Stary świat stopniowo odchodzi

Roman Nacht o odchodzeniu starego świata opartego na kłamstwie, nienawiści, zawiści i zbliżaniu się świata opartego na prawdzie, miłości, szacunku dla innych istot.

Reklamy

Żegnaj tato, do zobaczenia kiedyś po tamtej stronie

Dzisiaj po 10-ej Twoja dusza opuściła ciało i przeszła na tamtą, niematerialną stronę tym samym kończąc swą egzystencję w tym wcieleniu. Było to mocno niespodziewane, choć od wielu lat miałeś problemy z nerkami i po 10 latach od przeszczepu nerki 3 lata temu powróciłeś do dializ. Czułeś się dobrze, bo jeszcze w piątek kosiłeś trawę w ogrodzie. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. W sobotę po południu po dializie wymioty, biegunka, a wieczorem słabłeś błyskawicznie. Około północy w szpitalu  już nie mówiłeś i chyba już nie bardzo wiedziałeś co się dzieje. Pewnie przygotowywałeś się do odejścia, które nastąpiło parę godzin później.
To wszystko było tak szybkie, niespodziewane i niezrozumiałe, że trudno mi to przyjąć do wiadomości.
Z jednej strony smutno mi, że już nigdy nie będę mógł z Tobą porozmawiać czy poprosić Cię o radę. Z drugiej strony zaś cieszę się, że już nie musisz przeżywać tej udręki jaką miałeś tu na tym świecie – ciągle, a to bóle nóg, a to róże, półpaśce, zapalenia płuc, cukrzyce i ciągłe kłucie co 2-3 dni. Teraz Twoja dusza powraca do źródła i pewnie już poznaje prawdę o świecie i Wszechświecie. Pewnie doznaje szoku, bo nigdy nie wierzyłeś w istnienie Boga i świata pozamaterialnego. Ja zresztą podobnie przez wiele lat, ale udało mi się to zmienić.
Mamy czas nadchodzących wielkich zmian na Ziemi. Ja to wyczuwam intuicyjnie. Ty nie byłeś tego świadomy (przynajmniej takie robiłeś wrażenie). W tym czasie będzie wiele odprowadzeń na drugą stronę – tych co nie będą się w stanie przystosować do nadchodzących zmian. Stwórca zdecydował, że Ty jesteś jedną z nich.
Przyznam, że jeszcze nie rozumiem dlaczego. Może dlatego, że nie umiałeś spokojnie rozmawiać z kimś kto ma inne poglądy? Ostatnio mocno pokłóciłeś się ze swoją siostrą o tzw. uchodźców. Nie umiałeś zrozumieć, że jej dusza jest na niższym poziomie świadomości i że jej czas pobudki nadejdzie później lub jeśli nie nastąpi to zostanie odprowadzona? A może zadziałało po prostu prawo przyciągania? Narzekałeś ciągle na zdrowie, byłeś pesymistą. Wizualizowałeś cierpienie więc je dostawałeś aż się to skumulowało i skończyło Twym odejściem?

Nie znam odpowiedzi. Mam nadzieję, że kiedyś poznam. Życzę Twojej duszy wszystkiego dobrego. Niech się raduje w raju i już więcej nie cierpi.

Ukraińska inwazja trwa, a główne media milczą

Zgodnie z przypuszczeniami, po wprowadzeniu ruchu bezwizowego między Ukrainą i Unią Europejską, masy ludzi ruszyły na zachód. Polskojęzyczne media o sytuacji na wschodniej granicy informują zdawkowo, albo wcale, a tymczasem to co dzieje się na polsko-ukraińskiej granicy to początek wielkiej ukraińskiej migracji, która na zawsze zmieni oblicze Polski jaką znaliśmy.

Ukrainizacja Polski przyspieszyła ostatnio w niesamowitym tempie. Trudno się temu dziwić skoro sprowadzenie do Polski milionów Ukraińców jest oficjalną strategią polskiego rządu. Antoni Macierewicz marzy o wspólnej z Ukraińcami kampanii na Moskwę, ambasador Polski na Ukrainie wzywa do stworzenia jednego kraju z Polski i Ukrainy, a wydawałoby się, że rozsądny Jarosław Gowin wzywa do rozdawania jak leci polskiego obywatelstwa każdemu Ukraińcowi, który wyrazi taką chęć.

„Moim zdaniem potrzebna jest bardzo odważna decyzja, żeby nie tylko otworzyć polski rynek pracy dla Ukraińców, ale żeby w ogóle Polskę otworzyć dla Ukraińców i żeby otworzyć perspektywy przyznawania obywatelstwa polskiego” – powiedział Jarosław Gowin

Proukraińscy propagandyści udający polskich patriotów dwoją się i troją, aby wszelkie ekscesy ukraińskich nacjonalistów przedstawiać jako rosyjskie prowokacje. A w swoich polskojęzycznych mediach chętnie stygmatyzują każdego kto wspomina o odradzającym się na Ukrainie zbrodniczym banderyzmie, prawdopodobnie skutkującym właśnie kolejnymi atakami na Polaków, jako „ruskich agentów”.

W tym samym czasie ukraiński IPN neguje ludobójstwo na Wołyniu zrównując jego ciężar gatunkowy do wysiedleń w ramach „Akcji Wisła” zorganizowanych po wojnie przez polskich komunistów, w celu zakończenia przemocy na południowym wschodzie powojennej Polski. Ukraiński parlament uchwalił nawet prawo sankcjonujące krytykowanie OUN UPA, a w tym samym czasie polski parlament storpedował proponowaną przez klub parlamentarny „Kukiz 15” ustawę sankcjonujacą w Polsce banderyzm. Innymi słowy Ukraińcy mogą legalnie w Polsce gloryfikować ludobójców Polaków i nic nam do tego, bo brak na to sankcji. Nie przeszkadza nawet gloryfikacja ukraińskiej dywizji SS Galizien. Świat po prostu stanął na głowie i wygląda na to, że Ukraińcy mogą jawnie gloryfikować nazistowskie formacje czego nie robi się nawet w Niemczech. I co ? Naszym politykom to nie przeszkadza, gdy maszerują weterani SS to odwracamy głowy.

Dodatkowo pisowscy dziennikarze, ze stajni – filoukraińskiej nomen omen – „Gazety Polskiej”, przekonują, że popierana przez Kijów gloryfikacja zbrodniarzy z Ukraińskiej Powstańczej Armii, którzy wsławili się bestialskim wymordowaniem ponad 150 tysięcy Polaków, to nic złego, bo UPA przecież walczyła również z Sowietami. Mogłoby się wydawać, że istnieją jakieś granice rusofobii i skoro wypominamy Rosjanom sto tysięcy ofiar tak zwanej „operacji polskiej” w 1937 roku lub 21 tysięcy jeńców zamordowanych w Katyniu to jak można puszczać w niepamięć potworne zbrodnie jakich dopuścili się na polskiej ludności banderowcy? Przecież skala ich okrucieństwa poraża do dziś i nie ma w historii świata brutalniejszego ludobójstwa od tego, które zaczęło się na polskim Wołyniu w 1943 roku.

Tak mogą robić tylko ludzie opętani nienawiścią do Rosji, albo wprost agenci obcych służb, na przykład ukraińskiej SBU. To wyjaśnienie wydaje się obecnie najbardziej prawdopodobne gdy obserwuje się irracjonalną miłość do Ukrainy, która bynajmniej nie jest odwzajemniona. Gospodarczo Ukraińcy chcą tylko korzystać, wymiana handlowa to żart i nawet mimo rzekomej przyjaźni polsko-ukraińskiej, utrzymują embargo na polskie mięso. Nasza dyplomacja kontynuuje tradycje, o których opowiadał na taśmach od Sowy, Radek Sikorski. Znowu jesteśmy mistrzami w załatwianiu cudzych interesów i to nawet własnym kosztem.

Innymi słowy jak by nie patrzyć d… z tyłu i albo nas zaleją Islamiści, co grozi przeniesieniem wojny, którą z cywilizacją zachodnią prowadzi tak zwany wojujący islamski dżihad, albo zostaniemy zalani Ukraińcami, którzy wciąż chlubią się tym jak widowiskowo ich przodkowie mordowali Polaków, a to rozrywając ich końmi, rżnąc piłami czy siekając siekierami. Nie oszczędzano nawet noworodków, a teraz ta zalewająca nas napływowa ludność, gloryfikuje tych zbrodniarzy, stawia im pomniki i nazywa ich imieniem ulice oraz szkoły. Czy w odpowiedzi na to mamy tylko wzruszyć ramionami? Ciekawe co by było gdyby od Żydów zażądano, aby w imię jakiejś bieżącej potrzeby, puścili w niepamięć pamięć o Holokauście i aby nie reagowali gdyby Niemcy zaczęli stawiać pomniki zbrodniarzom niemieckim i zaczęli używać ponownie, jawnie nazistowskiej symboliki ?

Poza tym widać, że ukrainizacja Polski postępuje bardzo szybko i doszło nawet do tego, że konsul honorowy Ukrainy we Wrocławiu, którego to miasta, co dziesiątym mieszkańcem jest już Ukrainiec, wezwał do uczynienia języka ukraińskiego urzędowym, co miałoby ułatwić im zasiedlanie Polski i Dolnego Śląska. Czyli podsumujmy, najpierw Ukraińcy z Rosjanami wygonili polskich mieszkańców ze Lwowa do Wrocławia, a teraz i tak usiłują odebrać Wrocław. W erze wojen hybrydowych, gdy zdobywa się terytorium przez zasiedlenie jest to po prostu niebezpieczne dla kraju i ktoś kto na poziomie politycznym się do tego przyczynia, może być albo szalony, albo po prostu jest zdrajcą pracującym celowo przeciwko polskiej racji stanu.

Na szczęście większość z przyjeżdżających stara się u nas pracować i to odróżnia Ukraińców od Islamistów, którzy nie ukrywają, że chcą po prostu pieniądze z socjalu. Dzięki temu Ukraińcy, swoją pracą w Polsce, zwiększają naszą gospodarkę. Ten sam efekt otrzymuje też dzięki pracy Polaków gospodarka Wielkiej Brytanii. Poza tym nie da się ukryć, że Polska wielu Ukraińcom się po prostu podoba i chcą tutaj żyć i często nie chcą słyszeć o Banderze, a swoją ukraińskość maskują na wszelkie sposoby starając się doskonalić akcent mówiąc po polsku. Takich jest na pewno wielu i będzie ich coraz więcej. Niektórzy z nich są już nawet prześladowani przez swoich nacjonalistycznie nastawionych kolegów. Dzieje się tak coraz częściej na przykład w akademikach polskich uczelni, które oczywiście również zapełniły się Ukraińcami udającymi Polaków dzięki rozdawanym na lewo i prawo „Kartom Polaka”.

O ile polskie służby będą w stanie kontrolować co porabiają w Polsce zwolennicy skrajnie nacjonalistycznej ukraińskiej partii Prawy Sektor, albo weterani operacji ATO na wschodzie Ukrainy i opłacani przez pana Kołomojskiego bojownicy jawnie faszystowskich w symbolice i ideologii, ochotniczych batalionów Ajdar i Azow, to nie ma problemu, ale trzeba mieć świadomość jakie nowe zagrożenie stwarza się dla Polaków ze względu na swoją beztroską politykę imigracyjną. Oczywiście te zagrożenia są przemilczane w mediach głównego nurtu.

Na szczęście problem ukraiński zaczyna również dostrzegać środowisko skupione wokół słynnego księdza Tadeusza Rydzyka. Media należące do tego idola staruszek też zaczęły bić na alarm, że konieczna jest zmiana polskiej polityki zagranicznej względem Ukrainy. Być może będzie to jakiś wyzwalacz zmian w polityce partii rządzącej, która w dużej mierze zależy od przychylności podczas wyborów, elektoratu Radia Maryja, TV Trwam i Naszego Dziennika. Jeśli nie ma innej drogi to niech nawet Rydzyk zakończy to szaleństwo.

Źródło: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rozpoczela-sie-ukrainska-inwazja-na-europe

Przemilczane żydowskie świadectwa – część V

Kolejna część cyklu autorstwa prof. J. R. Nowaka. Wyróżnienia w tekście jak w poprzednich częściach.

Do świadomie przemilczanych w Polsce najcenniejszych pozycji literatury Holocaustu należy wydana w 1998 r. pod redakcją Donalda L. Niewyka książka Fresh Wounds.

Okrutni żydowscy kapo

Jest to wybór relacji byłych żydowskich więźniów (razem 34 relacje) o sytuacji w obozach, w których ich więziono. Relacje te były nagrywane bezpośrednio po wojnie, stąd odznaczają się szczególną wiarygodnością, jakże odległą od późniejszych koloryzowań. To właśnie jednak, a zwłaszcza powtarzający się ponury obraz roli żydowskich kapo, nie pozostało bez wpływu na możliwość zapoznania się z tą książką polskich czytelników. Skrajni filosemici w wydawnictwach w Polsce jak zwykle bezbłędnie ocenili „niebezpieczeństwo” przekładu tej książki na język polski i „uchronili nas” od tej jakże szokującej lektury.
Już w gruntownym wstępie do swojego wyboru Donald L. Niewyk pisze bez ogródek: Żydzi mogli mieć najlepiej pod nieżydowskimi kapo i szefami bloków (…) [1].
Równocześnie z rozlicznymi świadectwami o zbrodniach żydowskich kapo i żydowskiej policji w książce Donalda L. Niewyka znajdujemy nadzwyczaj zobiektywizowany obraz Polaków, jakże daleki od dzisiejszych antypolskich oczernień w stylu Grossa. Publikowane w książce Donalda L. Niewyka relacje pokazują Polaków złych i dobrych, diabolicznych i aniołów – zgodnie ze złożoną prawdą o zachowaniu ludzi z każdej nacji. Byłe żydowskie ofiary niemieckich obozów zagłady piszą o przejawach niechęci Polaków do Żydów. Piszą o łapaniu przez Polaków Żydów uciekających z getta (relacje Tomy T.), o wskazywaniu przez Polaków Żydów Niemcom (relacje Nechamy E.) czy o zbrodniczych Polakach typu kryminalisty, polaka z Ukrainy (relacja Abrahama K.).

Nadzwyczaj dużo relacji sympatycznych dla Polaków
W opasłej książce Donalda L. Niewyka zdecydowanie przeważają jednak relacje nader sympatyczne dla Polaków, wspominające polską pomoc i polskie poświęcenie dla ratowania żydowskich bliźnich. Jest ich nadzwyczaj dużo. Redagujący tom Donald L. Niewyk, nawiązując do przykładów bezinteresownej pomocy, okazanej Żydom przez całkowicie im obcych dotąd Polaków, komentował: (…) Generalizujące osądy Polków i innych Europejczyków Wschodnich podczas Holokaustu trudne są do podtrzymania w świetle tych doświadczeń. [2]
O licznych przykładach polskiej pomocy opowiadała Anna K. Jedna z Polek z narażeniem własnego życia zabrała jej dziecko do sierocińca. [3] Katolicki ksiądz podwiózł je na swoim wozie, ratując przed Niemcami. [4] w obozie w Auschwitz miała wyjątkowe szczęście, dzięki temu, że znalazła się w bloku kierowanym przez ogromnie ludzką i pomocną polską więźniarkę, córkę jakiegoś ziemianina. Jak komentował relację Anny K. Donald L. Niewyk, polska blokowa „prawdopodobnie uratowała Annie życie”. [5] Kiedy Anna zachorowała bardzo ciężko na kamicę żółciową, polska blokowa gotowała jej jedzenie, chroniła przed pójściem do pracy, mówiąc że Anna K. akurat coś wykonuje dla niej [6]. Z kolei Nechama E. opisuje jak polski policjant ostrzegł ją, że w pobliżu jest getto i mogą ją natychmiast rozstrzelać.  Co więcej, pokazał jej bezpieczniejszą drogę ucieczki [7]. Jurek K. po uciecze z transportu do miejsca zagłady został wyleczony z rany postrzałowej dzięki pomocy współczującego mu polskiego chłopa [8]. Ten sam Jurek K., który w swej relacji uskarżał się na „podły charakter” żydowskiego doktora, chwalił Polaka, że zawsze przynosił mu kawałek chleba czy coś innego do jedzenia. [9]. Jurek K. opisał również tragicznie zakończoną scenę pomocy Polaka Żydom transportowanym pociągiem do obozu: „(…) Nie mieliśmy ani kropli wody. Błagaliśmy, prosiliśmy przez okna do gojów: „Przynieście nam butelkę wody, damy wam pieniądze. Mały chłopiec chciał nam podać wodę. Ukrainiec zastrzelił go na miejscu. Chłopiec leżał tam na ziemi z butelką w ręku” [10]. Przypomnijmy, że Gross piętnował w Złotych Żniwach to, że polscy kolejarze wyzyskiwali żydowskich więźniów z pociągów, żądając 100 zł za szklankę wody. Ani słowem nie wspomina jednak, że za takie podanie wody można było zapłacić życiem.
Lena K. opisywała jak bardzo pomocni dla niej i jej matki byli ludzie z polskiej wsi – Huty Olejskiej [11]. Benjamina P. w obozie koło Auschwitz faktycznie uratował polski dyrygent orkiestry Bronisław Staszak, który go wciąż dożywiał [12]. Nie przeszkodziło to Benjaminowi P. w czasie pracy na jego farmie, gdzie był nadzorcą, bezlitośnie ciemiężyć Polaków. Robił to z nienawiści do Polaków, która zrodziła się jeszcze w Warszawie. Prześladowałem strasznie Polaków – wyznawał [13].  Inna sprawa, że sam Benjamin P. w czasie wojny przeszedł straszliwą metamorfozę – sam stał się zwyrodniałym okrutnikiem. Opisując w swej relacji, jak mścił się na Niemcach tuż po wojnie, stwierdzał: Jak pobiłem kilku ludzi, spowodowałem też śmierć kilku, torturowałem. Robiłem te same rzeczy z niemieckimi dziećmi, co SS-mani robili w Majdanku z żydowskimi dziećmi. Na przykład łapałem te małe dzieci za nóżki i tłukłem głową o ścianę tak, że głowa pękała (…). Robiłem to, z niemieckimi dziećmi, bo tak silna była przepełniające mnie nienawiść [14].
I znów nasuwa się pytanie, dlaczego wydawcy w Polsce tak wzdragają się przed przekładem książki Donalda L. Niewyka, jednej z najcenniejszych pozycji literatury Holokaustu i chyba najbardziej wstrząsającego wyboru świadectw martyrologii obozowej. Tym cenniejszego i tym autentyczniejszego, że powstałego bez upiększeń w pierwszym okresie po wojnie. Tym bardziej oburza to uparte przemilczanie książki Niewyka w Polsce, że przynosi ona niejednokrotnie bardzo sympatyczne opisy polskich zachowań wobec Żydów, jakże sprzeczne z kalumniatorskimi uogólnieniami J. T. Grossa. Dla mnie istnieje tylko jedno słowo na określenie tych wydawców i naukowców w Polsce, którzy znając znakomitą książkę Niewyka, nic nie zrobili dla wydania jej u nas w kraju: podłość! Ciekawe czy książkę tę znali faryzejscy wydawcy Znaku. tyle trudu wkładający w wydanie, popularyzację i obronę polakożerczych gniotów J. T. Grossa.

Literatura:
1. Cyt. za Donald L. Niewyk (red.) Fresh Wounds. Early Narratives of Holocaust Survival, The University of North Carolina 1998, str. 15.
2. Tamże, str. 18
3. Tamże, str. 207
4. Tamże, str. 208
5. Tamże str. 204
6. Tamże, str. 210
7. Tamże, str. 96
8. Tamże, str. 108
9. Tamże, str. 114
10. Tamże, str. 111
11. Tamże, str. 164
12. Tamże, str. 131-132
13. Tamże, str. 133
14. Tł. J. R. Nowak; por. tamże, str. 134.

Źródło: prof. Jerzy Robert Nowak „Przemilczane żydowskie świadectwa (V)”, tygodnik „Warszawska Gazeta” Nr 26 (524) 30 czerwca – 6 lipca 2017 r.

Prometyka, Promieniowanie Mitogenetyczne i genetyka falowa, czyli Biofotony

Na pierwszy rzut oka, ciało istoty człowieczej składa się z milionów komórek, a sam człowiek jest kawałkiem mięsa oraz avatarem powstałym na skutek dekonstrukcji tożsamości istoty rdzennej.

Jednak w istocie, człowiek jest czymś więcej niż kawałkiem podporządkowanego władzy mięsa.

Człowieczeństwo jest wielowymiarowym dziełem duszy, która zbiera doświadczenia na polu czasu, wymiaru i przestrzeni za pomocą iluzji fizyczności.

Przez wpojony egocentryzm trudno jednostce i poprawnemu politycznie społeczeństwu zaakceptować fakt duchowości człowieka, bowiem każdego dnia eksponuje się kult ciała, kult fetyszu, ludzi bogów – idoli, krwi, fizjologii, fizycznego mnożenia, brutalności, przemocy i śmierci, będącej fałszywym aspektem dążenia całego podporządkowanego społeczeństwa.

Ten pierwszy rzut oka laika, stwierdza on poprzez wpojony mu w szkole światopogląd, że człowiek składa się z milionów komórek, których połączenie nie tworzy niczego prawdziwie wyjątkowego. Po prostu jesteś kawałkiem fizycznej materii, o określonych walorach, które są wykorzystywane w procesie dekonstrukcji bytu, nastawionego na pracę na rzecz innych, silniejszych i cwańszych.

Człowiek lustro, akceptuje wszystko co zobaczy, usłyszy i poczuje, człowiek lustro pozbawiony tożsamości, tworzy tradycje na bazie powszechnie przyjętego nakazu tego, czy innego autorytetu, którym chce się stać większość społeczeństwa za pomocą odbicia, tzw. dobrego przykładu i powielania zaobserwowanych schematów.

Ba, wmówiono tobie, że zrodziłeś się na drodze ewolucji innego zwierzęcia, co obniża twoją wartość na tyle skutecznie, że władza traktuje cię dokładnie tak samo jak traktuje się kurę, krowę, czy kaczkę w procesie hodowli i rozmnażania …

Co pewien czas, mistycy i filozofowie dążący do altruizmu podejmują się dzieła udowodnienia kłamstw tworzonych przez różne dziedziny sztuki naukowej i religijnej (jako nauki duchowej).

Żadna forma sztuki i nauki, nie może czerpać z prawdy, jeśli chce zachować poprzez kłamstwo iluzje władzy człowieka nad człowiekiem.

Prawda, której w procesie edukacji ujawniać nie można …

Komórki żywych organizmów, komunikują się ze sobą i pomiędzy sobą, za pośrednictwem energii zwanej biofotonami.

Biofotony, emitowane są przez komórki organów, a ich aktywność elektryczna nie może być wykryta przez ludzkie oko, ponieważ jest ona 1000 razy mniejsza od czułości naszych oczu.

Emisja biofotonów jest odpowiedzialna za życie każdej żywej jednostki, co oznacza równość organizmów żywych względem siebie.

Wszystkie żywe istoty „zawierają” i są tworem światła wykorzystującym rzuty świetlne (hologramy), tworzone przez subkomórki kwantowe.

Emisja światła wiąże się bezpośrednio z aktywnością mózgu – szyszynki, będącej domem ludzkiego symbiontu, który dzięki iluzji ludzkiego ciała, czasu i przestrzeni, zbiera doświadczenia będące symulacją fizyczności.

Aktywność mózgu, wpływa na ilość biofotonów emitowanych przez ciało.

Co więcej, biofotony mają podobną strukturę do fotonów emitowanych przez Słońce, przy czym biofotony ciała ludzkiego mają zdecydowanie mniejszą intensywność.

Najciekawszym z atrybutów kwantów światła jest bez wątpienia ich bezmasowość, a tym samym przestrzeń, czas i ciężar, są dobrze skrojoną iluzją, tworzoną przez symbiont, nadający realizmu naszemu życiu przez masę neutriny …

Największa tajemnica Neutrin

Według powszechnej nauki neutrina na Ziemi powstają m.in. na skutek oddziaływania promieni kosmicznych w górnych warstwach atmosfery (powstające w ten sposób neutrina nazywamy atmosferycznymi).

Według tej samej nauki neutrina emitowane są także przez Słońce (neutrina słoneczne) i inne źródła kosmiczne. Ze źródeł sztucznych najwięcej neutrin powstaje w reaktorach jądrowych.

Jadnak największym producentem biofotonów i neutrin, jest sam człowiek i jego szyszynka.

Dzieje się tak, ponieważ aby zachować porządek fotonów i biofotonów pomiędzy fazami wymiarów musi następować produkcja neutrin posiadających rzeczywistą masę spoczynkową. Człowiek, Ziemia, Słońce … oraz żywe organizmu składające się z biofotonów, produkują neutrina o masie odpowiedniej do danego wymiaru, dzięki czemu powstaje m.in. efekt grawitacji.

Biofotony

W 1927 roku profesor Aleksander Gawryłowicz Gurwicz (1874-1954) zrozumiał, że żywe organizmy emitują pewnego rodzaju pole energetyczne, za pomocą którego przekazują innym organizmom informację genetyczną.

(Wyniki Gurwicza potwierdził w 1928 roku, laureat nagrody Nobla, Dennis Gabor. Wkrótce jednak społeczność naukowa zapomniała o Gurwiczu i Gaborze, a wyniki ich doświadczeń uznano za „nie dość naukowe”.)

Dowody na poparcie swej tezy znalazł podczas badania procesu podziału komórek zwanego mitozą (promieniowanie mitogenetyczne): komórki roślin i zwierząt emitują pewien rodzaj ultrasłabego promieniowania, które ma istotny wpływ na inne podobne komórki i może stymulować lub hamować zachodzące w nich procesy genetyczne.

Piotr Kaznaczejew na początku lat 60-tych, potwierdził odkrycia Gurwicza, a ponadto wykazał eksperymentalnie istnienie, optycznego efektu cytopatycznego.

(Efekt cytopatyczny, CPE (ang. cytopathic effect) – zespół zmian morfologicznych i degeneracyjnych, występujących w komórkach pod wpływem replikacji wirusa. Jest on następstwem zahamowania transkrypcji RNA oraz syntezy białek gospodarza, jak również toksycznego wpływu białek wirusa.)

Zjawisko nie takie znów paranormalne …

Kaznaczejew umieszczał w sterylnym i hermetycznie zamkniętym pojemniku kulturę komórek, uprzednio zakażoną wirusem.

W drugim, również hermetycznie zamkniętym, pojemniku znajdowały się identyczne komórki, ale nie zainfekowane.

Połączenie optyczne

Między obydwoma pojemnikami istniało jedynie połączenie optyczne: komórki „widziały się” poprzez kwarcowe lub szklane okna.

Logicznie rzecz biorąc, zakażone komórki powinny po pewnym czasie ulec zniszczeniu przez wirusy, podczas gdy zdrowe, odseparowane komórki powinny dalej rozwijać się bez przeszkód.

Teoretycznie nie było innej możliwości, skoro wirusy nie miały możliwości przedostać się do zdrowej kolonii! Jednak po pewnym czasie zdrowe komórki, „napatrzywszy się” na chorujące, same zaczynały chorować – mimo braku w pojemniku wirusów.

Próbom poddano różne komórki, nie tylko roślinne i zwierzęce, ale także ludzkie, i w każdym przypadku rezultat był podobny: w zagadkowy sposób struktura biochemiczna niezainfekowanych komórek ulegała zniszczeniu.

Wyniki badań zostały upublicznione w 1973 roku, jednak nie wpłynęło to na wiedzę medyczną, naukową i edukację.

Kaznaczejew uznał, że zainfekowane komórki są pewnego rodzaju nadajnikiem fal elektromagnetycznych, a zdrowe jej odbiornikiem.

Wyniki Kaznaczejewa były sygnałem, że natura promieniowania mitogenetycznego jest dużo bardziej złożona, niż przypuszczał Gurwicz, który przypisywał mu charakter promieniowania ultrafioletowego, a tymczasem szkło promieniowania ultrafioletowego nie przepuszcza.

W 1989 roku, kolejny uczony, L. N. Lupiczew, opublikował wyniki swoich badań donosząc, że kultura komórek służąca za „detektor” obiera sygnał „nadajnika”, nawet gdy rozdziela je ekran z blachy żelaznej lub z innych materiałów!

Aluminium

Dopiero ekran z blachy aluminiowej był w stanie uchronić zdrowe komórki przed „optycznym zakażeniem”.

( Warto tutaj przemyśleć fakt optycznego zarażenia komórki jajowej, dekonstrukcje plemnika na skutek optycznego skażenia … )

Oddziaływanie chemii na odległość

Badania Lupiczewa wykazały, że natura promieniowania biologicznego, nie jest ani ultrafioletowa, ani elektromagnetyczna.

Lupiczew udowodnił również, że także wiele substancji chemicznych ma zdolność oddziaływania na żywe organizmy na odległość.

Przemysł chemiczny używa jako opakowań dla substancji szkodliwych, żrących itp. różnych materiałów, które nie wchodzą w reakcję z chemikaliami, np. szkło czy polimery, to jednak zawsze preferował opakowania z aluminium, zwłaszcza wtedy, gdy niewielkie ilości chemikaliów miały być dłużej przechowywane.

Yu. V. Tsian Kań-dżeń, skonstruował urządzenie, którego zadaniem było odczytanie informacji genetycznej zawartej w sygnałach emitowanych przez biopole żywego organizmu (tzw. donora). Informację tę urządzenie wzmacniało, a następnie przenosiło na odległość i wprowadzało do innego żywego organizmu, tak zwanego akceptora.

W rezultacie Tsian Kań-dżeń tworzył niewyobrażalne hybrydy zwierzęce i roślinne, jak sławna już kuro-kaczka (pierwsze badania prowadził Johann Taube (1727-1799) i Johann David Schöpf (Schöpf 1788, s. 138) pierwsza hybryda tego typu powstała w 1889 roku, w Freeland, w Pennsylvania), kurczę z włosami samego Tsian Kań-dżenia, królik z rogami kozła (Mistyczne zwierze o nazwie Jackalope lub Wolpertinger) czy kukurydza, z kolb której wyrastały pszeniczne kłosy.

( Uwaga !!! Szczepionka HPV, przenosi geny odpowiedzialne za mutacje biopola, skrzętnie ukrywa dezinformacja Wikipedii : https://en.m.wikipedia.org/wiki/Shope_papilloma_virus )

( Uwaga !!! Cała Afryka, jest karmiona wynalazkami tego pana, jego wizerunek i odkrycia, są skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną.)

( Uwaga !!! Badania nad biopolem prowadzi finasowane z pieniędzy rządowych laboratorium 23 and Me (https://en.m.wikipedia.org/wiki/23andMe) 23 and Me, prowadzi badania na zmonetyzowaniem ludzkiego DNA, i wytworzeniem nowej nauki zastępującej genetykę …)

Sensacji całej sprawie dodaje fakt, że Ts’ian Kań-d’żeń wykorzystał w swoim urządzeniu nie tylko elementy opisywane przez klasyczną fizykę, jakim jest generator oscylacji elektromagnetycznych wysokiej częstotliwości, ale także szereg konstrukcji wzmacniających nadawany sygnał biogenetyczny, działających w oparciu o nieakceptowane przez naukę promieniowanie kształtu.

Tsian Kań-dżeń, jest twórcą Eksperymentalnej Genetyki Falowej.

Intuicyjnie wyczuwał, że nośnikiem informacji genetycznej jest elektromagnetyczne promieniowanie ultrawysokiej częstotliwości emitowane przez jego aparaturę.

Gurwicz odkrył, że komórki żywych organizmów mogą przekazywać sobie informacje. Uznał, że nośnikiem jest niezwykle słabe promieniowanie ultrafioletowe.

Kaznaczejew stwierdził, że informacja może być wymieniana między komórkami poprzez szklaną ściankę, przez którą ultrafiolet nie przenika, uznał więc, że nośnikiem jest forma promieniowania elektromagnetycznego.

Lupiczew przesłonił komunikujące się hodowle komórek stalowym ekranem i wyeliminował możliwość oddziaływań elektromagnetycznych. Przy okazji odkrył, że tylko ekran z aluminium nie pozwala przeniknąć tajemniczemu promieniowaniu.
Tsian Kań-dżeń udowodnił, że promieniowanie biologiczne, może być kontrolowane i wzmacniane przy wykorzystaniu efektu promieniowania kształtu.

Promieniowanie torsyjne

Choć żaden z badaczy nie był w stanie podać zadowalającego wyjaśnienia obserwowanych zjawisk, przenikalność promieniowania biologicznego przez szkło i metale oraz jego „rezonans” z generatorami promieniowania kształtu wskazują, że w każdym z tych przypadków mamy do czynienia z promieniowaniem, którego istnienia oficjalna nauka nie potwierdza – promieniowaniem torsyjnym.

Urządzenie opracowane przez Tsian Kań-dżeń wykorzystuje kombinację elektromagnetycznych drgań wysokiej częstotliwości i promieniowania kształtu.

Składa się ono z zagrody nadajnika o trójwymiarowej konstrukcji, którego ściany tworzą pięciokąt foremny, a na nich umieszczone są stożki .

Wewnątrz znajduje się generator wytwarzający pole elektromagnetyczne o wysokiej częstotliwości 11 GHz .
Obiekt – donor umieszcza się w polu generatora. Wytwarzane przez generator oscylacje pobudzają pole biologiczne obiektu.

Krocząc na krawędzi zjawisk parafizycznych, Tsian Kań-dżeń założył, że pole biologiczne obiektu będzie także wzmacniane przez tzw. efekt topologiczny (kształtu) ścian zagrody i stożków. Pobudzone pole biologiczne obiektu wysyła sygnał, który jest koncentrowany na szczytach stożkówi następnie kierowany do zagrody-odbiornika, w której umieszczony jest obiekt – detektor .

Podczas eksperymentów z reguły już kilkudniowy pobyt w zagrodach obiektów dawał niewiarygodny efekt: jeżeli w zagrodzie / odbiorniku umieszczono kurę, a w drugiej zagrodzie / nadajniku umieszczono kaczkę, wówczas kura stopniowo zaczynała wyglądać jak kaczka. Na początku kurze przybywała błona pławna, później, w zależności od czasu trwania eksperymentu, kolejne cechy charakterystyczne dla kaczki.

Zrozumienie wychodzi z założenia poznania, natomiast eksperymenty naukowe, to działania sprzeczne z logiką istnienia.

Ludzkość zawsze zaczyna od zrozumienia, a kończy na eksperymentach naukowych, które kończą dany etap człowieczeństwa, bowiem nie można zajść dalej niż przewiduje to proces zrozumienia.

Proces zrozumienia powinie wpłynąć na duchową ewolucje gatunku ludzkiego, jednak te istoty, które kierują się egoizmem postanowiły urządzić z Ziemi i bytu materialnego wieczny teatr struktury niewolniczej, w której człowiek żeruje na człowieku poprzez wpływ ideologii tworzącej mniejszości raj na ziemi kosztem większości.

Czynniki chemiczne powodujące deformację spirali DNA, i właśnie tu następuje pierwszy krok nauki do upadku rodzaju ludzkiego, na ten przykład emisja biofotonów wzrastała przy jednoczesnym zwiększaniu dawek bromku etydyny. Szyszynka wraz z podnoszeniem czynników chemicznych w organizmie, produkowała zmodyfikowaną strukturę dna dążącą do ewolucji fizycznej.

Jednak nikogo nie interesuje tu aspekt duchowy, moralny i wpływ mutacji na aspekt psychiki.

Podjęliśmy ten temat, ponieważ dezinformacja na temat biofotonów osiągnęła apogeum, spowodowane artykułami sponsorowanym przez laboratoria chemiczne, które pragną utrzymać swe działania w całkowitej tajemnicy.

Zabawa biofotonami tworzącymi życie na Ziemi, zakończy się tym co poprzednia epoka człowieczeństwa, genetycznym Armagedonem, czego dowody znajdujecie w mitach i legendach całego świata …

Prometyka

Genetyka, nie ma już znaczenia, ponieważ w kompletnej ciszy powstała Prometka.

Prometyka skupia się na określeniu w jaki sposób powstają i egzystują kolejne epoki ludzkości. Prometyka ma zastąpić i zdekonstruować człowieka i jego genetykę w taki sposób, aby korporacje przejęły prawa do ludzkiego DNA.

Co za tym idzie, wyeliminowano by za jednym zamachem role natury i Boga, tworząc nowych ludzi bogów – elitarnych Prometeuszy.

Pokazano wam już zalążek tej teorii (film Prometeusz), która wraz z upływem czasu i dokonywanej dokonstrukcji zastąpi idee Boga, czy darwinizmu …

Ważną role w kreacji Prometyki, odgrywa działająca na polu edukacja w 160 krajach korporacja Prometric ( część Thousand points of light ).

Od lat 90-tych, obserwujemy rozrost loży 1000 świetlnych punktów (Thousand points of light) i zależnych od niej organizacji, wprowadzających ład prometejski (na pewno znajdziecie to na naszych blogach).

http://ligaswiata.blogspot.com/2017/02/iluminaci-geneza.html

Źródło:  https://vigilinclinaverat.wordpress.com/2017/06/20/prometyka-promieniowanie-mitogenetyczne-i-genetyka-falowa-czyli-biofotony/

Enzym powodujący raka dodawany jest do szczepionek

Jest to jedna z najważniejszych informacji dotyczących holocaustu szczepionkowego. O tym nie dowiesz się w prasie ani telewizji, tego nie powie ci lekarz, gdyż mógłby stracić pracę. A niestety, mamy do czynienia z ludobójstwem na skalę jakiej jeszcze świat nie widział. Przekaż tę informację innym, nie pozwólmy globalnym  zbrodniarzom nas wykończyć.

Jeśli zobaczycie kogoś w telewizji oczerniającego nieszczepiących dzieci rodziców o współudział w szerzeniu epidemii, czy też jakiegoś lekarza wychwalającego wartość szczepień, to możecie niemal być pewni, że macie do czynienia ze zbrodniarzem, biorącym udział w ludobójstwie. Lub opłacanym agentem mafii farmaceutycznej. Mamy bowiem w ręku bezpośredni dowód – „dymiący rewolwer”: nagalazę.

Czy przez tą informację morduje się lekarzy?


Rzekome ofiary konspiracji szczepionkowej

Już dawno podejrzewaliśmy, że wszystkie szczepionki są skażone czymś co powoduje autyzm, ale także epidemię raka. Teraz mamy potwierdzenie. Dzięki publikacji wywiadu przez naszego wspaniałego rodaka mieszkającego na Florydzie, demaskatora NWO i mafii żydowskiej, Johna Kamińskiego, w którym autor podał wielce alarmującą informację o dodawaniu nagalazy (nazwa skrócona) – enzymu powodującego m.in. raka i autyzm do wszystkich szczepionek (tłumaczenie poniżej). Odważni lekarze chcieli to ujawnić – 10-ciu z nich już nie żyje. Ale ludobójcom nie udało się wszystkich sprzątnąć.

W wywiadzie telefonicznym, o którym mowa poniżej, Dr Ted Broer zastrzegł, że podane informacje są przeznaczone tylko dla alternatywnych mediów i że jest to tylko jego opinia, ale poparta badaniami naukowymi i dokumentami, którymi dysponuje. W szczególności cytuje bardzo znanego lekarza, dr Russella Blaylocka, który przypisuje straszny ból dziecka dostającego drugą lub trzecią szczepionkę (w wieku ok. 18 miesięcy) puchnięciu mózgu na skutek pojawienia się tzw. burzy cytokinowej w wyniku braku witaminy D. Te braki wynikają właśnie z działania poprzednich szczepionek, które zawierają nagalazę. Takie dziecko straszliwie płacze (ang. encephalitic scream) przez kilka godzin, a lekarze mówią, że to jest „normalne” i radzą sobie z tym środkami przeciwbólowymi jak Tylenol (!) zamiast dziecku od razu podać witaminę D w odpowiedniej formie – z białka Gcmaf. Nagalaza bowiem blokuje wytwarzanie tego białka.

Dzieci w tym wieku (im młodsze tym gorzej) nie mają jeszcze rozwiniętej osłonki mielinowej systemu nerwowego, tak więc każda dawka szczepionki, które zazwyczaj zawierają wirusy, aluminium, rtęć, formaldehyd, MSG czy też zwierzęce DNA powoduje autyzm, chorobę Parkinsona i Altzheimera, chorobę Aspergera, padaczkę, astmę, egzemę, alerie itd. To było już wcześniej wiadome, tyle że młode matki najczęściej nie próbują znaleźć informacji na temat szkodliwości szczepionek, ufają opłacanym przez mafię farmaceutyczną lekarzom. zob. np.: My Son’s Vaccine Reaction

Zamordowani holistyczni lekarze na Florydzie byli powiązani z dr Jeffem Bradstreetem i dr Nicholasem Gonzalesem, ten ostatni był słynny na całe USA z wyleczenia Suzanne Somers z raka piersi. Gonzales w ostatnich wywiadach mówił wprost, że jego odkrycia mogą spowodować, że zostanie „przejechany przez autobus”. Wszyscy prowadzili szerokie badania nad autyzmem i jego przyczynami. Dr Ted Broer w wywiadzie udzielonym Johnowi Kamińskiemu ujawnił jakie to są przyczyny. Powiedział też wyraźnie, że „szczepionki służą depopulacji”, tak więc można powiedzieć iż są współczesnym Cyklonem B, tyle że stosowanym w skali całej planety.

Jest też pozytywna strona całej tej historii.

Zarówno raka, jak i pozostałe choroby w tym autyzm i Parkinsona, można bardzo prosto wyleczyć poprzez podawanie Gcmaf – białka łączącego się z witaminą D, co udokumentowano w 59 badaniach naukowych (!). Zamordowany dr Jeff Bradstreet białko to testował u 1100 dzieci autystycznych, z czego u 85% nastąpiła poprawa, a 15% dzieci zostało całkowicie wyleczonych z autyzmu! Podobne rezultaty powinno się obserwować w przypadku innych chorób, w tym raka. Niestety, laboratoria europejskie produkujące to białko , jak podaje dr Broer, zostały zamknięte w tym samym czasie gdy zamordowano lekarzy.

—-

Najwyraźniej lekarze, którzy zostali zabici na Florydzie odkryli, że enzym białkowy nagalaza jest UMYŚLNIE podawany populacji poprzez szczepienia. Nagalaza ZATRZYMUJE witaminę D przed wiązaniem do białka Gc.

To całkowicie niszczy naturalną zdolność ludzkiego ciała do zabijania komórek rakowych. Nagalaza jest białkiem, które jest również tworzone przez wszystkie komórki rakowe. Enzym ten jest również w bardzo wysokich stężeniach u austystycznych dzieci. I oni UMIESZCZAJĄ ją w szczepionkach! Zapobiega to wykorzystywaniu przez organizm witaminy D niezbędnej do zwalczania raka i zapobiegania autyzmowi. Nagalaza wyłącza system odpornościowy. Jest również znana z powodowania cukrzycy typu 2. Więc w zasadzie… nie zabijali tych lekarzy, ponieważ odkryli oni lekarstwo na raka, czy odnieśli sukces w leczeniu autyzmu… zabijają ich ponieważ ci lekarze prowadzili badania i mieli dowody na to, że szczepionki które wstrzykują naszym dzieciom POWODUJĄ obecny kryzys raka i autyzmu! Lekarze, których zabili na Florydzie współpracowali i przygotowywali się do upublicznienia tej informacji.

Elementarna zasada depopulacji: uczyń prawem to, że dzieci muszą być zaszczepione, aby mogły uczęszczać do szkoły.

Nie ma potrzeby używania komór gazowych, gdy szczepionki zrobią zamiast nich robotę powoli i po cichu.

Dr Ted Broer przekazuje w poniższym nagraniu informację o nagalazie. Wyjaśnia to o wiele lepiej niż ja. Nagranie to jego wywiad w Hagmann & Hagmann z dnia 25 lipca. Dr Ted Broer przekazał to w raporcie The Hangmann & Hangmann, po niecałej godzinie trwania audycji, ich trzygodzinny program zdjęto i każda z linii, której starali się użyć, była rozłączana… a później ich serwery padły. Był podenerwowany przekazując tą informację… obawiał się, że zostanie usunięty w stylu Hastingsa, zanim zdąży przekazać to opinii publicznej. Więc wysłuchaj jego krótkiego nagrania. To około 19 minutowe nagranie, ale najważniejsze informacje padaja w pierwszych 10 minutach. To zdecydowanie najważniejsza informacja jaką kiedykolwiek słyszałem. I musi być rozpowszechniona. PROSZĘ, WYSŁUCHAJ TEGO KRÓTKIEGO NAGRANIA!

Źródła:
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/lekarze-ktorzy-odkryli-powodujacy-raka-enzym-dodawany-do-szczepionek-gina-w-0
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zamordowani-holistyczni-lekarze-odkryli-powodujacy-raka-enzym-dodawany-do-wszystkich-szczepionek-2015-11
http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/71786-zamordowani-holistyczni-lekarze-odkryli-powodujacy-raka-enzym-dodawany-do-wszystkich-szczepionek

Fluor – trucizna w paście do zębów i wodzie

Od lat 40-tych ubiegłego wieku wciska się społeczeństwu mit skuteczności podawania fluoru, jako profilaktyki próchnicy. Jak stwierdził to już John F. Kenedy, to nie bezpośrednie kłamstwo jest problemem. Kłamstwo można skutecznie obalić. Najgorszy jest mit prawdy; nie ma jasnego początku ani osoby. Trudno więc z nim walczyć, tym bardziej, że jest on, jak każdy mit, powtarzany bez końca. Oczywiście za tym przypominaniem mitu stoją określone grupy nacisku, mające jednoznaczną korzyść z głoszenia mitu.

W minionych latach 40-tych, po produkcji aluminium do samolotów oraz sześciofluorouranku do bomb atomowych powstawały olbrzymie „góry” odpadów kwasu fluorowego. Kwas fluorowy należy do zdecydowanych trucizn. Nawet szkło trawi bez problemu. Przechowywanie takich ilości trucizn jest kosztowne i wymaga specjalnych „przechowalni”. (Potwierdzam – pracuję w laboratorium chemicznym i jednym z odczynników jaki jest przez nas od czasu do czasu używany jest fluorek sodu o wzorze chemicznym NaF. Na opakowaniu z tworzywa narysowany jest znak trupiej czaszki, co oznacza że jest to silna trucizna. Tenże sam fluorek sodu jest składnikiem większości past do zębów – przyp. WS). Po namyśle więc Departament Energii Stanów Zjednoczonych DOE,wykorzystując twórcę pijaru, Edwarda Bernaysa, siostrzeńca psychoanalityka Sigmunda Freuda, opracowało „naukowy” program usuwania odpadów.

Program ten polegał na takim przedstawieniu problemu, aby mniej wartościowy ludek sam chciał korzystać z fluoru. Wymyślono więc na poczekaniu związek braku fluoru z próchnicą zębów. Autor tego odkrycia doszedł do prawidłowego wniosku, że każda głupota, podana przez służbę zdrowia w odpowiednim opakowaniu, jest skuteczna w wyciąganiu pieniędzy od podatnika. W dodatku ten podatnik, jest na tyle ogłupiony, że jest stuprocentowo przekonany o słuszności swojego postępowania. Co prawda każdy jako tako rozwinięty intelektualnie człowiek powinien wiedzieć, że „ludź”, to nie zęby i nawet jeżeli fluor zapobiega próchnicy, co nie jest prawdą, to niestety może działać negatywnie na inne narządy.

Najczęściej droga wchłaniania fluoru wygląda następująco: jama ustna, żołądek, wątroba, układ krwionośny roznoszący fluor po całym ciele, gruczoły hormonalne, mózg i kości. Twórcy pijaru o pozytywnym działaniu fluoru, poprzez użytecznych idiotów oraz agentów wpływu, a wiadomo, że wojsko, działając na zasadzie bezpieczeństwa kraju, dużo może, wmówili, że fluor można stosować w pastach do zębów, a nawet w postaci specjalnych tabletek, roztworów. Skuteczność takiego rozprowadzania w środowisku tak olbrzymich ilości trucizny jest możliwa w przypadku zaangażowania dużej ilości ludzi jako odbiorców tego odpadu. Jak mówią handlowcy, nie od razu, łyżeczką po malutku, grosik do grosika, a zbierze się miarka.

Wiadomo, że duże ilości fluoru są toksyczne i mogą spowodować zgony. Co zrobiono? Rozdzielono! Podzielono fluor na małe porcje i zmieszano z pastami do zębów. Potem wystarczyło wmówić społeczeństwu, że częste mycie, po każdym jedzeniu albo i częściej jest najlepszym sposobem dbania o zdrowe zęby. Dla dilerów fluorkowych bez znaczenia był fakt, że nie przeprowadzono żadnych badań potwierdzających taką hipotezę. Także inny fakt, a mianowicie zdrowe, białe zęby stwierdzane u murzynów w Afryce, czy u Hindusów, nie czyszczących sobie zębów pastami z fluorem, nie zaburzały handlarzom odpadami spokoju.

Wypada przypomnieć, że dobowe zapotrzebowanie organizmu na fluor zaspokaja wypicie dwu szklanek herbaty lub jednej kawy. Tak więc o niedoborze fluoru mówić w żadnym przypadku nie można. Wręcz przeciwnie, w medycynie zarówno dziecięcej jak i dorosłych, mamy cały czas problem z nadmiarem fluoru. Wypada podkreślić, że ten nadmiar fluoru uwidacznia się m.in. w takich chorobach jak: cukrzyca u młodocianych, zaburzenia ilorazu inteligencji, łamliwość kości, czy wzrost umieralności na raka w regionach, gdzie występuje nadmiar fluoru. Takie otrzymaliśmy wyniki z badania ludności, także dzieci, w rejonie skażenia fluorem Trójmiasta przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych.

W piśmiennictwie naukowym można znaleźć prace potwierdzające związek skażenia fluorem z takimi chorobami jak:
– obniżenie ilorazu inteligencji większe aniżeli przez ołów,
– demencja u osób starszych,
– choroby mięśni,
– nadpobudliwość lub senność,
– choroby tarczycy / obniżenie czynności tarczycy,
– rak kości / osteosarkoma,
– wzrost wchłaniania ołowiu,
– artretyzm,
– poważne problemy z oczami w tym ślepota,
– zaburzenia syntezy kolagenu,
– unieszkodliwienie ok. 300 enzymów / konkurencja dla magnezu /profM.Gumińska/,
– hamowanie powstawania przeciwciał/zaburzenia odporności.

W Polsce zaprzęgnięto do procesu sprzedaży medycynę, tj. głównie Zdrowie Publiczne, stomatologów i pediatrów. Wprowadzono, jak zwykle w trosce o zdrowie populacji, a szczególnie dzieci, nachalną, kłamliwą reklamę, że mycie zębów pastami zawierającymi fluor jest dbaniem o zdrowie dzieci. W szkołach stosowano i stosuje się nadal, a to podawanie tabletek z fluorem, a to fluorkowanie zębów, a to różne inne formy nacisków.

Niewyedukowane społeczeństwo w dobrej wierze łykało te nowości. Jak wiadomo, dostęp do prac naukowych jest limitowany przez rozmaitego rodzaju wydawnictwa, które drukują tylko te prace, które nie przeszkadzają działowi marketingu. Znane wydawnictwo Elsevier w Polsce pod nazwą Urban & Partner, wydawca większości czasopism medycznych, doszło nawet do takiego stopnia zakłamania, że wydało 6 numerów czasopisma z nieistniejącymi pracami.

W ten prosty sposób nie tylko usuwa się bardzo szkodliwy odpad, ale jednocześnie zarabia olbrzymie kwoty.

Były jeszcze bardziej idiotyczne pomysły, jak np. dodawanie fluoru do wody. W Polsce wprowadzono to w roku 1967 we Wrocławiu. Oczywiście, mieście uniwersyteckim. Być może dlatego ostatni ranking szkół wyższych uplasował Politechnikę Wrocławską na 19 tysięcznym którymś miejscu na 21000 ocenianych szkół wyższych.

A tymczasem w ostatnich latach pojawiła się cała masa prac naukowych podających jeszcze więcej szkodliwych efektów działania kwasu hydrofluorosilikowego, czy też silikofluorku sodu, nagminnie stosowanych w pastach do zębów. Praktycznie inne pasty zniknęły ze sprzedaży. Jak mi powiedział jeden z hurtowników, nie miał wyjścia. Duży koncern zagroził mu, że jak będzie miał pasty bez fluoru to oni zrezygnują z umieszczania w jego hurtowni czegokolwiek. Dla jednej pasty nie mógł poświęcić firmy.

A tymczasem badania przedstawione w czasopiśmie Fluor Action Network 2013, wykazały, że podanie go już w stężeniu 0.38 ppm [tj. ok. 20 mikromoli na litr] (albo 0,38 mg/l jak ktoś jest słaby z  chemii – przyp. WS) powodowało istotne statystycznie zmniejszenie ruchliwości plemników, wraz z innymi zmianami, które bez wątpienia wpływają na fizjologiczne funkcje nasienia, czyli na zapłodnienie. FDA natomiast podała już w 1994 roku, że jeżeli stężenie fluoru w wodzie pitnej było wyższe aniżeli 3 ppm to współczynnik dzietności był istotnie niższy! Dla porównania w Polsce dopuszczalne jest stężenie 1.5 i uważane za bezpieczne.

Ale w podręcznikach medycznych po cichu zmieniono zawartość ejakulatu. Dawniej, tj. jeszcze w latach 70-tych uważano, że w jednym ejakulacie powinno być ok. 300 – 350 milionów plemników. A w przypadku poniżej 50 milionów plemników w ejakulacie, uznawano chłopa za bezpłodnego. Obecnie przyjmuje się, że normalnie zawartość plemników wynosi ok. 50 milionów, a bezpłodność występuję dopiero poniżej 10 milionów.

Rynekzdrowia.pl w wydaniu z 2 sierpnia 2012 roku podaje: „Coraz więcej kobiet w Polsce nie zostaje matkami”. I co ciekawsze, ani słowa o możliwościach tzw. jatrogennych uszkadzania płodności. Generalnie temat powodowania bezpłodności przez lekarzy, głównie pediatrów, nie istnieje. Dlaczego? Musisz sobie sam na to pytanie odpowiedzieć Szanowny Czytelniku.

Podpowiem. Raport tzw. Klubu Rzymskiego bodajże w 1971 roku podał, że w Kraju nad Wisłą powinno być nie więcej jak 15 300 000 ludzi. I powinni oni stanowić zaplecze pracowników fizycznych dla reszty kontynentu. „Polskę” reprezentował w tym Klubie niejaki prof. Kołakowski, biegający jeszcze w latach 40-tych ubiegłego wieku z TT-ką za „bandami”. Stąd mamy też takie naciski na zapłodnienia in vitro. Jest interes do zrobienia dla wybranych.

Jak zwykle najciekawsze na końcu.
Pojawiły się prace, np. w American Dental Association 2013, mówiące, że pasty zawierające naturalny ekstrakt z kakao, tj. teobrominę, o wiele lepiej zapobiegają próchnicy aniżeli jakikolwiek inny preparat. Autorzy dokonali prostej analizy. Porównali pasty zawierająca aż 5000 ppm fluorku z pastami bez fluorku, ale za to zawierającymi ekstrakt z kakao. Okazało się, że w przypadku uszkodzenia szkliwa, ekstrakt z kakao działał o wiele lepiej i skuteczniej, aniżeli tak nachalnie wpychany ludziom fluor. Przypomnę, że zanotowano zgony po zażyciu pasty z fluorem przez dzieci. Na przykład badania prof. Ganowiaka i Nabrzyskiego z AMG wykazały, że dziecko potrafi połknąć nawet 5 gramów pasty. Przypuszczam, że po spożyciu kakao zgony są niemożliwe.

I to by było na tyle. Aha, nasz umiłowany przywódca [S.Michalkiewicz], powołał pełnomocnika do spraw fluoryzacji dzieci.

PS. W ostatnim okresie Elsevier „zatuszował” w zmowie z CDC fakt wzrostu o 4250% poronień u kobiet szczepionych szczepionką przeciwko grypie H1N1. Nie podawał także, że szczepionka przeciwko grypie zawiera rtęć. Elsevier kontroluje ponad 2450 czasopism na świecie. Ponad 1000 naukowych z zakresu medycyny. W lutym 2012 roku wydawca ogłosił, że wycofuje swoje poparcie dla aktu prawnego, obligującego do publikacji darmowej wszelkich prac finansowanych ze źródeł publicznych. Innymi słowy trwa walka o monopolizację wiedzy. Jest to niezbędne w systemie patentowym, narzuconym społeczeństwu.
Taki system ubezwłasnowolnia każdego naukowca i uniemożliwia konkurencję. Bogaty koncern wykupuje istotne wynalazki i zamraża je tak długo, jak produkcja starego jest opłacalna. Uniemożliwia to jakikolwiek rozwój społeczeństw i uzależnia od starszych i mądrzejszych. Służy temu także system grantów, reklamowany szeroko przez rozmaitej maści urzędników i system publikacji FI. Tak więc jeszcze długo będą ludzie truci fluorem, ponieważ produkcja aluminium i materiału do elektrowni atomowych będzie trwałą. Liczy się tylko MONOPOL.

PS.2 Bardzo ciekawym jest fakt, pominięcia całkowitym milczeniem preparowania prac, rzekomo naukowych, o braku związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem. A tymczasem amerykańska prokuratura oficjalnie postawiła zarzut niejakiemu dr Thorsenowi, tzw. naukowcowi do wynajęcia, który na zamówienie skorumpowanych urzędników CDC produkował lawinowo tzw. raporty o braku związku szczepień z autyzmem. Dr Thorsen jest twórcą szeroko nagłaśnianego w Polsce raportu duńskiego o rzekomym braku takiego związku. Facet zainkasował za ten „raport” ponad milion dolarów. Czyli umiał się sprzedać, a polscy lekarze sprzedają się za wycieczkę statkiem do Holandii na zjazd kardiologów.

Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Komentarz:

Jak zwykle okazuje się, że oficjalna wersja podawana przez media jest kłamstwem. To co pisze dr Jaśkowski, że fluor ( w formie soli NaF) jest dodawany do past do zębów i wody, aby pozbyć się go jako powstającego odpadu przy produkcji innej trucizny aluminium to według mnie dzieje się jedynie przy okazji. Fluor jest neurotoksyną i wiedzieli o tym już Niemcy dodając w Auschwitz do wody fluorki. Dzięki temu więźniowie byli bardziej otępiali i ulegli. I to jest główny cel faszerowania nas fluorem. Chodzi o to, aby tzw. elity miały otępiałe, ogłupione masy ludzkie o niskiej świadomości, którym łatwo wmówić każda bzdurę w TV za pomocą tzw. ekspertów. Za naszą świadomość odpowiada część mózgu zwana szyszynką. Fluor ją blokuje, tym samym obniżając świadomość i odcinając nas od świata duchowego. Więcej na ten temat tu.

Pozbądźmy się past do zębów zawierających fluor. Pasty bez fluoru można kupić np. na allegro albo nawet w sklepach (w Tesco widziałem pastę Himalaya Herbals, która w składzie nie miała wymienionego fluoru). Ja stosuję pastę ajurwedyjską NEEM. Jej smak jest specyficzny i nie każdemu może odpowiadać, więc niech każdy sobie znajdzie taką jaka mu pasuje. Byle nie miała w składzie fluorku sodu czy innych związków fluoru.

WS