Ewangelia Barnaby – Chrystus nie został ukrzyżowany!

Niedawno odkryto bardzo starą księgę, której wiek oceniany jest na 1,5-2 tysięcy lat. Jest to Ewangelia Barnaby. Wynika z niej m.in., że Jezus Chrystus nie został ukrzyżowany i nie był synem bożym, a jedynie prorokiem. Księga ta przeczy temu co podaje do wierzenia Watykan i jest dowodem na sfałszowanie i ocenzurowanie Biblii po soborze nicejskim w 325 r. Nawet Watykan przyznaje, że na soborze nicejskim było głosowanie nad Ewangeliami i ocenzurowano niektóre z nich lub ich fragmenty. Jedną z ocenzurowanych Ewangelii zapewne była Ewangelia Barnaby.

O okrytej księdze i Ewangelii Barnaby jest mowa w poniższym filmie- od 8:08 do 10:21.

Dowód na reinkarnację – mały chłopiec udowodnił, że był pilotem 80 lat wcześniej

Pewnego dnia mały chłopiec ze Stanów Zjednoczonych zaczął szczegółowo wspominać swoje poprzednie życie, twierdząc że prawie 80 lat temu był pilotem wojskowym. Z początku nikt mu nie uwierzył, ale ostatecznie okazało się, że miał rację!

https://www.youtube.com/watch?v=wmoSRikqSws&pbjreload=101

Dobre wieści z frontu walki z matriksowym systemem

Masowe przebudzenie ludzi na świecie mimo wysiłków matriksowych politycznych marionetek i ich pomagierów z mediów głównego ścieku mimo siania propagandy strachu postępuje. Wiele osób ostatnio zrezygnowało z Netfiksa po tym jak ten pokazał film w którym były sceny pedofilskie. Wiele osób nie wierzy już w kłamstwa mediów głównego ścieku. Ruch oporu na świecie przeciwko tyranii „demokracji” się tworzy.
Jaka jest istota funkcjonowania matriksa? Ci co się z niego wyzwolili (w sensie mentalnym) już to wiedzą – kluczem jest strach. Gdy się go pozbędziesz przestajesz zasilać ten chory matriksowy system. Im więcej ludzi rozwija się duchowo tym mniej energii do istnienia mają ciemne siły które dotąd jeszcze rządzą światem. Żeby uzyskać dużo więcej energii do istnienia stworzyli wielka mistyfikację którą nazwali pandemią koronawirusa COVID-19. Przez kilka miesięcy im się udawało, ale coraz więcej wychodzi informacji o pandemicznym oszustwie.
Bracia i siostry próbujmy robić co w naszej mocy, aby przyspieszyć upadek matriksa. Rozmawiajmy z sąsiadami, kolegami, najbliższymi jeśli tylko jest choć cień nadziei, że uda się ich przekonać do tego jaka jest prawda. Im więcej nas się szybko obudzi tym szybciej ten pandemiczny cyrk się zakończy i nastanie nowy dużo lepszy świat, ale nie „Nowy Wspaniały Świat” opisany przez Aldousa Huxleya.

Jak wyjść poza system matriksa

W poniższym filmie w prosty sposób, bez naukowej terminologii zostało przedstawione jak poznając i stosując zasady fizyki kwantowej wyjść z matriksa. Prelegent przedstawia nam najpierw w dość prosty sposób jak nasza świadomość i to czego doświadczamy w życiu (dobrego lub złego) ma związek z zasadami wynikającymi z fizyki kwantowej.
Mamy wyjaśnione dlaczego Twoje myśli kreują rzeczywistość (co nazywane jest też prawem przyciągania albo co siejesz to zbierasz). Od ok. 35 minuty jest mowa o tym jak nasza uwaga (jak oglądanie telewizji gdzie ciągle mówią tylko o złych rzeczach) wpływa na nasze myśli i kształt życia.
A najważniejsze co wynika z całego tego filmu jest to, że nic nam się nie zadziewa od tak po prostu czy przypadkowo, ale że sami jesteśmy kowalami własnego losu i sami powinniśmy kierować własnym życiem i postępowaniem a nie słuchać różnych tzw. autorytetów czy robić wszystko tak, aby zaspokajać innych i żeby nas chwalili.

Książka o dzieciach indygo

Poniżej podaję link do książki o dzieciach indygo pt. „Dzieci indygo. Miłość jest wśród nas”. Zgodnie z wolą autorów książka jest dostępna dla wszystkich w internecie i na prośbę autorów podaję dalej informację o jej istnieniu, aby więcej osób ją przeczytało.

Kim są dzieci indygo? W tej chwili nie są to już dzieci, ale dorośli ludzie lub nastolatki. Rodziły się bowiem one od lat 70-ych XX w. do mniej więcej 2000 roku. Czym się charakteryzują? Ich główne cechy to wysoki rozwój duchowy, wysoka inteligencja, duża wrażliwość na krzywdę innych, szacunek do natury. Przede wszystkim jednak odróżnia je od większości ludzi na Ziemi to, że są buntownicze i odrzucają wszelkie niewolnicze systemy panujące na Ziemi m. in. finansowy (nie przywiązują się do rzeczy materialnych, nie chcą pracować od rana do wieczora w korporacji), religijny (dla nich wszystkie religie to absurd, bo wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga i powinniśmy się szanować) czy edukacyjny (nie cierpią uczyć się tego co ich nie interesuje i nie jest im potrzebne w rozwoju – szkoła to dla nich ciężkie doświadczenie).
Są to ludzie, których nie da się zniewolić, czyli podobnie jak Sławianie. I jednych i drugich można zabić, ale nie da się z nich zrobić niewolników, którzy będą robić za michę zupy i myśleć to co chce ich pan. Od dziecka czują się jakby nie pasowali do tego świata. Ich dusze zeszły na Ziemię po to, aby zmienić świadomość społeczności ludzkiej na planecie Ziemia i wprowadzić ludzkość w nową erę tzw. złotego wieku – bez wojen, nienawiści, wzajemnego szacunku dla siebie i innych istot żyjących na Ziemi.

Ja posiadam większość z wyżej wymienionych cech dzieci Indygo. Nie znosiłem się np.uczyć szczegółów budowy pantofelka na biologii czy jakichś szczegółów które bogactwa mineralne są w którym miejscu Polski. Uważałem, że jak będę tej wiedzy potrzebował to zajrzę do książki, encyklopedii czy teraz głównie internetu (wtedy jak byłem w liceum internet w Polsce dopiero raczkował – pierwszy komputer z internetem miałem dopiero w trzeciej klasie liceum w 2000 r. na zwykły modem).
Jedno co mnie znacznie różni od nich to brak natury wojowniczej. To znaczy może nie do końca, bo to co się dzieje na świecie wywołuje we mnie wkurzenie i odruch buntu. Nie okazuję tego jednak zewnętrznie, bo wiem, że i tak to nic nie da. Ja staram się dokonywać zmian świadomości ludzi spokojnie, pokojowo np. przez mojego bloga.

Książka jest krótka i liczy 44 strony. Nie będę więc jej streszczał i recenzował. Zapraszam do interesującej i dającej do myślenia lektury.

https://drive.google.com/file/d/1uszvTKa07HAxS0W9TV9g0ynTkazns4kx/view

Cmentarne święta

Tak określam to co nazywa się dniem Wszystkich Świętych i Zaduszkami. Jest to nasza tradycja i czy mi się ona podoba czy nie to na grobach bliskich (w szczególności zmarłego 2 lata temu taty) byłem choćby ze względu na moją mamę i babcię. Moja wersja tych obchodów jest jednak inna niż katolików, choć zewnętrznie wygląda może tak samo.
Wiem, że reinkarnacja istnieje (choćby dlatego że jest wiele dzieci pamiętających swoje poprzednie wcielenia i to co mówiły było prawdą jak stwierdzono).
Oprócz tego znam II zasadę termodynamiki, która mówi, że entropia (miara stopnia nieuporządkowania) układu izolowanego (takiego który nie wymienia materii ani energii z otoczeniem) nigdy nie maleje. Zgodnie z tą zasadą fizyki np. gdy rozbijemy jajko nie możemy sprawić w żaden sposób, aby to jajko później się poskładało z powrotem. Podobnie jest z ludzkim ciałem. Gdy zostanie ono spopielone w krematorium lub też rozłoży się nie ma żadnej możliwości, aby kiedyś tam w przyszłości nagle z tego popiołu złożyło się na nowo lub też gdy uległo rozkładowi aby wróciło do stanu pierwotnego. Dlatego zmartwychwstanie ciała jest po prostu niemożliwe i to nigdy nie nastąpi. Gdyby tak bowiem było Stwórca musiałby postąpić wbrew prawom które ustanowił dla naszego Wszechświata.
Dlatego też będąc na cmentarzu przy grobie taty czy innej osoby zmarłej rozmawiam z nią w myślach, a na koniec życzę jej szczęścia w życiu pozamaterialnym lub też sukcesów w rozwijaniu świadomości jej duszy w nowym ciele jeśli tak wybrała. Nie jest mi smutno, bo wiem że oni już się tu na Ziemi w tym matriksie nie męczą i na pewno jest im lepiej niż nam. Nie ma więc powodu do smutku. Po prostu ich czas na Ziemi w danym wcieleniu się skończył. Każdego z nas to kiedyś czeka.