Petycja w obronie Jerzego Zięby

Poniżej link do petycji do rzecznika praw pacjenta w sprawie zablokowania działalności firmy Jerzego Zięby. Od 1.05. podpisało się jak dotąd ponad 15000 osób. Niech będzie nas jak najwięcej, aby system wiedział, że sprawa ta jest dla nas ważna i nie pozwolimy zniszczyć pana Jerzego w imię zysków koncernów farmaceutycznych.

https://www.crpo.org.pl/petycje/petycja-w-obronie-jerzego-zieby-nbsp,23?fbclid=IwAR1W_sxUZRjr_vxqDuTHmCkKi1EdAn-6Z_QTpzfSgqVIs4b_f7iCpCrqEC8#entries

Uwaga! Potwierdzenie podpisania petycji na maila może nie przyjść. Ja tak miałem i wiele innych osób również, natomiast imię i kod pocztowy powinno się wyświetlić po prawej stronie ekranu na liście osób, które w ostatnim czasie podpisały petycję.

Reklamy

Będzie rewolucja w rolnictwie

Nie chodzi tu o protesty rolników (dzisiaj jest jeden z nich na Pl. Zawiszy w Warszawie), ale o rewolucję technologiczną. Ma być mniej oprysków i nawozów w produkcji żywności. Pracują nad tym naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego.

Będzie rewolucja w rolnictwie: mniej oprysków i nawozów w produkcji żywności

Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego opracowali metody prowadzenia upraw żywności przy znaczącym ograniczeniu toksycznych oprysków i mineralnego nawożenia gleb. Metoda wykorzystuje występujące w glebach pożyteczne bakterie. Pozwalają one produkować zdrowszą żywność, szybko rekultywować niszczone od dekad ziemie uprawne i dodatkowo ograniczyć koszty produkcji.

Wieloletnie prace badawcze w zakresie biotechnologii dla rolnictwa prowadzone przez zespół Magdaleny Popowskiej, prof. UW, pozwoliły wypracować niezwykle skuteczne i obiecujące metody wspomagania upraw rolnych. W niedalekiej przyszłości mogą one być wdrażane na masową skalę, co zrewolucjonizuje stosowane od wielu lat praktyki w hodowli roślin uprawnych.

Zespół wyselekcjonował różnego rodzaju szczepy występujących w glebach bakterii, które pełnią określone funkcje wspomagające w procesie rozwoju roślin. Bakterie te mają m.in. kluczowe znaczenie dla zachowania równowagi w mikroflorze ziem uprawnych, a tym samym są odpowiedzialne za żyzność i produktywność biologiczną gleb.

Co dają naturalne szczepy bakterii?

Według wyliczeń odkrywców z UW odpowiednio dobrane mieszanki pożytecznych bakterii pozwalają w skali roku zredukować nawożenie pól aż do 40%. Dzięki bakteriom można również znacząco ograniczyć opryski grzybobójcze stosowane po herbicydach. Zidentyfikowane szczepy są też zdolne szybko degradować zalegające w glebie toksyczne substancje zawarte w środkach chwastobójczych (herbicydach) – przede wszystkim glifosat. Pożyteczne bakterie również skutecznie eliminują z gleby fitopatogeny – czyli bakterie niszczące uprawy. Jeszcze inne szczepy są zdolne oczyszczać glebę z metali ciężkich i związków ropopochodnych. Wszystkie odkrycia w tym zakresie zostały skatalogowane i przetestowane przez zespół Magdaleny Popowskiej, co w krótkiej perspektywie pozwoli opracować gotowe szczepy i preparaty do zastosowania zarówno na otwartych polach uprawnych, jak również w szklarniach.

„Wprowadzenie naszych metod do produkcji masowej może zrewolucjonizować stosowane od wielu lat metody uprawy roślin, które są kosztowne, niszczą ziemie uprawne i mają negatywny wpływ na jakość plonów i żywności” – wyjaśnia Magdalena Popowska, Dyrektor Instytutu Mikrobiologii UW.

Rewolucja może się dokonać dzięki pożytecznym bakteriom wprowadzanym bezpośrednio do gleby dwukrotnie w ciągu roku, przed zasiewem i po żniwach (zbiorach).

„Dziś dysponujemy nie tylko wyodrębnionymi szczepami bakterii, ale mamy już opracowane gotowe ich kombinacje wraz z wyskalowaniem dozowania. Jesteśmy w stanie uzyskać różne pożądane rezultaty, na przykład w ciągu kilkunastu dni możemy zdegradować zalegający w glebie powszechnie stosowany glifosat. Innym efektem jest wyeliminowanie bakterii atakujących rośliny uprawne. Rozwijają się one intensywnie po zastosowaniu herbicydu. Stosując preparaty bakteryjne przywracamy również właściwe parametry mikroflory, odbudowując niszczoną przez dekady ziemię uprawną. Wszystkie te efekty potwierdziliśmy już badaniami i eksperymentami” – dodaje Magdalena Popowska.

Obecnie trwają procedury związane z uzyskaniem atestów dla poszczególnych preparatów bakteryjnych. Nad procesem komercjalizacji czuwa powołana spółka uniwersytecka (spin-off) – Bactrem oraz Uniwersytecki Ośrodek Transferu Technologii, W najbliższym sezonie wegetacyjnym zostaną przeprowadzone ostateczne testy na gruntach otwartych, po czym będzie można dopuścić gotowe produkty dla wszystkich zainteresowanych producentów płodów rolnych. Również w przyszłym roku wynalazki zostaną objęte ochroną patentową. Bactrem przyjął strategię udostępnienia różnego rodzaju preparatów, szczepów i rozwiązań, tak aby móc dopasować wynalazki do specyficznych potrzeb rolników, różnych typów upraw i cykli produkcyjnych.

„Przed nami ostatnie formalności domykające proces wprowadzenia na rynek gotowych rozwiązań. Są one niezbędne do udostępnienia producentom rolnym poszczególnych preparatów ukierunkowanych na różne problemy związane z hodowlą roślin i jakością gleby. Już dziś jednak po dotychczasowych eksperymentach jestem pewna, że wszystkie testy na gruntach otwartych i w szklarniach zakończą się sukcesem” – mówi Magdalena Popowska.

Nadzieja dla rolnictwa – wyjście z błędnego koła oprysków

Na czym ma polegać rewolucja oparta na bakteriach glebowych?

  1. Wyeliminowanie z upraw toksycznych związków pochodzących z herbicydów

Rolnicy po zastosowaniu herbicydu na początku okresu wegetacji będą mogli dozować do skażonej gleby bakterie, które w ciągu 2 tygodni zdegradują toksyczne substancje chwastobójcze. Dzięki temu toksyczne związki nie przedostaną się do roślin uprawnych. Jeden z preparatów skutecznie degraduje kontrowersyjny składnik związków chwastobójczych – herbicydów, który jest powszechnie stosowany w rolnictwie – glifosat. Jest on degradowany do związków łatwo przyswajalnych: wody, etanolu i fosforanów.

  1. Przywrócenie prawidłowej mikroflory w zdegradowanej i jałowej glebie

Po zastosowaniu herbicydu gleba jest dosłownie porażona – praktycznie zamiera w niej życie. W naturalnej glebie na każdy jej gram przypada ok. 1010 bakterii. Po zastosowaniu herbicydu w gramie gleby pozostaje ok. 103 bakterii. Stosując działające na wyobraźnię porównanie, można powiedzieć, że to tak, jakby całą ziemską populację ludzi ograniczyć do jednego niewielkiego miasta. W wyjałowionej herbicydem glebie nie ma mikroflory odpowiedzialnej za żyzności i produktywności biologicznej gleb, czyli niezbędnej do prawidłowego wzrostu roślin. Dodanie odpowiednich szczepów bakterii do porażonej gleby, przywraca naturalną mikroflorę – w ciągu jednego sezonu na gram gleby przypada nawet 1011 pożytecznych bakterii, które stymulują wzrost roślin. Uprawy wzrastają na glebie zdrowszej, wykazującej naturalną harmonię mikroflory.

  1. Oszczędności na opryskach bakteriocydami i środkach grzybobójczych

Po zastosowaniu herbicydu w porażonej glebie chętnie rozwijają się grzyby chorobotwórcze oraz bakterie działające niekorzystnie na rośliny. Dodanie do takiej gleby pożytecznych bakterii całkowicie eliminuje te negatywne czynniki. W rezultacie rolnicy nie muszą dodatkowo opryskiwać pól środkami grzybobójczymi i bakteriocynami – czyli środkami niszczącymi wszystkie bakterie, co jeszcze drastyczniej degraduje i wyjaławia pole uprawne.

  1. Znaczne oszczędności na nawozach mineralnych

Zespół Magdaleny Popowskiej wykazał, że zastosowanie szczepów bakteryjnych pozwala zmniejszyć ilość stosowanych nawozów mineralnych o ok. 20 do 40% – zależnie od kategorii gleby, uprawy i warunków atmosferycznych. Nawozy mineralne stanowią ważny składnik kosztu w produkcji rolnej (ok. 20 – 25% ogółu kosztów). W Polsce rokrocznie rolnicy zużywają ok. 2 mln ton nawozów. Zastosowanie bakterii pozwoliłoby więc wygenerować znaczne oszczędności w tym obszarze,

  1. Zauważany większy wzrost plonów

Eksperymenty wykazały, że plony rosnące na glebie z bogatą mikroflorą stymulowaną szczepami pożytecznych bakterii statystycznie są obfitsze o kilkanaście procent w stosunku do roślin hodowanych na glebach tylko nawożonych mineralnie. Obserwacje te dotyczyły tempa wzrostu rośliny, skali uzyskiwanej biomasy, jak i skali ostatecznego plonu.

Przerwać błędne koło kosztownych, niezdrowych i zgubnych dla środowiska upraw

Współcześnie stosowane w rolnictwie metody uprawy roślin wymagają stosowania oprysków herbicydami, pestycydami, środkami grzybobójczymi i eliminującymi bakterie. Błędne koło zaczyna się od herbicydów – środków chwastobójczych, które w pierwszej fazie wegetacji przygotowują grunt pod uprawy. Herbicydy mają katastrofalne skutki dla gleby – drastycznie ją wyjaławiają, całkowicie destabilizując mikroflorę. To sprzyja rozwojowi grzybów i bakterii, które niszczą rośliny oraz pozostałe pożyteczne bakterie i mikroorganizmy potrzebne do prawidłowego rozwoju plonów. Zniszczona herbicydem gleba wymaga więc zastosowania środków grzybobójczych, a następnie intensywnego nawożenia, co znacznie zwiększa ogólne koszty produkcji.

Herbicydy to substancje groźne dla człowieka. Po spożyciu skażonych płodów rolnych herbicyd przenika do krwiobiegu, co zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworów, obniża płodność i zaburza ogólną równowagę hormonalną. Dlatego ważne jest wdrażanie metod szybkiej neutralizacji szkodliwych substancji, zanim przedostaną się one do roślin konsumowanych przez ludzi.

Według danych GUS, w Polsce w ciągu roku rolnicy rozpryskują ponad 40 tys. ton herbicydów. W tej masie jest ponad 12 tys. ton szkodliwych substancji czynnych. Sprzedaż herbicydów systematycznie rośnie – w ciągu 5 lat o ponad 20%, co oznacza, że do żywności przenika coraz więcej trujących substancji z oprysków.

Wartość rynku nawozów w Polsce ogółem to blisko 10 mld złotych.

Z roku na rok poprawia się świadomość konsumentów. Szczególnie w krajach rozwiniętych ludzie chcą jeść zdrową i bezpieczną żywność. Poświęcają coraz więcej energii i środków, by w taką żywność się zaopatrzyć. Jednocześnie społeczeństwom coraz bardziej zależy, by konsumpcja i produkcja rolna nie miały negatywnego wpływu na środowisko.

Źródło: https://oferta.uw.edu.pl/pl/n/17

Nie dla sodomii LGBT w przedszkolach i szkołach!

Niedawno prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał tzw. kartę LGBT+. W jej ramach przewiduje się wprowadzenie do szkół i przedszkoli w Warszawie nauczania przedmiotu wychowanie seksualne. Treść programowa ma być zgodna z wytycznymi WHO. Te wytyczne to nic innego jak patologia i demoralizacja dzieci. Według tych wytycznych 4-latek ma wiedzieć co to jest masturbacja i jak się to robi i jaką to przyjemność czerpie się z dotykania własnego ciała! Jak ktoś jest ciekawy tych sodomickich wytycznych to może sobie o nich poczytać tu: http://dlarodziny.net/projekt05/res/who_cytaty.pdf Cały dokument WHO, z którego wzięto cytaty z podaniem numerów stron na których się one znajdują, dostępny jest tu: https://www.bzga-whocc.de/fileadmin/user_upload/Dokumente/WHO_BzgA_Standards_polnisch.pdf

To samo dzieje się w Gdańsku

Nie dla sodomizowania dzieci i ich deprawacji! Artykuł 48 ust. 1 Konstytucji RP z 02.04.1997 r. stanowi, że „Rodzice maja prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz przekonania.” W oczywisty sposób nauczanie dzieci w wieku 0-4 lata o przyjemności płynącej z masturbacji nie uwzględnia niedojrzałości dziecka, a więc łamie powyższy zapis.

W związku z powyższym apeluję do wszystkich, którzy mają dzieci, a zwłaszcza w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym, aby przywiązywali dużą wagę do tego czego uczone jest ich dziecko/dzieci w szkole lub przedszkolu. Małe dziecko nie kłamie, więc można raczej wierzyć w to co mówi. Jeśli zaś np. nie chce powiedzieć co dzisiaj było na zajęciach w przedszkolu to także powinno być sygnałem ostrzegawczym dla rodziców. Może to bowiem oznaczać, że dziecko czegoś się boi i dlatego nie chce nic mówić. Wtedy na pewno trzeba zainteresować się tym co dzieje się w szkole lub przedszkolu.

Konstytucja z 1997 r., choć de facto nielegalna, jest w Polsce w obiegu prawnym i należy ją uważać za obowiązującą. Gwarantuje ona rodzicom możliwość odmowy uczestnictwa dzieci w ww. zajęciach, które ja nazywam wprost sodomizacją i deprawacją dzieci. Należy napisać oświadczenie (odręcznie lub na komputerze z własnoręcznym czytelnym podpisem)  powołujące się na ww. art. 48 ust. 1 Konstytucji RP z 1997 r. Poniżej proponowany przykładowy wzór takiego oświadczenia:

My niżej podpisani rodzice Jana Kowalskiego na podstawie przysługującego nam prawa na mocy art. 48 ust. 1 Konstytucji RP z 02.04.1997 r. (Dz. U. z 1997 r. nr 78, poz. 483) nie wyrażamy zgody na uczestnictwo naszego dziecka w zajęciach z wychowania seksualnego (podać dokładną nazwę przedmiotu). Treści zawarte w programie ww. przedmiotu są sprzeczne z naszymi przekonaniami i światopoglądem. Są one także nieadekwatne do stopnia dojrzałości naszego dziecka. 

                                                                                         Z poważaniem,

                                                                                       Maria Kowalska
                                                                                     (czytelny podpis)

                                                                                     Andrzej Kowalski
                                                                                     (czytelny podpis)

 

Można na koniec jeszcze ewentualnie w przypadku dzieci wracających samemu ze szkoły dopisać, że jeśli zajęcia z wychowania seksualnego są ostatnimi zajęciami danego dnia w szkole to, że szkoła ma obowiązek przed rozpoczęciem tych zajęć pozwolić dziecku iść do domu.

Można wykorzystać także formularz opracowany przez Instytut Ordo Iuris https://ordoiuris.pl/pliki/dokumenty/oswiadczenie_w_sprawie_zajec_wzor.pdf

Jak walczyć z „edukacją seksualną” dzieci – tu jest bardzo dobry poradnik https://stoppedofilii.pl/

Sylwester w TV dziadostwo

Miałem to nieszczęście, że dopadła mnie jakaś grypa żołądkowa czy coś i w sylwestra wieczorem miałem ponad 38 stopni, więc byłem skazany na gapienie się w TV i czekanie aż nadejdzie północ i 2019 rok. Przerzucałem kanały i wszędzie jacyś pseudoartyści, beztalencia. Do pięt nie dorastają takim artystom jak np. Czesław Niemen czy Ryszard Rynkowski. Cóż będę pisał beznadzieja. Doskonale to co myślę o sylwestrze w TV oddaje utwór Witolda Mikołajczuka, znanego jako Witek muzyk ulicy, pt. „Muzyczna kastracja”.

Jak walczyć z NWO

NWO właśnie się sypie i każdy kto obserwuje wydarzenia na świecie i w Polsce (np. ostatnie protesty we Francji i spadek poparcia Macrona do 10% czy druzgocące dla dużych partii wyniki wyborów w Niemczech i zbliżający się upadek Angeli Merkel) ale możemy jego upadek przyspieszyć. Poniżej zamieszczam dekalog walki z NWO znaleziony na Facebooku. Większość z tych zasad od dawna stosuję.

1. Unikać wszelkich PODATKÓW! Np. jak możesz kup bezpośrednio u znanego rolnika co tylko możesz (pytaj się go czy stosuje pestycydy chemię).
2. Unikaj kupowania produktów korporacji zagranicznych! Fajną apka jest POLA pokazuje czy i w jakim stopniu  dany produkt
jest z polskich surowców, kto jest właścicielem tak naprawdę i czy inwestuje w Polsce środki.
3. Unikaj kupowania produktów przetworzonych pełnych chemii, ona zabija powoli ale skutecznie! Fajną apką jest ZDROWA ŻYWNOŚĆ pokazuje po sczytaniu kodu kreskowego, Exxx i ostrzeżenia!
4. Nie wierz w TV, radio i prasę! Większość
nie jest  NASZA i publikuje informacje NAKAZANE PRZEZ ICH WŁAŚCICIELI!
5. Jeśli słyszysz hasło… ‚Teoria Spiskowa’… wiedz, że Większość z nich OKAZAŁA SIĘ W DUŻEJ CZĘŚCI PRAWDĄ  Pomyśl więc nad tym! Przykładów nie będę podawał.
6. ZACZNIJ MYŚLEĆ SAMODZIELNIE! NIE POZWÓL BY INNI ZA CIEBIE MYŚLELI!
7. Jak ci mówią, że tak trzeba…to pytaj DLACZEGO?
8. Olewaj reklamy… one są tylko po to, byś chciał to mieć nawet jeśli nie jest ci to potrzebne.
9. Wymaga,j aby Ciebie szanowano i SZANUJ INNYCH (z wyjątkiem trolli i debili totalnych)
10. Siebie Kochaj, bo jak masz Szczęście to znajdziesz może 3-4 osoby (czasem będzie ich więcej) w swoim życiu które Ciebie Kochają…. Matka, Ojciec, Zona (to czasem mija, bo kocha tylko partnerka życiowa czyli Miłość twoja ona nie przemija po kilku latach) Dzieci Wasze o ile na ich miłość też zasłużysz.
Te WARTOŚCI SĄ CELOWO NISZCZONE PRZEZ NWO OD DZIESIĘCIOLECI.
….
I nie bądź obojętny Wobec Innych czasem drobny gest i pomoc Wraca niespodziewanie z Nawiązką!

Akcja pt. 100 dębów na stulecie niepodległości

Znalezione obrazy dla zapytania dąb

Przyłączam się do inicjatywy blogerów Tajne Archiwum Watykańskie  i  Lechickie Odrodzenie, która polega na tym, aby każdy uczestnik tej akcji zasadził 100 dębów w różnych miejscach. Jeśli ktoś ma możliwość niech zasadzi jeden, dwa czy trzy na działce w ogrodzie, a resztę w takich miejscach, aby miały szansę przetrwać np.  parkach. U mnie koło domu dwa dęby „zasadziły się” w tym roku same.
O znaczeniu dębów dla naszych przodków Sławian nie będę się rozpisywał, bo dwaj ww. blogerzy zrobili to już doskonale za mnie i mają pewnie większą wiedzę ode mnie w tej materii. Jedynie napiszę, że nasi przodkowie mieli wielki szacunek dla gajów, które uważali za święte, a dąb był drzewem przez nich czczonym. Dęby były przyjaciółmi naszych praprzodków i dawały im m.in. energię i siłę do walki. Spod dębów wyruszali dawni lechici do bojów.
Najlepiej jeśli będziemy sadzić nasze rodzime gatunki, tj. przede wszystkim dąb szypułkowy i dąb bezszypułkowy. Często można spotkać też dąb czerwony, który jest gatunkiem obcym, pochodzącym z Ameryki Północnej. Tego gatunku lepiej  nie sadzić, aby nasze rodzime gatunki dominowały i aby nie zaburzać naturalnego ekosystemu, który i tak jest już zaburzony, bo dąb czerwony bardzo często można spotkać w lasach. Jest tak zapewne dlatego, że ma on mniejsze wymagania od naszych rodzimych dębów i jest mniej wrażliwy na mróz, zacienienie czy zanieczyszczenia powietrza.

Niezależnie od sadzenia naszych rodzimych gatunków dębów należy też czynić wszystko co możliwe, aby utrudniać czy jak się da uniemożliwiać bezmyślnie wycinanie drzew jakie niestety często ma miejsce w miastach. Uczestniczmy i/lub organizujmy akcje takie jak ratowanie przed wycięciem 200-letniego dębu w Warszawie na Tarchominie, gdzie miała w jego miejscu po przebudowie ulicy powstać ścieżka rowerowa.
Ja mieszkam pod Warszawą i tu w tym roku koło głównej, powiatowej ulicy przy stojących ze 20 m od ulicy blokach wycięto z 10 dużych drzew (to nie były dęby) i zrobiono tam asfaltową drogę rowerową, do której przylegają po obu jej stronach dwa wąskie chodniki takie że matka z wózkiem nie jest się w stanie wyminąć i kimś idący z przeciwka nie są w stanie się minąć bez wejścia któregoś z nich na drogę rowerową. W parkach miejskich dokonano ostatnio, współfinansowanej przez UE, tzw. rewitalizacji zieleni. Polegało to przede wszystkim na tym, że dużo drzew zostało wyciętych, a zamiast nich posadzone zostały jakieś dziadowskie krzaki. Bezmyślność urzędników i niszczenie przez nich zieleni pod pretekstem rewitalizacji bulwersuje mnie. Pora z tym skończyć! Dlatego uświadamiajmy innych o znaczeniu drzew dla naszego życia. Najlepiej nie mówić o wedach, dawnych Słowianach, mocy itp. bo tylko zostaniemy uznani za wariatów i nic nie osiągniemy. Trafiajmy do ludzi prostymi i udowodnionymi naukowo informacjami. Jedną z nich jest to, że np. jeden 100-letni buk produkuje tyle tlenu co 1700 małych 2-letnich buków. Tlen zaś jak wiadomo jest nam niezbędny do życia. To powinno do naszych rodaczek i rodaków trafiać. Nawet do tych pogrążonych w głębokim śnie matriksa.

 

Doskonałe wystąpienie Huberta Czerniaka

Doskonały wykład lek. med. Huberta Czerniaka. Mówi o sprawach dotyczących medycyny i chorób nieuleczalnych (metodami konwencjonalnymi), ale i wielu innych – m.in. wody plazmowanej, geopolityki, historii (rozbiory, Bitwa Warszawska i inne), zasobach naturalnych (głęboka geotermia na znacznym obszarze Polski) Poziom CO2 jaki jest teraz w atmosferze wynosi 0,02%. Przy poziomie 0,015% wszystkie rośliny wyginą, bo nie będą w stanie przeprowadzać fotosyntezy, gdyż będą miały za mało CO2 do tego celu. A w reżimowych łże mediach cały czas trąbią o globalnym ociepleniu i że trzeba ograniczać stężenie CO2 w atmosferze.

Narine – zakazany suplement

Poniżej zamieszczam filmik Pana Adolfa Kudlińskiego o probiotyku Narine. Nie będę się rozpisywał o jego prozdrowotnych właściwościach. Zabija m. in. gronkowca czy bakterię Escherichia Coli. Niech każdy sam obejrzy i się dowie.

UWAGA!! Od 1-2 tygodni otrzymuję codziennie jakieś zapytania w sprawie tego suplementu. Piszący do mnie sądzą, że kontaktują się z Adolfem Kudlińskim. Podobno takie dane są pod filmikiem o Narine zamieszczonym przez p. Kudlińskiego na You Tube. Nie wiem o jaki filmik chodzi, bo ten który znalazłem i zamieściłem powyżej takich danych nie zawiera. Podany jest jedynie nr telefonu w sprawie zamówień: 790 670 260.

W związku z licznymi zapytaniami jakie otrzymuję w sprawie zakupu Narine wszystkich potencjalnych kupujących informuję, że:

1. Nie handluję Narine i nie prowadzę sprzedaży czegokolwiek tak w internecie jak i w realu.

2. Nie mam żadnego związku z Panem Adolfem Kudlińskim, nie znam go i nie mam z nim żadnego kontaktu. 

3. Jeżeli gdzieś pod jakimś filmikiem o Narine jest podany jakiś numer konta do wpłat nie jest to mój numer konta. Proszę w związku z tym nie przysyłać mi potwierdzeń wykonania przelewu. Nie mogę bowiem wysłać takiej osobie Narine, gdyż jak wyżej wspomniałem, nie handluję tym preparatem i go nie posiadam.

4. W sprawie zamówień suplementu Narine proszę się kontaktować pod wyżej podanym numerem telefonu, który jak sądzę należy do Pana Adolfa Kudlińskiego.

W związku z powyższym proszę o nie przysyłanie do mnie wiadomości poprzez formularz kontaktowy w sprawie preparatu Narine, bowiem jak wynika z powyższego nie jestem właściwym adresatem takich wiadomości.

pozdrawiam

Wolni Słowianie