Jak się „szczepią” politycy i inne marionetki systemu matriksa

Wczoraj w Polsacie pokazywali jak marszałek (Knes)senatu i wicemarszałek (Knes)senatu, tj. Tomasz Grodzki i Stanisław Karczewski zostali rzekomo zaszczepieni przeciwko COVID-19 szczepionką Pfizera. Postanowiłem obejrzeć tę szopkę. Przyjrzałem się uważnie i wyglądało to tak, że osoba wykonująca rzekome szczepienie miała niby strzykawkę z igłą, ale: po pierwsze nie było widać skąd pobiera preparat do zaszczepienia (nie było widać żadnej fiolki), a sam moment rzekomego szczepienia obu polityków był widoczny tylko z daleka. Odległość była na tyle duża, że nie dało się rozpoznać czy stosowana przez szczepiącą pielęgniarkę igła była prawdziwa czy też tylko udawana.

Są takie specjalne igły, które się chowają w strzykawce i nie wbijają się pod skórę. Jak działa taka igła do „szczepień” medialnych widać na poniższym filmie:

https://www.youtube.com/watch?v=Aw48NOdWHBY&feature=youtu.be

A tu takie „szczepienie” w praktyce na przykładzie m.in. premiera Izraela Benjamina Netanyachu:

https://www.youtube.com/watch?v=h1o9mYWA2lE&feature=emb_logo

Szczęśliwego Nowego Roku

Wszystkim czytelniczkom i czytelnikom mojego bloga życzę szczęścia, zdrowia, pomyślności i sukcesów osobistych i zawodowych w Nowym 2021 Roku. Oby był on dla nas wszystkich dużo lepszy niż własnie mijający 2020 rok. Niech przebudzenie ludzkości postępuje dalej i szybciej, aby agonia matriksa wreszcie się skończyła i nastał nowy dużo lepszy świat na który czekamy.

Szczęśliwego Nowego Roku - Muzyka na Sylwestra 2021 - Sylwester 2021 - Nowy  rok 2021 muzyka - YouTube

Szczepionki na COVID-19 – ostrzeżenie przed śmiercią

Robert Brzoza dotarł do kolejnych bardzo niepokojących informacji na temat szczepionek na COVID-19 firm Pfizer i Moderna. Są też ulotki po polsku. Szczepionka Pfizera zawiera komponenty nanotechnologiczne nigdy dotąd niestosowane w żadnej szczepionce. Przez nie musi być przechowywana w temperaturze -70 stopni Celsjusza. Szczepionka może spowodować wstrząs anafilaktyczny, uszkodzenie mózgu i wiele innych równie destrukcyjnych skutków.
Szczepienie się czymś takim to niemalże szaleństwo.

Szczegóły tu: http://prorogeopolityka.pl/post/mamy-ulotke-polska-brytyjska-i-amerykanska-uwaga-ostrzezenie-przed-smiercia

Szczepionki na COVID-19, to medyczny eksperyment

Zamieszczam linka do wywiadu przeprowadzonego przez Justynę Sochę (Stowarzyszenie STOP NOP) z prof. Marią Dorotą Majewską na temat szczepień na COVID-19 opublikowanego w tygodniku „Warszawska Gazeta”. Jest tam wiele ważnych informacji o których media głównego ścieku ich tzw. eksperci nie powiedzą.

https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/7055-prof-maria-dorota-majewska-to-eksperyment-podyktowany-celami-politycznymi-i-finansowymi-globalnych-oligarchow

Wersja wizualnie lepsza do czytania: https://stolikwolnosci.pl/prof-maria-dorota-majewska-o-szczepionkach-na-covid-to-eksperyment/

Ważna rzecz – z tego co mówi prof. Majewska to osoby zaszczepione przez wiele miesięcy będą roznosić koronawirusa!

Jak zadbać o odporność w czasach tzw. pandemii

Na stronie Stolik Wolności pojawił się bardzo interesujący artykuł na temat tego jak zadbać o swoją odporność bez szczepionki na COVID-19. Warto przeczytać i stosować w praktyce. https://stolikwolnosci.pl/organizm-da-sobie-rade-bez-szczepionki-dbaj-o-odpornosc/

Jednak mam kilka uwag odnośnie informacji w artykule. Poniżej odnoszę się do tych informacji, gdyż są one moim zdaniem nieścisłe czy wręcz zmanipulowane.

Pierwsza rzecz dotyczy witaminy D3. Jak najbardziej należy ją suplementować i to w dawkach co najmniej 4000 IU (ja biorę codziennie 6000 IU), ale wraz z witaminą K2-MK7. Ta druga kieruje wapń do kości i zębów a nie do tętnic, gdzie najczęściej kieruje się wapń, zwłaszcza jak ktoś ma miażdżycę, gdyż jest mu tam najłatwiej trafić. Są na ten temat publikacje. Dwie z nich wymieniłem w moim wcześniejszym wpisie o witaminie D. Przy braniu witaminy K2-MK7 nawet biorąc 20000 IU witaminy D3 dziennie hiperkalcemia raczej nie powinna wystąpić, ale nie ma co przesadzać. Więcej niż 10000 IU dziennie witaminy D3 brać nie ma potrzeby chyba że ktoś ma duże niedobory.

Druga rzecz dotyczy witaminy C. Informacja o tym, że w 2007 r. obalono mit, że witamina C skraca czas trwania przeziębienia, gdy to już wystąpi są według mnie co najmniej wątpliwe jeśli nie nieprawdziwe. Strona Stolik Wolności powołuje się na stronę Poradnik Zdrowie, a ta z kolei powołuje się na artykuł z bazy PubMed gdzie jego autorzy dokonali tzw. metaanalizy (analizy wyników wielu przeprowadzonych na ten temat badań przez różnych autorów) https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17636648/
Z udostępnionego abstraktu artykułu nie dowiemy się jakie dawki badano poza tym, że były one wyższe niż 0,2 g (200 mg) dziennie. Po drugie nie ma informacji w jaki sposób przebiegało dawkowanie witaminy C. Ma to bardzo ważne znaczenie, bowiem przyjmowanie dużych dawek jednorazowo faktycznie nie da raczej efektu, bo organizm nie zdoła przyswoić witaminy C. Jednak branie małych dawek (po 1-2 g) w odstępach co godzinę powinno już dać efekt, bo organizm witaminę powinien przyswoić. W czasie infekcji zapotrzebowanie na witaminę C wyraźnie rośnie. Zatem to co podaje strona Poradnik Zdrowie i powołujący się na nią Stolik Wolności jest w najlepszym razie manipulacją.
Dr Cathcart z USA leczył ludzi np. z grypy właśnie dużymi dawkami witaminy C i choroba szybko mijała, w ciągu kilku dni. Dr Cathcart często mówił: „ma pan/pani 200-gramową grypę albo: ma pan/pani 50-gramowe przeziębienie”. Oznaczało to, że aby wyleczyć grypę powinno wystarczyć wg intuicji doktora Cathcarta 200 g witaminy C, a aby wyleczyć przeziębienie 50 g. Jak ustalił dr Cathcart symptomy choroby są znacznie złagodzone tylko wtedy, gdy zastosowane są podprogowe dawki witaminy C. Przez podprogowe należy tu rozumieć dawki nieco niższe niż te które wywołują biegunkę, która oznacza granicę tolerancji pokarmowej. Przykładowo jeśli w ciągu dnia przyjmując w małych dawkach (po np. 2 g) w krótkich odstępach czasu witaminę C dojdziemy do łącznej ilości 50 g i ta ilość wywoła u nas biegunkę, to następnego dnia powinniśmy brać witaminę z taką częstotliwością i w jednostkowych ilościach jak poprzedniego dnia, ale tak, aby było to w sumie trochę mniej niż 50 g, np. 46 g. Taka ilość nie powinna wywołać biegunki, a będzie działać tak jak trzeba.
Ewentualnej toksyczności witaminy C nie należy się obawiać, gdyż przedawkowanie objawia się właśnie biegunką. Jedynie osoby mające problemy z wydolnością nerek lub niektóre inne choroby przewlekłe powinny uważać. Szczegóły opisane są w książce Jerzego Zięby pt. „Ukryte Terapie” cz. 1. Są tam też cytowane publikacje naukowe.

Trzecia rzecz również dotyczy witaminy C. Nie jest prawdą, że dla organizmu nie ma znaczenia czy przyjmiemy witaminę C w proszku czy w wyciągu z aceroli czy np. dzikiej róży. Oczywiście w obu przypadkach jest to ten sam związek, czyli kwas askorbinowy i to jest prawda. Jednak w pierwszym przypadku, gdy mamy syntetyczny proszek (można taki kupić np. na allegro za ok. 40 zł za kilogram) to taki kwas askorbinowy będzie dużo ciężej przyswajalny przez organizm. W tym drugim przypadku (ekstrakt z aceroli czy dzikiej róży, aronii czy innej rośliny) oprócz samego kwasu askorbinowego będziemy mieli w tym ekstrakcie (także jest to proszek, ale nie biały tylko kolorowy) także substancje zawarte w roślinie tzw. bioflawonoidy, które zwiększają przyswajalność kwasu askorbinowego. Oczywiście wersja pierwsza(syntetyczna) jest sporo tańsza, ale skutek zdrowotny słabszy. Trzeba o tym pamiętać, a o tym w artykule nie piszą, a jest to ważna informacja.

Na koniec dodam, że noblista Linus Pauling oraz odkrywca witaminy C Albert Szent-Gyorgi uważali, że witamina C tak naprawdę nie jest witaminą, ale środkiem spożywczym, który powinien być w każdym domy tak jak np. sól. A jest tak gdyż ilość witaminy C potrzebna organizmowi jest dużo wyższa niż innych witamin i powinno się ją liczyć raczej w gramach, a nie w miligramach. Dawka zalecana przez WHO (ok. 100 mg dziennie jeśli dobrze pamiętam) jak stwierdził w swoich badaniach dr Mathias Rath jest dużo za niska i powinna wynosić co najmniej 600 mg dziennie. Dawka zalecana przez WHO chroni przed szkorbutem, ale nie chroni przed miażdżycą, zawałami i udarami. Szczegóły opisane są w książce dr Mathiasa Ratha „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca.. tylko my ludzie”. Również jest to pouczająca lektura, którą polecam.

Odkryto jak odwrócić proces starzenia u myszy! Media głównego ścieku milczą!

2.12.2020 r. naukowcy z Uniwersytetu Kyoto w Japonii ogłosili, że dzięki „przełomowemu” sposobowi leczenia przywrócili wzrok myszom. Zastosowane leczenie sprawiło, że komórki zostały przywrócone do stanu takiego jakby były młodsze. Wygląda to tak jakby w komórkach tych został cofnięty zegar biologiczny. Za jakiś czas może to być przełom w leczeniu chorób takich jak jaskra i inne związane z wiekiem choroby.

Naukowcy mają nadzieję podjąć próby leczenia z zastosowaniem tej metody u pacjentów chorych na jaskrę w ciągu najbliższych 2 lat! Byłaby to na razie faza początkowa badań na niewielkiej populacji pacjentów.
Więcej na:
https://www.france24.com/en/live-news/20201202-milestone-anti-ageing-treatment-restores-sight-in-mice

Ważny wywiad z prof. Romanem Zielińskim na temat szczepionki na COVID-19 i testów PCR

Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński

Roman Zieliński jest profesorem biologii o specjalności genetyka z prawie 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej. Studiował biologię, ze specjalizacją genetyka,  na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w latach 1971-1976.

Doktorat z genetyki (1980 r.) i habilitację z genetyki (1986 r.) uzyskał na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, tytuł profesora (1998 r.) również na UAM w Poznaniu. W 2007 r. został profesorem zwyczajnym. Tworzył od podstaw Katedrę Genetyki na Uniwersytecie Szczecińskim, która była jedną z pierwszych jednostek wprowadzających analizę PCR do badań genetycznych (1995 r.). 

Stworzył Katedrę Genetyki na nowopowstałym Wydziale Biologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie pracował do 2014 r.

W wywiadzie jest mowa o tym, że szczepionka Pfizera najprawdopodobniej będzie zmieniać nasze DNA co może mieć trudne do przewidzenia, ale na pewno negatywne skutki. Szczepionka prawdopodobnie będzie wpływać na płodność i to nie tylko u kobiet, ale i u mężczyzn, bo jedno z białek wirusa jest bardzo podobne do białka potrzebnego do zagnieżdżenia zarodka w macicy, a białko to wykazuje też dużą aktywność w plemnikach.
Jest też mowa o fałszywości testów PCR w przypadku koronawirusa, gdzie wyniki fałszywie pozytywne według danych amerykańskiej CDC to ok. 65%. Są też szacunki według których jest to nawet 90%!
Jest też mowa o tym, że siedzenie w domu i noszenie maseczek ruinuje nam zdrowie, a to co robi rząd jest skandalem czy wręcz zbrodnią.

Cały wywiad z prof. Romanem Zielińskm jest tu: https://stolikwolnosci.pl/wywiad-z-prof-romanem-zielinskim/

Dowód na reinkarnację – mały chłopiec udowodnił, że był pilotem 80 lat wcześniej

Pewnego dnia mały chłopiec ze Stanów Zjednoczonych zaczął szczegółowo wspominać swoje poprzednie życie, twierdząc że prawie 80 lat temu był pilotem wojskowym. Z początku nikt mu nie uwierzył, ale ostatecznie okazało się, że miał rację!

https://www.youtube.com/watch?v=wmoSRikqSws&pbjreload=101

Fałszywa pandemia część 2

Dziś będzie mowa o drugiej części książki „Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy” wydanej także przez Fundację Osuchowa. Rozmiary tej książki są takie jak pierwszej części, czyli mniej więcej format A5, ale liczy ona tym razem 365 stron.


Całość wywiadów opracował i tłumaczył jak poprzednio fizyk dr Mariusz Błochowiak. Na początku mamy jego wstęp liczący 10 stron. Jest w nim mowa o niewiarygodności testów PCR i że w książce będzie sporo na ten temat. Jest też odniesienie do pierwszej części jeśli chodzi o liczbę zgonów w miesiącach I-IV w latach 2018, 2019 i 2020 gdzie z porównania wynika mniejsza liczba zgonów w 2020 r. niż w dwóch poprzednich latach mimo rzekomej pandemii. Na koniec wstępu mamy informację, że w przygotowaniu jest trzecia część książki, której głównym tematem będą maski.

Następnie mamy jak w poprzedniej części przedstawienie autorów, czyli lekarzy i naukowców których wypowiedzi w książce zamieszczono. Są to:
Dr med. Dan William Erickson – lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej, współwłaściciel siedmiu szpitali w USA.
Prof. med. Johan Giesecke – krajowy epidemiolog Szwecji w latach 1995-2005, lekarz i emerytowany profesor w Instytucie Karolinska w Sztokholmie, główny naukowiec w Europejskim Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom w latach 2005-2014. Autor pracy „Modern Infectious Disease Epidemiology”.
Prof. dr Stefan Hockertz – naukowiec, immunolog i toksykolog, były dyrektor i profesor Instytutu Eksperymentalnej i Klinicznej Toksykologii na Uniwersytecie Medycznym w Hamburg-Eppendorf. Obecnie jest dyrektorem generalnym Tpi consult GmbH, jednej z przodujących w Europie firm zajmujących się doradztwem w dziedzinie toksykologii i techniki farmaceutycznej.
Prof. Ulrike Kammerer – immunolog, wirusolog, specjalistka z zakresu biologii człowieka i komórki oraz biologii reprodukcyjnej i nowotworów. Pracuje w klinice uniwersyteckiej w Wurzburgu w Niemczech.
Dr med. Artin Massihi – lekarz, specjalista z medycyny ratunkowej, współwłaściciel siedmiu szpitali w USA.
Prof. Kornelia Polok i prof. zw. dr hab. Roman Zieliński – genetycy i biolodzy ewolucyjni, którzy od kilkudziesięciu lat zajmują się zastosowaniem metod molekularnych w analizie i ewolucji genomów różnych organizmów, także metod opartych o reakcję PCR w diagnostyce medycznej. Mają bogate doświadczenie w identyfikowaniu materiałów za pomocą reakcji PCR na potrzeby policji, hodowli roślin, parków narodowych oraz szpitali. Oboje są wysokiej klasy specjalistami w zakresie reakcji i procedur związanych ze stosowaniem metody PCR, którą obecnie wykrywa się zakażenia koronawirusem. Ich naukowe życiorysy są opisane bardzo szczegółowo. W sumie opis ten zajmuje ok. 7 stron.
Dr med. Heiko Schoning – lekarz, współzałożyciel fundacji Arzte fur Aufklarung pomagającej ludziom cierpiącym z powodu obostrzeń związanych z tzw. epidemią koronawirusa oraz stara się wyjaśnić wszystkie związane z nią okoliczności. Współzałożyciel Pozaparlamentarnej Komisji Śledczej ds. Koronawirusa w Niemczech.
Dr med. Wolfgang Wodarg – internista i pulmonolog, specjalista w zakresie higieny i medycyny środowiskowej, a także zdrowia publicznego i medycyny społecznej. Był już przedstawiany w pierwszej części książki.
Członkowie niemieckiej komisji ds. koronawirusa:
Viviane Fischer -prawniczka, ekonomistka polityczna, aktywna na polu ochrony konstytucyjnych wolności i praw człowieka.
Dr Reiner Fullmich – prawnik, zajmuje się ochroną praw konsumenta, zwłaszcza w odniesieniu do banków; specjalizuje się w prawie bankowym, giełdowym oraz międzynarodowym prawie prywatnym i medycznym.
Dr Justus P. Hoffman – prawnik, specjalizuje się w prawie medycznym, ochronie praw konsumenta oraz prawie odpowiedzialności odszkodowawczej władzy publicznej za szkody wyrządzone obywatelom przez urzędników.

Trzeci rozdział to rozmowa z prof. Stefanem Hockertzem z dnia 26.03.2020 r. której głównym przesłaniem jest to, że ludzie umierają nie z powodu koronawirusa, ale z koronawirusem. Według opinii prof. Hockertza koronawirus jest mniej więcej tak samo niebezpieczny jak grypa, a śmiertelność wynosi 0,3-0,7%. Dziś wiemy, że ta śmiertelność jest jeszcze niższa i wynosi ok. 0,14% co przyznało nawet WHO choć przypadkiem. (źródło: https://off-guardian.org/2020/10/08/who-accidentally-confirms-covid-is-no-more-dangerous-than-flu/; polskie tłumaczenie: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2020/11/01/koniec-pandemii-czas-zastopowac-syjonistyczne-szalenstwo/)
Zapytany o dane odnośnie śmiertelności seniorów (20-25%) prof. Hockertz mówi, że są to prawdziwe dane, ale podobnie jest w przypadku grypy, odry i innych infekcji, a odra jest dużo bardziej niebezpieczna niż grypa i koronawirus.
Prof. Hockertz kwestionuje to iż obecny koronawirus jest nowy. Jego zdaniem gdyby tak było, to nasz układ odpornościowy nie znałby tego wirusa. Tak nie jest, bo jest duża liczba osób wyleczonych bez terapii (podaje dane z Chin ok. 80.000 osób). Padło znowu pytanie o sytuację we Włoszech i prof. Hockertz odpowiedział, że tam faktycznie było dużo zgonów, ale że stan ich służby zdrowia jest bardzo zły i jest tam też dużo zakażeń szpitalnych, co przyczynia się do dużej liczby zgonów.
Prof. Hockertz uważa wprowadzone obostrzenia za nieuzasadnione i że to spowoduje straszne następstwa na które politycy nie zwracają uwagi. Jego zdaniem po prostu powinniśmy dbać o higienę i zwracać uwagę na ludzi zagrożonych oraz ograniczyć kontakty społeczne. Kwarantanna 90% ludzi jest zupełnie nieuzasadniona.
Jest też mowa o lekarzach i naukowcach, że niewielu z nich wyraża podobne opinie co prof. Hockertz. Dowiadujemy się, że młodzi naukowcy nie komentują sytuacji, bo zagraża to ich karierze. Taki jest system naukowy w tym w medycynie, bardzo zhierarchizowany i trzeba bardzo uważać wyrażając odmienne zdanie. Wielu naukowców obawia się o fundusze na badania jeśli nie będą „śpiewać” tego co wszyscy na świecie. Tak wygląda dzisiejsza nauka. Z prawdziwą nauką ma to jak widać niewiele wspólnego.

Czwarty rozdział to rozmowa z dr med. Heiko Schoningiem z dnia 19.03.2020 r. Jest tu mowa o kryminalnych zależnościach i o tym, że już pod koniec marca 2020 r. było udowodnione, że panika jaką wywołały rządy i media na świecie była zupełnie nieuzasadniona, a to co zrobiono w większości krajów świata przypomina stan wojenny.
Na początku jest mowa o tym jak się chronić przed zachorowaniem. Dr Schoning podaje, że należy postępować tak samo jak przy grypie. Bardzo ważne jest aby się dobrze odżywiać i dostarczać organizmowi wystarczającej ilości minerałów i witamin. Wszystko co kolorowe powinno być w garnku. Dr poleca zwłaszcza zupę jarzynową. Dziś z tymi kolorami trochę ciężko, bo mamy koniec jesieni, kalendarzowo za chwilę będzie zima. Potrzebujemy też wystarczającej ilości snu i równowagi między napięciem i odprężeniem. Jak podaje dr Schoning udowodniono naukowo, że lęk powoduje obniżenie odporności i wzrost podatności na choroby.
Dr Schoning mówi, że dane z Włoch wskazują, że osoby starsze i mające różne ciężkie choroby i niską odporność, które zaraziły się koronawirusem i zmarły, umarłyby tak samo gdyby zaraziły się grypą. Według włoskich danych 10% zmarłych miało ponad 90 lat, a 90% ponad 70 lat. Także z włoskich danych wynika, że tylko 1% zdrowych 80-latków zmarło z powodu zakażenia koronawirusem.
Dalej jest mowa o straszeniu ludzi przez media i tzw. ekspertów i że zdaniem dr Schoninga chodzi o doprowadzenie do kontrolowanego upadku systemu finansowego i dokonanie reformy walutowej, czy jak się niekiedy mówi resetu systemu finansowego. Podaż pieniądza bowiem w ostatnich kilkudziesięciu latach znacznie wzrosła, a nie wzrosła proporcjonalnie do tego liczba wytworzonych dóbr, które można za nie kupić. Mamy więc w systemie mnóstwo pustych pieniędzy bez pokrycia.
Dr Schoning podaje analogię do tego co się dzieje teraz przypominając poprzednią pseudopandemię świńskiej grypy z 2009 r. Rekomenduje obejrzeć reportaż zatytułowany „Profituere der Angst” („Beneficjenci strachu”) właśnie na temat świńskiej grypy i kto i jak skorzystał na wywoływanej wówczas panice. Film ten ciężko znaleźć, ale na You Tube jeszcze w marcu według informacji dr Schoninga był. Sprawdziłem. Film rzeczywiście jest, ale tylko po niemiecku. Jak ktoś zna niemiecki to niech sobie obejrzy: https://www.youtube.com/watch?v=QDP6pzdPM2M
Jest też mowa o zmianie definicji pandemii przez WHO o czym już pisałem przy pierwszej części książki.
Mamy następnie poruszony temat szczepionek na świńską grypę i ich składu. Dr Schoning mówi o adiuwantach i że przy świńskiej grypie członkowie niemieckiego rządu i organów nadzoru zaszczepili się inną szczepionką niż zwykli ludzie. Szczepionka ta nie zawierała toksycznych adiuwantów takich jak związki aluminium czy rtęci, które są neurotoksyczne. Jak mówi dr Schoning glin (aluminium) jest w szczepionce w wysokiej dawce jeśli spojrzeć na dzienny poziom tego co jest w stanie przerobić nasz organizm. Jako adiuwant bywa dodawany do szczepionek nawet arszenik! Dalej mamy rozważania czy można ufać rządowi, który wstrzykuje nam glin samemu go nie przyjmując. Moim zdaniem nie ma tu czego rozważać. Odpowiedź jest dla mnie jasna NIE! Widzimy to zwłaszcza teraz po tym co się dzieje obecnie ze szczepionkami na koronawirusa, gdzie firmy produkujące szczepionki zostały zwolnione z odpowiedzialności za powikłania po szczepieniach, w ulotce Pfizera piszą wprost, że nie wiadomo czy szczepionka wpływa na płodność czy jak jest z interakcjami z przyjmowanymi stale lekami, bo tego nie zbadano! Do tego prezes Pfizera nie chce się szczepić szczepionką jego firmy, podobnie jak 90% lekarzy w Polsce. Jeśli teraz ci wszyscy politykierzy będą się szczepić to tak jak wtedy czymś innym niż nam stręczą, może po prostu solą fizjologiczną albo jakimś placebo. Rządowi nie można ufać za nic.
Dalej jest mowa o niezwykle ciekawych rzeczach. Pojawia się nazwisko Richard Tubb, który był osobistym lekarzem George W. Busha, gdy ten był prezydentem. Podał on 11.09.2001 r. wszystkim pasażerom Air Force One antidotum na wąglika. O ataku na niektórych polityków z użyciem listów zawierających wąglika świat oficjalnie dowiedział się dopiero 4.10.2001 r. Jak stwierdzono wąglik ten pochodził z amerykańskiej armii, a nie jak usiłowano wmówić opinii publicznej z Iraku. To wskazuje, że cała operacja określana jako zamach na wieże WTC był wewnętrzną operacją USA. Jej celem było wywołanie tzw. wojny z terroryzmem, zaatakowanie Afganistanu i Iraku, a w USA wprowadzenie prawa znacznie ograniczającego wolności obywatelskie i nasilającego inwigilację. Oba te cele zostały zrealizowane (w USA wprowadzono tzw. Patriot Act).
To nie wszystko. Ustawa Patriot Act w sekcji 603 zawiera też przepis dotyczący szczepień. Jest tam gumowy paragraf, gdzie gubernator może gdy uzna, że jest sytuacja zagrożenia dla zdrowia ludzi zamknąć kogoś kto odmawia zaszczepienia się. Może nawet skonfiskować jego w zasadzie każdą własność na zasadzie tego, że jest ona skażona. Jest tam też możliwość np. rekwirowania autobusów rzekomo potrzebnych do innych celów, aby utrudnić ludziom dojazd na demonstracje. Wszystko to przyjęto w USA w 2001 r. pod osłoną „zamachu” na WTC i wąglika. Wygląda to więc jakby już wtedy planowano to co się dzieje dziś.
Zdaniem dr Schoninga cała ta obecna inscenizacja „pandemii” służy do tego, aby gdy system finansowy padnie politycy mieli wymówkę, że oni nie są winni, że to przez pandemię koronawirusa na którą nie mieli wpływu. Jego zdaniem zbliża się coś podobnego jak w Niemczech w 1948 roku, gdy 100 reichsmarek wymieniono na 6,5 DM, a wielu ludzi straciło oszczędności zgromadzone w bankach oraz w przysłowiowej skarpecie. W tym ostatnim przypadku po wymianie waluty ludzi totalnie ograbiono – nie dostali nic, a banknoty które mieli w domach stały się po prostu makulaturą. Wyraźny wzrost ceny złota w ciągu ostatniego 1-1,5 roku wskazuje, że dr Schoning może mieć rację. W czasie kryzysu jedynie złoto jest realnym pieniądzem. „Złoto to pieniądz. Wszystko inne to kredyt” – J.P. Morgan.
Dalej jest mowa o kryminalnych machinacjach WHO, której nie można ufać. Mamy omówiony przypadek kampanii szczepień WHO kobiet w Kenii przeciwko tężcowi. Szczepiono tylko kobiety w wieku rozrodczym. Okazało się, że szczepionka zawierała także hormon ciążowy beta-hCG, co oznacza że oprócz tężca szczepiono też „przeciwko” ciąży. Ponad milion zaszczepionych wtedy kobiet w Kenii najprawdopodobniej stało się bezpłodne. Jak mówi dr Schoning na stronie Konferencji Episkopatu Kenii http://www.kccb.or.ke wpisując słowo tężec można się zapoznać z komunikatem prasowym, że udowodniono, że szczepionki zawierały hormon ciążowy. Jest tam też artykuł naukowy (Oller et al.) z 2017 r. gdzie to wszystko jest szczegółowo opisane. Potwierdzam jest to tam. Komunikat prasowy (po angielsku): http://www.kccb.or.ke/home/wp-content/uploads/2015/02/STATEMENT-BY-CHCK-AFTER-FINAL-REPORT-ON-TETANUS-VACCINE.pdf Jest także i wspomniany artykuł naukowy. Abstrakt artykułu jest dostępny tu: https://www.researchgate.net/publication/320641479_HCG_Found_in_WHO_Tetanus_Vaccine_in_Kenya_Raises_Concern_in_the_Developing_World – można tu ściągnąć całość artykułu jak ktoś chce przeczytać (32 strony po angielsku).
Zatem WHO to przestępcza organizacja i dowody na to są niepodważalne i znajdują się powyżej. Nie można jej więc ufać np. co do składu obecnych szczepionek na koronawirusa. Jest też mowa o tym że Bill Gates powiedział, że szczepionki pozwolą na redukcję populacji ludzi i że to nagranie z wypowiedzą Gatesa dr Schoning znalazł na You Tube.

Piąty rozdział to rozmowa z prof. Johanem Giesecke z 17.04.2020 r. Najpierw profesor mówi o tym czym się zawodowo zajmował i że jest już na emeryturze. Doradza Szwedzkiej Akademii Zdrowia Publicznego. W rozmowie jest poruszone to jaką strategię działania wobec tzw. pandemii przyjęła Szwecja. Nie było lockdownu, ludzie nie byli zmuszani do siedzenia w domach. Było tylko przestrzeganie dystansu społecznego ale nie było to rygorystycznie wymuszane. Można było nawet organizować imprezy do 50 osób. Początkowo taką samą strategię przyjęła Wielka Brytania, ale ją zmieniła pod wpływem raportu Imperial College, który przewidywał ponad 500.000 zmarłych jeśli nie zostaną zastosowane restrykcje. Prof. Giesecke podważa ten raport. Uważa, że założenia na jakich oparto model były błędne. Nie podaje jednak szczegółów bo byłoby to zbyt skomplikowane i wyjaśnienie wszystkiego zajęłoby wiele godzin.
Zdaniem profesora różnica w liczbie zgonów między Norwegią, Danią, Finlandią i Szwecją dziś może i jest, ale po roku będzie bardzo niewielka. I to chyba prawda. Danych z tych 4 krajów na dziś nie znam, ale wiem, że np. w Szwecji w ostatnim czasie było dużo mniej zgonów niż w Polsce mimo iż u nas cały czas są ostre restrykcje, a w Szwecji nie.
Prof. Giesecke mówi, że COVID-19 to łagodna choroba i większość osób przechodzi ją bezobjawowo lub z niewielkimi objawami i że rzeczywisty wskaźnik umieralności jest znacznie niższy niż oficjalny – prawdopodobnie ok. 0,1%. Przytoczna wyżej informacja z WHO to potwierdza. Prof. Giesecke jest kolejnym naukowcem, który podważa sens lockdownu. Mówi w zasadzie to samo co inni.

Szósty rozdział to zapis briefingu z udziałem dr. Dana Ericksona i dr. Artina Massihiego z USA (hrabstwo Kern Country) z 24.04.2020 r. Mówią oni obaj o tym, że lekarze są zmuszani do wpisywania COVID-19 w kartach zgonów jako przyczyny zgonów i tym samym zawyżania statystyki śmiertelności na tę chorobę. Pracują oni w Accelerated Urgent Care, prywatnej placówce medycznej. Mówią, że w związku tzw. pandemią Szpitale i OIOMy stoją praktycznie puste, oddziały są pozamykane, a lekarzy wysyła się na urlopy. COVID-19 nagle stał się najważniejszy, a wszystkie inne choroby jakby zniknęły. Wielu chorych np. na raka ludzi przestało się zgłaszać do placówek medycznych ze strachu przed zarażeniem jaki wygenerowały media. W Nowym Jorku wśród przetestowanych na COVID-19 stwierdzono pozytywny wynik u 39% osób. Z ekstrapolacji danych wynika, że w całym stanie Nowy Jork styczność z wirusem miało ok. 7,5 miliona ludzi. Mamy przytoczne wiele różnych danych z USA i porównania z Niemcami, Hiszpanią odnośnie liczby osób przetestowanych, chorych i zmarłych. Dowiadujemy się, że w USA w 2018 r. z powodu grypy według danych CDC zmarło ok. 60.000 osób i że każdego roku liczba ta jest liczona w dziesiątkach tysięcy. I nikt z tego powodu nie robi co roku takiej paniki jak teraz.
Dr Erickson mówi, że kwarantanna i dystans społeczny to złe rozwiązanie, bo obniża odporność ludzi. Jeśli zaś się ma osłabiony system odpornościowy to łatwiej złapać infekcję. Normalny system odpornościowy potrzebuje interakcji a nie izolowania go od patogenów. Podaje tu przykład dziecka tuż po urodzeniu, które nie ma prawie żadnego systemu odpornościowego. Wyrabia go sobie przez dotykanie ust, oczu. Mając kontakt z wirusami i bakteriami buduje swój system odpornościowy.
Dr Erickson i dr Massihi odnoszą się też do strategii działania i opinii Antohny Fauciego, który straszy wysoką śmiertelnością na COVID-19 i uważa lockdown i restrykcje za jedyne rozwiązanie. Uważają oni, że Fauci się myli i że jest naukowcem i nie ma styczności z pacjentami od 20 lat. Oni zaś prezentują dane, które sami pozyskali i dzielą się swoją opinią jako zawodowi lekarze praktycy.
Mamy też wspomnianą sprawę maseczek. Dr Erickson i Massihi nie noszą maseczek. Dlaczego? To wynika z ich znajomości mikrobiologii i immunologii. Nie chcą się chować w domu, aby sobie zniszczyć system odporności, a potem wyjść na zewnątrz i się rozchorować. Maseczka noszona całe dnie, którą się dotyka i która utrudnia oddychanie. To nie ma sensu.
W wielu szpitalach lekarze są zmuszani, aby wypełniając protokół zgonu wpisywać jako przyczynę śmierci COVID-19, choć nie ma to nic wspólnego z rzeczywistą przyczyną zgonu. Takie informacje dr Erickson ma od lekarzy z Wisconsin, Nowego Jorku i wielu innych miejsc.
Dr Massihi kwestionuje sens kwarantanny dla osób zdrowych. Zawsze powinna ona dotyczyć tylko osób chorych. Dr Massihi robi tu odniesienie do trądu, gdzie izolowano tylko chorych, a nie także zdrowych.
Mamy też dużo na temat testowania, liczby pozytywnych i negatywnych wyników, tego że powinno się otwierać gospodarkę, dać ludziom żyć normalnie itp. itd. Nic odkrywczego. Podając dane ze Szwecji i Norwegii, które przyjęły odmienne strategie dr Erickson dowodzi, że zamknięcie kraju lub pozostawienie go otwartym nie prowadzi do istotnych różnic w liczbie zgonów.
Według dr Ericksona te wszystkie obostrzenia nie mają merytorycznego uzasadnienia i jest to testowanie nas przez rządy pod pretekstem bezpieczeństwa, aby sprawdzić ile wolności mogą nam odebrać. Pora powiedzieć temu dość. Dr Erickson wskazuje, że frustracja ludzi w USA narasta i że w większości sklepów z broną nie mają już amunicji, bo została wykupiona.

Siódmy rozdział to rozmowa z dr. med. Wolfgangiem Wodargiem. Mówi on, że z jego ustaleń mamy do czynienia z nowym wariantem koronawirusa, ale w świetle niemieckich danych o umieralności i zachorowalności nie różni się to znacząco od grypy.
Następnie dr Wodarg mówi o testach PCR na Sars-Cov-2. Mówi, że jest on niespecyficzny, medycznie bezużyteczny i wywołujący strach. Gdyby nie ten pseudotest nie zauważylibyśmy w ogóle żadnej „pandemii” ani „epidemii”. Szczegółowo sprawa testu PCR jest wyjaśniana przez prof. Romana Zielińskiego i prof. Kornelię Polok w ostatnim rozdziale.
Dr Wodarg mówi, że epidemia ogłoszona przez WHO może być oszustwem. Tak było w przypadku gryp ptasiej i świńskiej czego był świadkiem. Badał on korupcje i inne pozbawione skrupułów działania przemysłu farmaceutycznego i szczepionkowego. W mediach wmawiano ludziom obawy o zdrowie, aby przekierować miliardy ze sprzedaży niebezpiecznych produktów z funduszy publicznych do prywatnych kieszeni. Jego zdaniem teraz może być podobnie i firmy produkujące szczepionki zarobią krocie.
Dalej mamy istotne, ale głównie dla osób czarnoskórych i mieszkańców południa Europy informacje o leczeniu COVID-19 hydroksychlorochiną (HCQ). W Szwecji, USA i niektórych innych krajach zaobserwowano nieproporcjonalnie dużą liczbę zgonów wśród czarnoskórych osób. Jak mówi dr Wodarg leczono ich hydroksychlorochiną. U 20-30% populacji Afryki występuje mutacja jednego z genów, powodująca niedobór enzymu – dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej (G6PD). Może to prowadzić do hemolizy (rozpuszczania) krwinek czerwonych i występuje głównie u mężczyzn. Podawanie tym osobom gdy były chore na COVID-19 hydroksychlorochiny spowodowało właśnie hemolizę krwinek czerwonych co przyczyniło się do ich zgonu. W takich przypadkach umierają nawet młode osoby. Dla nas Polaków nie jest to jednak zbyt istotne, bo mutację tego genu mają osoby które mieszkają w rejonach świata gdzie występuje malaria lub gdy ich przodkowie pochodzili z rejonów występowania malarii. U nas więc ta mutacja raczej nie występuje. Sprawę wyciszono, a zgony posłużyły do nakręcania strachu z powodu COVIDa. To jak leczono tych ludzi było skandalicznym błędem w sztuce lekarskiej. Nie sprawdzono występowania lub braku mutacji genu związanego z G6PD.

Ósmy rozdział to rozmowa członków niemieckiej pozaparlamentarnej komisji śledczej z prof. Ulrike Kammerer. Zadającymi pytania byli Viviane Fischer, dr Reiner Fullmich, dr Justus P. Hoffman oraz dr Wolfgang Wodarg, który także wchodził w dyskusję z prof. Kammerer. Posiedzenie komisji z udziałem prof. Kammerer miało miejsce 24 lipca 2020 r.
Pierwszą sprawą poruszaną przez komisję była sprawa braku wiarygodności testów PCR jeśli chodzi o diagnostykę zakażenia koronawirusem. Kwestia ta jest szczegółowo omawiana w następnym rozdziale. Ogólnie prof. Kammerer, podając wiele szczegółów odnośnie przeprowadzania tych testów, potwierdziła, że metoda PCR w sposób jaki jest stosowana nie nadaje się do diagnostyki koronawirusa, gdyż jest niespecyficzna i może wykrywać materiał genetyczny np. od innych wirusów, a nawet jeśli wykryje koronawirusa to nie można na jego podstawie stwierdzić czy wirus jest aktywny i wniknął do komórek czy też są to tylko cząstki „martwego” wirusa (wirusy nie są organizmami żywymi, bo do rozmnażania, zwanego namnażaniem potrzebują obcych komórek, więc nie można też mówić o tym, że są martwe).
Prof. Kammerer mówi, że wirus istnieje i Chińczycy go po kilku miesiącach od wybuchu tzw. pandemii wyizolowali o czym świadczą publikacje. Dokonano też zsekwencjonowania genomu wirusa. Jednak zrobiono to na hodowli komórkowej, a nie pozyskano aktywnych wirusów od chorych osób, bo do tego nie wystarczy dodatni wynik testu. Trzebaby tu osoby która ma na tyle duży poziom wirusów, że przechodzi aktywną fazę choroby i to dość ciężko.
Mamy tu też poruszoną kwestię testów na przeciwciała. Zdaniem prof. Kammerer testy te są bardziej wiarygodne, ale to też jest wątpliwe. Z miesiąc temu hitem internetu był filmik, na którym ratownik medyczny robi test na przeciwciała dla napoju Tymbark. Zrobił dwie próby na tym samym napoju. W pierwszym przypadku wynik wyszedł ujemny, a w drugim dodatni. Komentarz chyba zbyteczny.
Dalej rozmowa dotyczy spraw związanych z odpornością organizmu. Dr Kammerer mówi, że to czy wirus wywoła u kogoś chorobę czy nie jest niezależne od wieku, ale od odporności organizmu i tego czy wirusy zdołają wniknąć do komórek i się namnożyć czy też nie.
Jest też rozważana kwestia tzw. drugiej fali epidemii przewidywanej jesienią. Dr Wodarg mówi tak: kiedy w przeszłości coś takiego miało miejsce? Skąd wiecie, że będzie druga fala? Jakie dane wskazują na to, że w ogóle mogą zaistnieć dwie fale? Gdzie jest literatura podejmująca ten temat? Czy można ją znaleźć? Nie! Nigdzie! Dr Wodarg mówi, że co roku jest fala, w której częściej występują koronawirusy. Wskazują na to obserwacje, dowody jakimi lekarze dysponują. Jeżeli miałaby nadejść druga fala to nie będzie to fala, która sama nadchodzi, ale taka, którą ktoś wywołuje, co nie jest łatwe ale jest możliwe.
Również prof. Kammerer uważa, że to co nastąpi jesienią, czyli wzrost zachorowań nie jest drugą falą epidemii tylko po prostu tym co mamy co roku.
Po zakończeniu rozmowy z prof. Kammerer mamy podsumowanie dokonane przez dr Wodarga. Jest tu mowa o sytuacji prawnej i nieuzasadnionemu odbieraniu praw obywatelskich tłumacząc to wirusem, który jest znacznie mniej groźny niż nam się usiłuje wmówić.
Członkowie komisji potem jeszcze dyskutują między sobą o wiarygodności testów PCR, o tym że pozytywny wynik testu nie oznacza że ma się koronawirusa, a nawet jak się go ma to wcale jeszcze nie oznacza że można zarażać innych. Reiner Fullmich mówi o tym, że prezydent Tanzanii, chemik z doktoratem, zlecił wykonanie testów PCR dla papai i kilku innych przedmiotów. Okazało się że koronawirusa znaleziono według tego testu wszędzie nawet w oleju silnikowym! Test ten bowiem wykrywa tylko obecność pewnej cząsteczki wirusa, a ta może się znajdować w wielu miejscach. Np. gdy ktoś chory kaszlnie na domofon to ten domofon też będzie „zakażony”.
Dr Wodarg mówi ważną rzecz odnośnie szczepień na grypę – udowodniono, że szczepienie na grypę powoduje zwiększenie prawdopodobieństwa zachorowania spowodowanego przez innego wirusa. Takie badanie przeprowadzono w Pentagonie. Odnotowano w nim dużo więcej zakażeń koronawirusami u osób zaszczepionych na grypę niż u tych, które się na grypę nie zaszczepiły. Tym samym szczepienia na grypę nie mają sensu.
Dr Wodarg mówi, że testy PCR są przy koronawirusie bezwartościowe, nie informują o zagrożeniu dla zdrowia, ale straszy się nam za ich pomocą i że tu chodzi o światowy interes. Podobnie było z ptasią grypą gdzie WHO straszyła że umrze 30 milionów ludzi, a nie było nawet 1000 przypadków ptasiej grypy na świecie. Analogicznie było ze świńską grypą. I teraz też WHO mówi: pandemia! I nikt nie pyta o definicję pandemii, choć tę zmieniono ponad 10 lat temu.
Na koniec posiedzenia i rozdziału mamy dywagacje na temat dlaczego nikt z dziennikarzy mainstreamowych mediów nie zadaje pytań o wiarygodność testów PCR, o definicję pandemii, o sens obostrzeń, lockdownów itp. Dr Wodarg mówi że jest tym bardzo zdziwiony jak i tym, że prawnicy także są mało aktywni. Cóż wytłumaczenie wydaje się dość proste – jest to światowa zmowa, a to co się dzieje teraz było już dawno zaplanowane. Ci co chcieliby ujawnić to oszustwo są albo przekupywani albo zastraszani np. zwolnieniem z pracy. To tylko dowodzi że mediom tzw. głównego ścieku nie wolno ufać.

Ostatni, dziewiąty rozdział to wywiad udzielony przez prof. Kornelię Polok i prof. Romana Zielińskiego internetowej telewizji ALTER SHOT TV. Wywiad ten przeprowadzili Paweł Nogal oraz Dariusz Galczak (sprawy techniczne) w dniu 18 sierpnia 2020 r. Dotyczy on metody PCR, jej modyfikacji zwanej RT-qPCR jaką stosuje się do wykrywania zakażenia koronawirusem i tego że jest to niewiarygodne, gdyż badane próbki wymazów z nosogardzieli nie są dokładnie oczyszczane i znajduje się w nich materiał genetyczny innych wirusów, bakterii a także nasz własny. Test byłby wiarygodny tylko wtedy gdyby pozbyto się materiału ludzkiego DNA i innego obcego DNA. Tego zaś się nie robi. Wyjaśnianie dlaczego tak jest wymagałoby bardzo szczegółowego opisu tych wszystkich procedur wykonywanych przy reakcji PCR i przygotowaniu próbek, więc zamiast tego podaję linka do wywiadu gdzie można obejrzeć ten wywiad i się tego wszystkiego dowiedzieć jak ktoś jest zainteresowany. https://youtu.be/MJPFuWZJmjs – czas wywiadu ok. 52 minuty.
Dalsza część rozdziału jest rozszerzeniem ww. wywiadu i odpowiedzią na krytykę jaka się po nim pojawiła ze strony niektórych środowisk (jak wywiad zamieszczony na stronie KONKRET24, TVN24 oraz portalu POD MIKROSKOPEM). Nie będę szczegółowo tego wszystkiego opisywał. Przedstawię tylko dwie odpowiedzi. Jedna prof. Kornelii Polock na zarzut TVNowskiej ekspertki, że nie ma potrzeby, aby badany materiał genetyczny był czysty, gdyż startery reakcji PCR odpowiednie dla identyfikowanego patogenu rozwiązują ten problem.
„Dla mnie takie wypowiedzi są przerażająco niekompetentne. Podważają bowiem wieloletnie praktyki obowiązujące w biologii molekularnej, zaprzeczają informacjom zawartym w podręcznikach laboratoryjnych (np. Sambrook et. al., 2012), a także w większości zestawów diagnostycznych. Nie wiem czy są one wynikiem niewiedzy czy też specjalistycznego kształcenia, które uczy procedur zamiast zrozumienia mechanizmów. Ślepa wiara, że specyficzny starter załatwi wszystko, nie uwzględnia wiedzy o ewolucji genomów oraz chemizmu reakcji PCR”.
Druga: prof. Zieliński zarzuca autorowi kanału POD MIKROSKOPEM manipulację jeśli chodzi o panel CDC (2019-nCoV) dotyczący walidacji testów PCR na koronawirusa (czym jest walidacja wyjaśniałem przy okazji opisu pierwszej części książki) i cytuje informacje ze str. 2 i 37 tego dokumentu, gdzie jest mowa o tym, że wyniki pozytywne nie wykluczają infekcji bakteryjnej lub infekcji innymi wirusami, a wyniki negatywne nie wykluczają infekcji nowym koronawirusem, o czym autor kanału pod mikroskopem nie powiedział. W dalszych rozważaniach na ten temat prof. Zieliński wskazuje na tabelę na str. 44 panelu CDC z której wynika, że tylko ok. 1/3 (35%) wyników pozytywnych faktycznie oznaczało obecność lub zakażenie koronawirusem, a ok. 2/3 (65%) to wyniki fałszywie pozytywne. To oznacza, że test diagnostyczny RT-qPCR w przypadku koronawirusa nie jest wiarygodny.
Mamy też pytania od dr. Mariusza Błochowiaka dotyczące różnych spraw m.in. optymalizacji reakcji PCR tak, aby test był wiarygodny, odwrotnej transkrypcji (koronawirus to wirus RNA, a reakcja PCR służy do namnażania DNA, więc trzeba najpierw przetransformować RNA na DNA poprzez odwrotną transkrypcję) i innych kwestii związanych z testem RT-qPCR. W odpowiedzi ze strony prof. Zielińskiego i prof. Polok mamy wiele szczegółów technicznych oraz wyjaśnienie chemizmu reakcji. Ktoś kto nie ma wiedzy z biologii może mieć problem ze zrozumiem przynajmniej części z tych szczegółów.
Na koniec mamy moim zdaniem bardzo szczegółowe rozważania odnośnie tego, że startery reakcji PCR mogą namnażać homologi genetyczne koronawirusa z naszego genomu i dawać fałszywe wyniki. Prof. Kornelia Polock przedstawia swoją analizę i dowodzi że jest to możliwe i podaje których homologów to dotyczy. Mamy tu zamieszczoną tabelę (str. 344) a także tabelę charakteryzującą szczegółowo różne startery do namnażania różnych sekwencji nukleotydów (str. 354-355). Mamy tu znowu mnóstwo szczegółów technicznych odnośnie tego jakie muszą być spełnione warunki, aby reakcja ze starterami zaszła prawidłowo.
Książka kończy się jeszcze krótkim rozważaniem na temat sekwencjonowania, że jest bardziej złożone niż test PCR i w diagnostyce się go nie stosuje bo byłoby to zbyt czasochłonne i kosztochłonne.
Na str. 361-365 mamy wykaz literatury na których prof. Kornelia Polock i prof. Roman Zieliński opierali się udzielając wywiadu i dokonując jego rozszerzenia odpowiadając na krytykę wywiadu i pytania dr. Mariusza Błochowiaka.

Podsumowując, książka niewątpliwie posiada dużą wartość merytoryczną i warto ją przeczytać. Ilość szczegółów technicznych i naukowych jeśli chodzi o sprawę procedury PCR moim zdaniem jest jednak za duża i dla wielu osób nie mających pojęcia o biologii i chemii to o czym mówią prof. Kornelia Polock i prof. Roman Zieliński może być trudne do zrozumienia.

Odpowiedni poziom witaminy D (D3) jest bardzo ważny dla zdrowia i odporności organizmu

Który lekarz w przychodni rutynowo zleca swoim pacjentom badanie poziomu witaminy D3 (25-hydroksywitaminy D) we krwi? Ja takiego jeszcze nie spotkałem. Może to wynikać po prostu z braku wiedzy większości lekarzy, zwłaszcza młodych. Jak twierdzi bowiem lekarz Hubert Czerniak w bardzo ważnym podręczniku dla studentów medycyny „Biochemia Harpera” w wydaniu z 1979 r. było napisane, że właściwy poziom witaminy D3 u zdrowego człowieka powinien być taki, że należy tę witaminę suplementować w ilości 10000 IU dziennie, czyli 10 razy większej niż dziś standardowo zalecana! Ta informacja zniknęła z ww. podręcznika w kolejnym jego wydaniu już po 1989 r.
Nie mam podstaw by twierdzić, że Hubert Czerniak kłamie (studiował w PRLu medycynę więc się zapewne uczył z tego podręcznika z 1979 r. lub starszej wersji). Jednak nie mam tej książki i nie mogę tego zweryfikować.

Nie jest to jednak konieczne, bowiem dostępne dziś informacje potwierdzają bardzo ważną rolę witaminy D w organizmie człowieka. Kilka lat temu odkryto, że receptory tej witaminy znajdują się na prawie wszystkich komórkach naszego ciała znajdujących się poza szkieletem! To oznacza, że niemal wszystkie komórki naszego organizmu do prawidłowego funkcjonowania potrzebują witaminy D3. Z tego płynie jasny wniosek, że obecnie uznawana za prawidłowy poziom witaminy D3 w organizmie wynoszący 50 ng/ml jest za niski.
Witamina D (D3) ma ogromne znaczenie nie tylko jeśli chodzi o zdrowie kości i zębów i zapobieganie krzywicy u dzieci (co od dawna wiadomo). Odkryto, że witamina ta w istotny sposób wpływa na:
– stan układu oddechowego (co jest niezwykle ważne w chwili obecnej w związku z koronawirusem);
– stan układu pokarmowego;
– przebieg cukrzycy;
– układ sercowo-naczyniowy;
– układ odpornościowy (immunologiczny);
– zapobieganie nowotworom.

Tutaj artykuł, w którym to wszystko jest szczegółowo opisane (po polsku). Tytuł artykułu jest bardzo wymowny: „Fenomen witaminy D„.

https://phmd.pl/api/files/view/116222.pdf

Należy tu zauważyć jedną rzecz. Na końcu artykułu jest napisane, że za toksyczną uważana jest dawka 30000 IU witaminy D3 przyjmowana przez ponad 3 miesiące. Wtedy stwierdzono, że występuje wtedy zagrożenie hiperkalcemią (naukowe określenie na znaczne przekroczenie bezpiecznego poziomu wapnia we krwi). Jest to z pewnością realne zagrożenie, ale łatwo go uniknąć przyjmując codziennie 100-200 mcg (mikrogramów) witaminy K2 (najlepiej odmiany MK-7 – forma naturalna uzyskana ze sfermentowanej soi). Witamina ta sprawia, że wapń trafia tam gdzie powinien tj. do kości i zębów, a nie do tętnic gdzie jest mu najłatwiej się usadowić, zwłaszcza jeśli ktoś ma już miażdżycę. O tym, że witamina K2 (menachinon) zapobiega problemom z miażdżycą można przeczytać np. w tych dwóch publikacjach (po angielsku):
1. Gast GC et al. „A high menaquinone intake reduces the incidence of coronary heart disease” Nutr Metab Cardiovasc Disc 2009 Sep, 19(7): 504-10;
2. Beulens JW et al „High dietary menaquinone intake is associated with reduced coronary calcification” Artherosclerosis 2009, Apr, 203(2): 489-93.
Tak więc jeżeli suplementujesz witaminę D3 to zawsze razem z witaminą K2 (MK7). I pamiętaj, że obie witaminy są rozpuszczalne w tłuszczach, więc przyjmuj je jedząc posiłek z tłuszczem (np. rano jedząc kanapki posmarowane masłem).

Witamina D3 znacznie łagodzi przebieg bardzo modnej dziś medialnie choroby COVID-19. Pod koniec września 2020 r. ukazała się publikacja dr Michaela Hollicka, z której wynika, że zbyt niski poziom witaminy D3 naraża na zachorowanie na Covid-19, a z kolei bardzo niski jej poziom może powodować ciężki, w tym śmiertelny jej przebieg.

Cytat: „Istnieje poważna obawa, że połączenie grypy i zakażenia koronawirusem może znacząco zwiększyć liczbę hospitalizowanych pacjentów i liczbę zgonów ze względu na powikłania towarzyszące tym dwóm rodzajom infekcji. Zwłaszcza zimą niedobory witaminy D są powszechne u dzieci i dorosłych, zarówno w USA, jak i na świecie. Dlatego stosowne będzie zalecanie każdemu przyjmowania suplementów z witaminą D. Pomoże to obniżyć ryzyko zakażenia oraz wywołanych COVID-19 komplikacji.”

Rezultat jego badań publikowały w internecie wszystkie media, od WP.pl, po niezależną, onet czy portal ABC Zdrowie. Jednak próżno ich szukać w relacjach telewizyjnych, które ogląda miliony Polaków. Nie ma nawoływania, by ludzie brali profilaktycznie suplementy z witaminą D3 z ust dziennikarzy, polityków, celebrytów, ministrów zdrowia, pracowników WHO. Dlaczego, skoro potwierdza to nawet oficjalna nauka, oskarżana przez zwolenników teorii spiskowych o skorumpowanie i sprzyjanie korporacjom farmaceutycznym?

Dlaczego o tym się nie mówi i nie alarmuje? Przecież wg oficjalnych mediów trwa straszna epidemia koronawirusa i każdy środek umożliwiający jej przeciwdziałanie jest na wagę złota! Dlaczego więc nie propaguje się tego środka (czyli witaminy D3), którego działanie potwierdziła nawet oficjalna nauka!? Tutaj więc mogą powstać kolejne teorie spiskowe, dlaczego tak jest.
Moim zdaniem wyjaśnienie jest dość proste – chodzi o ciągnięcie „pandemii” jak najdłużej, aby nas zruinować i wprowadzić orwellowski świat.

Wnioski z ww. badania są następujące:

– Pacjenci chorzy na Covid-19 znacznie rzadziej cierpieli na jej powikłania i umierali, jeśli mieli dostateczny poziom witaminy D3 we krwi.

– We krwi osób, które mają dostateczny poziom witaminy D3 jest więcej zwalczających infekcję limfocytów i niższy poziom białka świadczącego o stanach zapalnych.

– Odpowiednio duża ilość witaminy D3 obniża ryzyko zarażenia się wirusem SARS-Cov-2 o 54%.

– Chorzy ze stwierdzoną chorobą Covid-19, którzy mieli minimum 30 ng/mL witaminy D3 we krwi, znacznie rzadziej mieli ciężki przebieg choroby, rzadziej tracili przytomność, rzadziej występowało u nich niedotlenienie. Rzadziej też umierali.

– U chorych na Covid-19 w wieku więcej niż 40 lat dostateczny poziom witaminy D oznaczał mniejsze ryzyko zgonu o 51,5 proc. w porównaniu do osób, które miały jej za mało (czyli poniżej 30 ng/mL).

– Dobry poziom witaminy D3 chroni nie tylko przed ciężkimi powikłaniami choroby koronawirusowej Covid-19, ale także przed ciężkimi powikłaniami innych chorób układu oddechowego, np. grypy.

Źródło badania naukowego w języku angielskim: http://dx.doi.org/10.1371/journal.pone.0239799

Streszczenie badania w oficjalnych mediach w języku polskim: Witamina D pomaga łagodnie przejść koronawirusa? „Mamy bezpośredni dowód”

Informacje o znaczeniu poziomu witaminy D3 w zapobieganiu i przebiegu choroby COVID-19 za: https://jarek-kefir.com/2020/09/26/nauka-oficjalnie-niedobor-witaminy-d-naraza-na-bardzo-ciezki-przebieg-koronawirusa/