Bartek Kulczyński powiela brednie Big Pharmy na temat jodu

Niedawno trafiłem na film dietetyka dra Bartosza Kulczyńskiego na temat jodu i płynu Lugola. Pan Bartek mówi wiele sensownych rzeczy o zdrowiu i diecie w swoich filmach i chętnie go słucham. Niestety ten film ma niewiele wspólnego z prawdą. Wygląda na to, że Pan Bartek albo wierzy w pseudonaukowe brednie Big Pharmy albo działa na ich zlecenie dyskredytując jod jako naturalny suplement i środek leczniczy.

Pierwsza sprawa – tzw. efekt Wolffa-Chaikoffa. Pan Bartek twierdzi, że ten efekt istnieje i że nikt go nigdy nie obalił, a podważają go jedynie ci którzy produkują Jodoral – tabletki będące płynem Lugola w formie stałej.
Jest to nieprawda. Udowodnił to szczegółowo Jerzy Zięba w swojej książce „Ukryte terapie cz. 1”. Przede wszystkim Pan Bartosz miesza ludziom w głowach co do sposobu działania samej nauki. Coś wiem na ten temat, bo sam zrobiłem doktorat tyle że w dziedzinie nauk technicznych (oczyszczanie ścieków). To, że ktoś coś stwierdzi w swoich badaniach nie oznacza automatycznie, że to jest faktem naukowym. Jego badania według tej samej metodologii musi powtórzyć przynajmniej jeden zespół badawczy i musi on uzyskać identyczny wynik. Tutaj nic takiego nie miało miejsca. Niejeden zespół badaczy próbował powtórzyć doświadczenie Wolffa i Chaikoffa i nie uzyskał takiego samego wyniku jak oni. Już samo to wystarczy, aby stwierdzić, że efekt Wolffa-Chaikoffa nie istnieje jako naukowy fakt.

O co w ogóle chodzi z tym „efektem Wolffa-Chaikoffa”? Chodzi o publikację Wolff J. and Chaikoff IL. „Plasma inorganic iodide as a homeostatic regulator of thyroid function.” J. Biol. Chem. 1948, 174:555-564.
Należy najpierw wspomnieć, że kiedy tarczyca jest wysycona jodem wtedy nie jest już w stanie przyjąć więcej jodu. Zjawisko to wykorzystano po katastrofie jądrowej w Czarnobylu. Podawano w dużej ilości płyn Lugola. Nikt od tego nie umarł ani ciężko nie zachorował. Przynajmniej ani ja ani pan Zięba nic na ten temat nie wiemy. Jod zawarty w tak dużej ilości płynu wysycał tarczycę i radioaktywny jod z powietrza nie był pobierany już przez tarczycę. W przeciwnym razie tarczyca wchłonęłaby radioaktywny jod co mogłoby doprowadzić do jej nowotworu.

Wolff i Chaikoff w ww. publikacji opisali swoje spostrzeżenia po dootrzewnowym wstrzyknięciu szczurom jodku w zwiększających się ilościach. Zauważyli oni, że wychwycenie podawanego jodu radioaktywnego było prawie zerowe. Powodem tego jak już wiemy jest to, że tarczyca szczurów została wcześniej wysycona jodem nieradioaktywnym. Obaj panowie jednak stwierdzili, że „taki wysoki poziom jodu nieorganicznego blokuje wytwarzanie hormonów tarczycy, co prowadzi do niedoczynności i powstania wola„. I wtedy zanim ktokolwiek zdążył powtórzyć te badania, aby potwierdzić ten efekt rozpętano nagonkę na nieorganiczny jod jako na truciznę. I zaprzestano leczenia tarczycy nieorganicznym jodem.

Co to znaczy „taki wysoki”? Badania in vitro wykazały, że stężenie jodku potrzebne do wywołania efektu jaki opisywali Wolff i Chaikoff było o 4 rzędy wielkości (10000 razy!) większe niż oni to zastosowali. To ogromna różnica jak między 1 g a 10 kg. Poniżej publikacja w której opisano te badania:
Pitsiavas V., Smerdely P. and Boyages SC. „Amiodarone compared with iodine exhibits a potent and persistent inhibitory effect on TSH-stimulated cAMP production in vitro: a possible mechanism to explain amiodarone-induced hypothyroidism”. European J. Endocr. 1999, 140:241-249.
„Taki wysoki” oznacza, że żeby wywołać efekt Wolffa-Chiakoffa u człowieka, a nie u szczura (jak to było w badaniach tych panów) należałoby człowiekowi podawać codziennie 50 gramów jodku potasu! Oficjalnie zalecana dawka to zaś 150 mikrogramów, czyli ok. 333333 razy mniej!!
Guy E. Abraham, MD, „The History of Iodine in Medicine Part III: Thyroid Fixation and Medical Iodophobia”.
Ten „drobny szczegół” umknął Panu Bartkowi i innym krytykom wysokich dawek jodu.

Żeby już totalnie „dobić” Wolffa i Chaikoffa – okazało się, że ci pseudonaukowcy nawet nie zbadali poziomu hormonów u szczurów. Okazało się, że szczury te nie miał ani wola ani niedoczynności tarczycy. Było to więc nic innego jak oszustwo.

Nieprawdą jest także, jak twierdzi pan Bartek, że nie obalono efektu Wolffa-Chaikoffa. W 1970 roku dokonano ponownej oceny działania płynu Lugola, podając go ludziom, a nie szczurom. Robiono to w ilości 30 mg (5 kropli 5% płynu Lugola) 3 razy dziennie. Badania te, właściwie zaprojektowane i przeprowadzone zupełnie obaliły „efekt Wolffa-Chiakoffa”. Ich konkluzja była następująca:
W nadczynności jod/jodek potasu zawarty w płynie Lugola, podawany w ilości 90 mg dziennie wywołuje fizjologiczną tendencję w kierunku normalizacji funkcjonowania tarczycy, co jest efektem korzystnym„.

Wartofsky L., Ransil BJ. and Ingbar SH. „Inhibition by iodine of the release of thyroxine from the thyroid glands of patients with thyrotoxicosis”. J. Clin. Invest., 1970, 49:78-86.

Pan Bartek mówi o Amiodaronie jako toksycznym leku zawierającym jod. Mówi też o negatywnym efekcie wywoływanym u wielu pacjentów, którym podczas badania tomografii komputerowej podawano kontrast z jodem. Nie mówi jednak w jakiej formie ten jod tam występuje. W obu tych przypadkach jod występuje w formie organicznej. I dlatego jest toksyczny. Stwierdzono, że toksyczność wywołuje cała cząsteczka związku organicznego, a nie tylko jod w niej zawarty. Jod nieorganiczny nie jest toksyczny (o ile nie będziemy go brać w ogromnych ilościach, bo jak stwierdził Paracelsus „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni truciznę”). Dzienna dawka 12,5 mg do 37,5 mg nieorganicznego i nieradioaktywnego jodu z płynu Lugola jest bezpieczna o jak wynika z wieloletniej praktyki lekarskiej, o czym za chwilę.

Pan Bartek twierdzi, że nie ma badań potwierdzających skuteczność leczniczą dużych dawek jodu. Jest to kolejna nieprawda. Praktyka lekarska z lat 1840-1940 wskazuje jasno, że duże dawki jodu działają i wyleczono dzięki temu wielu pacjentów z różnych chorób tarczycy, które dziś są uważane za nieuleczalne. Na stronach 260-265 części 1 „Ukrytych terapii” Jerzy Zięba podaje 18 publikacji z tego okresu. Kto ciekaw jakich odsyłam do książki. Tutaj aby, nie było to zbyt długie podam tylko 3 z nich, dotyczące choroby Gravesa Basedowa.

Reditsch W and Perloff WH „The medical treatment of hyperthyroidism”. Endocrynology, 1940, 26:221-228

Thompson WO, Thompson PK, Brailey AG et al. „Prolonged treatment of exophtalmic goiter by iodine alone”. Arch. Int. Med., 1930, 45:481-502.

Starr P., Walcott HP., Segall HN et al. „The effect of iodine in exophtalmic goiter”. Alt. Med. J. 1924, 34:335-364.

Używając tylko jodu u pacjentów z nadczynnością tarczycy (a przecież dzisiaj broń Boże nie wolno podawać jodu w nadczynności!) wyleczenie nastąpiło w 88% przypadków, a inni lekarze opisywali, że przez podanie zwykłego płynu Lugola osiągnęli wyleczenie w 92% przypadków. Stosowali dawkę 6-90 mg. Skutków ubocznych leczenia nie było.

Ilość jodu jaką w tym czasie (1840-1940) stosowano do leczenia różnych chorób tarczycy wynosiła najczęściej 0,1-0,3 ml płynu Lugola, co odpowiada 12,5-37,5 mg jodu. Taką ilość ustalono na podstawie stuletniej praktyki lekarskiej.

I jeszcze artykuł przeglądowy na temat stosowania jodu w medycynie i farmacji:
Kelly FC. „Iodine in medicine and pharmacy since its discovery – 1811-1961”. Proc. R. Soc. Med., 1961, 54:831-836.

Powyższe na podstawie książki Jerzego Zięby „Ukryte terapie” cz. 1, str. 260-265, 270-274.

Teraz kolejna rzecz – zalecana dawka jodu. Pan Bartek podaje 1,1 mg. Dawka ta jest bardzo niska, zbyt niska. Jak podaje np. dr med. Mark Sircus w książce „Samodzielna i bezpieczna terapia jodem” (str. 125) podaje, że do optymalneg funkcjonowania sama tarczyca potrzebuje ok. 6 mg jodu dziennie, piersi kobiety ok. 5 mg dziennie (jak kobieta ma duże piersi to więcej), a inne tkanki ciała, takie jak nadnercza, grasica, jajniki, podwzgórze i przysadka, potrzebują ok. 2 mg dziennie. Dla optymalnego dobrostanu dorośli powinni przyjmować od 10 do 12 mg jodu dziennie (odpowiada to 2 kroplom 5% płynu Lugola). Dawki lecznicze zaś jakie stosowano kiedyś jak podaje dr Sircus wynosiły nawet 300-1000 mg dziennie (str. 123).
Jak podaje dr Sircus w rozdziale „Jod i chelatacja – metale ciężkie i halogeny jako trucizny” przyjmowanie dużych dawek jodu (w mg) powoduje znaczne wydalanie halogenków (fluoru, chloru i bromu) oraz metali ciężkich a także aluminium. Powoduje to silniejszy zapach ciała i mętny mocz. Może też wywoływać złe samopoczucie w wyniku reakcji Herxaimera zwiazanej z szybkim oczyszczaniem organizmu. Nerki i wątroba mogą wtedy nie nadążać z filtrowaniem.
Kolejna istotna kwestia związana z suplementacją jodu. Jak podaje dr Sircus na str. 191 ww. książki gdy stosujemy jod kluczowe jest także przyjmowanie selenu. Jest to ważny przeciwutleniacz w tarczycy i pierwiastek zaangażowany w metabolizm hormonów tarczycy zawierających jod. Może on odgrywać interaktywną rolę w rozwoju nieprawidłowości tarczycy, a następnie chorób układu krążenia. Jeśli mamy w organizmie dużo rtęci (np. z plomb amalgamatowych w zębach) to będzie ona się wiązać z selenem (powstanie selenek rtęci). Dzięki temu rtęć zostanie z organizmu wydalona, ale selen również. Tak więc należy przyjmować jod wraz z selenem. O tym też Pan Bartek nic nie mówi.

Na koniec jeszcze o soli kuchennej. Tu odwołam się do wiedzy z chemii z liceum. Pan Bartek mówi, że podczas gotowania osolonej wody czy zupy ulatnia się z soli jod. To nieprawda, bo w soli kuchennej nie ma wolnego jodu i nie ma on w tych warunkach jak powstać. Dodawana jest do soli kamiennej tlenowa sól jodowa, jodan potasu o wzorze chemicznym KIO3. Sprawdziłem to na opakowaniu jodowanej soli kłodawskiej jaką ostatnio kupiłem. Sole mają budowę jonową, tworzą zwartą sieć krystaliczną dzięki przyciąganiu elektrostatycznemu jonów dodatnich i ujemnych. Żeby wydobyć z takiej struktury wolny jod musimy tę sól stopić, aby zniszczyć wiązania jonowe. W przypadku KIO3 temperatura ta wynosi 560 st. c, a dla jodku potasu (KJ) jest to 681 st. C. Gotująca się osolona woda na makaron czy zupa nie osiągają takich temperatur. Tutaj nastąpi tylko rozpuszczenie się jonów jodanowych lub jodkowych w gotującej się wodzie. Natomiast zgodzić się należy, że sól kuchenna nie jest dobrym źródłem jodu. Jest tak choćby dlatego, że jodan potasu jest słabo przyswajalny. Lepszy już jest jodek potasu, ale nasz organizm potrzebuje też wolnego jodu.
Nie wiem czy do soli kuchennej dodawany jest wolny jod, ale nawet jeśli to zanim do nas ta sól dotrze to już się on ulotni więc nie miałoby to większego sensu.
Dodam jeszcze, że sól z super- czy hipermarketów to nie jest zwykła sól kamienna. Jest ona poddawana obróbce termicznej w wyniku czego staje się niemal czystym chlorkiem sodu. I do tego dodawany jest chemiczny antyzbrylacz w postaci bodajże rodanku potasu KSCN. Takie coś się do celów spożywczych nie nadaje. Po co się truć? Ja używam tylko naturalnej soli kłodawskiej. I taką polecam, bo zawiera ok. 2% różnych innych naturalnych domieszek mineralnych których potrzebujemy.

Wspomnę jeszcze, że odkryto receptory jodu na każdej komórce ciała, podobnie jak to jest w przypadku witaminy D3. Dlatego potrzebujemy znacznie więcej jodu niż to się oficjalnie zaleca.
Niestety w tym materiale Pan Bartek nie odrobił pracy domowej i mówi wiele rzeczy w których mija się z prawdą.

Na zakończenie jedna uwaga – jeśli chorujesz na jakąś chorobę tarczycy to zanim zaczniesz się sam(a) leczyć jodem (płynem Lugola) dokładnie przestudiuj literaturę. Dotrzyj do ww. publikacji, przeczytaj je i przeanalizuj. Na początek zaś przeczytaj książkę dr Sircusa „Samodzielna i bezpieczna terapia jodem”. Najlepiej byłoby zaś znaleźć lekarza, który potrafi leczyć tarczycę jodem, ale gdzie tacy są niestety nie mam pojęcia. Lecząc się bez znajomości tematu można sobie zaszkodzić zamiast pomóc. Ja nikogo nie zniechęcam, ale i nie zachęcam. Każdy z nas ma rozum i wolną wolę, więc niech z nich korzysta.

Jeden komentarz na temat “Bartek Kulczyński powiela brednie Big Pharmy na temat jodu”

  1. pan Bartek od zawsze gadał tak jak ludzie chcą usłyszeć. na początku jego działalności na yt zablokował mnie po serii niewygodnych pytań a wtedy konfrontowałem jego filmiki z wykładami pana Zięby. generalnie nie lubię pajaca.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: