie zaniżony poziom witaminy C; HTZ powoduje podobny efekt)
– diuretyki i inne leki (leki moczopędne wypłukują z organizmu witaminy, inne leki mniej ale także powodują ich ubytek)
– dializa (wypłukiwanie z krwi oprócz toksyn także witamin i innych składników odżywczych co zwiększa ryzyko wystąpienia choroby sercowo-naczyniowej)
– interwencje chirurgiczne (stres powodujący ubytek, niekiedy ostry,  witamin)
– czynniki dziedziczne (Homocysteinuria, Choroba Alzheimera, SM, Zwłóknienie torbielowate, Liszaj rumieniowaty, Neurofibromatoza, Choroba Parkinsona, Zespół Cushinga, RZS).
We wszystkich przypadkach zaleca stosowanie programu witaminowego, a o czynnikach dziedzicznych pisze jako o bombie, której nie da się zlikwidować, ale można ją rozbroić.

Rozdział dziesiąty dotyczy medycyny komórkowej. Według niej zdrowie czy choroba nie jest na poziomie organów, ale na poziomie milionów pojedynczych komórek tworzących te organy. Dr Rath charakteryzuje nam ten rodzaj medycyny i podaje jej 4 założenia, którymi oprócz ww. są: niezbędność witamin i innych składników odżywczych w każdej komórce do reakcji biochemicznych jakie w niej zachodzą, choroby serca i układu krążenia wynikają z ciągłego niedoboru witamin, dostarczenie do organizmu optymalnych ilości witamin i innych składników odżywczych (najlepiej w diecie) stanowi skuteczną profilaktykę chorób serca i układu sercowo-naczyniowego. Mamy tu też trochę biochemii (która witamina do którego procesu jest potrzebna, cykl Krebsa). Mamy też informację, że medycyna komórkowa w przeciwieństwie do konwencjonalnej nie wywołuje skutków ubocznych oraz odpowiedzi na różne pytania dotyczące medycyny komórkowej. Nowojorska Akademia Naukowa podała do publicznej wiadomości obszerny raport dr Bendicha, który prześledził wszystkie meldunki dotyczące rzekomych skutków ubocznych terapii witaminowych i udowodnił, że żaden z nich nie jest przekonywający. Krótko mówiąc: nie ma skutków ubocznych terapii witaminami!

Rozdział jedenasty, zatytułowany eliminacja chorób serca, mówi o tym dlaczego czytelnik do tej pory nie słyszał o witaminowym przełomie w medycynie mimo że minęło od tego czasu ponad ćwierć wieku. Chodzi rzecz jasna o zyski kartelu farmaceutycznego. Autor przedstawia tu jak działają koncerny i jakie oszukańcze sztuczki stosują, aby czerpać profity z chorób. Gdyby nie ich praktyki i siła wynikająca z dysponowania ogromnymi pieniędzmi to najprawdopodobniej choroby serca dzisiaj byłyby już tylko niemiłym wspomnieniem. Autor opisuje tu też całą historię przełomu witaminowego krok po kroku od  do USA i współpracy z dwukrotnym noblistą Linusem Paulingiem. Mamy też wzmiankę o batalii o to, aby witaminy były powszechnie dostępne a nie jedynie na receptę jak chciało FDA pod naciskiem koncernów farmaceutycznych. Batalia trwała w latach 1992-1994 i zakończyła się zwycięstwem Amerykanów. Uchwalona została (i to jednogłośnie!) ustawa dopuszczająca informowanie o właściwościach zdrowotnych witamin i o powszechnym do nich dostępnie jak i do naturalnych metod leczenia. Koncerny poniosły w USA klęskę, ale broni nie złożyły i teraz walczą przez komisję ONZ „Codex Alimentarius” o wprowadzenie na całym świecie zakazu stosowania naturalnych terapii i wolnego dostępu do witamin. Na razie dzięki różnym akcjom protestacyjnym, organizowanym przez Koalicję Dra Ratha w Obronie Zdrowia nie udało się im to, ale walka wciąż trwa. Od postawy każdego z nas zależy czy wygramy my czy też koncerny przeforsują nieetyczne i zbrodnicze prawo.
Dr Rath podaje też zasady postulowanego przez niego nowego systemu opieki zdrowotnej opartego na medycynie komórkowej:
1. Zdrowie jest zrozumiałe dla każdego (choroby wynikają z nieprawidłowego działania komórek mających za mało energii)
2. Zdrowie jest osiągalne dla każdego (o ile zwyciężymy w walce z koncernami o wolny dostęp do witamin)
3. Zdrowie bez działań ubocznych i bezpieczne dla każdego
4. Zdrowie jest dostępne dla każdego – koszty terapii naturalnych są dużo niższe niż konwencjonalnych
5. Zdrowie jest prawem człowieka – żaden koncern nie ma prawa blokować dostępu do witamin i innych naturalnych terapii (np. ziołami)
6. Skuteczna opieka zdrowotna skupia się na zapobieganiu – badania naukowe nakierowane na profilaktykę i eliminację chorób, a nie na leczenie objawów chorób
7. Podstawą nowego systemu zdrowotnego jest podstawowa opieka zdrowotna -konsultanci zdrowotni i centra zdrowia w każdej społeczności zastąpią nieefektywne i drogie wysiłki medycyny wysokich technologii.
8. Medyczne badania naukowe muszą zostać poddane kontroli publicznej – fundusze publiczne na badania w medycynie powinny być wydawane na rozwój metod leczniczych zapobiegających chorobom i je eliminujących, a nie na rozwój rynku farmaceutyków.

Rozdział dwunasty to zapis wykładu jaki wygłosił 4 maja 2002 roku dr med. Matthias Rath w Stanford Medical School oraz reakcje kardiologów na to, że mechanizm powstawania miażdżycy jest podobny do szkorbutu. Niektórzy uparcie twierdzili, że mają badania z których wynika, że witaminy nie mają znaczenia przy miażdżycy. Jednak gdy dr Rath prosił żeby podali jakie to jakoś nikt nie potrafił podać nawet jednej publikacji na ten temat.
Mamy też informację, że 2 lipca 1992 r. dwukrotny noblista Linus Pauling i dr Rath publicznie wezwali do likwidacji chorób serca, która według nich jest możliwa. Parę tygodni później rozpoczęła się dwuletnia batalia o wolność witaminową, o której już wyżej była mowa.
Na koniec mamy całą publikację dr med. Ratha i dr biochem. Aleksandry Niedźwiecki pt. „Program wzbogacania diety zatrzymuje rozwój wczesnej miażdżycy tętnic wieńcowych” która ukazała się w Journal of Apllied Nutrition i wykaz ok. 160 publikacji dotyczących badań witamin w leczeniu chorobach serca i układu krwionośnego.

Książka ta jest napisana przystępnym językiem, bez medycznego żargonu, a przez to jest obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą mieć zdrowy układ krążenia i  wiedzieć jak naprawdę powstaje miażdżyca i jaka jest jej faktyczna przyczyna. Autor zachęca, aby po przeczytaniu dzielić się tą wiedzą z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, sąsiadami i wszystkimi innymi którzy będą chcieli nas słuchać. Dlatego też dość dokładnie opisałem co jest w niej zawarte, aby i bez czytania całej książki czytelnicy bloga mogli mieć ogólne pojęcie na temat prawdy o miażdżycy i chorobach serca. I tak jak autor zachęcam do dalszego rozpowszechniania tych informacji, aby uwolnić nasze zdrowie spod okupacji koncernów farmaceutycznych. Nie pozwólmy im zablokować nam dostępu do witamin i naturalnych terapii.

Na temat koalicji dra M. Ratha w obronie zdrowia można poczytać tu: http://www.dr-rath-koalicja.pl/

Na koniec dodam jeszcze, że warto byłoby przeprowadzić badania połączenia programu składników odżywczych dr Ratha z uziemieniem ciała. Jak wykazały bowiem badania, opisane we wcześniej prezentowanej przeze mnie książce pt. „Jak czerpać zdrową energię z Ziemi. Uziemienie” proces uziemienia również przyczyniał się do poprawy zdrowia osób mających problemy z sercem czy układem krążenia – zmniejszał częstość arytmii oraz rozrzedzał znacznie krew już po 40 minutach. Należy zatem wnioskować, że połączenie obu metod powinno dać lepszy efekt niż tylko jedna z nich. Wysłałem w tej sprawie maila do Instytut Medycyny Komórkowej dra Matthiasa Ratha. Jeżeli dostanę odpowiedź to ją tutaj opublikuję. A na razie zapraszam do lektury książki.

Reklamy

5 myśli na temat “Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie”

    1. Brak tutaj jednego z najwzniejszych pierwiastków jakim jest krzem. Przy jego braku około 40 innych pierwiastków i witamin się nie wchłonie.
      A propos sylwestra , wszyscy źałują tylko zwierząt a ludzi juź nie. A w fajerwerkach są tony pierwiastkow trujących jak stront czy bar które lecą na zachwyconych gapiow.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Rzeczywiście nie ma w programie podstawowym dr Ratha krzemu i nie zauważyłem, aby gdziekolwiek w książce była o nim mowa. Co do fajerwerków – może dlatego nikt nie żałuje ludzi, że oni się trują sami na własne życzenie, a zwierzęta są zmuszone słuchać łomotu fajerwerków, bo nikt ich o zdanie nie pyta.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s