Pandemia kłamstw

Dziś przedstawię książkę „Pandemia kłamstw”, której autorami są Judy Mikovits i Kent Heckenlively. Książka w oryginalnej wersji angielskiej została napisana jeszcze przed tzw. pandemią COVID-19, więc tych zagadnień nie opisuje. Na polski przetłumaczyła ją Emilia Skowrońska. Książkę w 2020 r. wydało w Białymstoku Wydawnictwo Kobiece. Książka ma format mniej więcej A5 i liczy 349 stron.



Najpierw kilka słów o autorach. Dr Judy Mikovits zrobiła w USA doktorat z biochemii. Brała udział w wielu medycznych projektach badawczych. Pracowała dla amerykańskiej agencji rządowej NCI (National Cancer Institute – Narodowy Instytut Nowotworów) oraz prywatnych firm. Była i wciąż jest uczciwą osobą, która dobro innych i prawdę stawia wyżej niż pieniądze. Ponieważ jej badania doprowadziły do niewygodnych dla koncernów i rządu USA odkryć (głównie mających związek ze szczepionkami) a nie zgodziła się na ich zatajenie lub sfałszowanie wyników badań jej kariera naukowa została zniszczona, a ona sama miała duże problemy ze znalezieniem pracy. Próba dochodzenia sprawiedliwości przed sądami w USA na nic się zdała. Mafia okazała się silniejsza.

Kent Heckenlively jest ojcem autystycznego dziecka, które doznało autyzmu po szczepieniu. W związku z tym Kent głosi niewygodną prawdę o szczepieniach i uświadamia ludzi. Za sprawą szczepień poznał się z główną autorką książki Judy Mikovits.

Na początku mamy słowo wstępne od Roberta F. Kennedy’ego Jr. Przedstawia on w skrócie dorobek zawodowy Judy Mikovits i opisuje jak ją oczerniono i zniszczono jej karierę, a wytaczając procesy o rzekome oszustwa w badaniach doprowadzono ją do bankructwa. Podaje też informacje, że nie jest to odosobniony przypadek. Kennedy podaje tu np. przypadek Ignaza Semmelweisa, węgierskiego lekarza z XIX wieku, który w 1847 roku w szpitalu w Wiedniu zarządził obowiązek mycia rąk przed odbieraniem porodów. Odsetek występowania gorączki połogowej u kobiet zmalał wtedy z 10% do 1%. Społeczność medyczna zamiast być mu wdzięczna zabroniła mu wykonywać zawód lekarza, a w 1865 roku trafił do zakładu psychiatrycznego, gdzie 2 tygodnie później w tajemniczy sposób zmarł. Teorie Semmelweisa odnośnie zarazków 10 lat później potwierdzili Louis Pasteur i Joseph Lister.
Drugim przykładem linczu środowiska medycznego analogicznego do Judy Mikovits był przypadek brytyjskiej lekarki i epidemiolożki Alice Stewart.W 1956 roku Stewart napisała artykuł, opublikowany w „The Lancet” gdzie stwierdziła, że powszechna praktyka wykonywania zdjęć rentgenowskich kobietom w ciąży była przyczyną raka, który pojawiał się później u ich dzieci. W tamtych czasach technologia rentgenowska traktowana była entuzjastycznie. Rządowe organy regulacyjne, przemysł jądrowy i nuklearny brutalnie zaatakowały Stewart, która już nigdy nie dostała żadnego dużego grantu badawczego w Anglii. Zmarła w 2002 roku w wieku 95 lat. W 1981 roku establishment medyczny w końcu przyznał jej rację.
Mamy też kolejne przykłady naukowców których zdyskredytowano i zniszczono lub sami zrezygnowali z kariery nie chcąc brać udziału w oszustwach i niszczeniu zdrowia ludzi: dr Bernice Eddy (w 1961 r. odkryła, że wywołujący raka małpi wirus SV40 zanieczyścił 98 milionów szczepionek Salka na polio, które podano dzieciom; w lipcu 1961 Merck i Parke-Davies wycofali te szczepionki z produkcji, ale NIH nie wycofał posiadanych zapasów i w latach 1961-63 miliony Amerykanów zainfekowanych zostało szczepionkowym wirusem mogącym wywołać u nich raka), dr John Anthony Morris (odkrył w wyniku badań, że nie ma dowodów naukowych na skuteczność szczepionki przeciwko grypie i uznał, że program masowych szczepień przeciwko świńskiej grypie w latach 70-ych XX w. nie ma sensu i że szczepionki są niebezpieczne), Garry Goldman (w swojej analizie komputerowej w 1995 r. wykazał, że szczepionki przeciwko ospie wietrznej, podane ok. 300000 mieszkańców Kalifornii, działały słabo u dorosłych, a dzieci szczepione 3 razy częściej chorowały na półpasiec niż dzieci nieszczepione). Mamy też wspomniane inne przypadki z ostatnich lat niszczenia lekarzy ujawniających niewygodne informacje o szczepionkach: dr Andrew Wakefield, David i Mark Geier (ojciec i syn), włoska biochemiczka Antonietta Gatti oraz duński epidemiolog Peter Gotzsche. Już sam wstęp daje obraz tego jak rockefellerowska medycyna, zwana też konwencjonalną medycyną, niszczy tych którzy ujawniają lub próbują ujawnić fakty naukowe zagrażające wielkim zyskom Big Pharmy.

Następnie mamy liczący około 20 stron wstęp dr Mikovits. Na początku pisze ona, że nigdy nie sądziła, że stanie się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w nauce XXI wieku. Zawsze chodziło jej bowiem tylko o śledzenie danych naukowych, słuchanie pacjentów, dochodzenie do prawdy i realne leczenie chorób. Dzięki jej odkryciom AIDS z choroby śmiertelnej stało się chorobą przewlekłą, z którą można żyć wiele lat.
Mimo to, że chciała po prostu uczciwie wykonywać swoją pracę, a może należałoby raczej napisać że właśnie dlatego, została w 2011 roku aresztowana i siedziała w areszcie przez 5 dni. Dalej autorka pisze dlaczego jej zdaniem tak ją potraktowano.
Sprawa ma związek z chorobą zwaną CFS (syndrom przewlekłego zmęczenia) i jej początek sięga aż 1934 roku i pojawienia się tej choroby wraz z epidemią polio. Na CFS zachorowali tylko lekarze, pielęgniarki i inny personel szpitala w Los Angeles – w sumie 198 osób. Żaden z pacjentów nie zachorował. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły (autorka opisuje sprawę dokładnie) dr Mikovits zainteresowała się sprawą CFS w 2006 roku i jej zdaniem ta choroba jest wywoływana przez wirusy i również ma związek z niedoborem odporności tak jak AIDS. Z analizy Kenta Heckenlivelego wyszło, że personel szpitala w Los Angeles otrzymał szczepionkę przeciw polio gdzie wirus był namnażany na tkance mózgowej myszy. Tam zaś najprawdopodobniej były mysie wirusy, retrowirusy, które dla myszy były niegroźne, a dla ludzi były inwazyjne. Mentor naukowy dr Mikovits, dr Frank Ruscetti odkrył takiego wywołującego chorobę ludzkiego retrowirusa odzwierzęcego HTLV-1.
W 2009 r. F. Ruscetti i J. Mikovits opublikowali w „Science” artykuł prezentując wyniki badań, gdzie opisali pierwsze w historii wyizolowanie retrowirusa XMRV i jego związek z CFS. Autorzy artykułu mieli dowody, że wirus ten występował u 67% osób z CFS i tylko u niecałych 4% osób zdrowych. W styczniu 2011 r. B. Berkout i inni w czasopiśmie „Frontiers in Microbiology” donieśli, że mysie tkanki były stosowane w produkcji szczepionek i że wirus XMRV najprawdopodobniej trafił do szczepionek podczas namnażania wirusa szczepionkowego na tkankach mysich. To wywołało burzę i dr Mikovits i dr Ruscetti zostali zaatakowani. Zagrozili bowiem Big Pharmie. Jeśli hipoteza z artykułu z 2011 r. zostałaby potwierdzona Big Pharma poniosłaby ogromne straty musząc zmieniać technologię produkcji szczepionek i prawdopodobnie musiałaby wypłacić odszkodowania milionom osób, które zachorowały na CFS po przyjęciu ich szczepionek. Potem autorka opisuje jak sprawę zamiatano pod dywan i że nauka obecnie jest strasznie zakłamana i przynajmniej w medycynie panuje w niej pandemia kłamstw – kłamstw i fałszerstw dokonywanych w interesie koncernów, a przeciwko zdrowiu ludzi.

Pierwszy rozdział jest zatytułowany „Naukowiec na morzu”. Jest on opisem jakby to ująć zmagań autorki z mrocznymi siłami tego świata, których jak sama przyznaje nie doceniła.
Rozdział ten czyta się niemalże jak dobry kryminał tyle, że jest to kryminał oparty na faktach. Na samym początku autorka opisuje jak w X 2011 r. jechała rowerem przez mniej uczęszczane obszary Parku Narodowego McGrath i za nią jechał postawny i wysoki mężczyzna w terenowym samochodzie. Co chwila stawał i dawał się jej wyprzedzić, a potem ruszał wyprzedzał autorkę, mocno zwalniał i stawał i tak przez dłuższy czas. Wyraźnie śledził dr Mikovits.
Potem mamy opis tego jak powinna wyglądać idealna nauka, a jak wygląda ta faktyczna w prawdziwym świecie zdominowanym przez korporacje – farmaceutyczne, rolnicze, naftowe czy chemiczne dla których zysk jest najważniejszy. Przeciwko tej wielkiej i niszczycielskiej sile stoi naiwny i dociekliwy naukowiec, który na studiach tak naprawdę nie wiedział na jakim świecie żyje. Jak pisze dr Mikovits naukowców nie nauczono tego jak to wygląda w rzeczywistości ani zadziorności i walki z mafiami. Nauka jest skorumpowana przez wpływ korporacyjnych pieniędzy. Prowadzi to bezpośrednio do epidemii otyłości, chorób neurologicznych, (m.in. autyzm, choroba Parkinsona, SM, nowotwory czy problemy psychiczne młodzieży).
Dalej mamy opis tego jak autorkę aresztowano 9.11.2011 r. oraz zmagania jej i jej adwokata Mike Hugo z tzw. wymiarem sprawiedliwości. Wszystko to miało związek z wyżej opisaną sprawą retrowirusów, szczepionek i CFS.
Dalej mamy przedstawione w jaki sposób autorkę fałszywie oskarżono o oszustwo. Odkrytego wirusa XMRV nie wyizolowano i dr Robert Silverman opublikował artykuł o agresywnym retrowirusie wywołującym raka prostaty. Wirus ten jednak nie został przez niego wyizolowany, ale stworzony w laboratorium przez pobranie z biopsji 3 pacjentów fragmentów wirusa liczących po kilkaset par zasad azotowych, który nigdy nie istniał w rzeczywistości i autorka określiła go mianem frankensteina. Nazwano go VP62. Dr Silverman przyznał się do tego dopiero po kilku latach, gdy już dr Mikovits uznana została za oszustkę. Chodziło o to, że opracowany test do wykrywania retrowirusa nie wykrywał ich w tkankach mysich stosowanych do produkcji szczepionek. Było tak dlatego, że test był zrobiony pod sztucznego wirusa o znacznie krótszym genomie niż rzeczywisty wirus.
Po aresztowaniu dr Mikovits jej pracodawcy, wpływowa rodzina Whittemore’ów, która jak się okazało stała za aresztowaniem, zabrała zeszyty laboratoryjne z laboratorium i podrzuciła je do domu dr Mikovits po czym oskarżyła ją o wyniesienie dokumentacji z laboratorium. Konieczność obrony w sądzie sprawiła że dr Mikovits wydała mnóstwo pieniędzy na prawników. Próby wnoszenia spraw o naruszanie praw obywatelskich, o fałszywe oskarżenia nie dały efektu. Sądy są skorumpowane, a media, politycy naukowcy i lekarze są przekupywani lub zastraszani. Przez to naukowiec z uczciwego człowieka może się zmienić w człowieka wyjętego spod prawa. Mafijny system zapewnia bowiem takim „naukowcom” bezkarność, a obywatele tracą zdrowie i pieniądze na pseudoleczenie, które nigdy się nie kończy.

Drugi rozdział ma tytuł „Buntowniczka od samego początku” i przedstawia to jak autorka już na początku swojej pracy zawodowej buntowała się nie chcąc robić tego co jej każą, czyli ukrywać niewygodnych wyników badań lub ich fałszować. Były to lata 80-te XX w.
Autorka opisuje m.in. jak z pracy w NIH przeniosła się za sprawą znajomego do firmy Upjohn. Firma ta produkowała bydlęcy hormon wzrostu, który był podawany krowom w celu zwiększenia przez nie wytwarzania mleka. Oprócz Upjohn taki hormon produkowały też inne firmy. Dr Mikovits miała przeprowadzić badania, które wykażą, że mleko od krów, którym podawano ten hormonu nie wpływa negatywnie na zdrowie konsumentów mleka. Niestety dla firmy badania wykazały, że mleko od takich krów raczej ma negatywny wpływ na zdrowie (np. zmieniał się wygląd ludzkich komórek tłuszczowych, wytwarzały one też inne hormony niż zdrowe komórki). Do tego, aby mieć pewność trzeba było przeprowadzić dokładniejsze i dłużej trwające badania. Gdy po zakończeniu wstępnych badań poszła do szefa i mu powiedziała o wynikach ten delikatnie mówiąc nie był zadowolony. Doszło do kłótni i szef zażądał, aby mu przekazała notatnik z wynikami badań, a wtedy dr Mikovits rzuciła nim w niego. Oczywiście po czymś takim jej kariera w tej firmie się szybko skończyła.
Po zakończeniu pracy w Upjohn autorka podjęła studia doktoranckie na Uniwersytecie Jerzego Waszyngtona.

Trzeci rozdział omawia sprawę martwych lekarzy, którzy stracili życie przez to, że odkryli rzeczy niewygodne dla Big Pharmy. Rozdział ten też czyta się jak dobry kryminał tyle, że ten przedstawia prawdziwe wydarzenia. Jednym z opisywanych przypadków był lekarz Jeff Bradstreet, który był jednym z najlepszych lekarzy w USA leczących choroby powstałe w wyniku szczepień. Podzielał on pogląd dr Mikovits, że autyzm jest spowodowany zakażeniem retrowirusem, co powoduje nabyty niedobór odporności. Wraz z dwoma innymi lekarzami Ruggiero i Cheneyem pracowali nad terapią GcMAF – białkiem produkowanym przez białko wiążące witaminę D, które aktywuje makrofagi do walki z infekcją. Retrowirusy dezorientują układ odpornościowy i ten reaguje na nie nieprawidłowo. Dzięki terapii ta reakcja powinna zostać przywrócona do normy i makrofagi powinny zaatakować wirusy i je zniszczyć. W taki mechanizm obronny wyposażyła nas natura. Dr Bardstreet był dociekliwy w sprawie związku szczepień z autyzmem. Chodziło zwłaszcza o szczepionkę MMR. Sam miał chore na autyzm dziecko. 17.06.2015 r. agenci federalni z FDA i DEA dokonali najścia na biuro dra Bradstreeta i byli tam kilka godzin. 2 dni później ciało dra Bradstreeta znalazł w strumieniu rybak. Denat zginął od jednego strzału w klatkę piersiową. Rzekomo popełnił samobójstwo, ale to bzdura bo kto popełnia samobójstwo strzelając sobie w klatkę piersiową i to pod jak ustalono niemożliwym w praktyce kątem? Dwa lata wcześniej autorka ostrzeżona zrezygnowała z wyjazdu na konferencję w sprawie autyzmu do Dubaju. Gdyby pojechała mogła już nie wrócić.
Kolejna dziwna śmierć to przypadek dra Teh-Jeanga, który w 2010 r. opublikował kilka artykułów negatywnie oceniających artykuły dotyczące badań nad ludzkim retworirusem XMRV prowadzonymi przez dra Mikovits i dra Ruscettiego, z których wynikało że wirus XMRV jest przyczyną choroby CFS. Rok później podczas spotkania naukowego w Belgii Teh-Yeang podczas wygłaszania przemówienia przez dra Ruscettiego krzyczał „przestańcie to badać!”, „nie marnujcie pieniędzy”. 2 lata później dr Kuan Teh-Yeung zmarł, rzekomo na atak serca w swoim biurze w niedzielę w nocy. Inna wersja była taka że się zastrzelił, a jeszcze inna wyskoczył przez okno z 4 pietra. Jak zginął i kto go najprawdopodobniej zabił nie wiadomo. Autorka przedstawia swoją hipotezę dlaczego Teh-Yeang zginął. Mniejsza o szczegóły, ale prawdopodobnie miał z tym związek Anthony Fauci (fanatyk lockdownów w czasie obecnej plandemii COVID-19), który był przełożonym Teh-Yeanga.
Dalej mamy dociekania autorki na temat tego od jak dawna dzieją się takie dziwne zgony w nauce. Dowiedziała się m.in. o japońskim habilitancie, któremu kazano sfałszować dane z badań. Nie chciał tego zrobić i zmarł po wypiciu azydku sodu, który powoduje że człowiek się dusi. Miał on żonę i dwoje dzieci i nic nie wskazywało na to, że popełni samobójstwo. Było to w latach 80-ych XX w.
Jeszcze jedną dziwną śmiercią dość szczegółowo opisaną przez autorkę jest lekarz pracujący w CDC Timothy Cunningham. W styczniu 2018 r. podał on pisarzowi Buxterowi Dmitriemu informację, że niektórzy pacjenci o tym jak podał im szczepionkę przeciwko grypie zmarli i że go to przeraża oraz że ludzie w całych USA zaczęli umierać na grypę i wszyscy zmarli dostali szczepionkę. 12.02. 2018 r. dr Cunningham zaginął. 3.04.2018 r. rybacy znaleźli jego ciało na rzece Chattahoochee zaplątane w śmieci. Narracja w mediach była taka, że popełnił samobójstwo ze względów osobistych. Autorka w swoich rozważaniach odrzuca tę hipotezę podając fakty, z których wynika, że młody (35 lat) lekarz nie miał problemów osobistych i że jedynie mógł zabić się z powodu tego że nie dostał awansu, co wydaje się absurdalne. Zapewne zginął w związku z tym co odkrył jeśli chodzi o zgony po szczepieniach na grypę.
Na koniec rozdziału autorka pisze o tym jak FBI dręczyło psychicznie Martina Lutera Kinga chcąc skłonić go do samobójstwa w związku z jego, według autorki, rzekomymi spotkaniami seksualnymi z kobietami. Postępowanie FBI na pewno należy ocenić nagannie, ale to, że King brał udział w orgiach seksualnych z tego co wiem dzisiaj jest już potwierdzone, więc wybranie jego osoby jako przykładu dla niszczenia niewygodnych ludzi przez rząd USA nie jest zbyt fortunne.

Rozdział czwarty dotyczy tego jak prawnik broniący dr Mikovits Mike Hugo został pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Zajmował się wieloma sprawami odszkodowań za powikłania poszczepienne i większość z tych spraw wygrywał. Zajmował się jednak też innymi sprawami i dzięki nim poznał siłę oddziaływania korporacji. Chodziło między innymi o leki na cukrzycę powodujące niewydolność nerek i wątroby. Zalazł za skórę niejednej korporacji. Jedną z przyczyn dla której najprawdopodobniej go jest „unieszkodliwiono” jest sprawa trujących chemikaliów składowanych i próbowanych na terenie wokół Fortu Detrick. Tam między innymi testowano defoliant Agent Orange użyty w Wietnamie. Wiele osób mieszkających w pobliżu zmarło na nowotwory. Częstotliwość ich występowania była tam dużo wyższa niż w całych USA. Niejednokrotnie na raka umierały po 2 osoby z jednej rodziny, a zdarzały się przypadki że i cała rodzina. Próba dowiedzenia w sądach, że te przypadki nowotworów były spowodowane testami Agent Orange przez wojsko na zlecenie rządu nie powiodły się.
Także pomoc dr Mikovits przyczyniła się na pewno do zakończenia prawniczej kariery Mike’a Hugo. Jego zdaniem dr Mikovits zniszczono karierę i zniesławiono, gdyż odkryła, że wykorzystanie tkanek zwierzęcych do hodowli wirusów do produkcji szczepionek powodowało, że wstrzykiwany preparat oprócz wyhodowanych wirusów przenosił też do organizmu szczepionej osoby zwierzęce wirusy z tkanek na których namnażano wirusy szczepionkowe. Te zwierzęce wirusy zaś powodowały cały wachlarz chorób m.in. autyzm, CFS, nowotwory czy chorobę Alzheimera. Gdyby to wyszło na jaw korporacje szczepionkowe poniosłyby ogromne straty. Dlatego dr Mikovits i Mike Hugo musieli zostać „unieszkodliwieni”. Mike Hugo został pozbawiony prawa wykonywania zawodu za to, że pożyczył ojcu sporą sumę pieniędzy i nie spisał z nim umowy pożyczki. W innych podobnych sprawach były kary nagany czy grzywny. Gdy jednak ktoś walczy w sądach przeciwko korporacjom czy rządowi to każdy pretekst jest dobry aby go wyłączyć z gry.

Piąty rozdział jest odpowiedzią na postawione przez autorkę w tytule rozdziału pytanie: czy rząd jest przyjacielem czy wrogiem. Dla mnie odpowiedź jest jasna – rząd jest wrogiem. I autorka opisując skandal z tym jak zakażono ludzi w USA wirusem HIV np. podczas transfuzji krwi, a potem jak ją potraktowano dochodzi do podobnych wniosków, choć nie pisze tego wprost. Gdyby wydało się, że wirusy z tkanek zwierzęcych, na których namnaża się szczepionkowe wirusy przenikają wraz z podawaną szczepionką do organizmu szczepionych osób przez co mogą wywołać nowotwór, CFS, autyzm czy inne choroby związane z osłabieniem układu odpornościowego to rząd miałby ogromne problemy. Podobnie jak korporacje produkujące szczepionki.

Szósty rozdział dotyczy firmy Cerus i ich technologii INTERCEPT służącej do odkażania krwi przeznaczonej do zabiegów medycznych z wirusów w tym retrowirusów składających się z RNA (jak obecnie modny koronawirus). Autorka współpracując z firmą udowodniła, że ich technologia działa. Mamy tu też sprawę tuszowania zanieczyszczenia zapasów krwi wirusami przez rządowe agencje ds. zdrowia w USA obawiające się wzburzenia zwykłych ludzi. Mamy też opisaną sprawę wymuszania przez szefową Narodowego Instytutu Serca, Płuc i Krwi Simone Glynn zmiany treści artykułu naukowego przygotowanego do publikacji, którego współautroką była dr Judy Mikovits. Początkowe naciski nie poskutkowały, więc zaszantażowała dwóch starszych naukowców, że odebrane im zostaną emerytury i że ma w tej sprawie poparcie! Artykuł został opublikowany pod nieprawidłowym tytułem i ze złą interpretacją danych. Oto jak wygląda nauka w medycynie!
W 2011 r. w związku ze sprawą wspominanego już wirusa XMRV autorka trafiła do aresztu, a zawartość szaf z dwóch biur, dane jej zespołów badawczych i wyniki z kilkudziesięciu lat pracy zostały przed nią zamknięte, żeby więcej ich już nie zobaczyła. I to wszystko mimo tego że nie udowodniono autorce żadnego oszustwa. Po prostu niewygodnych ludzi i niewygodne sprawy dla koncernów i rządu się wycisza, a ludzkie zdrowie i życie ich nie obchodzi.
Wracając do firmy Cerus obłowiła się, bowiem technologia INTERCEPT okazała się rewolucyjna. Polega ona w skrócie na tym, że próbki krwi umieszcza się w urządzeniu, które naświetla je promieniowaniem ultarfioletowym UVA. To sprawia, że obecne we krwi patogeny są niszczone. W 2009 firma Cerus zanotowała sprzedaż w wysokości 16,8 miliona dolarów, a w 2018 r. było to już 58 milionów dolarów czystego zysku.
Na koniec autorka pisze o tym jak kłamie rząd USA. Oficjalnie twierdzi on, że krew do transfuzji jest bezpieczna, ale oczyszcza ją „na wszelkie wypadek” stosując technologię firmy Cerus dzięki temu ta zarabia grube pieniądze. Firma Cerus nie reaguje w związku z tym na rządowe kłamstwo, a media o tym nie mówią. I tak oto się robi duży biznes. Z uczciwością i etyką ma on jak widać niewiele wspólnego. Ujawnienie prawdy, że krew nie jest bezpieczna i może zawierać różne groźne i inwazyjne wirusy spowodowałoby na pewno duże problemy co mogłoby się choćby wiązać z pozwami od osób które zachorowały po transfuzji krwi.

Kolejny, siódmy rozdział dotyczy wirusa VP62. Jest to już wspomniany wcześniej klon ludzkiego wirusa pochodzącego od myszy odkrytego przez dr Mikovits, nazwanego XMRV, który jest tylko namiastką prawdziwego wirusa, bowiem ma znacznie krótszy genom. Taki wirus jak VP62 jest całkowicie sztucznym tworem, który nigdy nie występował w organizmie żadnego człowieka. Rzeczywiste retrowirusy mają 8-10 tysięcy par zasad, a klon VP62 zaledwie niecały 1000. Ten klon wywołał mnóstwo problemów. Okazało się, że oba wirusy XMRV i VP62 mogą się przenosić drogą powietrzną. Ponieważ VP62 jest dużo krótszy namnaża się ok. 15-20 razy szybciej niż XMRV. O tym wcześniej badacze w tym Judy Mikovits nie wiedzieli. Okazało się, że autorka została w laboratorium zarażona wirusem XMRV choć wyszło to dopiero po latach.
Przez to że VP62 jest dużo krótszy i szybciej się namnaża i nie wiedziano że przenosi się w powietrzu to zanieczyszczono preparaty z wirusem XMRV sztucznym klonem, który szybko zdominował i wyparł z preparatu rzeczywistego wirusa XMRV.
Według autorki jeżeli do opracowania produktu biologicznego (np. szczepionki) wykorzystano jakiekolwiek produkty myszy (np. komórki na których wirusy ze szczepionki namnażano) to istniało 26% szans, że taki produkt biologiczny został skażony wirusem mysiej białaczki – retrowirusem. Takie wirusy (w tym ten wywołujący COVID-19) wytwarzają enzym odwrotną transkryptazę dzięki czemu przetwarzają swoje RNA na DNA, które potem może zostać włączone do genomu organizmu człowieka. To powinno wywołać alarm, bo te mysie wirusy mogą wywoływać u ludzi białaczkę. Jednak panuje na ten temat cisza a dr Mikovits została uciszona i skompromitowana. Ten klon VP 62 spowodował koniec kariery naukowej dr Mikovits. Opracowany test w celu wykrycia wirusa XMRV nie wykrywał wirusów XMRV w tkankach myszy. Dlatego dr Mikovits uznano za oszustkę siejącą niepotrzebny zamęt. A test nie wykrywał wirusów XMRV, bo opracowano go pod wirusa VP62, który miał inny dużo krótszy genom. A o tym, że jest to sztuczny twór, a nie wyizolowany wirus XMRV wtedy nie wiedziano, gdyż jego twórca ujawnił ten fakt dopiero kilka lat później.

Ósmy rozdział dotyczy szczepień. Najpierw autorka pisze, że była nieświadomą zwolenniczką rządowej i naukowej propagandy dotyczącej szczepionek. Później jednak gdy przekonała się jaka jest prawda stała się jednym z tzw. antyszczepionkowców. Dr Mikovits bowiem jak pisze jest wielką fanką danych i dowodów, czyli podobnie jak ja. A te dowody świadczą przeciwko szczepieniom. Sam fakt, że obecnie w USA firmy nie ponoszą odpowiedzialności za szczepionki i że odszkodowania za powikłania można dochodzić tylko w specjalnym sądzie, gdzie adwokaci poszkodowanych spotykają się z adwokatami Departamentu Sprawiedliwości już daje dużo do myślenia. Gdyby szczepionki były takie wspaniałe jak nam usiłuje wmówić rządowa propaganda poprzez ich tzw. ekspertów to producenci szczepionek nie mieliby parasola ochronnego państwa i nie mieliby problemów z odpowiedzialnością. Przecież jeśli mój produkt jest dobry to czego mam się bać? U nas w Polsce nie ma nawet sądu szczepionkowego ani nawet funduszu odszkodowawczego za powikłania poszczepienne, a rodzice dzieci które po szczepieniach ciężko zachorowały zostają zostawieni sami sobie. Odpowiedzialności bowiem nie ponosi nikt.
Jak pisze dr Mikovits wraz z Kentem Heckenlivelym przyjrzeli się sprawie szczepionek i okazało się, że są bardzo niebezpieczne. Do tego stopnia że na początku lat 80-ych XX w. doszło do dużej liczby powikłań po szczepionce, że w sądach miała miejsce lawina pozwów przeciwko producentom szczepionek. Jak podawał prezes firmy Lederle w 1984 r. wartość pozwów w sprawie szczepionki DTP przeciwko Lederle była 200 razy większa niż łączna wartość jej sprzedaży w 1983 r. Podobnie było z innymi firmami. Dlatego producenci dogadali się z rządem i w 1986 r. wprowadzono ustawę zgodnie z którą to państwo przejęło odpowiedzialność za powikłania poszczepienne i ustanowiono coś w rodzaju sądu szczepionkowego. Od tego czasu sąd szczepionkowy w USA wypłacił ponad 4 mld $ odszkodowań rodzicom dzieci, które doznały uszczerbku na zdrowiu na skutek szczepionek. A to tylko w sprawach, w których rodzicom udało się udowodnić, że to skutek szczepionki. W wielu sprawach bowiem tego udowodnić się nie daje, a adwokaci rządu robią wszystko aby dowieść, że choroba dziecka nie jest skutkiem szczepionki.
Autorka pisze też o konferencji w Simpsonwood w 2000 r. Omówiono tam wyniki badania dotyczące związków rtęci i aluminium w szczepionkach z programu szczepień i problem polegający na tym, że im więcej szczepionek podano dziecku tym większe było prawdopodobieństwo, że będzie ono miało problemy neurologiczne. Z dyskusji nad wynikami badań wyszło, że tiomersal jest prawdopodobnie przyczyną problemów neurologicznych i że nie da się tego wyeliminować. Można bowiem zmieniać skład szczepionki, ale to może sprawić że inna substancja wywoła inne złe skutki. Według dr Johna Clementsa o wysokiej pozycji w WHO nie należało przeprowadzać badania związków rtęci i aluminium w szczepionkach, bo można było przewidzieć, że wyniki wyjdą negatywne i teraz nie wiadomo jak sobie poradzić z tymi danymi. Innymi słowy ekspert WHO ma gdzieś zdrowie dzieci, a problemem jest dla niego to jak teraz jeśli to wyjdzie na jaw zbałamucić ludzi, żeby dalej szczepili dzieci. Szlag człowieka może trafić jak się dowiaduje o takich „ekspertach”.
Dalej jest mowa o tym, że w 2015 r. dr Mikovits i dr Ruscetti założyli firmę konsultingową i występowali w charakterze biegłych w sądzie szczepionkowym. To jak ich traktowano (zwłaszcza dr Mikovits, której mimo posiadania doktoratu za wydawane opinie w różnych sprawach wypłacano sporo niższe wynagrodzenie niż przysługuje normalnie osobie z takim doświadczeniem i kwalifikacjami) jest skandalem. Zaś to co autorka opisuje jak przebiegały sprawy w tym niby sądzie i jak „sąd” i rządowi adwokaci robili wszystko niemal stając na głowie, aby odrzucić jak najwięcej spraw to po prostu nóż się w kieszeni otwiera. Podam tu tylko jeden fakt – rządowy biegły (lekarz – dr Zimmerman) raz przedstawił sądowi szczepionkowemu opinię, że „owszem w pewnych okolicznościach szczepionki mogą spowodować autyzm„. Opinii tej prawnicy rządu sądowi nie przedstawili, a dr Zimmerman został szybko zwolniony z posady biegłego sądowego, a jego tezę utrzymano w tajemnicy przed rodzicami i resztą opinii publicznej.
W 2018 r. dr Mikovits i dr Ruscetti wyrazili takie samo stanowisko co dr Zimmerman, ale mieli na poparcie swojej teorii 11 lat badań naukowych!
Na koniec rozdziału autorka podaje, że obecnie w USA według szacunków na autyzm cierpi 1,8 miliona dzieci.

W dziewiątym rozdziale dr Mikovits przedstawia co sądzi o HIV i eboli. Na wstępie rozdziału autorka pisze, że po przeczytaniu tego rozdziału prawdopodobnie czytelnik straci całkowicie wiarę w szczepionki jak i w znaczną część służby zdrowia i że po przeczytaniu tego rozdziału najprawdopodobniej nigdy już nie spojrzy czytelnik na szczepionki tak jak wcześniej. W moim przypadku przeczytanie tego rozdziału niewiele zmieniło, gdyż moja wiedza na temat szczepionek jaką przez ostatnich kilka lat zgłębiłem (m.in. za sprawą dr med. Jerzego Jaśkowskiego, dra Huberta Czerniaka czy Jerzego Zięby oraz neurobiolog Marii Doroty Majewskiej) sprawiła, że wiem, że szczepionka to mówiąc w uproszczeniu toksyczny koktajl, który nie poprawia ale pogarsza odporność organizmu. Doświadczyłem tego sam gdy 5 lat temu po zaszczepieniu się na grypę ciężko zachorowałem, dochodziłem do siebie przez ok. 3 tygodnie, a potem jeszcze przez ok. 3 miesiące miałem podwyższoną temperaturę ciała (37,2-37,4 st. C) i lekarze nic nie potrafili zrobić. Dopiero sam zacząłem się zastanawiać i stwierdziłem, że może to od szczepionki. I okazało się, że są w niej takie toksyny jak rakotwórczy formaldehyd! A ja szczepiłem się na grypę od dawna, bo moja ciotka jest lekarzem i uważa, że szczepienia to wielkie dobrodziejstwo. A ja w to bezmyślnie wierzyłem niestety, choć wcześniej też po szczepieniu chorowałem, ale dużo lżej. Gdy przestałem się szczepić i zacząłem suplementować witaminę D3 (a dwa lata później także witaminy C i K2-MK7) przestałem chorować na grypę. Kuracja czystkiem, z którego herbatkę piłem przez blisko 3 miesiące 3 razy dziennie sprawiła, że w końcu organizm wrócił do równowagi, pozbył się toksyn ze szczepionki i temperatura wróciła mi do normy. Od tamtej pory się nie szczepię, a tzw. służby zdrowia także unikam jak tylko się da, bo uśmiercili mojego ojca a rok wcześniej jego brata, a mojego stryjka. Ojciec miał 64 a stryjek 60 lat. To już jednak temat na oddzielny wpis, bo to skomplikowana sprawa.
Wracając do tematu – autorka opisuje sprawy dość szczegółowo i z podaniem różnych terminologii naukowych (jak zoonoza). Dr mikovits powołując się na CDC podaje, że naukowcy szacują, że 6 na 10 przypadków znanych chorób pochodzi od zwierząt, a 3 z 4 nowych chorób zakaźnych pochodzi od zwierząt. Taką chorobą odzwierzęcą jest HIV-AIDS. Prekursorem HIV był małpi wirus SIV, prawdopodobnie szympansi. Autorka przychyla się do hipotezy Edwarda Hoopera z jego książki „A Journey to the Source of HIV and AIDS”. Według niej wirus SIV przeszedł z małp na ludzi w wyniku próbnych szczepionek na polio w Kongu Belgijskim w latach 1957-1960. Zabito wtedy ponad 500 szympansów i bonobo (szympansów karłowatych) i wykorzystano ich komórki nerek i surowicę do produkcji doustnych szczepionek. Te zaś podano w tym czasie ponad milionowi Afrykańczyków. SIV prawdopodobnie uległ w organizmie ludzkim rekombinacji z jakimiś innymi wirusami i stał się bardzo inwazyjny dla ludzi. Wirus SIV nie jest groźny dla szympanów i bonobo i nie wywołuje u nich choroby podobnej do AIDS. Nauka twierdzi, że przeniesienie wirusa z małp na ludzi nastąpiło na skutek nieprawidłowej obróbki mięsa szympansów. Jednak to słaba teoria, bo w procesie gotowania (nawet nieprawidłowego) i trawienia większość patogenów ulega rozkładowi (kwas solny w żołądku jest mocnym kwasem, a pH soku żołądkowego wynosi ok. 1-2, czyli jest bardzo silnie kwaśne – skala pH 0-14, gdzie 0 to najsilniejszy kwas, 14- najsilniejsza zasada, a 7 to odczyn obojętny). Poza tym w Afryce mięso szympansów jedzone jest od wielu stuleci, więc gdyby to była przyczyna to HIV pojawiłby się u ludzi co najmniej kilkaset lat wcześniej.
Następnie autorka pisze o wirusie ebola, którego badała w laboratorium. Jak podaje CDC prawdopodobnie jego pochodzenie podobnie jak HIV jest odzwierzęce, ale podaje że nastąpiło to najprawdopodobniej przez złą obróbkę mięsa zwierząt jak przy HIV co jak wyżej wspomniałem jest nielogiczne, bo mieszkańcy Afryki polowali na zwierzęta od setek albo i tysięcy lat i nie chorowali wtedy na gorączkę krwotoczną jaką wywołuje ebola. Autorka analizuje dokładnie przypadki pojawienia się wirusa ebola w Afryce i w laboratoriach w różnych krajach, w których trzymano małpy. I znowu prawdopodobną przyczyną są szczepionki. W Gwinei w marcu 1995 roku ogniska eboli pojawiły się w kilku miejscach jednocześnie. W każdym z tych miejsc przeprowadzano wcześniej akcję szczepień doustnych przeciwko cholerze w ramach programu WHO. Tego jednak nie ma jak udowodnić. Przyczyna może być inna zwłaszcza, że ebola pojawiła się po raz pierwszy w Afryce w 1976 roku. Jednak niemal na pewno ma to związek ze zwierzętami i przeniesieniem wirusa z nich na ludzi. I zdaniem autorki najprawdopodobniej przyczyną pojawienia się eboli były eksperymenty w laboratoriach na małpach i innych zwierzętach.

Rozdział dziesiąty znowu dotyczy szczepień. Jest w nim poruszona kwestia współautora książki Kenta Heckenlivelego, który ma ciężko autystyczną córkę, co jest skutkiem szczepienia. W związku z tym Kent mimo, że media na niego mocno szczekają uświadamia ludzi o niebezpieczeństwie wiążącym się ze szczepieniami. Mimo, że ma ciężko chorą córkę zachowuje pogodę ducha. Autorka w tym rozdziale opowiada o tym jak Kenta nie wpuszczono do Australii, gdzie planował prelekcję na temat zagrożeń związanych ze szczepieniami w tym odkryciami dr Wakefielda.
Dr Andrew Wakefield w 1998 roku opisał w artykule, opublikowanym w „The Lancet” wyniki badań klinicznych przeprowadzonych u 12 dzieci ze spektrum autyzmu, występującym w połączeniu z łagodnym do umiarkowanego zapaleniem węzłów chłonnych w jelicie cienkim (guzkowaty przerost limfoidalny), głównie w końcowej części jelita cienkiego. Równocześnie rodzice 9 dzieci kojarzyli, że objawy wystąpiły po szczepieniu przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR). Z artykułu wynikało, że szczepionka MMR może wywoływać autyzm, ale nie że wywołuje, bowiem zbyt mało było na ten temat danych. Chodziło o to, że z badań wynikało, że szczepionka MMR wpływa negatywnie na działanie jelita, a to zaś wpływało negatywnie na mózg. Jednak były to wnioski na bardzo małej grupie badawczej i w związku z tym nie można było wyciągać na tej podstawie ogólnych wniosków. Mimo to dr Wakefield został oczerniony przez media, a w 2010 roku Generalna Rada Lekarska Wielkiej Brytanii odebrała mu prawo wykonywania zawodu. Powodem było rzekome nieetyczne zachowanie dr Wakefielda podczas badań dzieci, które odczuwały cierpienie i ból. Dzieci których przypadki opisane zostały w ww. artykule poddano typowym badaniom układu pokarmowego jak kolonoskopia, punkcja lędźwiowa czy RTG z kontrastem w postaci papki barytowej oraz badanie moczu. Są to standardowe badania w przypadku problemów żołądkowo-jelitowych, a takie te badane dzieci miały. Owszem nie są to badania zbyt przyjemne, ale póki co innych nie ma. Zarzut jest więc absurdalny. Chodziło o pozbycie się niewygodnej osoby i ukręcenie łba sprawie. Biznes szczepionkowy mógłby stracić miliardy gdyby się okazało w wyniku dalszych badań, że wstępne wnioski z artykułu są prawidłowe. Sprawiłoby to też, że społeczeństwo zmieniłoby nastawienie do szczepień i duża liczba osób nie chciałaby szczepić dzieci. Dlatego dra Wakefielda trzeba było „unieszkodliwić”.
Kent Heckenlively napisał książkę „Inoculated: How Science Los Its Soul in Autism” („Zaszczepieni: Jak nauka zatraciła swoją duszę w autyzmie”) gdzie cała sprawa związana z wywoływaniem autyzmu przez szczepionkę MMR została dokładnie opisana – m.in. to jak CDC wiedziało już w 2004 r. na pewno, że szczepionka MMR wywołuje autyzm, ale wyniki ich badań ukrywano, co przyznał jeden z ich pracowników dr Thompson w 2014 r. Dr Mikovits poleca przeczytać tę książkę i jej zdaniem jest ona bardziej przerażająca niż powieści Stephana Kinga. I co gorsza to nie jest fikcja literacka jak w przypadku Kinga, ale rzeczywistość.
W tej sytuacji nie dziwi, że władze Australii odmówiły prawa wjazdu Kentowi do ich kraju. Co ciekawe najpierw takie prawo mu wydali, a po ok. 2 tygodniach cofnęli.

W rozdziale jedenastym autorka przedstawia to jak jej zdaniem należy pójść naprzód. Podaje wiele rozwiązań jak realnie leczyć choroby, bo takie metody są, ale panuje na ich temat cisza. Metody te są bowiem niewygodne dla koncernów i odebrałyby im ogromne zyski, a depopulacja rdzennej białej ludności w zachodnim świecie by znacznie spowolniła. Zatem pierwszym co trzeba zrobić to znacznie ograniczyć wpływ koncernów i rządów na medycynę i badania naukowe w tej dziedzinie. Obecny system grantów bowiem zachęca do manipulacji i nagradza nikczemne cechy w nauce.
Teraz trochę o metodach leczenia różnych chorób, o których pisze dr Mikovits.
W przypadku osób z dysfunkcjami układu odpornościowego spowodowanymi przez retrowirusy można zastosować wodę o zmniejszonej zawartości deuteru. Woda taka jak wynika z badań opóźnia rozwój guza nowotworowego u myszy, psów, kotów i ludzi. Ma to związek z mitochondrium komórki i dowodzi, że dieta niskotłuszczowa jest niedobra dla organizmu, bo zdrowe tłuszcze zawierają właśnie wodę o zmniejszonej zawartości deuteru. Szczegóły na str. 314-316.
Na str. 317-318 autorka wspomina o odkryciu, że funkcjonowanie genów może ulegać zmianie pod wpływem środowiska. Badaniem tych kwestii zajmuje się epigenetyka. Zanieczyszczone środowisko w jakim żyjemy i ciągły stres wpływa na włączanie i wyłączanie się różnych genów. To może przyczyniać się do chorób. Takie zmiany aktywności genów może wywołać także żywność modyfikowana genetycznie (GMO), więc najlepiej jej unikać.
Na str. 323 autorka pisze, że w 2015 r. odkryto, że nasz mózg jest bezpośrednio połączony z układem odpornościowym przez naczynia, o których istnieniu dotąd nie wiedziano. Opublikowano to na stronach „Neuroscience News” 1.06.2015 r. To tłumaczy dlaczego zaburzenia układu odpornościowego wpływają negatywnie na pracę mózgu, co często ma miejsce w przypadku szczepień.
Na str. 327 autorka pisze, że lek o nazwie suramina znacznie łagodzi podstawowe objawy autyzmu u dzieci. Tak wynika z przeprowadzonych w 2015 r. badań jednak tylko na bardzo małej grupie dzieci (5 osób). Lek ten jest stosowany w leczeniu śpiączki afrykańskiej i nie ma negatywnych skutków ubocznych o ile się go nie przedawkuje. Lek ten nie jest chroniony patentem i pewnie dlatego rządy nie robią nic, aby przeprowadzić badania na dużej grupie dzieci i dopuścić suraminę do stosowania w leczeniu autyzmu jeśli potwierdzą się wyniki z 2015 r.
Na str. 333-335 dr Mikovits pisze, że przeszczepienie bakterii z kału zdrowego człowieka do jelita osób z autyzmem, po uprzednim wybiciu ich jelitowego mikrobiomu antybiotykiem poprawia istotnie stan zdrowia wielu takich osób. W styczniu 2017 r. opublikowano na ten temat artykuł, w piśmie „Smithsonian”, z wynikami małego badania klinicznego. Brało w nim udział 18 dzieci w wieku od 7 do 18 lat z rozpoznanym spektrum autyzmu i problemami żołądkowo-jelitowymi. U 16 dzieci stwierdzono co najmniej 70% poprawę stanu układu pokarmowego i co ważniejsze znaczną poprawę w zakresie objawów autystycznych. Dwa lata po leczeniu nasilenie objawów zmalało o 47%, a u 44% poprawa była tak duża, że przestali być kwalifikowani jako osoby ze spektrum autyzmu! Artykuł zrobił na Pentagonie tak duże wrażenie, że Departament Obrony USA zgodził się sfinansować duże badanie na ten temat u dorosłych. Nabór pacjentów rozpoczęto na początku 2018 roku. Swoją drogą ciekawostka – zawsze myślałem, że Departament Obrony i Pentagon są od spraw wojskowych, a nie od leczenia chorych na autyzm?! I to samo zastanawia też autorkę. Może chodzić o to, że rodziny wojskowych muszą poddać się szczepieniom i liczba dzieci z autyzmem jest tam większa niż średnia w USA. Jeśli dzieci wojskowych uda się wyleczyć to wojskowi będą mogli bardziej poświęcić się wojnom i nie będą toczyć codziennej batalii w domach z ciężko chorymi dziećmi. Tak sądzi autorka i sądzę, że ma rację.
Na koniec rozdziału dr Mikovits pisze, że niedawno rząd federalny w USA przyznał się Robertowi Kennedy’emu Jr., że mimo wymogów ustawy z 1986 r. o rekompensatach dla dzieci poszkodowanych wskutek szczepionek nigdy do Kongresu nie został dostarczony raport potwierdzający bezpieczeństwo szczepień. Nigdy bowiem nie przeprowadzono takich badań! Nie potwierdzono bezpieczeństwa żadnej szczepionki z tych ze schematu szczepień ochronnych dla dzieci! W związku z powyższym wiedząc o tym jak nazwać tych polityków i tzw. ekspertów, którzy zmuszają rodziców do szczepień dzieci? W najlepszym wypadku kryminalistami, a w najgorszym zbrodniarzami na miarę dr Mengele.

Ostatni, dwunasty rozdział jest jakby zakończeniem i podsumowaniem obecnej sytuacji w medycynie. Autorka stawia diagnozę, że pandemia kłamstw i korupcji jest ogromna i obejmuje wiele obszarów wiedzy naukowej, medycznej i politycznej egzystencji. Firmya Farmaceutyczne zmieniły pod siebie prawo dotyczące szczepień, a skorumpowane media zatruły umysł społeczeństwa. Dr Mikovits doświadczyła tego na własnej skórze gdy opublikowała wraz z dr Frankiem Ruscettim artykuł w którym napisała, że nowa rodzina retrowirusów jest śmiertelnie groźna dla ludzkości. Zniszczono jej karierę choć artykuł był recenzowany a redaktorzy przed jego publikacją zlecili weryfikację danych. Wycięto też znaczną część pracy (ok. 2/3) gdzie opisano sposób hodowli komórek z inhibitorem metylacji DNA. Próby zastraszenia się nie udały, więc dr Mikovits zwolniono z pracy 29.09.2011 r. a potem próbowano wymusić wycofanie artykułu. W końcu dr Mikovits została aresztowana, a dane z badań w których brała udział ukryte. Dr Ruscetti musiał przejść na emeryturę w 2013 r. Tak wygląda nauka gdy odkrywa się coś niewygodnego.
Jednak nie wszystko stracone. Gdy Frank Ruscetti odchodził na emeryturę i zabierał rzeczy. Wbrew poleceniu zabrał w sprytny sposób dane dotyczące badań nad wirusem XMRV oraz próbki biologiczne z tych badań. Wrzucił wszystko do pojemnika na surowce wtórne, aby myślano że to odpady. Wysłał to wszystko szybko do magazynu biologicznego na Środkowym Zachodzie USA. Od tego czasu dr Ruscetti i dr Mikovits płacą 500 $ miesięcznie za przechowywanie próbek. Dr Ruscetti udostępnił dane z ich wspólnych badań dr Mikovits, a ta je skopiowała na dyski twarde i jedną z kopii przekazała FBI. Na pewno nadejdzie w końcu dzień gdy FBI zrobi z nich użytek i nastanie sprawiedliwość. Jak i kiedy to się stanie zależy od nas – głównie od mieszkańców USA, bo ich sprawa dotyczy, ale także i całej ludzkości. Im szybciej pojmiemy jak wygląda obecny system, zwany przez wielu matriksem tym szybciej on upadnie.

Podsumowując książka bardzo cenna, zawierająca wiele faktów naukowych, które nie są powszechnienie znane. Dla kogoś kto nie interesował się dotąd medycyną i badaniami naukowymi książka może wywołać szok, gdy dowie się jak wszystko jest skorumpowane i zakłamane i jak niszczy się tych naukowców, którzy starają się być uczciwi i robić to na czym polega prawdziwa nauka, czyli dochodzenie do prawdy. Na pewno także sprawi że jeśli ktoś był zwolennikiem szczepień, to po tej lekturze zmieni zdanie chyba, że jest impregnowany na fakty.
Pewną wadą książki jest według mnie duża ilość terminologii naukowej. Cóż autorka jako mająca doktorat z biochemii prawdopodobnie uważa pewne rzeczy za oczywiste. Niektóre terminy tłumaczy, ale inne (jak np. neuryt) nie. Dla mnie akurat to nie stanowiło dużego problemu, bo miałem na studiach trochę biologii i biochemii oraz sporo chemii. Jednak dla przeciętnego Kowalskiego który takiej wiedzy nie ma zrozumienie wielu przedstawionych w książce rzeczy może być trudne.
Mimo tego książka jest bardzo wartościowa i polecam jej lekturę. W razie potrzeby można zawsze się posiłkować internetową encyklopedią lub jakąś książką z biologii choćby nawet z liceum.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s