Sztucznie wywołany głód – na razie w USA

Chazarskie „elity” knują, aby wywołać głód na świecie. Zaczęli od Stanów Zjednoczonych. Rząd tzw. prezydenta Bidena płaci rolnikom za zniszczenie części upraw. I to więcej niż mogliby dostać za sprzedaż plonów! Jeśli tego nie zrobią sami to i tak uprawy zostaną zniszczone. Wtedy spryskają je z samolotów defoliantem użytym w czasie wojny w Wietnamie zwanym Agent Orange. Rolnicy więc sami niszczą swoje uprawy.

To nie wszystko! U jednego kurczaka po zrobieniu mu testu PCR wykryto rzekomo koronawirusa. Przez to wybito 5,5 miliona kurczaków. Nagle też 10 tysięcy krów padło. Rzekomo z powodu upału.

Do tego płoną dziesiątki zakładów przetwórstwa żywności w różnych stanach. W wiele z nich uderzyły samoloty. Bardzo ciekawe!?

W Walmarcie (sieć hipermarketów w USA) w niektórych sklepach cała żywność jest wyrzucana. Nie można niczego kupić. Rzekomo wszystko się zepsuło?!

Bill Gates skupuje ziemię rolną w USA. Ma już w tej chwili około 260 tysięcy akrów, co stanowi około 1/3 powierzchni stanu Rhode Island. I to jest ziemia wysokiej jakości.

W Holandii natomiast rząd zamierza zlikwidować 1/3 gospodarstw rolnych. Trwają tam protesty rolników ale są robione nieudolnie i pewnie nic z nich nie wyjdzie. Zamiast zablokować parlament czy siedzibę premiera rolnicy blokują drogi tylko wkurzając kierowców. Tak do niczego nie dojdą.

Tutaj film gdzie o tym wszystkim mówią. Pokazane jest jak rolnicy niszczą uprawy. Mówią że dostali pisma od rządu w tej sprawie. Dostali też mapy terenu z zaznaczonymi uprawami do zniszczenia. Oprócz tego rząd kazał także wylewać ropę na drogi. Szaleństwo.

Czy nas czeka podobny scenariusz w Polsce? Niestety trzeba się tego spodziewać. Globalny głód to scenariusz zaplanowany przez Klausa Szwaba i inną chazarską swołocz. Dowód mamy na filmie w postaci wpisu Szwaba na Tweeterze. Film pewnie cenzura niedługo usunie, więc ściągnij go na dysk i przekazuj dalej, aby inni wiedzieli co knują globaliści i aby się móc przygotować.

Naturalny sposób budowy czarnoziemu oraz sad i ogród warzywny bez chemii

Rolnik Grzegorz Ciechomski opowiada o tym w jaki sposób naturalnie buduje czarnoziem wykorzystując do tego celu zwierzęta – owce, gęsi, indyki czy kury. Nazywa się to zdaje się permakultura. Prowadzi on ekologiczne gospodarstwo w Łęgach na Mazowszu, gdzie zwierzęta chodzą po pastwisku, a nie siedzą ciągle w budynkach. Mówi też o tym jak przez monokultury i nawozy sztuczne zdegradowane zostało środowisko i gleba.

Tutaj o sadzie i ogrodzie warzywnym bez chemii

Olej rzepakowy wcale nie jest zdrowy – badania naukowe

Beata Pawlikowska mówi o tym, że badania naukowe wskazują, że olej rzepakowy nie jest wcale zdrowy. Jednym z powodów jest to, że rzepak zawiera toksyczny kwas erukowy. W latach 70-ych XX w. nie był stosowany jako produkt spożywczy. Zmodyfikowano rzepak tak, aby zmniejszyć zawartość kwasu erukowego w rzepaku.

Okazuje się też, że rzepak, z którego robi się olej w znacznej mierze nie pochodzi z Polski. UE sprowadza rzepak głównie z Kanady i Australii. W obu tych krajach uprawia się rzepak modyfikowany genetycznie oraz stosuje duże ilości pestycydów, które potem częściowo trafiają do oleju. Oprócz tego w oleju rzepakowym znajdują się pozostałości heksanu (organiczny rozpuszczalnik) stosowanego do ekstrakcji resztek oleju rzepakowego rafinowanego. Heksan jest trujący, neurotoksyczny.

W oleju rzepakowym jest dwa razy więcej prozapalnych kwasów tłuszczowych omega-6 niż przeciwzapalnych omega-3. Badania wskazują, że główną przyczyną epidemii chorób serca w USA jest właśnie powszechne stosowanie oleju rzepakowego. U nas zapewne jest podobnie.

Zdrowszą wersją oleju rzepakowego jest olej rzepakowy tłoczony na zimno. Ten ewentualnie można stosować, choć też zdrowy on nie jest, ale mniej szkodliwy. Olej rafinowany jest bezwartościowy i szkodliwy.
W zeszłym roku sprowadziliśmy ok. 210 tysięcy ton rzepaku, głównie z Ukrainy gdzie także są uprawy rzepaku GMO.
Nazwy produktów brzmiące po polsku (np. olej kujawski) wcale nie oznaczają, że został wyprodukowany z polskich nasion rzepaku.

Więcej w filmie. Są też linki do badań naukowych na ten temat.

A tu drugi film na ten temat gdzie dwóch młodych lekarzy mówi – wyrzuć olej rzepakowy ze swojej kuchni!

„Zdalna” uprawa ekologicznych warzyw dla Ciebie

Dziś na Facebooku mojego kolegi znalazłem interesujące przedsięwzięcie o nazwie Wyhoduj Sam. Autorzy tego przedsięwzięcia piszą tak:

Naszym celem jest dostarczenie tego co najlepsze z mazowieckiej wsi do pobliskich miast. Dajemy Ci możliwość wirtualnego dbania o swój ogród, który w rzeczywistości zlokalizowany jest w Czuchlebach.
Ty decydujesz o wielkości ogrodu i rodzaju plonów. My natomiast opiekujemy się Twoimi warzywami od zasiania, przez pielenie i podlewanie aż po zbiory, przechowywanie i dostarczenie do Twojego domu.
Dowozimy produkty do Warszawy, Mińska Mazowieckiego, Siedlec oraz Łosic.

Klientom, którzy nam zaufają i skorzystają z naszej oferty zapewniamy:

  • Dostęp do platformy internetowej umożliwiającej zarządzanie zdalnym ogródkiem.
  • Opcje dostawy wyhodowanych warzyw do punktu odbioru lub bezpośrednio pod drzwi domu.
  • Możliwość zakupu produktów regionalnych.
  • Bogatą ofertę konfiguracji własnego ogródka.

U kolegi na FB znalazłem zaś taką wiadomość:

Warzywa z Pańskiego ogródka dostarczamy prosto pod Pańskie drzwi 🙂 Są one 100 razy zdrowsze od warzyw z marketów, dodatkowo w wirze szalejącej inflacji jest to dość interesująca propozycja 😃 Cena za m2 to 25 zł, a można mieć z 1 m2 np. 10 kalafiorów, 10 brokułów, 6 kg pomidora, 50 czosnków, także oferta jak najbardziej korzystna, dodatkowo może Pan obserwować przez kamerę całą plantację na żywo 🙂 Zapraszamy do kontaktu 🙂

Brzmi zachęcająco i może się skuszę, choć mam blisko domu targowisko. Zastanowię się. Jeśli ktoś z czytelników mieszka na Mazowszu i kupuje warzywa w marketach to polecam rozważyć taką alternatywę. Poniżej link do strony gdzie są szczegóły:

https://wyhodujsam.pl/start/?fbclid=IwAR0eLHatEgV9CyIvvwgntAEtwOc8mF5sE0ycYgfxXbxSXkGJs_8iGSUFF60

Wszechobecne robaki. Zjadasz je i nawet o tym nie wiesz!

Poniższy film przedstawia rzeczy niesamowite. Robaki jak się okazuje są prawie wszędzie – w owocach, mące, kaszy, ryżu, czekoladzie i wielu innych produktach żywnościowych. Często są mielone i zjadamy ich kawałki np. razem z czekoladą myśląc, że to orzechy. W filmiku przedstawiono sposoby na to aby wykurzyć żywe robaki z owoców. Niestety tych już martwych i zmielonych nie da się pozbyć.

Syf, jedzenie na podłodze. Unikaj wielkopowierzchniowych sklepów. Rolnicy zaś są niszczeni

Ja żywność od dawna kupuję na targowisku niedaleko domu, bo wiem że to co jest w marketach to chemiczny syf. Okazuje się, że nie tylko chemikalia w żywności są tam problemem. Przykład Lidla pokazuje jak traktuje się tam żywność, która często leży tam na podłodze, są szczury, koty i ich odchody. Bywa też zepsuta żywność. Brrr….
Jeśli ktoś tam kupuje niech to obejrzy i się zastanowi co kupuje.

https://www.youtube.com/watch?v=bQSGz_gi7gE

Tu drugi film na ten temat. Dotyczy przechowywania żywności w Biedronce. Woda i inne napoje w plastikowych butelkach i wiele innych rzeczy na powietrzu, na Słońcu w temperaturze co najmniej 25 stopni. Bez komentarza, bo niecenzuralne słowa same się cisną na usta.

https://www.youtube.com/watch?v=hJchLJknQHM

A co się dzieje w tym czasie z małymi gospodarstwami rolnymi? Są niszczone! Na Podkarpaciu służby przyjechały wybić zdrowe świnie w małych gospodarstwach (do 25 świń) pod pretekstem ASF. Dobra wiadomość jest taka, że rolnicy się postawili i wywalczyli na razie przynajmniej to, że świnie będą wyceniane przed ubojem, a nie po ich ubiciu i zabraniu z gospodarstw jak dotąd. Nie dość, że polskojęzyczne (nie)rządy likwidują hodowle to jeszcze rolnicy nie wiedzą czy dostaną za zabite świnie tyle ile są one warte czy też nie. To jest jedna wielka granda!

https://www.youtube.com/watch?v=ZNQoVyA4QRs

Ważą się nasze losy. Jeśli naród się nie przebudzi i nie powie DOŚĆ za kilka lat będziemy zdani tylko na taką „żywność” ja ta pokazana na dwóch powyższych filmach. Tego chcemy? Jeśli nie, to pora się zjednoczyć. Nieważne czy ktoś wierzy w Jezusa Chrystusa, Mahometa, Buddę, latającego potwora Spaghetti, Wielką Lechię czy cokolwiek innego. Czy jest za PiS, PO, Konfederacją, Kukizem, Lewicą czy mówi WSZYSCY WON. W tej chwili są ważniejsze sprawy. To co nas różni zostawmy na czas gdy sprawy kluczowe zostaną załatwione. A dzisiaj żywność i tzw. „szczepienia” na COVID są to dwie kluczowe dla przetrwania naszego narodu kwestie.

Patent, który może unieszkodliwić Monsanto – inteligentne pestycydy

Na prośbę poratlu dobrewiadomości.net rozpowszechniam ich artykuł dotyczący patentu.

W 2006 roku przyznano patent człowiekowi, nazywającemu się Paul Stamets. I chociaż Paul znajduje w światowej czołówce mykologów (mykologia – dział biologii zajmujący się badaniem grzybów), to jego patent nie spotkał się z dużą uwagą i nagłośnieniem. Co jest tego powodem? Kierownictwo w przemyśle pestycydów stwierdziło, że patent ten stanowi „najbardziej destrukcyjną technologię z jaką kiedykolwiek mieli styczność”. Słowo „destrukcyjny” znaczy w tym wypadku efekt, jaki patent ten mógłby wywołać w przemyśle chemicznych pestycydów.

Co takiego odkrył Paul? Odkrył jak powstrzymać  owady od niszczenia upraw, korzystając tylko z zasobów Matki Natury. Odkrył tzw. inteligentne pestycydy (ang. SMART pesticides). Zapewniają one bezpieczną i niemal trwałą kontrolę nad ponad 200 000 gatunków owadów. Wszystko to dzięki „magii” grzybów.

Metoda Paula polega na użyciu specjalnego rodzaju grzybów owadobójczych i takiej ich przemianie, aby nie wytwarzały zarodników. To przyciąga owady, które po zjedzeniu ich same przekształcają się w grzyby od wewnątrz!

Ten patent ma szansę zrewolucjonizować sposób uprawy zbóż, jeśli tylko wiedza o nim będzie nagłaśniana na masową skalę.

Tolerowanie używania pestycydów w nowoczesnym rolnictwie to zamykanie oczu na ich szkodliwy wpływ na środowisko. Nie można dłużej tolerować takiej ignorancji. Czy jesteś w stanie na przykład wyobrazić sobie świat bez pszczół?

mushrooms-for-pest-control-2

Odpowiedzialność za masowe wymieranie pszczół jest przypisywana opryskom pól uprawnych, wykonywanym przy użyciu chemicznych mikstur Monsanto. Chociaż rośnie liczba krajów zakazujących używania produktów Monsanto, to są one wciąż używane przez narody, które powinny być świadome zagrożeń jakie to ze sobą niesie. Niedomówieniem jest twierdzić, że nowe metody muszą być wdrożone zanim będzie za późno…

Monsanto generuje obecnie sumę 16 bilionów dolarów rocznie (według raportu z 2014 r.), dlatego można mieć pewność, że nie chce, aby cokolwiek zakłóciło ten napływ dochodu. Taki przychód daje koncernowi niemal nieskończone zasoby i możliwości hamowania przepływu informacji, która mogłaby zaszkodzić jego reputacji.

Jednak dzięki zdobywaniu wiedzy na temat korzyści ze zrównoważonej, ekologicznej oraz bio-dynamicznej uprawy żywności, dzięki udostępnianiu artykułów takich jak ten, dzięki bojkotowi GMO i upraw opryskiwanych herbicydami, ten korporacyjny demon może wkrótce zrozumieć kierowany do niego przekaz.

Oto linki, pomocne w lepszym zrozumieniu tego niewiarygodnego patentu:

http://www.google.com/patents/US7122176

http://patents.justia.com/inventor/paul-edward-stamets

http://www.fungi.com/about-paul-stamets.html

http://en.m.wikipedia.org/wiki/Paul_Stamets

Za: https://dobrewiadomosci.net.pl/13265-patent-ktory-moglby-unieszkodliwic-monsanto-i-zmienic-swiat/

Źródło: ecosnippets.com

Tłumaczenie: Beata Miernik

Redakcja: Joanna Gołubowska

„Ekologiczna” kiełbasa z supermarketu

Ekologiczna jest w cudzysłowie, bowiem ta kiełbasa z ekologią nie ma nic wspólnego a jako taka jest sprzedawana. Marcin Bustowski kupił taką kiełbasę w dużym centrum handlowym (Jelenia Góra, pasaż Auchan) i zmierzył w niej zawartość szkodliwych dla zdrowia azotanów i przedstawił wyniki pomiarów na poniższym filmie. Norma bezpieczna dla dorosłego człowieka jest w niej przekroczona około 8-krotnie!
Jeżeli to jest kiełbasa ekologiczna (kosztująca 40 zł/kg!) to strach nawet pomyśleć jakim syfem są kiełbasy i inne wędliny nieekologiczne. Dotyczy to oczywiście nie tylko wędlin, ale dużo szerszego asortymentu żywności. Jesteśmy truci na potęgę, a obecnie (nie)miłościwie nam panujący (nie)rząd PiS nic z tym nie robi. W Polsce nie obowiązują żadne normy na żywność, a instytucje powołane m.in. do kontroli żywności mają to mówiąc kolokwialnie gdzieś.

I jeszcze ciekawostka: ojciec Rydzyk ma duże udziały w sieci sklepów Żabka.

Dlaczego warto jeść awokado

Awokado „zwykłe”

Awokado jest uważane za owoc, a nie warzywo. Jest bardzo pożywne i zawiera 60% więcej potasu niż banany. Ale to nie jedyna korzyść, jaką ma.

Seis razones médicas para comer aguacate - ¿Fruta o vegetal?
Awokado Haas

Historycznie były źle postrzegane przez dietetyków ze względu na ich wysoką kaloryczność (417 kal każdy) i ich wysoką zawartość tłuszczu. Są to jednak tłuszcze jednonienasycone, korzystne dla organizmu, jeśli spożywane z umiarem.

1. poprawia skórę i włosy

Dzięki zawartości w nim przeciwutleniaczy, aminokwasów i olejków eterycznych, pomaga naprawić uszkodzone włosy. Stosowane lokalnie, nawilża skórę, poprawia urazy spowodowane oparzeniem słonecznym i łagodzi zmarszczki twarzy.

2. przyczynia się do utraty wagi

Ostatnie badania wykazały, że awokado zawiera rodzaj cukru, który pomoże zapobiec upadku poziomu cukru we krwi. To pozwala zachować sytości na dłużej i dlatego jeść mniej.

Diabetycy, opieka

U pacjentów z cukrzycą należy monitorować wpływ tego cukru na glukozę.Może również wpływać na cukrzycę specyficznych leków, więc w tych przypadkach, spożycie powinno być monitorowane przez lekarza.

3. Zrób zdrowe przepisy

Kremowa konsystencja pozwala na stosowanie jako zamiennik – przynajmniej częściowo – masła w preparatach takich jak ciasta i puddingi, chleb bananowy. Zapewnia lepszą jakość olejów korzystną dla organizmu.

4. Ulga w reumatyzmie

Ludzkie testy przeprowadzone na Uniwersytecie Massachusetts wykazały, że mieszanina olejów sojowych i awokado stymuluje produkcję kolagenu i łagodzi zapalenie stawów, jak to maseczką tkanki łącznej i zmniejszyć zapalenie.

5. Obniża poziom cholesterolu

Natural Standard potwierdza skuteczność awokado w stosunku do cholesterolu: trzy badania wykazały, że jedzenie od pół do jednego awokado w ciągu dnia przez 2 do 4 tygodni może pomóc obniżyć poziom cholesterolu.

Tłuszcze bardziej niż dobre

Spożywane z umieniem, zdrowe tłuszcze przynoszą korzyści dla organizmu. Te z awokado zawierają beta-sistosterol, działający przeciwnowotworowo związek chemiczny, który również pomaga obniżyć «zły» cholesterol i podnieść «dobry». (przyp. WS – nie ma czegoś takiego jak „dobry” i „zły” cholesterol to manipulacja i oszustwo o czym można przeczytać m.in. w książce „Cholesterol naukowe kłamstwo” dra Uffe Ravnskova).

6. zmniejsza ryzyko kardiologiczne i ACV

Badania opublikowane w Journal of Nutrition przeprowadzone na 17,000 dorosłych osób wykazały, że jedzenie awokado codziennie zmniejsza średnicę talii, i ryzyko chorób serca, LCA i cukrzycy typu 2.

http://diarionuevo.com/szesc-powodow-medycznych-do-jedzenia-awokado (poprawiłem tłumaczenie, bo brzmiało niezbyt po polsku)

Jeszcze większe prozdrowotne właściwości ma pestka z awokado. O tym jednak już innym razem.

 

 

 

Jedzmy maliny

Mamy lato i maliny. Są one bardzo zdrowe, smaczne (ja bardzo je lubię) i zawierają wiele bardzo dobrych dla zdrowia składników, w tym witamin i błonnika. Niestety wadą jest ich cena. U mnie na targu pod Warszawą pojemniczek 250 g kosztuje 7 zł! To cena kosmiczna zważywszy na fakt, że rolnik nie dostaje w skupie nawet 7 zł za kilogram. Cena jest strasznie windowana przez pośredników. Dlatego jeśli ktoś ma swoje maliny albo może je kupić bezpośrednio od rolnika to niech tak zrobi. Dzięki temu zarobi rolnik, a nie pośrednik. Poniżej artykuł o właściwościach zdrowotnych malin oraz link do zakupu malin od rolnika mieszkającego w pobliżu nas.

Dlaczego maliny są zdrowe

Maliny są bardzo wdzięcznym owocem i o ich dobrym działaniu można by niejedną książkę napisać. Uwierzycie lub nie, ale zawierają one ponad 100 różnych olejków eterycznych, co tłumaczy ich charakterystyczny i intensywny smak oraz zapach. Ponadto odnajdziecie w malinach kwasy organiczne, np. kwas cytrynowy, jabłkowy, a także salicylowy (roślinny odpowiednik aspiryny). Służą również za znakomite źródło błonnika rozpuszczalnego w wodzie, tj. pektyn, a także witamin i składników mineralnych.

Maliny nie zawiodą także wszystkich tych, którzy walczą z nadmiarem kilogramów. Choć są owocem dość słodkim, to dostarczają bardzo niewielu kalorii. Wspomniany wcześniej atut w postaci dużej dawki błonnika, pęczniejąc w żołądku, powoduje odczucie pełności. Dlatego też wszyscy stosujący diety odchudzające powinni wprowadzić maliny na stałe do swojego menu (w sezonie – świeże owoce, poza sezonem – mrożone).

Bezapelacyjnie sprawdzają się na froncie walki z przeziębieniami. Co więcej, zarówno owoce, jak i liście znajdują zastosowanie, gdy podstępnie atakują nas infekcje. Ponadto wielkim atutem malin jest bardzo duża zawartość witaminy C, która chroni przed zachorowaniem, a jeśli już dopadnie nas nędza choroby, to znacznie skraca czas jej trwania. Owoc ten działa napotnie, powodując obniżenie temperatury ciała, co jest szczególnie ważne przy wysokiej gorączce. Poza tym owoce maliny mają działanie przeciwbakteryjne, a także przeciwzapalne. Napar z malin i ich liści można także wykorzystywać do płukania gardła, krtani, a także wszystkich nadżerek w obrębie jamy ustnej. Działa bowiem przeciwzapalnie za sprawą m.in. garbników.

Maliny dobre na wszystko

Jeszcze trochę, a uwierzymy, że są lekiem na całe zło. Poza właściwościami wspomagającymi leczenie infekcji maliny dobrze działają także na pracę wątroby (działanie żółciopędne), a więc ułatwiają trawienie. Posiadają również właściwości lekko moczopędne, co wspomaga walkę z obrzękami (np. u kobiet przed miesiączką). W tradycyjnej medycynie ludowej napary z liści malin stosowano przed menstruacją, ponieważ uważano, że przeciwdziałają zespołowi napięcia przedmiesiączkowego (PMS).

Zamów owoce od Rolników w Twojej okolicy

Maliny w ciąży i  w diecie matki karmiącej

Przyszłe mamy, jak i panie, które karmią piersią, nie muszą obawiać się malin. Owoce okazują się być całkowicie bezpieczne zarówno dla dzieci, jak i dla nich samych. Jednocześnie warto pamiętać o ich dokładnym umyciu przed zjedzeniem. Joanna Brodziak z serwisu parenting.pl zauważa w swoim artykule Maliny w ciąży, że wspomniane owoce uznawane są za znakomite remedium na poranne mdłości.

Magia malin w kuchni

Można z nich wyczarować wiele ciekawych i smacznych dań. Poczynając od najprostszych koktajli, przez słodkie tarty, muffiny, a kończąc na daniach mięsnych z sosem malinowym. Warto także skusić się na gorące maliny podane na zimnym deserze np. na jogurcie typu greckiego czy po prostu na lodach.

Jak przechowywać i myć maliny

Maliny myjemy bezpośrednio przed użyciem, nie namaczamy. Przepłukujemy pod lekkim strumieniem wody na sicie i osuszamy delikatnie papierowym ręcznikiem. Owoce malin są niezwykle delikatne, dlatego niezmiernie ważne jest właściwe obchodzenie się z tymi owocami. Maliny przechowujemy nie myte, w suchym, chłodnym miejscu, najlepiej w lodówce. Jeżeli chcemy aby były pachnące i aromatyczne, najlepiej jest wyjąć je pól godziny przed podaniem.

Maliny na sok, do słoika i do herbaty na zimę

Warto w sezonie przeznaczyć trochę czasu i zrobić przetwory z malin: sok lub syrop z malin, dżem lub konfiturę a nawet nalewki 😉Maliny zamknięte w słoiku odwdzięczą nam się w długie zimowe wieczory oraz na jesienne chandry i katarki.

Czy maliny mogą szkodzić?

Ryzyko, że nam zaszkodzą w jakikolwiek sposób, jest marginalne. Pod warunkiem, oczywiście, że nie zechcemy pochłaniać ich w ilościach przemysłowych. Podobnie, jak inne owoce, maliny zawierają cukry, więc osoby chorujące na cukrzycę powinny uważać na spożywane ilości.

Tytułem zakończenia pochylmy się jeszcze nad kwestią przechowywania malin. Z racji tego, że należą do owoców sezonowych, warto dbać nie tylko o bieżące ich spożywanie, ale również o zachowanie nieocenionych właściwości na czas, kiedy za oknem pojawi się jesienna i zimowa aura. Dlatego też warto zaopatrzyć się w większą ilość tych przepysznych owoców i zrobić z nich przetwory w postaci soków czy musów. Co ważne, maliny można mrozić, ponieważ proces ten nie niszczy witaminy C, co ma z kolei miejsce podczas gotowania owoców.

Źródło: https://lokalnyrolnik.pl/blog/maliny-owoce-bliskie-idealu-wartosci-odzywcze-zdrowotne/