Szczepionki na COVID-19, to medyczny eksperyment

Zamieszczam linka do wywiadu przeprowadzonego przez Justynę Sochę (Stowarzyszenie STOP NOP) z prof. Marią Dorotą Majewską na temat szczepień na COVID-19 opublikowanego w tygodniku „Warszawska Gazeta”. Jest tam wiele ważnych informacji o których media głównego ścieku ich tzw. eksperci nie powiedzą.

https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/7055-prof-maria-dorota-majewska-to-eksperyment-podyktowany-celami-politycznymi-i-finansowymi-globalnych-oligarchow

Wersja wizualnie lepsza do czytania: https://stolikwolnosci.pl/prof-maria-dorota-majewska-o-szczepionkach-na-covid-to-eksperyment/

Ważna rzecz – z tego co mówi prof. Majewska to osoby zaszczepione przez wiele miesięcy będą roznosić koronawirusa!

Jak zadbać o odporność w czasach tzw. pandemii

Na stronie Stolik Wolności pojawił się bardzo interesujący artykuł na temat tego jak zadbać o swoją odporność bez szczepionki na COVID-19. Warto przeczytać i stosować w praktyce. https://stolikwolnosci.pl/organizm-da-sobie-rade-bez-szczepionki-dbaj-o-odpornosc/

Jednak mam kilka uwag odnośnie informacji w artykule. Poniżej odnoszę się do tych informacji, gdyż są one moim zdaniem nieścisłe czy wręcz zmanipulowane.

Pierwsza rzecz dotyczy witaminy D3. Jak najbardziej należy ją suplementować i to w dawkach co najmniej 4000 IU (ja biorę codziennie 6000 IU), ale wraz z witaminą K2-MK7. Ta druga kieruje wapń do kości i zębów a nie do tętnic, gdzie najczęściej kieruje się wapń, zwłaszcza jak ktoś ma miażdżycę, gdyż jest mu tam najłatwiej trafić. Są na ten temat publikacje. Dwie z nich wymieniłem w moim wcześniejszym wpisie o witaminie D. Przy braniu witaminy K2-MK7 nawet biorąc 20000 IU witaminy D3 dziennie hiperkalcemia raczej nie powinna wystąpić, ale nie ma co przesadzać. Więcej niż 10000 IU dziennie witaminy D3 brać nie ma potrzeby chyba że ktoś ma duże niedobory.

Druga rzecz dotyczy witaminy C. Informacja o tym, że w 2007 r. obalono mit, że witamina C skraca czas trwania przeziębienia, gdy to już wystąpi są według mnie co najmniej wątpliwe jeśli nie nieprawdziwe. Strona Stolik Wolności powołuje się na stronę Poradnik Zdrowie, a ta z kolei powołuje się na artykuł z bazy PubMed gdzie jego autorzy dokonali tzw. metaanalizy (analizy wyników wielu przeprowadzonych na ten temat badań przez różnych autorów) https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17636648/
Z udostępnionego abstraktu artykułu nie dowiemy się jakie dawki badano poza tym, że były one wyższe niż 0,2 g (200 mg) dziennie. Po drugie nie ma informacji w jaki sposób przebiegało dawkowanie witaminy C. Ma to bardzo ważne znaczenie, bowiem przyjmowanie dużych dawek jednorazowo faktycznie nie da raczej efektu, bo organizm nie zdoła przyswoić witaminy C. Jednak branie małych dawek (po 1-2 g) w odstępach co godzinę powinno już dać efekt, bo organizm witaminę powinien przyswoić. W czasie infekcji zapotrzebowanie na witaminę C wyraźnie rośnie. Zatem to co podaje strona Poradnik Zdrowie i powołujący się na nią Stolik Wolności jest w najlepszym razie manipulacją.
Dr Cathcart z USA leczył ludzi np. z grypy właśnie dużymi dawkami witaminy C i choroba szybko mijała, w ciągu kilku dni. Dr Cathcart często mówił: „ma pan/pani 200-gramową grypę albo: ma pan/pani 50-gramowe przeziębienie”. Oznaczało to, że aby wyleczyć grypę powinno wystarczyć wg intuicji doktora Cathcarta 200 g witaminy C, a aby wyleczyć przeziębienie 50 g. Jak ustalił dr Cathcart symptomy choroby są znacznie złagodzone tylko wtedy, gdy zastosowane są podprogowe dawki witaminy C. Przez podprogowe należy tu rozumieć dawki nieco niższe niż te które wywołują biegunkę, która oznacza granicę tolerancji pokarmowej. Przykładowo jeśli w ciągu dnia przyjmując w małych dawkach (po np. 2 g) w krótkich odstępach czasu witaminę C dojdziemy do łącznej ilości 50 g i ta ilość wywoła u nas biegunkę, to następnego dnia powinniśmy brać witaminę z taką częstotliwością i w jednostkowych ilościach jak poprzedniego dnia, ale tak, aby było to w sumie trochę mniej niż 50 g, np. 46 g. Taka ilość nie powinna wywołać biegunki, a będzie działać tak jak trzeba.
Ewentualnej toksyczności witaminy C nie należy się obawiać, gdyż przedawkowanie objawia się właśnie biegunką. Jedynie osoby mające problemy z wydolnością nerek lub niektóre inne choroby przewlekłe powinny uważać. Szczegóły opisane są w książce Jerzego Zięby pt. „Ukryte Terapie” cz. 1. Są tam też cytowane publikacje naukowe.

Trzecia rzecz również dotyczy witaminy C. Nie jest prawdą, że dla organizmu nie ma znaczenia czy przyjmiemy witaminę C w proszku czy w wyciągu z aceroli czy np. dzikiej róży. Oczywiście w obu przypadkach jest to ten sam związek, czyli kwas askorbinowy i to jest prawda. Jednak w pierwszym przypadku, gdy mamy syntetyczny proszek (można taki kupić np. na allegro za ok. 40 zł za kilogram) to taki kwas askorbinowy będzie dużo ciężej przyswajalny przez organizm. W tym drugim przypadku (ekstrakt z aceroli czy dzikiej róży, aronii czy innej rośliny) oprócz samego kwasu askorbinowego będziemy mieli w tym ekstrakcie (także jest to proszek, ale nie biały tylko kolorowy) także substancje zawarte w roślinie tzw. bioflawonoidy, które zwiększają przyswajalność kwasu askorbinowego. Oczywiście wersja pierwsza(syntetyczna) jest sporo tańsza, ale skutek zdrowotny słabszy. Trzeba o tym pamiętać, a o tym w artykule nie piszą, a jest to ważna informacja.

Na koniec dodam, że noblista Linus Pauling oraz odkrywca witaminy C Albert Szent-Gyorgi uważali, że witamina C tak naprawdę nie jest witaminą, ale środkiem spożywczym, który powinien być w każdym domy tak jak np. sól. A jest tak gdyż ilość witaminy C potrzebna organizmowi jest dużo wyższa niż innych witamin i powinno się ją liczyć raczej w gramach, a nie w miligramach. Dawka zalecana przez WHO (ok. 100 mg dziennie jeśli dobrze pamiętam) jak stwierdził w swoich badaniach dr Mathias Rath jest dużo za niska i powinna wynosić co najmniej 600 mg dziennie. Dawka zalecana przez WHO chroni przed szkorbutem, ale nie chroni przed miażdżycą, zawałami i udarami. Szczegóły opisane są w książce dr Mathiasa Ratha „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca.. tylko my ludzie”. Również jest to pouczająca lektura, którą polecam.