Jak wyjść poza system matriksa

W poniższym filmie w prosty sposób, bez naukowej terminologii zostało przedstawione jak poznając i stosując zasady fizyki kwantowej wyjść z matriksa. Prelegent przedstawia nam najpierw w dość prosty sposób jak nasza świadomość i to czego doświadczamy w życiu (dobrego lub złego) ma związek z zasadami wynikającymi z fizyki kwantowej.
Mamy wyjaśnione dlaczego Twoje myśli kreują rzeczywistość (co nazywane jest też prawem przyciągania albo co siejesz to zbierasz). Od ok. 35 minuty jest mowa o tym jak nasza uwaga (jak oglądanie telewizji gdzie ciągle mówią tylko o złych rzeczach) wpływa na nasze myśli i kształt życia.
A najważniejsze co wynika z całego tego filmu jest to, że nic nam się nie zadziewa od tak po prostu czy przypadkowo, ale że sami jesteśmy kowalami własnego losu i sami powinniśmy kierować własnym życiem i postępowaniem a nie słuchać różnych tzw. autorytetów czy robić wszystko tak, aby zaspokajać innych i żeby nas chwalili.

Książka o dzieciach indygo

Poniżej podaję link do książki o dzieciach indygo pt. „Dzieci indygo. Miłość jest wśród nas”. Zgodnie z wolą autorów książka jest dostępna dla wszystkich w internecie i na prośbę autorów podaję dalej informację o jej istnieniu, aby więcej osób ją przeczytało.

Kim są dzieci indygo? W tej chwili nie są to już dzieci, ale dorośli ludzie lub nastolatki. Rodziły się bowiem one od lat 70-ych XX w. do mniej więcej 2000 roku. Czym się charakteryzują? Ich główne cechy to wysoki rozwój duchowy, wysoka inteligencja, duża wrażliwość na krzywdę innych, szacunek do natury. Przede wszystkim jednak odróżnia je od większości ludzi na Ziemi to, że są buntownicze i odrzucają wszelkie niewolnicze systemy panujące na Ziemi m. in. finansowy (nie przywiązują się do rzeczy materialnych, nie chcą pracować od rana do wieczora w korporacji), religijny (dla nich wszystkie religie to absurd, bo wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga i powinniśmy się szanować) czy edukacyjny (nie cierpią uczyć się tego co ich nie interesuje i nie jest im potrzebne w rozwoju – szkoła to dla nich ciężkie doświadczenie).
Są to ludzie, których nie da się zniewolić, czyli podobnie jak Sławianie. I jednych i drugich można zabić, ale nie da się z nich zrobić niewolników, którzy będą robić za michę zupy i myśleć to co chce ich pan. Od dziecka czują się jakby nie pasowali do tego świata. Ich dusze zeszły na Ziemię po to, aby zmienić świadomość społeczności ludzkiej na planecie Ziemia i wprowadzić ludzkość w nową erę tzw. złotego wieku – bez wojen, nienawiści, wzajemnego szacunku dla siebie i innych istot żyjących na Ziemi.

Ja posiadam większość z wyżej wymienionych cech dzieci Indygo. Nie znosiłem się np.uczyć szczegółów budowy pantofelka na biologii czy jakichś szczegółów które bogactwa mineralne są w którym miejscu Polski. Uważałem, że jak będę tej wiedzy potrzebował to zajrzę do książki, encyklopedii czy teraz głównie internetu (wtedy jak byłem w liceum internet w Polsce dopiero raczkował – pierwszy komputer z internetem miałem dopiero w trzeciej klasie liceum w 2000 r. na zwykły modem).
Jedno co mnie znacznie różni od nich to brak natury wojowniczej. To znaczy może nie do końca, bo to co się dzieje na świecie wywołuje we mnie wkurzenie i odruch buntu. Nie okazuję tego jednak zewnętrznie, bo wiem, że i tak to nic nie da. Ja staram się dokonywać zmian świadomości ludzi spokojnie, pokojowo np. przez mojego bloga.

Książka jest krótka i liczy 44 strony. Nie będę więc jej streszczał i recenzował. Zapraszam do interesującej i dającej do myślenia lektury.

https://drive.google.com/file/d/1uszvTKa07HAxS0W9TV9g0ynTkazns4kx/view

Cmentarne święta

Tak określam to co nazywa się dniem Wszystkich Świętych i Zaduszkami. Jest to nasza tradycja i czy mi się ona podoba czy nie to na grobach bliskich (w szczególności zmarłego 2 lata temu taty) byłem choćby ze względu na moją mamę i babcię. Moja wersja tych obchodów jest jednak inna niż katolików, choć zewnętrznie wygląda może tak samo.
Wiem, że reinkarnacja istnieje (choćby dlatego że jest wiele dzieci pamiętających swoje poprzednie wcielenia i to co mówiły było prawdą jak stwierdzono).
Oprócz tego znam II zasadę termodynamiki, która mówi, że entropia (miara stopnia nieuporządkowania) układu izolowanego (takiego który nie wymienia materii ani energii z otoczeniem) nigdy nie maleje. Zgodnie z tą zasadą fizyki np. gdy rozbijemy jajko nie możemy sprawić w żaden sposób, aby to jajko później się poskładało z powrotem. Podobnie jest z ludzkim ciałem. Gdy zostanie ono spopielone w krematorium lub też rozłoży się nie ma żadnej możliwości, aby kiedyś tam w przyszłości nagle z tego popiołu złożyło się na nowo lub też gdy uległo rozkładowi aby wróciło do stanu pierwotnego. Dlatego zmartwychwstanie ciała jest po prostu niemożliwe i to nigdy nie nastąpi. Gdyby tak bowiem było Stwórca musiałby postąpić wbrew prawom które ustanowił dla naszego Wszechświata.
Dlatego też będąc na cmentarzu przy grobie taty czy innej osoby zmarłej rozmawiam z nią w myślach, a na koniec życzę jej szczęścia w życiu pozamaterialnym lub też sukcesów w rozwijaniu świadomości jej duszy w nowym ciele jeśli tak wybrała. Nie jest mi smutno, bo wiem że oni już się tu na Ziemi w tym matriksie nie męczą i na pewno jest im lepiej niż nam. Nie ma więc powodu do smutku. Po prostu ich czas na Ziemi w danym wcieleniu się skończył. Każdego z nas to kiedyś czeka.

Manuskrypt z Tybetu

Poniższy film opowiada o manuskrypcie z Tybetu. Manuskrypt ten odsłania prawdę o Jezusie Chrystusie i podważa to co mówi religia katolicka o Jego życiu i nauczaniu. Jezus nauczał o równości wszystkich ludzi na Ziemi, o szacunku do innych istot i wzajemnej miłości. Mówił, że istnieje jeden Bóg, Stwórca całej ludzkości. Nie był założycielem żadnej religii i był przeciwny religiom, bo te prowadzą do podziałów. Także życie osobiste Jezusa było inne niż się nam przedstawia – miał żonę, którą była Maria Magdalena oraz dzieci. Z manuskryptu wynika także, że Jezus żył 120 lat i nie został ukrzyżowany. Jezus spędził w Indiach 18 lat swojego życia. Manuskrypt ten odkrył Polak Mikołaj Notowicz podczas pobytu w jednej z tajnych tybetańskich świątynnych bibliotek. Odkrycie Notowicza było tak wielkie, że nikt nie zdołał mu sprostać. Książki opowiadające o tajemniczym manuskrypcie znikały z półek księgarń już następnego ranka po opuszczeniu drukarni. Nikt nie chciał, aby jego odkrycie ujrzało światło dzienne. Prawda była zbyt niewygodna dla Kościoła.

Dlaczego sport powinien zostać zlikwidowany

Tak powinien zostać zlikwidowany. To nie pomyłka. Sport to iluminacka manipulacja ludzkością. Wprowadza on między nas emocje, nienawiść, pragnienie zwycięstwa, podziały (np. ja jestem za Legią, a Ty za Wisłą) itp. Sport odbiera nam energię i odwraca uwagę milionów albo i miliardów ludzi od ważniejszych spraw – np. po co płacisz podatki? Czy na pewno musisz je płacić?! Może gdybyś nie oglądał sportu pomyślałbyś nad tym? Bardzo dobrze to wyjaśnia Andrzej Tomicki w poniższym filmie.

Dzwoniące cedry Rosji

Dziś przedstawię drugi tom z serii Władimira Megre „Dzwoniące cedry Rosji” o tym samym tytule.

Znalezione obrazy dla zapytania Dzwoniące cedry Rosji

Według mnie ta książka nie jest tak ciekawa i wciągająca jak pierwszy tom o tytule „Anastazja”, choć także jest interesująca i warta przeczytania.

Na początku mamy przedstawione to jak ludzie reagowali na osobę Anastazji. Oczywiście nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że dla większości ludzi była albo „kosmitką” albo „wysłanniczką szatana” (w końcu to co robi i mówi jest sprzeczne z religijną tak katolicką czy prawosławną jak i każdą inną), bo żeby przynajmniej postarać się zrozumieć jej przekaz trzeba mieć otwarty umysł, a większość ludzi niestety ma wgrane do głowy programy (w szkole, kościele, mediach, domu) i jak ktoś mówi inaczej niż przewiduje program to następuje wyparcie i uznanie takiej osoby za wariata albo idiotę. Byli jednak też tacy których zainspirowała. Rosyjscy fizycy potwierdzili, że słowa Anastazji z pierwszej części „Jestem człowiekiem, kobietą” są prawdziwe. Stwierdzili bowiem, że fizyka uznaje istnienie Wyższego Umysłu, z którego korzysta Anastazja i stąd jej niewyobrażalnie duża wiedza o naszym świecie, o roślinach, zwierzętach, o filozofii, naukach ścisłych czy o przeszłości w tym tej dalekiej liczącej tysiące lat. Ten Wyższy Umysł, to jakby to ująć centralna baza danych Wszechświata czy centralna biblioteka Wszechświata, w której zgromadzona jest cała wiedza z Wszechświata. Internet przy tym to tylko kiepska proteza. Kiedyś ludzkość miała łączność z tą centralną biblioteką, ale ją utraciliśmy jakieś 10.000 lat temu i od tamtej chwili świat zmierza ku zagładzie.

Potem dowiadujemy się, że Anastazja to maszynka do zarabiania pieniędzy. Potrafi uzdrowić ludzkie ciało z każdej choroby w nie więcej niż kwadrans. Autor chciał, aby przeniosła się do naszego świata i leczyła ludzi. Ona jednak nie chciała. Jak stwierdziła nie każde uzdrowienie jest dobre. Podała przykład staruszki, która uprawiała na małej działeczce warzywa dla syna, który studiował malarstwo. Marzyła, aby został wybitnym malarzem. Zawsze jak ją odwiedzał dawała mu przetwory z warzyw, aby się dobrze odżywiał. W końcu dopadła ją choroba i staruszka z wielkim trudem uprawiała działkę. Wyczuwała że niedługo umrze i kupiła już nawet trumnę i poczyniła przygotowania do pogrzebu. Chciała zdążyć zebrać plony i zrobić dla syna przetwory na zimę nim umrze.
I wszystko wskazywało na to, że tak będzie, ale Anastazja uzdrowiła jej ciało. Tym samym przedłużyła udrękę duszy, która miała już tego dość. Syn przyjechał do matki wcześniej niż zwykle i tylko na 2 dni i powiedział, że rzuca naukę i zajmie się czymś innym co pozwoli mu zarobić na życie. Nie wziął od matki przetworów i wyjechał.
Kobieta straciła sens życia i mimo, że miała zdrowe ciało to czuła w duszy pustkę i poczucie beznadziei. 2 tygodnie później zmarła. Zatem uzdrawiając ciało możemy zaszkodzić duszy.

Potem możemy dowiedzieć się jak mała sadzonka wisienki sprawiła, że Władimir Megre i Anastazja spotkali się. To była naprawdę niesamowita historia z tą wisienką. Aż łzy mi poleciały jak to czytałem. W skrócie – autor tak pielęgnował wisienkę, rozmawiał z nią, głaskał jej liście i gałązki aż kiedyś ją pocałował. I to według Anastazji zdecydowało.

Mamy też rozważania o Bogu i o tym jak dotrzeć do ludzi, aby przestali niszczyć siebie i swoją planetę. Jak stwierdziła bowiem Anastazja wypowiedziano już mnóstwo słów i nic się nie zmieniło – ludzkość jak parła ku destrukcji tak dalej to robi. Anastazja zapytała o to centralną bibliotekę i uzyskała odpowiedź, że kluczem jest jedność przeciwieństw. Jej dokładna odpowiedź gdy ktoś nie zna filozofii nie jest łatwa do zrozumienia. Niech zresztą każdy sam oceni. Oto ta wypowiedź Anastazji o jedności przeciwieństw:
Gdy komentowano Sutrę Avatamsaki, dwa przeciwne sposoby myślenia zlały się w dynamiczną jedność. Na skutek tego powstała filozofia Huayan (Kegon), ucieleśniająca w sobie większą doskonałość składników światopoglądu, porównań z modelami i teoriami, podobnie jak w waszej współczesnej fizyce„.
Nie znam się na filozofii, ale wnioskuję z powyższego, że złożenie elementów stanowiących przeciwne sposoby myślenia w jedną całość pozwala lepiej wyjaśnić rzeczywistość niż gdy posłużymy się tylko elementami z jednego sposobu myślenia.
Jak później próbowała to prościej wyjaśnić Anastazja kluczem są ludzie o przeciwstawnych sposobach myślenia. Ci którzy myślą inaczej niż większość z wgranymi programami doprowadzą do przebudzenia, a gdy będzie odpowiednia grupa przebudzonych powstrzymają oni swoim zbiorowym działaniem i myśleniem globalną katastrofę i nie będą się już te katastrofy powtarzać. Dziś po ponad 20 latach od pierwszego wydania tej książki wydaje się, że Anastazja miała racje i cel jest bliski osiągnięcia. Mamy duże zawirowania na świecie, ale nic nie wskazuje na to, aby miała wybuchnąć III wojna światowa.
Dowiadujemy się też, że według Anastazji globalna katastrofa, w której zginęłaby większość ludzkości mogła nastąpić w 1992 roku, ale zapobiegli jej działkowcy. Dzięki trosce o działki, czułości do roślin i Ziemi dodali jej sił i zdołała ona powstrzymać katastrofę. W przeciwnym razie ilość nagromadzonej wewnątrz Ziemi złej energii byłaby zbyt duża i Ziemia musiałaby ją uwolnić w dużej ilości co spowodowałoby katastrofę. Mamy też bardzo ciekawą opowieść o bardzie. Słowo to związane jest z Celtami.

Kolejna część książki to powrót autora do naszego świata i opowieści o jego problemach z firmą, pracownikami i rodziną. Wszystko mu się waliło. Przyleciał do Moskwy i tam próbował znaleźć sposób na zarobienie pieniędzy. Mamy też opowieści o czasach sprzed pieriestrojki w Rosji. Dowiadujemy się też jak to już po tzw. transformacji ustrojowej pojawiło się wielu oszustów żerujących na naiwności ludzi. Jako przykład autor podał tzw. przedsiębiorców z Herbalife. U nas było podobnie np. mamiono nas wtedy wspaniałością ubezpieczeń. Tak zostali złapani np. moi rodzice. Po wielu latach okazało się, że jak odebrali należne im pieniądze to była to suma znacznie mniejsza niż ta o jakiej przekonywał ich agent ubezpieczeniowy. Zorientowali się już dużo wcześniej, ale zerwanie umowy oznaczałoby duże straty więc musieli polisę płacić do końca.
Autor próbował utworzyć zrzeszenie uczciwych przedsiębiorców Rosji jak chciała Anastazja. Idea była szczytna, ale realizacja szła jak po grudzie. W pomoc autorowi zaangażowało się 3 studentów. Niedługo później przyjechał do autora ktoś z Nowosybirska i przywiózł informacje, że firma upada i że rodzina uznała, że zwariował. Autor załamał się i nie widząc perspektyw na wyjście z katastrofalnej sytuacji postanowił popełnić samobójstwo. Odwiodły go od tego dzieci śpiewające melodię Anastazji w moskiewskim metrze. Wtedy autor podjął decyzję, że napisze książkę tak jak chciała Anastazja.

Początek był ciężki. Autor miał mało pieniędzy i chciał sprzedać czapkę z norek. Transakcja na targowisku zakończyła się uderzeniem autora w głowę i utratą czapki. Autor oszołomiony uderzeniem w głowę zagapił się i oblał go przejeżdżający samochód, a potem jeszcze ciężarówka. Do wynajmowanego mieszkania miał 3 przystanki, ale nie z powodu wyglądu bał się iść. Pomógł mu bezdomny jak się później okazało pułkownik KGB, który umożliwił mu nocleg i wysuszenie ubrania w piwnicy jednego z bloków, gdzie zamieszkiwał. Opowiedział mu autor o Anastazji i o tym, że zamierza napisać książkę. Nad ranem musieli się szybko ewakuować z piwnicy bo inni przebywający w niej bezdomni wychodząc podpalili w niej watę  z proszkiem i szybko można było się udusić. Niedługo później autor wrócił do tej piwnicy chcąc zaproponować pułkownikowi KGB wspólne mieszkanie i pomoc w pisaniu książki. Jednak pułkownik leżał martwy na ziemi, a na ścianie piwnicy czerwoną kredą widniał rysunek tarczy słonecznej z cedrową gałązką w środku i napisem dookoła tarczy „Dzwoniące cedry Rosji”. Taki rysunek autor postanowił zamieścić na okładce swojej książki.

Z pomocą 3 studentów autor pisał książkę – W. Megre pisał rękopis, a oni wprowadzali to do komputera i potem przynosili mu dyskietki. Pierwsza cieniutka książeczka o Anastazji została wydana w nakładzie 2 tysięcy egzemplarzy. Pierwsze egzemplarze autor sprzedawał sam przy wyjściu z metra, a potem zaczęli mu pomagać pierwsi czytelnicy. Potem niespodziewanie dyrektor koncernu wydawniczego Jurij Nikitin sfinansował cały kolejny nakład 2 tysięcy egzemplarzy. Książka zaczęła się dobrze sprzedawać.

Potem mamy spotkanie autora z Ojcem Feodorytem, z którym to 27 lat wcześniej się spotykał i z którym nagle zerwał kontakt. Wówczas autor nie miał silnej wiary, nie uczęszczał regularnie do cerkwi i nie przyjmował regularnie komunii. Mimo to duchowny zainteresował się nim i chciał mu pomóc trafić na drogę wiary w Boga. Narodziła się między nimi przyjaźń. Jednak pewnego dnia autor urwał kontakty z ojcem Feodorytem i prowadził przez 25 lat rozpustne życie. Dopiero gdy spytał Anastazję czy w jego świecie są ludzie z jej wiedzą i zdolnościami wskazała właśnie ojca Feodoryta. Wtedy postanowił go odszukać i się ponownie z nim spotkać. Teraz ojciec Feodoryt mieszkał w lesie w malutkim przyklasztornym Skicie w pobliżu którego była mała drewniana cerkiew.

Znalezione obrazy dla zapytania skit prawosławny
Skit prawosławny koło Odrynek na Podlasiu

Spotkali się, ale okazało się, że to już nie ten ojciec Feodoryt. Tamten zmarł. Mimo tego wszystko wyglądało tak jakby się znali, ojciec Feodoryt poczęstował autora obiadem tak jak kiedyś, porozmawiali o Anastazji i książce. Po spotkaniu autor doszedł do wniosku, że w rosyjskich klasztorach są starcy, których mądrość i przystępność z jaką wszystko tłumaczą przewyższa poziom wielu duchownych rosyjskich i zagranicznych. I dziwił się dlaczego milczą.

Następnie mamy dość długą rozmowę autora z dziadkiem Anastazji, z którym to autor spotkał się na Ogólnorosyjskim Centrum Wystawowym, na które pojechał po sprzedaży pierwszego nakładu książki. Była to bardzo interesująca rozmowa. Dziadek Anastazji np. stwierdził, że kobieta czuje ból i stanowi on dla niej cierpienie gdy dziecko zostało poczęte na skutek grzechu, tj. cielesnych rozkoszy. Jeśli zaś z prawdziwej miłości to też czuje ból, ale poczucie wielkiej radości tworzenia jest tak duże, że nie cierpi. Według Anastazji pycha i próżność to grzech śmiertelny oddalający człowieka od prawdy. Istotny jest ten fragment rozmowy autora z dziadkiem Anastazji:
„- Kto tworzy piekło?
– Jasnowidze, wierzący i mówiący o katastrofie, o końcu świata, sami tworzą myśli i wyobrażenia o końcu świata. Mnóstwo wyznań, przepowiadających globalną zagładę ludzkości, swoimi myślami i wyobrażeniami ją przybliża. Jest ich wiele, bardzo wiele. Ludzie ci, poszukujący dla siebie zbawienia, szukający ziemi obiecanej, nawet nie podejrzewają, że zgotowano im piekło.
– Ale ci ludzie, którzy mówią i strasznym sądzie i katastrofie, wierzą w nie i szczerze modlą się o zbawienie swych Dusz.
– Nie kieruje nimi wiara w światłość, w miłość, przez co Bóg się przejawia, lecz strach. Te potworności sami sobie przygotowują.”
Za namową dziadka Anastazji autor podał w książce szczegóły odnośnie zbierania szyszek i produkcji oleju cedrowego. Warta uwagi i zapamiętania jej sensu jest też ta wypowiedź dziadka Anastazji:
„Człowiek jest jedyną istotą we Wszechświecie, która żyje równocześnie na wszystkich płaszczyznach egzystencji. Większość spostrzega swoje doczesne istnienie tylko jako ziemską, zmaterializowaną formę. Są jednak i tacy, którzy odczuwają też inne, niewidzialne płaszczyzny. Ludzie, którzy nazywają Anastazję Boginią nie grzeszą przeciw prawdzie. Najważniejsza różnica pomiędzy człowiekiem, a wszystkim co istnieje, polega na tym, że człowiek został obdarzony zdolnością stwarzania teraźniejszości i przyszłości swoimi myślami, tworząc kształty i obrazy, które materializują się po pewnym czasie. Przyszłość zależy od wyrazistości, harmonijności, prędkości myśli i czystości intencji Człowieka – Stwórcy.”

Niezwykle interesujący jest ostatnio rozdział poświęcony świętym miejscom Rosji.
Unikalne święte miejsca Rosji, które w większości są zupełnie nieznane lub znane bardzo słabo to: Libański Cedr, góra Świętej Niny, Skit, uzdrawiające źródło „Święta Rączka”.
Dowiadujemy się, że w mieście Gelendżyk znajdują się tzw. dolmeny.

Podobny obraz
Jeden z dolmenów na Kaukazie

Są to starożytne, neolityczne grobowce z kamienia o czym mieszkańcy wiedzą, ale zupełnie nie zwracają na to uwagi, a część dolmenów już rozebrali, aby wykorzystać kamień jako budulec. A nie są to zwykłe grobowce. Są one cenniejsze niż piramidy w Egipcie! Anastazja wyjaśnia ich sens. Tu trzeba się jednak cofnąć do tego co napisałem na początku o Wyższym Umyśle, czy jakby to inaczej ująć kosmicznej centralnej bazie danych. Według Anastazji jeszcze jakieś 10000 lat temu żyli ludzie potrafiący łączyć się z tą bazą danych i uzyskiwać potrzebne im informacje. Dzięki nim rozumieli swoją planetę i jej potrzeby i żyli z nią w harmonii. Rozumieli kosmos i swoją planetę i ją udoskonalali. Około 10000 lat temu pojawili się ludzie, którzy byli „inwalidami”, bo nie potrafili nawiązać łączności z kosmosem w celu zdobycia informacji lub tą łączność mieli ograniczoną. I wtedy zaczęła się trwająca do dziś destrukcja planety i pęd ludzkości ku globalnej katastrofie.
Z pewnością spytacie: dobrze, ale co to ma wspólnego z dolmenami? Otóż ma. Grobowce te zbudowano kilka tysięcy lat temu, gdy ludzie mający łączność z kosmiczną biblioteką jeszcze żyli, ale było ich już bardzo mało. Byli to najczęściej przywódcy plemienia czy szamani. To na ich polecenie budowano specjalne konstrukcje z kamiennych płyt. W środku była komora o wymiarach ok. 1,5 m x 2 m x 2 m. Płyty stawiano pod niewielkim kątem do wewnątrz. Anastazja podaje więcej szczegółów na temat konstrukcji dolmenów. To nie jest jednak najważniejsze. Istotne jest to, że te grobowce były odbiornikami informacji z kosmosu. Gdy szaman czy inny wysoki rangą członek społeczności czuł że kres jego życia się zbliża, a posiadał łączność z kosmosem to często prosił współbraci o umieszczenie go we wnętrzu dolmenu i zamknięcie. Jeśli uznawano go za godnego spełniano jego prośbę. Wewnątrz dolmenu człowiek umierał całkowicie odizolowany od zewnętrznego, materialnego świata i jego bodźców. Dzięki temu miał możliwość pełnego obcowania z Umysłem Kosmosu, zrozumienia wielu zjawisk i postępowania ludzi. Później jego dusza mogła przekazywać uzyskane z Kosmosu informacje następnym pokoleniom, żyjącym nawet tysiące lat później, które tej łączności nie miały. Celem było to, aby ludzkość zrozumiała jak źle i destrukcyjnie postępuje wobec Matki Ziemi i siebie i aby zmieniła swoje postępowanie. Dziś możnaby powiedzieć, że celem było przebudzenie ludzkości. Żeby uzyskać informacje, odpowiedzi na nurtujące nas pytania, należało usiąść przed komorą i zamyślić się. Odpowiedź niekiedy przychodziła od razu, niekiedy później, ale pojawiała się zawsze. Było tak i wciąż jest dlatego, że te konstrukcje i ci którzy w nich zmarli, służyli za odbiornik informacji. Ułatwiali oni kontakt z Umysłem Wszechświata.

Jak mówi Anastazja taki sam cel miała budowa piramid. Dolmeny stanowią pierwowzór egipskich piramid, które jednak są słabszymi odbiornikami mimo dużo większych rozmiarów. Pochowani tam Faraonowie byli myślicielami, którzy posiadali częściową zdolność łączenia się z Intelektem Wszechświata. Cel ich umieszczenia w piramidach był taki sam jak w przypadku dolmenów. Za pomocą piramid jednak można było uzyskać informację z kosmosu tylko grupowo, a nie indywidualnie jak w przypadku dolmenów. Według Anastazji gdy chciano uzyskać odpowiedź na jakieś pytanie ludzie stawali wzdłuż każdej z czterech ścian, a spojrzenie i wewnętrzny wzrok kierowali ku szczytowi piramidy, jakby ślizgając się po jej pochyłej krawędzi. U szczytu spojrzenia i myśli ludzi skupiały się w jednym punkcie, tworząc kanał, przez który dochodziło do kontaktu z Umysłem Wszechświata. Obecnie wciąż można to robić tylko trzeba postępować według tych reguł. Warto byłoby to sprawdzić w praktyce. Niestety nie wiadomo jak liczna musi być grupa czy wystarczy kilka osób czy np. musi ich być ze 20?

Drugi tom z serii „Dzwoniące cedry Rosji” nie jest tak emocjonujący i pobudzający umysł jak pierwszy tom, ale i tak przeczytałem go z wielką chęcią w ciągu 2 dni. Jednak to, że ten tom był nieco mniej ciekawy od poprzedniego można według mnie tłumaczyć też tym, że pierwszy był całkowicie niekonwencjonalny i stanowił dla czytelnika wprowadzenie w zupełnie nowy paradygmat myślenia. Drugi tom już tego efektu nowości nie posiada, bo jesteśmy po lekturze pierwszego tomu już na to przygotowani i dużo ciężej nas czym zaskoczyć. Tak czy inaczej jest to bardzo wartościowa lektura i polecam ją wszystkim osobom o otwartych umysłach.

Portal Ariowie.com – warto go poznać

ARIOWIE
PORTAL PRZEBUDZONEJ SPOŁECZNOŚCI

Jeśli nie jesteś mentalnym niewolnikiem i nie potrzebujesz nadzorcy, który ci powie jak masz żyć to ten portal jest dla Ciebie

Poniżej trochę informacji z zakładki „o nas” z portalu Ariowie.

Ponad połowa naszych RODaków nie bierze już udziału w cyklicznej farsie odgrywanej dla mas zwanej demokracją. Ponad 40 milionowa rzesza obywateli RP jest zarządzana przez reprezentację, która jest względna i wyłoniona tak naprawdę z podstawionej mniejszości. Taka sytuacja jest niedopuszczalna. Tym bardziej, iż obecna konstytucja III RP nie jest legalna, co zaczyna dostrzegać coraz większa liczba rdzennych mieszkańców naszej świętej ziemi. Obecny status quo w Polsce przestaje mieć ślepe i nieme poparcie.

Portal  ma na celu otwieranie oczu na prawdę. Nasza świadomość wymaga od nas obudzić śpiących i razem powstać ku wolności gwarantowanej przez Stwórcę Wszystkości. Jesteśmy jego cząsteczką, fraktalem. Zwracamy się do ludzi, którzy nie potrzebują zwierzchnictwa i kontroli nad swoim własnym losem i przeznaczeniem.

Podczas gdy część ludzkości ciągle boryka się z patologią tzw. ekonomii, polityki, korupcji, nasza ścieżka prowadzi w zupełnie inne rewiry. W Prawie. Poprzez podnoszenie świadomości i wibracji, zwracanie się ku pięknu naszych korzeni, poprzez korzystanie z najnowszych osiągnięć nauki i odkłamanie kart historii, kreuje się przed nami zupełnie nowa alternatywa prawego i wolnego społeczeństwa.

Na stronach naszego portalu znajdziesz mnóstwo ciekawych informacji dotyczących obecnego stanu rzeczywistości oraz praktycznych rozwiązań i propozycji dotyczących wychodzenia z czegoś, co my nazywamy Matrix’em.

Dziś 1 XI, czyli dzień Wszystkich Świętych, a nie święto zmarłych

08

Popularnie o dzisiejszym dniu, czyli 1 listopada, mówi się że to święto zmarłych. Faktycznie zaś jest to dzień Wszystkich Świętych. Zwykłym (jeśli tak można to ująć) zmarłym poświęcony jest jutrzejszy dzień, czyli Dzień Zaduszny. To tyle tytułem wstępu. Teraz opiszę moje refleksje związane z 1.XI i 2.XI.

Dla mnie oba te święta są absurdalne. Wierzę bowiem, a od niedawna już wiem niemal na pewno, że ludzkie ciało jest tylko skafanderem dla duszy. Śmierć oznacza tylko opuszczenia ciała przez duszę i przejście jej do innego ciała i wcielenia. W związku z tym absurdem jest dla mnie chodzenie na cmentarz i modlenie się do rozkładających się ciał lub do garstki popiołu (gdy ciało zostało skremowane). Katolicy uznają mnie oczywiście za heretyka, bo przecież katolicyzm nie uznaje reinkarnacji. Ja rok temu po nagłej śmierci mojego taty doświadczyłem zjawisk, których religia ani nauka nie umie wytłumaczyć.

Wiele osób podchodzi do wizyty na cmentarzu emocjonalnie. Niektórzy po śmierci bliskiej osoby przychodzą przez pewien czas codziennie na cmentarz. Tak było z moją babcią, która przez rok po śmierci dziadka przyjeżdżała autobusem na cmentarz (ok. 2,5 km od domu) codziennie bez względu na pogodę i siedziała przy grobie dziadka z godzinę albo czasem i dwie. Ja odkąd sięgam pamięcią już jako dziecko nigdy nie czułem tego co inni. Zawsze gdy byłem na cmentarzu to miejsce to było dla mnie nudne i nie wywoływało emocji. Nie wiem dlaczego, ale tak było. Nie potrafiłem nigdy się tak emocjonować i angażować w sprzątanie grobu, dekorowanie itp. Owszem robiłem to, bo tak dorośli mi kazali, bo tak trzeba, ale robiłem to z raczej obowiązku. Gdy zaś zmawiałem modlitwę „Wieczny odpoczynek racz mu/jej dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu/jej świeci. Na wieki wieków amen” to wypowiadane słowa były dla mnie jakby pustą formułką. Zawsze zastanawiałem się wtedy gdzie jest teraz dusza tej osoby i co się z nią dzieje. I jeśli tą osobę znałem to w myślach z nią rozmawiałem.
Cały ten kult zmarłych i dyskusje o tym kto jakie kwiaty czy znicze kupił, a że u Iksińskiego na grobie nikt nie był mnie jakby to ująć nie kręciło. Dzisiaj zresztą też.

Obecnie bywam na cmentarzu i wykonuję te czynności co zawsze, ale mój stan emocjonalny do tych spraw pozostał bez zmian. Nawet będąc dziś na grobie ojca jakoś nie czułem nic wymawiając słowa „Wieczny odpoczynek…”. Wiem bowiem, że dusza taty już pewnie wstąpiła w nowe ciało i znów gdzieś jest na Ziemi. Jednak podejście rodziny, a szczególnie mamy i ciotki sprawia że na groby chodzę. Ile to byłoby gadania i jakby im się głowy zagotowały gdybym im powiedział co naprawdę myślę i dlaczego. Nie chcę przez to przechodzić i ryzykować że ich stracę, więc choć moja dusza tego kompletnie nie czuje to odwiedzam cmentarze. Może kiedyś bliscy zrozumieją jaka jest prawda. Sami muszą do tego dojść.

Na koniec o zjawiskach jakich doświadczyłem około rok temu po nagłej śmierci mojego taty.  Sprawiły one, że już nie wierzę w istnienie świata pozamaterialnego. Ja już wiem, mam pewność, że on istnieje.
Mój tata zmarł w niedzielę 9.07.2017. W poniedziałki słuchał rano Radia Wnet. Gdy nadszedł poniedziałek 10.07.2017 rano radio samo włączyło się dokładnie w tym czasie w którym zwykle tata go słuchał. I zagrało przez około 10 sekund. Jeszcze bardziej zdumiewające było to, że radio zagrało mimo iż wtyczka była wyjęta z kontaktu! Radio grało przez około 10 sekund bez zasilania!
W ciągu miesiąca od śmierci komputer którego używał tata samoistnie się włączał kilka razy. Nikogo nie było wtedy w pokoju i nikt nic przy komputerze nie robił.
Niedługo po śmierci taty miałem sen, w którym widziałem tatę, który wszedł jakby nigdy nic do domu i powiedział, że żyje i wcale nie umarł.
Ani naukowo ani religijnie nie da się tych zjawisk wytłumaczyć. Przecież radio nie może działać bez prądu, podobnie jak komputer sam się nie może włączyć. Według religii katolickiej po śmierci dusza opuszcza ciało i trafia do nieba, czyśćca albo piekła. Jakoś w tym przypadku nie trafiła w żadne z tych miejsc, ale pozostała tu na Ziemi i to w swoim domu. No i ten sen także wielce wymowny.
Dla mnie to wszystko sprawiło, że uświadomiłem sobie, że istnienie duszy nie jest tylko religijną bajką, ale faktem. Tylko tak bowiem można wyjaśnić zjawiska jakich doświadczyłem w tym wspomniany sen. Tylko energia duszy mogła zasilić radio i komputer i sprawić że się same włączyły.

Wspominajmy więc naszych zmarłych członków rodziny, ale nie oddawajmy się cmentarnej psychozie.

Odpowiedzialne myślenie

Jasnowidz Aron w poniższym filmie przekazuje bardzo istotne informacje dotyczące odpowiedzialnego myślenia. Myślenie bowiem kreuje rzeczywistość, więc jak np. po przebiegnięciu czarnego kota przez drogę pomyślisz, że coś złego ci się przydarzy to tak będzie. Ja tego już nieraz osobiście doświadczyłem choć w przeciwną stronę. Wiele razy przebiegał mi przez drogę czarny kot i nic się nie działo złego, bo moje myśli były takie że nic złego nie będzie ot po prostu kot sobie przebiegł akurat czarny i tyle. Podobnie z tzw. piątkiem trzynastego. Trzynastka dla mnie nigdy nie była fatalna. Wręcz przeciwnie. Maturę z matematyki pisałem przy stoliku nr 13, a ustny z polskiego miałem o godzinie 13 i wylosowałem zestaw nr 13, który okazał się najłatwiejszy i zdałem bez problemu.