Powstanie Warszawskie – mało znany fakt zmieniający ocenę

Powstanie warszawskie nie wybuchło 1 sierpnia, a już 28 lipca, kiedy na rozkaz gubernatora Fischera nakazującego zgłosić się do budowy „fortyfikacji obronnych”, prawie nikt się nie zgłosił. To był jedyny przypadek w historii całej wojny, że wojenny rozkaz, za którego niewykonanie karą była śmierć, został zignorowany przez 100 tys. ludzi. Historię powstania przybliża prof. Witold Kieżun żołnierz Armii Krajowej, uczestnik powstania warszawskiego.

O tym fakcie nie wiedziałem. Zmienia on ocenę sensu Powstania. Mimo iż w Teheranie w 1943 r. już ustalono, że Polska znajdzie się w strefie wpływów ZSRR (o czym Powstańcy nie wiedzieli) wybuch Powstania był niemożliwy do uniknięcia. Gdyby bowiem nie Powstanie Niemcy rozstrzelaliby za niewykonanie rozkazy 100 tysięcy warszawskich mężczyzn. Nie było więc dobrego wyjścia z tej sytuacji.

Bohater Sumliński

Dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński przerwał przemówienie przedstawicielki ambasady Izraela w Polsce podczas uroczystości w Jedwabnem. Przedstawicielka ambasady Izraela bezczelnie kłamała i oczerniała nasz naród oskarżając nas o zbrodnię w Jedwabnem na Żydach w czasie II wojny światowej wbrew faktom – zbrodni dokonali Niemcy. Pan Wojciech wykazał się dużą odwagą, taką jaką ma prawdziwy Sławianin, Lechita i należą mu się wielkie słowa uznania.
Brawo Panie Wojciechu! Tak trzeba! Kłamstwa historyczne trzeba tępić. Pora wreszcie przestać milczeć. Skoro polskojęzyczne władze milczą to pora wziąć sprawy w swoje ręce.

 

Dziś 72 rocznica śmierci Witolda Pileckiego

25.05.1948 r. w więzieniu warszawskim na Mokotowie zginął, zamordowany strzałem w tył głowy przez chazarską żydokomunę wielki polski bohater Witold Pilecki. Uznany został za jedną z sześciu najodważniejszych osób w czasach II wojny światowej. Na ochotnika poszedł do obozu Auschwitz, aby tam zorganizować ruch oporu. Gdyby nie żydokomuna osoby takie jak Witold Pilecki stanowiłyby elitę naszego narodu. Dla żydokomuny był groźny nawet po śmierci, więc zakopali jego ciało po egzekucji w nieznanym miejscu. Do dziś nie udało się odnaleźć szczątków Witolda Pileckiego. Istnieje jedynie jego grób symboliczny. Oddajmy dziś hołd wielkiemu bohaterowi, Polakowi, Sławianinowi.
Pilecki jest od pewnego czasu już postacią dosyć znaną (choć wciąż za mało). Gdyby ktoś nie znał dobrze biografii naszego wielkiego polskiego bohatera, to może się z nią zapoznać np. na stronie IPN.

Nie należy ufać Pawłowi Tanajno

Paweł Tanajno organizował ostatnio protesty przedsiębiorców. Dla mnie jest on podejrzany, choćby dlatego że kiedyś był członkiem Ruchu Palikota. Nie należy mu ufać. To jakiś prowokator działający przypuszczalnie na zamówienie obcych służb.
Mówią o tym też Rafał Mossakowski i Aleksander Jabłonowski w poniższym filmie (od 3 do 5 minuty). Jest też sporo na temat samobójczych powstań narodowych przeciwko carskiej Rosji w okresie zaborów, które były prowokowane przez obce nam siły. Jedno z nich planowane było w 1905 r., ale Narodowa Demokracja to udaremniła.

Józef Piłsudski sfałszowana biografia

Jest to drugi tom niedoszłej pracy doktorskiej historyka Tomasza Ciołkowskiego dotyczący Józefa Piłsudskiego (JP). Pierwszą część pt. „Józef Piłsudski bez retuszu” już wcześniej streściłem.

Druga część opiera się na tej samej metodyce co pierwsza część. Również autora w pierwszej części krótko przedstawiłem, więc przejdę od razu do meritum.

Druga część powtarza najważniejsze informacje z pierwszej części (jak np. to, że JP był agentem wywiadu japońskiego, austriackiego i niemieckiego albo, że nie brał udziału w Bitwie Warszawskiej 15.08.1920 r. 3 dni wcześniej składając, na ręce premiera Witosa dymisję ze stanowisk Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza, choroba psychiczna Piłsudskiego co najmniej od 1928 r. związana z niezdiagnozowanym i nieleczonym zapaleniem mózgu i inne). Te kwestie autor tylko krótko sygnalizuje, gdy są one potrzebne do wprow”dzenia nowych informacji, których nie było w pierwszej części. Są to informacje albo zupełnie albo jedynie bardzo słabo znane narodowi polskiemu (w szczególności sfałszowanie biografii Piłsudskiego za rządów sanacji w latach 1926-1939 oraz bandyckie rządy sanacji po zamachu majowym) i „odbrązawiają” one marszałka.

Rozdział pierwszy dotyczy wojny polsko-bolszewickiej i ma tytuł „Mity wojny polsko-bolszewickiej”. Jak wiadomo z pierwszej części JP został ukształtowany przez środowisko rosyjskich rewolucjonistów, wmieszany przypadkowo za sprawą brata Bronisława w zamach na cara Aleksandra III trafia na 5 lat na Syberię, gdzie jeszcze bardziej przesiąka duchem rewolucyjnym. Jego doświadczenia życiowe sprawiają że czuje nienawiść do Rosji i jeśli chodzi o politykę wobec tego kraju kieruje się złymi emocjami a nie chłodną kalkulacją. Przypuszczalnie chcąc dobrze działa na szkodę interesów narodu polskiego.
W latach 1919-1920 trwała w Rosji, po rewolucji bolszewickiej w listopadzie 1917 r., wojna domowa między obozami białych (jeden z przywódców gen. Anton Denikin) i czerwonych (bolszewicy – na czele z Leninem i Trockim). Jesienią 1919 r. biali przeważali i ich wojska zbliżały się już do Moskwy. Bolszewicy byli w trudnym położeniu i mogli przegrać. W tym czasie trwały również działania wojenne na froncie polsko-rosyjskim, który dotarł do rubieży: Połock-Borysów-Bobrujsk-Zasław-Zbrucz. Nasze wojsko walczyło z armią bolszewicką. Jednak jesienią 1919 r. działania wojenne na tym froncie zostały wstrzymane, wbrew oczekiwaniom państw Ententy. Jak się po latach okazało Naczelnik Państwa JP zawarł jesienią 1919 r. tajne porozumienie z sowietami i na mocy tego porozumienia działania na froncie polsko-radzieckim zostały okresowo wstrzymane. Dzięki temu bolszewicy mogli przerzucić kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy pod Moskwę, dzięki czemu odrzuciły wojska białych aż na Krym, a później ostatecznie czerwoni pokonali białych i ich rewolucja się utrzymała. Zatem to Piłsudski uratował bolszewików i ich rewolucję od klęski. A to wszystko dlatego, że gen. Denikin i biali byli dla niego uosobieniem carskiej Rosji, której z powodów osobistych nienawidził. Kierując się osobistymi emocjami całkowicie błędnie uznał bolszewików za mniejsze zło. Nie było mu dane przekonać się o swoim wielkim błędzie bo tak tragiczne wydarzenia jak choćby tylko zbrodnia katyńska miały miejsce już po jego śmierci.
Jak pisze, moim zdaniem słusznie, autor biali byli to rosyjscy patrioci walczący o utrzymanie w Rosji cywilizacji chrześcijańskiej. Gdyby JP im pomógł i wygraliby wszystko potoczyłoby się inaczej i mogłoby w ogóle nie dojść do II wojny światowej. Rosja bowiem jako państwo chrześcijańskie (choć prawosławne) mimo wielu historycznych zgrzytów dawałaby możliwość zawarcia sojuszu przeciwko nazistowskim Niemcom. A bez spustoszenia dokonanego w Rosji przez bolszewików w latach 20-ych i 30-ych XX w. biała Rosja byłaby państwem potężnym (w 1913 r. była druga na świecie pod względem wydobycia ropy po USA) i wraz z naszą armią (na początku lat 20-ych XX w. silną – niezniszczoną jeszcze przez czystki i wprowadzenie tam niekompetentnych legionistów przez JP) oraz silną Francją graniczącą z Niemcami od zachodu stanowilibyśmy na tyle dużą siłę, że Hitler byłby w kleszczach i nie mógłby rozpętać swojej wojny.
Gdy tajne porozumienie JP z sowietami wyszło w 1937 roku na jaw stworzono narrację, obowiązującą do dziś, że JP zrobił tak, gdyż biali nie uznawali niepodległości Polski. Nie jest to prawdą. Autor cytuje słowa samego gen. Denikina (cytat z książki Jana Engelgarda pt. „Klątwa generała Denikina): „Moje uznanie niepodległości Polski było całkowitym i bezwarunkowym. (…) Uznanie przez nas Państwa Polskiego nosiło charakter nie tylko  formalny, lecz i ideowy. (…)
Zatem JP zapisał się w historii nie tylko Polski, ale i świata jako ten, który uratował bolszewicką rewolucję przed klęską i przyczynił się do utrzymania się bandyckiego reżimu w Rosji i eksportu rewolucji na inne kraje. Ten bandycki reżim potem przez prawie 50 lat po II wojnie światowej gnębił nasz naród i kraj. Chyba nie o taką sławę JP chodziło.
W rozdziale jest też mowa o absurdalnej kampanii kijowskiej, która ściągnęła na nasz kraj nawałę bolszewicką i omal nie doprowadziła do całkowitego zniszczenia kraju i jego podbicia przez bolszewię o ćwierć wieku wcześniej. Już Julian Marchlewski i inni polscy komuniści szykowali się do przejęcia w Polsce władzy. Na szczęście gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski opracował doskonały plan walk i wcielił go w życie i dzięki temu bolszewia została pokonana. To gen. Tadeusz Rozwadowski jest prawdziwym bohaterem Bitwy Warszawskiej 1920 r., „generał wyklęty”, a nie JP, który sobie przywłaszczył jego sukces.
Kampania kijowska i idea oderwania Ukrainy od Rosji i utworzenia z niej suwerennego państwa była absurdalna i musiałaby wywołać wojnę także z białymi gdyby wygrali wojnę domową z czerwonymi. Na Ukrainie bowiem znajdowała się znaczna część przemysłu i rolnictwa Rosji (kopalnie węgla, przemysł metalurgiczny, stąd pochodziło 90% pszenicy). Ten w skali imperium mały skrawek terenu (ok. 2%) generował ponad 25% rocznego dochodu. Każdy rząd rosyjski walczyłby o ten teren ze wszystkich sił, co jest oczywiste. To trochę tak jakby nam dzisiaj np. Czesi chcieli zabrać Śląsk i utworzyć tam oddzielne państwo Silesia (proporcje terytorialne nie są tu oczywiście zachowane). 

Rozdział drugi dotyczy ciemnej strony działalności JP i sanacji tj. morderstw i innych kryminalnych czynów i obala mit tzw. sanacji moralnej za rządów JP. Jest to bardzo obszerny rozdział, bo liczy ponad 70 stron i jest najdłuższy w książce. Tak szeroki opis tych spraw jest jednak uzasadniony, bowiem ten temat się zupełnie przemilcza lub w najlepszym razie bagatelizuje. Nawet zamilczany przez media głównego ścieku tygodnik „Warszawska Gazeta” w Nr 3 (605) z 18-24.01.2019 r. w artykule pt. „Tasiemka i ministerialna kieszeń, czyli o związkach złodziejstwa i polityki” jest sporo o złodziejskiej i innej przestępczej działalności gangu „Taty Tasiemki” (w tym o kradzieży portfela w 1935 r. przez jednego z członków gangu ówczesnemu wiceministrowi spraw wojskowych Felicjanowi-Sławoj Składkowskiemu podczas uroczystości pogrzebowych gen. Daniela Konarzewskiego 5.05.1935 r.). Jednak ani słowa nie ma tam na temat tego że JP wykorzystywał gang „Taty Tasiemki” do mokrej roboty, tj. mordowania i bicia swoich przeciwników politycznych czy też osób niewygodnych z innych powodów. Istnieje powiedzenie, że murzyn zrobił swoje murzyn może odejść. I tak było też i tu. W 1932 r. gdy władza JP była już mocna gangsterów posadzono na ławie oskarżonych, skazano i poszli siedzieć.
Dowiadujemy się m.in., że gen. Zagórski został zamordowany przez sanację, gdyż wiedział dobrze o agenturalnej przeszłości Piłsudskiego. Wyjście na jaw informacji, że JP współpracował z wywiadem austriackim i chciał wywołać w 1914 r. polskie powstanie w zaborze rosyjskim na zlecenie Austriaków skompromitowałoby go w oczach narodu. Dlatego aby niewygodna prawda nie wyszła na jaw gen. Zagórski został zamordowany przez sanacyjne władze. Okoliczności zbrodni wyszły na jaw w 1937 r. Ich opis ktoś w anonimowym liście przysłał byłemu już wtedy premierowi Witosowi. Wynikało z niego że gen. Zagórski został zastrzelony przez legionistów w Forcie Legionów 6.08.1927 r., a potem zmasakrowane i obciążone kamieniami zwłoki wrzucono do Wisły pod Wilanowem. Autor przytacza dokładny opis morderstwa podany przez anonimowego autora listu z pamiętników Witosa. Najpierw gen. Zagórski był bity i chciano, aby wydał kompromitujące JP dokumenty. Ten jednak odmówił i mocno się bronił, więc go ostatecznie zastrzelili. Opis jest bardzo dokładny i szczegółowy z podaniem nazwisk, więc jest wiarygodny. Inni oficerowie z armii austriackiej znający agenturalną przeszłość Piłsudskiego również zostali przez sanację zamordowani. Wyjątkiem był gen. Józef Rybak, który w 1953 r. napisał swoje pamiętniki, gdzie o tym fakcie także wspomniał. Zostały one wydane już po jego śmierci w 1954 r.
Inny przykład mordu dokonanego przez ludzi Piłsudskiego to prawdziwy bohater Bitwy Warszawskiej 1920 r., czyli gen. Rozwadowski. Został on po zamachu majowym w 1927 r. uwięziony przez sanacyjny reżim, a następnie jak wszystko na to wskazuje zarażony złośliwą odmianą końskiej włośnicy podaną w potrawie. Tak stwierdził lekarz, z którym śmierć generała konsultowała jego krewna Felicja-Brochwicz-Żeromska. Włosień rani i przecina narządy. Gen. Rozwadowski zmarł 18.10.1928 r. Sekcji zwłok nie przeprowadzono. Mimo to wojskowy lekarz płk dr Bolesław Szarecki odbył konsylium z badającymi zwłoki generała lekarzami i stwierdził, że otrucie generała Rozwadowskiego jest niemal pewne. Piłsudski tak nienawidził gen. Rozwadowskiego, że pogrzeb generała odbył się bez należnych Mu honorów wojskowych i w godzinach porannych, aby jak najmniej osób brało w nim udział. Generał Rozwadowski i jego bohaterskie czyny miały zostać z pamięci ludzkiej wymazane. I prawie się JP i sanacji udało, ale dzisiaj jednak prawda wychodzi na jaw.
Autor opisuje też trzy próby zamordowania gen. Józefa Hallera przez sanacyjne władze. Próby te na szczęście zakończyły się niepowodzeniem. Gen. Haller był dla JP niewygodny gdyż to on dowodził silną „Błękitną Armią”, sprowadzoną z Francji,która miała duży udział w odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Miał on duże sukcesy wojskowe i cieszył się uznaniem narodu polskiego. Był więc konkurentem do sławy.
Także morderstwo prezydenta Gabriela Narutowicza należy zaliczyć na konto sanacji. Niezrównoważony psychicznie malarz Eligiusz Niewiadomski „endek” był tylko narzędziem, fanatykiem, którego sanacja podpuściła i wykorzystała do morderstwa dopiero co wybranego prezydenta. Piłsudskiemu chodziło o wywołanie rozruchów jako odwet za zamordowanie Narutowicza. Miało to wg planu JP spowodować rzeź narodowców i zdestabilizować mocno sytuację w kraju. Wtedy Piłsudski dokonałby zamachu stanu kreując się na zbawcę narodu, który przywrócił porządek. Mamy tu jako dowód wypowiedź piłsudczyka Kazimierza Stamirowskiego, adiutanta JP „Odwet nie polega tylko na zabiciu pewnej ilości przywódców endeckich, to ma być tylko początek, po którym nastąpi przechwycenie władzy„. Plan się nie powiódł dzięki ostremu sprzeciwowi szefowi PPS Ignacemu Daszyńskiemu.
Oprócz tego było wiele innych morderstw oraz pobić osób niewygodnych. Np. słynny pisarz Tadeusz Dołęga Mostowicz został przez sanacyjnych bandytów ciężko pobity za to, że pisał bardzo krytyczne artykuły na temat rządów Piłsudskiego. Cudem uszedł z życiem. Nieprzytomnego bandyci wrzucili do glinianki w Łomiankach zapewne myśląc że już nie żyje. Dopiero następnego dnia rano odzyskał przytomność a jego jęki zauważył chłop jadący w pobliżu furmanką. Wyciągnął go z mułu i zawiózł do szpitala. Pobicia dokonali tzw. nieznani sprawcy. Coś jak „seryjny samobójca” znany z wciąż (nie)miłościwie nam panującej III RP.
Oprócz tego sanacyjni bandyci w wojskowych mundurach dopuszczali się innych przestępstw. Jednym z nich było zdemolowanie i w zasadzie całkowite zniszczenie (wliczając w to maszyny drukarskie) redakcji opozycyjnych w stosunku do reżimu sanacji gazet takich jak „Gazeta Warszawska” czy „Dziennik Wileński”.
Poza tym były także skandale obyczajowe takie jak korzystanie przez sanacyjnych ministrów z usług prostytutek.
Autor opisuje także trzymanie więźniów politycznych (z obozu narodowego, PPS, PSL i innych partii) w obozie w Brześciu i potem w Berezie Kartuskiej gdzie ich bito i torturowano psychicznie. To było już poruszane w pierwszej części, a tutaj zostało rozszerzone. Ogólnie to co tu jest w tym rozdziale opisane jest szokujące i powszechnie nieznane. Opisałem w skrócie tylko niewielką część tego co zostało tam przedstawione.

Rozdział trzeci dotyczy polityki zagranicznej JP. Na początku autor zaznacza, że Piłsudski kierował się w polityce, zwłaszcza w stosunku do Rosji, emocjami a nie logiką i rozsądkiem. Do zamachu majowego w 1926 r. Polska była rządzona przez partie narodowe i ludowe. Działały one w interesie narodu i w polityce zagranicznej stawiały na sojusz z Francją przeciwko Niemcom. Nasza armia była uzbrajana w nowoczesny sprzęt i broń za preferencyjne kredyty jakie dawała nam Francja. Nie było to rozwiązanie idealne ale dawało nam spore bezpieczeństwo ze strony Niemiec, które będąc w kleszczach dwóch dość silnych armii niewiele mogły zdziałać. Porządek wersalski dzięki temu w miarę dobrze się trzymał. Po zamachu majowym, sfinansowanym i zorganizowanym przez Brytyjczyków i Żydów i gdy JP przejął zupełnie władzę nastąpiły duże zmiany sprzeczne z naszą racją stanu. JP oficjalnie nie zerwał sojuszu z Francją, ale działał w interesie Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy uważali, że Francja w sojuszu z Polską przeciw Niemcom zbyt urośnie w siłę i zagrozi ich hegemonii w Europie. Dlatego zorganizowali zamach stanu w Polsce i zmienili polską politykę. JP postawił na proangielską i proniemiecką politykę de facto dążąc do obalenia w Europie porządku wersalskiego, na którym opierało się istnienie niepodległej Polski. Piłsudski uważał, że sojusz z Francją jest niewiele wart i zaczął zbliżać się do Niemiec jak twierdził przeciwko Rosji. Orientacja na Niemcy i dążenie do poprawy stosunków z tym krajem zaowocowało w 1934 roku podpisaniem paktu o nieagresji. Był on korzystny tylko dla Niemiec, bowiem w 1932 r. Niemcy uzyskały od aliantów zgodę na budowę armii. Rządzący w 1934 r. Niemcami Hitler dzięki paktowi z Piłsudskim zyskiwał spokój na wschodzie i mógł spokojnie budować armię. Polska zaś związana paktem nie mogła prowadzić podobnych działań. Zresztą armia i tak była już wtedy w niemal zupełnej rozsypce. W 1932 r. podpisaliśmy podobny pakt o nieagresji z ZSRR. Była to jak określił JP „polityka dwóch stołków”. Z któregoś musieliśmy najpierw spaść i to wiedział też Piłsudski. Polecił założyć specjalną jednostkę w wojsku, zwaną Laboratorium, mającą ustalić kto nas pierwszy zaatakuje. Wojskowi po analizie słusznie uznali, że będą to Niemcy. Piłsudski jednak nie potrafił przezwyciężyć swych osobistych uprzedzeń do Rosji. Zignorował te analizy i autorytatywnie uznał, że Rosja nas pierwsza zaatakuje. Zupełnie nie dostrzegał zagrożenia ze strony Niemiec. Niektórzy twierdzą, że planował wojnę prewencyjną przeciw Niemcom proponując ją Francji. Nie ma to jednak żadnego potwierdzenia w źródłach historycznych. Była to raczej wyłącznie akcja propagandowa na użytek narodu, który obawiał się Niemiec. Zresztą wojna prewencyjna w 1934 r. była wykluczona z prozaicznego powodu – armia po „reformach” JP była bardzo słaba i taka wojna byłaby dla nas samobójcza. Zresztą JP uważał dojście do władzy Hitlera za korzystne dla Polski i naszych stosunków z Niemcami. Nie dopuszczał myśli że Niemcy i ZSRR mogą się porozumieć przeciw nam, co jak wiemy kilka lat później nastąpiło. Po śmierci nie zostawił żadnego testamentu i w obozie piłsudczyków w 1935 r. rozgorzała walka frakcyjna o władzę, co jeszcze pogorszyło sytuację naszego kraju. Gdy już walki o władzę się zakończyły dalej realizowana była samobójcza polityka zagraniczna, choć przynajmniej podjęto działania w kierunku naprawy i wzmocnienia armii, ale było już za późno. Polityka Józefa Becka doprowadziła do konfliktu z jednym z ważnych filarów systemu wersalskiego Czechosłowacją. Nie udzielił on wsparcia Czechosłowacji w 1938 r. i ta nie mając innego wyjścia skapitulowała wobec żądań Hitlera oddając mu Sudety, gdzie był skoncentrowany cały duży przemysł wojenny Czechosłowacji, który teraz dostał się w ręce III Rzeszy i zaczął pracować dla niej. Gdyby Beck poparł Czechosłowację Hitler musiałby się długo zastanawiać nad atakiem na oba nasze kraje. Czechosłowacja miała dość dobre fortyfikacje antyniemieckie i sporo wojska zmechanizowanego, ale mało żołnierzy. Sama nie miała szans w starciu z Hitlerem. Wraz z nami szanse na wspólną obronę byłyby sporo większe, choć i to nie dawało rzecz jasna pewności. System wersalski bowiem już mocno się wtedy chwiał. W marcu 1939 r. Hitler zagarnął resztę Czechosłowacji, a Polska się do tego rozbioru przyłączyła wcześniej zabierając w 1938 r. Zaolzie i Bukowiec. Tym samym system wersalski przestał istnieć i stało się jasne, że II wojna światowa jest kwestią krótkiego czasu – już nie lat, ale miesięcy. Jej przebieg i tragiczne dla nas skutki znamy. Doprowadził do nich Józef Piłsudski ze swoją absurdalną polityką sprzeczną z polską racją stanu. To, że potem przez kolejne 45 lat po wojnie była „przyjaźń polsko-radziecka” to także jego „zasługa” i to z dwóch powodów: 1) pomoc bolszewikom w pokonaniu białych i 2) polityka która spowodowała rozpad systemu wersalskiego. Zatem gdy rok temu Putin zarzucał nam, że wywołaliśmy II wojnę światową nie minął się aż tak bardzo z prawdą.

Rozdział czwarty ma tytuł „Strażnicy z Ministerstwa Prawdy”. Brzmi to trochę jak u Orwella, ale tak było. JP i piłsudczycy bali się prawdy jak ognia. Gdyby naród polski poznał prawdę o JP to rządy jego i jego zwolenników szybko w oczach narodu straciłyby legitymację i albo by tę władzę stracili albo też musieliby iść na wojnę z całym narodem polskim, aby jej nie stracić. Żeby więc się u władzy utrzymać i ją bez większych przeszkód móc sprawować musieli zmienić historię tak, aby zrobić z Piłsudskiego wielkiego bohatera, który niemalże w pojedynkę wywalczył niepodległość dla Polski i jedynie on i jego ludzie mogą Polską rządzić. JP i piłsudczycy robili więc wszystko, aby zmienić historię. Zaczęli od niszczenia niewygodnych dokumentów jeszcze w 1923 r. m. in. dotyczących współpracy JP z austriackim wywiadem H.K. Stelle. Były tam m.in. kwity potwierdzające że JP brał pieniądze od austriackiego wywiadu. Po dojściu JP do pełni władzy w 1926 r. oprócz niszczenia dokumentów władza nałożyła też embargo na prawdziwe informacje o JP. Np. gdy sanacyjny historyk Władysław Pobóg Malinowski napisał biografię JP, w której ujawnił, że JP w 1899 r. dokonał konwersji z katolicyzmu na protestantyzm sanacja ocenzurowała książkę nakazując usunąć z niej niewygodny fakt. JP miał być w odbiorze społeczeństwa czysty jak łza i idealny niczym Bóg. Podobnie zatajano romans JP z Aleksandrą Szczerbińską i jeszcze dwiema innymi kochankami w czasie gdy Aleksandra była już drugą żoną JP. Naród także nic nie wiedział o chorobie psychicznej JP objawiającej się okresowymi napadami agresji i wypowiadania potoku obelżywych słów, strzelaniem do wyimaginowanych zjaw czy wygrażaniem przez JP wyimaginowanym wrogom gdy był sam w pokoju jak wynika z relacji jego adiutanta. Wszelkie krytyczne uwagi wobec JP w prasie bezwzględnie tępiono. Doszło do tego, że jeden z dziennikarzy „Dziennika Wileńskiego” za nazwanie JP kabotynem (już po śmierci JP) został pobity i stanął przed sądem i trafił do więzienia za obrazę czci JP. Po tym wydarzeniu reżim sanacji 15.03.1938 r. wprowadził do sejmu projekt ustawy o obronie czci marszałka JP. Ustawa weszła w życie 13.04.1938 r. Od tej chwili wolno było o JP mówić tylko tak jak nakazywała sanacyjna propaganda, czyli wychwalać JP albo milczeć. Wszelka krytyka traktowana była jak obraza czci JP i groziło za nią aż 5 lat więzienia! Ta ustawa była wówczas ewenementem na świecie. JP był jedyną postacią historyczną w Polsce której nie wolno było legalnie krytykować. Był też instytut historyczny, który tak pisał ówczesną historię najnowszą Polski, aby JP był zbawcą narodu. I taką kłamliwą historię „sprzedawano” społeczeństwu. Do dziś większość ludzi w Polsce w te kłamstwa wierzy. O tym szerzej autor pisze jednak w następnym rozdziale.

Rozdział piąty dotyczy tego jak sfałszowano biografię JP. Piłsudczycy i sam JP wykorzystali w tym celu dwie instytucje: Instytut Badania Najnowszej Historii Polski (po śmierci JP dodano do nazwy człon im. Józefa Piłsudskiego) oraz Wojskowe Biuro Historyczne. Obie te instytucje współpracowały ze sobą. Instytut już w 1923 r. tworzyli ludzie w znacznej większości wywodzący się z Legionów Polskich i Pierwszej Brygady dowodzonej przez JP. I już w 1923 r. zaczęli „poprawiać” biografię JP, aby w oczach narodu był bohaterem. Skoncentrowali się na kulcie JP jako osoby bez której Polska nie odzyskałaby rzekomo niepodległości oraz kulcie JP jako pierwszej osoby w państwie. Początkowo szło niezbyt dobrze, bowiem pierwszy szef Instytutu Leon Wasilewski chciał prawdziwych badań historii, a nie propagandy. Po zamachu majowym w 1926 r. Instytut został połączony z Wojskowym Biurem Historycznym i problem zniknął. Nowy szef Instytutu gen. Julian Stachiewicz był w pełni dyspozycyjny wobec sanacyjnego reżimu. Później tę samą linię kontynuowali kolejni szefowie Instytutu, zaufani ludzie JP i zarazem masoni Walery Sławek i od kwietnia 1939 r. Aleksander Prystor. We władzach Instytutu oprócz samego szefa także byli ludzie JP, elita Pierwszej Brygady dobrana przez samego JP. Do ważniejszych osób w Instytucie należeli ludzie z przeszłością socjalistyczną, legionową lub POW – z bardziej znanych m. in. Jędrzej Moraczewski, Kazimierz Świtalski czy Janusz Jędrzejewicz. Do tego należy doliczyć dwóch czołowych polskich masonów: Henryka Kołodziejskiego i Andrzeja Struga (Tadeusza Gałeckiego). Do 1926 r. Instytut miał problemy lokalowe i wiele nie zdziałał. Od jesieni 1926 r. po połączeniu z Wojskowym Biurem Historycznym Instytut zyskał lokale i pomoc w uporządkowaniu archiwaliów i ich przechowywaniu (dotąd archiwa przechowywane były w mieszkaniach piłsudczyków). Instytut działał od tej chwili za wyraźną sugestią JP i na jego zlecenie. Instytut propagował kult JP i jego sfałszowaną biografię, w której przypisano JP zasługi innych osób (m.in. gen. Rozwadowskiego z Bitwy Warszawskiej, którą to wg sanacyjnej wersji historii dowodził JP) oraz znacznie wyolbrzymiono rolę JP w odzyskaniu niepodległości przemilczając zarazem różne niewygodne fakty (jak agenturalna przeszłość JP czy to, że z Magdeburga 10.11.1918 r. przyjechał specjalnym pociągiem i że został wybrany na Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza przez kontrolowaną przez Niemców Radę Regencyjną czy o tym, że zamach majowy z 1926 r. sfinansowali i zorganizowali Brytyjczycy i Żydzi).
Propaganda nie szła zbyt dobrze. Instytut w 1930 r. zaangażował się w działalność wydawniczą, ale jego pozycje słabo się sprzedawały bowiem rządzący reżim sanacji cieszył się niską popularnością w społeczeństwie. Wydająca książki i broszury Instytutu związane z działalnością  JP Spółka Wydawnicza „Polska Zjednoczona” upadła w 1933 r.  Z rozdziału dowiadujemy się też, że nie tylko osoby zatrudnione w Instytucie i Wojskowym Biurze Historycznym zajmowały się fałszowaniem historii. Robił to też sam JP, który napisał książkę pt. „Rok 1920” wydanej przez wydawnictwo Bellona w 1924 r. JP w tej książce osobiście przywłaszczył sobie zasługi m.in. gen. Rozwadowskiego, który dowodził w Bitwie Warszawskiej i opracował jej plan a także innych biorących udział w tej bitwie generałów. Zasługi w zwycięskiej z bolszewikami bitwie JP przypisał niemal wyłącznie sobie. Oburzyło to gen. Sikorskiego do tego stopnia, że odpowiedział on swoją książką wydaną pod pseudonimem Karol Pomorski. Książka miała tytuł „Józef Piłsudski jako wódz i dziejopis” – wydana w 1926 r. w Warszawie. Sikorski oskarżył w niej JP, że ten wszystkie zasługi przypisuje sobie, a błotem, obelgami i pogardą obrzuca wszystko i wszystkich i chce uchodzić wobec narodu za półboga oraz po prostu fałszuje wyraźnie na swoją korzyść historię.
Jak pisze na zakończenie rozdziału autor w latach 1915-1939 ukazało się aż 647 publikacji na temat JP. Zdecydowana większość z nich była zafałszowana lub wyraźnie sfałszowana i nie miała wiele wspólnego z prawdą. Były to publikacje gloryfikujące wbrew faktom JP. W czasach II RP ukazały się także nieliczne publikacje krytyczne wobec JP zawierające fakty m. in. książka Ireny Pannenkowej „Legenda Piłsudskiego”, wydana pod pseudonimem Jan Lipecki. Było ich bardzo mało, bo za rządów sanacji za „obrazę czci” JP potencjalni autorzy takich krytycznych publikacji mogli zostać mocno pobici przez tzw. nieznanych sprawców co mogli przypłacić nawet życiem. Od kwietnia 1938 r. zaś za pisanie czy mówienie niewygodnej prawdy o JP można było iść na 5 lat do więzienia. To były wystarczająco dobre argumenty, aby uciszyć tych co chcieli głosić prawdę.
Sanacyjna propaganda gloryfikująca JP została doprowadzona do takiego absurdu, że przyznawali to nawet sami piłsudczycy tacy jak sanacyjny historyk Wacław Lipiński. Stwierdził on z żalem, że od śmierci JP wzrosła znacznie liczba jego biografii, ale nic albo nic nie wnoszą one do wiedzy o życiu Marszałka.
Na podstawie sfałszowanej biografii stworzono wizerunek propagandowy JP i taki prezentowano narodowi polskiemu.

Rozdział szósty pokazuje wielki kontrast między wizerunkiem propagandowym JP stworzonym przez sanację i jego samego, a faktami historycznymi. W dużym skrócie poniżej to przedstawiam.
Twórca Legionów – JP wg sanacji był twórcą Legionów bez których nie byłoby niepodległej Polski. Fakty są zaś takie, że Legiony powstały z inicjatywy gen. Władysława Sikorskiego oraz konserwatystów krakowskich z Juliuszem Leo na czele, który negocjował z Austriakami w Wiedniu uzyskując u nich zgodę na stworzenie Legionów. JP dowodził tylko jedną z trzech brygad. Poza tym oddział Legionów dowodzony przez JP wkraczając z zaboru austriackiego na teren ziem zaboru rosyjskiego próbował wywołać antyrosyjskie powstanie. Ludność była temu przeciwna. Próbując złamać opór żandarmeria legionowa na Kielecczyźnie dokonywała egzekucji ludności cywilnej. Dowodził tą zbrodnią szef legionowej żandarmerii Wacław Kostek Biernacki. Legioniści byli więc wrogo przyjmowani przez polską ludność zaboru rosyjskiego.
Męczennik z Magdeburga – wg sanacyjnej wersji JP został uwięziony przez Niemców i siedział w ciężkich warunkach w magdeburskiej twierdzy, po czym w końcu Niemcy go wypuścili. Faktycznie zaś JP został aresztowany ale niemalże na własną prośbę. Jak podaje autor sam JP pisał, że prosił aby Niemcy internowali też jego, bo chce dołączyć do swoich żołnierzy z Legionów, których Niemcy uwięzili. Wtedy został internowany i jak sam przyznał w Magdeburgu wypoczywał. Gdy Niemcy uznali, że już wystarczy tej „martyrologii” niemiecki wywiad wojskowy przetransportował JP specjalnym pociągiem do Polski 10.11.1918 r. Następnego dnia JP ogłoszony został przez kontrolowaną przez Niemców Radę Regencyjną Naczelnikiem Państwa i Naczelnym Wodzem, a ambasadorem Niemiec w Polsce został „Czerwony Hrabia” Kessler – ten który zorganizował transport JP z Magdeburga do Polski 10.11.1918 r.
Twórca niepodległej Polski – wg sanacyjnej wersji bez JP nie byłoby niepodległej Polski.
Twórcą PPS i jej programu nie był jak się powszechnie uważa JP, ale Stanisław Mendelson. JP stworzył PPS Frakcję rewolucyjną, gdy nastąpił podział w PPS. Nie jest prawdą także, że JP był jedynym który podjął ideę zbrojnej walki o niepodległość. Myśl tę rzucili narodowi demokraci. W wywyższeniu JP na stanowiska Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa miał wydatny udział niemiecki wywiad wojskowy.
JP faktycznie walczył o niepodległość Polski, ale jego koncepcje były błędne. Chciał on uzyskać niepodległość Polski w oparciu o państwa centralne (Niemcy i Austro-Węgry), co było absurdem, bowiem bismarckowska polityka Mitteleuropy nie przewidywała niepodległej Polski. Niepodległość Polska odzyskała nie dzięki JP, ale dlatego, że jego koncepcje poniosły klęskę.
Twórca Polskiej Armii – wg sanacji JP stworzył polską armię. Faktycznie zaś JP nie miał żadnego wykształcenia wojskowego, był samoukiem i miał jedynie stopień brygadiera armii austriackiej. Duża i potężnie uzbrojona Błękitna Armia gen. Hallera jak i Armia Wielkopolska gen. Dowbora Muśnickiego, a wcześniej korpus gen. Dowbor Muśnickiego powstały bez udziału JP, a JP robił co mógł aby rozbić armię Hallera.
Zwycięski wódz Bitwy Warszawskiej – jak już było wcześniej wspomniane JP nie brał w ogóle udziału w Bitwie Warszawskiej, bo 12.08.1920 r. złożył dymisję ze stanowisk Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza, gdy bolszewicy dochodzili już pod Warszawę. Opuścił też wtedy zupełnie front udając się do swojej ówczesnej konkubiny Aleksandry Szczerbińskiej, co wiadomo z jej pamiętników które ujrzały światło dzienne w 1960 r. JP wrócił na front dopiero 16.08, gdy już wojska bolszewików zostały pokonane i się wycofywały. Opracowanie planu bitwy (rozkaz nr 10000 podpisany przez JP) jak i dowodzenie samą bitwą to zasługa gen. Tadeusza Rozwadowskiego.
Budowniczy Polski mocarstwowej – sanacyjna propaganda ogłupiała społeczeństwo wmawiając mu, że dzięki JP i jego rządom Polska jest potęgą gospodarczą. Fałszowano w tym celu dane gospodarcze. Chodziło o to, że hasło mocarstwowości choć groteskowe w zestawieniu z realiami politycznymi i gospodarczymi rzucone do społeczeństwa o wielkich tradycjach i z wielkimi kompleksami oddziaływało społecznie i zwiększało fałszywą wielkość JP.
Wielki wychowawca narodu – JP był przedstawiany jako wzór osobowy, niemalże chodzący ideał, półbóg, wzór do naśladowania dla narodu. Faktycznie zaś miał od samego początku powstania II RP, a nawet i wcześniej zapędy dyktatorskie. W 1899 r. dokonał konwersji z katolicyzmu na protestantyzm, aby poślubić pierwszą żonę Marię. Później za życia pierwszej żony miał kochankę Aleksandrę Szczerbińską, a gdy pierwsza żona zmarła to 2 miesiące po jej śmierci JP ożenił się z Aleksandrą. Potem będąc mężem Aleksandry i mając z nią dwie córki miał jeszcze dwie kochanki. Z powodu zapalenia mózgu cierpiał na koprolalię przez co często używał wulgaryzmów wobec współpracowników, posłów, a jego wypowiedzi z okresu dyktatury urągają wszelkiej przyzwoitości. Poza tym uprawiał praktyki okultystyczne i brał udział w seansach spirytystycznych o czym była mowa w pierwszej części. JP był zatem antywzorem dla narodu i nie jego wychowawcą, ale demoralizatorem.
Ojciec narodu i symbol Polski – JP jest do dziś przedstawiany jako ten, który dzięki zamachowi majowemu w 1926 r. zaprowadził porządek w kraju niszczonym przez sejmokrację i spory polityczne. Ustrój parlamentarny się rzekomo w II RP nie sprawdził. Fakty są takie, że sejm był rozdrobniony na wiele partii, gdyż to JP narzucił ordynację proporcjonalną. Mimo to nie było wcale tak źle i wygrywające wybory w 1919 r. i 1922 r. partie narodowe wraz z PSLem miały stabilną większość i mogły normalnie rządzić. JP i piłsudczycy robili wszystko, aby wywoływać zamieszanie, spory, waśnie aby móc przekonywać, że ustrój parlamentarny się nie sprawdza i JP powinien objąć dyktatorskie rządy. W okresie jego dyktatury rządy JP i potem sanacji były jedną wielką katastrofą i bandytyzmem o czym była już mowa w poprzednich rozdziałach.
Testament ideowy JP – JP nie zostawił nie tylko ideowego, ale w ogóle żadnego testamentu. Nie wyznaczył swojego następcy, co spowodowało po jego śmierci walki frakcyjne wśród piłsudczyków co jeszcze pogarszało i tak złą sytuację państwa polskiego. JP w całokształcie swoich działań politycznych zapisał się w historii Polski skrajnie negatywnie.

Rozdział siódmy dotyczy kultu JP i tego jak powstał. Pojęcie kultu JP pojawiło się już w 1917 r. Oddawanie czci JP zainicjował obóz jego zwolenników złożony głównie z członków I Brygady i POW. W II RP do czasu zamachu majowego w 1926 r. propagowanie kultu JP było często krytykowane. Po zamachu majowym kult przybrał na sile, a krytyków siłą uciszano poprzez ciężkie pobicia (np. Tadeusz Dołęga Mostowicz), morderstwa a od kwietnia 1938 r. zakazano w ogóle krytyki JP gdy weszła w życie ustawa zgodnie z którą za krytykę JP i jego polityki groziło nawet 5 lat więzienia. W 1932 r. weszła w życie reforma ówczesny minister szkolnictwa Janusz Jędrzejewicza. W szkołach uczono dzieci i młodzież sanacyjnej, załganej biografii JP i fałszywej wersji historii wg której JP był wielkim bohaterem narodu polskiego. Nowy program edukacyjny został społeczeństwu narzucony. W programie tym oprócz kultu JP był także kult państwa. Zgodnie z tym nauczaniem państwo było najważniejsze i stało ponad narodem i jego interesami. Średnio się to sanacji udawało, bowiem większość narodu znała prawdę. Autor przytacza przypadek, opisany przez Juliusza Zdanowskiego. Nauczycielka wiejska głosi chwałę JP, a uczeń mówi o tym ojcu. Ten mówi, że nauczycielka musi tak mówić, bo jej za to płacą, a JP to buntownik, który prezydenta wypędził, ludzi mordował na ulicach i do wojska strzelał.
Kult JP przybierał często absurdalne formy np. dzień imienin JP był dla wojska po 1926 r. dniem uroczystości ku czci JP. Tego absurdu nie zniesiono nawet po śmierci JP i wtedy także dzień imienin JP 19 III był w wojsku celebrowany, a uroczystości zaczynały się od wysłuchania przemówienia radiowego prezydenta Mościckiego późnym popołudniem 18 III. Nie tylko wojsko celebrowało imieniny JP. W marcu 1926 r. uczczono imieniny JP marszem Belweder – Sulejówek a marsze te były kontynuowane w kolejnych latach.
Kult JP budowano wykorzystując prasę, ale także przez poezję, sztukę i literaturę. Wszędzie tam JP był przedstawiany jak męczennik, wielki bohater, twórca niepodległości i zbawca narodu.
Sanacja zawłaszczyła też 11.11.1918 r. ustanawiając go dniem odzyskania niepodległości przez Polskę. Uznano JP za wskrzesiciela niepodległości, rugując z pamięci zbiorowej inne bardzo zasłużone postacie, w szczególności Romana Dmowskiego. 11.11.1918 r. JP został Naczelnikiem Państwa i Naczelnym Wodzem z nadania Rady Regencyjnej, która była wtedy pod niemiecką kontrolą.
Uroczystości pogrzebowe JP w maju 1935 r. również wykorzystano do kultu JP. Sanacyjna propaganda mówiła o wielkiej stracie dla narodu, narzucała wielką żałobę narodową po stracie wielkiego bohatera narodowego. Żałoba początkowo miała trwać aż 6 tygodni! W kościołach odprawiano w dniu śmierci JP uroczyste msze święte w intencji zmarłego (mimo iż JP wyrzekł się katolicyzmu w 1899 r.) Pogrzeb JP odbył się z wielką pompą. Średnio się to wszystko sanacji udało, Jak podaje Stanisław Mikołajczyk, polityk PSL wiele osób wyrażało publiczną radość ze śmierci JP i było z tego powodu wiele aresztowań. Widać jak naród „kochał” JP.
Kult JP przetrwał i był i jest dalej propagowany w Polsce przez różne siły mające w tym swój interes. Jakie to siły i jaki mają interes autor pisze w kolejnym rozdziale.

W rozdziale ósmym autor przedstawia siły stojące za trwającym do dziś fałszywym kultem JP. Wymienia je on i opisuje. Poniżej w dużym skrócie to przedstawiam.
Piłsudczycy – po II wojnie światowej już nie rządzili w Polsce więc do tego celu w jakim go wykorzystywali przed II wojną światową już im nie służył. Dziś są to już tylko spadkobiercy dawnych piłsudczyków którzy znają prawdę, ale nie chcą jej ujawnienia oraz zwykli ludzie, których możnaby określić jako (nie)pożytecznych idiotów. Ci drudzy to wszyscy Ci, którzy wynieśli z domu czy ze szkoły zakłamaną wersję historii i biografii JP i dzisiaj głoszą jego kult będąc przekonanym, że to prawda. Nie są to tylko zwykli obywatele, ale co ze smutkiem stwierdzam, także patriotyczni dziennikarze zamilczanego przez głównościekowe media tygodnika „Warszawska Gazeta” tacy jak Andrzej Leja. Sam pisał nieraz na łamach „WG”, że on czci JP, bo to wyniósł z rodzinnego domu, a ci co „oczerniają” marszałka to czerwone komuchy. Ciężko z takimi ludźmi rozmawiać, bo są tak zindoktrynowani, że wszelką krytykę JP uważają za jego obrazę, a niekiedy mogą i wyzwać krytykanta od czerwonych pająków, zdrajców i antypolonitów.
Niemcy – w dwudziestoleciu międzywojennym obsadzili JP na stanowisku najważniejszej osoby w państwie i wydatnie skorzystali na polityce JP, która była jak już wcześniej wspomniałem proniemiecka i zarazem probrytyjska, a sprzeczna z polskim interesem narodowym. Choćby koncepcja federacyjna forsowana przez JP była zgodna z planami Niemiec, a dla nas niedobra, bowiem gdyby powstały niepodległe państwa Ukraina czy Litwa miałyby one sprzeczne interesy z naszymi i byłyby wrogie wobec nas a współpracowałyby z Niemcami. Dowody mamy w czasach II wojny światowej – w postaci np. ludobójstwa wołyńskiego czy mordu Polaków dokonanego przez Litwinów w Ponarach czy Glinciszkach. Dziś Niemcy wciąż są zainteresowani utrzymywaniem mitu JP jako wielkiego polskiego bohatera bowiem JP jest z ich perspektywy świetnym przykładem poddania się Polaków polityce niemieckiej. Kto wierzy w JP ten jest już w połowie zdobyty dla polityki niemieckiej i jej celów.
Żydzi – JP prowadził politykę prożydowską, a zarazem dyskryminującą naród polski. Z tego powodu Żydzi zawsze wyrażali się dobrze o JP i kultywują pamięć o nim. Żydzi także współfinansowali zamach majowy w 1926 r. Po zamachu gdy JP już rządził jako dyktator Żydzi uzyskali szereg przywilejów gospodarczych kosztem Polaków zwłaszcza w sektorze handlu i usług. Zlikwidowana została także na uczelniach wyższych zasada numerus clausus zgodnie z którą Żydzi mogli zajmować na uczelniach liczbę miejsc proporcjonalną do ich liczebności jako mniejszości narodowej w Polsce tj. ok. 10%. Teraz mogli studiować bez żadnych ograniczeń. JP tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości czynnie zaangażował się w stworzenie żydowskiego okręgu autonomicznego na Wileńszczyźnie, która nie miała wchodzić w skład państwa polskiego. Tylko dzięki ostrym protestom i silnemu oporowi nie doszło do tego i wbrew JP Wileńszczyzna weszła w skład II RP, a zalążek Judeopolonii nie powstał. Żydzi także jako ludzie o innej kulturze, religii i moralności stanowili w polskich organizmie społecznym ciało obce i rozsadzali II RP od środka na co zwracał uwagę Roman Dmowski i dlatego m. in. był i jest wyzywany od antysemitów. W związku z powyższym promowanie kultu JP w środowiskach żydowskich nie powinno dziwić.
Masoneria – masoni poparli i wsparli zamach majowy, a po nim wielu masonów było członkami rządów sanacyjnych. Dla zobrazowania wpływów masonerii na JP i piłsudczyków można podać, że tylko 2 premierów z lat 1926-1939 nie było masonami (sam JP i Sławoj Składkowski). Masoni dzięki dużym wpływom na rządy sanacji realizowali wiele swoich celów, choć wszystkich nie zrealizowali. Ich działalność zaznacza się np. w zmianie godła II RP w 1927 r. gdzie koronę orła zmieniono z zamkniętej na otwartą i usunięto z niej krzyż a na korpusie orła dodano masońskie gwiazdki. JP tak jak i masoni walczył też z kościołem katolickim. Za rządów JP masoneria przeżywała rozkwit choć w pewnym momencie się zbytnio rozpanoszyła i nawet dla piłsudczyków było to za wiele. W pewnym momencie masoni chcieli dokonać wewnętrznego przewrotu w kluczowych urzędach wsadzając tam swoich ludzi i sprowadzając JP w zasadzie do roli marionetki. Sanacja się zorientowała co się dzieje i nastąpiły dwa zamachy na życie premiera i masona Kazimierza Bartla po których wycofał się on z polityki oraz zabójstwo szefa jego gabinetu jednego z czołowych młodych polskich masonów Stanisława Zaćwilichowskiego (upozorowane na wypadek samochodowy). Po tych ciosach masoni odpuścili i nie przejęli pełni władzy w Polsce.
Obecnie związki z masonerią (podobnie jak sanacja) ma rządząca w Polsce neosanacja czyli PiS. Widać to choćby po reaktywacji przez Lecha Kaczyńskiego gdy był prezydentem (2007 r.) żydomasońskiej loży B’nai Brith zdelegalizowanej dekretem prezydenta Mościckiego tuż przed II wojną światową.
Anglia – dążyła ona do rewizji systemu wersalskiego uważając, że Niemcy zostały zbyt ostro potraktowane i że Francja może w sojuszu z Polską urosnąć znacznie w siłę i zagrozić mocarstwowej pozycji Anglii. Dla osiągnięcia swoich celów Brytyjczycy zorganizowali i współfinansowali zamach majowy JP w 1926 r. Od tej chwili polska polityka, dzięki dyktatorskim rządom JP i sanacji, była zgodna z interesami i planami Anglii, a sprzeczna z polską racją stanu. Krótko po zamachu majowym londyński The Times napisał, że za przewrotem JP stał rząd brytyjski i że finansował JP za pośrednictwem swojego posła w Warszawie i że JP jest nadal na żołdzie brytyjskim”. Oznaczało to, że JP dalej działa na polecenie Brytyjczyków. Boleśnie przekonaliśmy się o tym w 1939 r. gdy system wersalski się całkowicie rozsypał, wybuchła II wojna światowa a Polska została doszczętnie zniszczona, a naród polski stracił większość inteligencji i elit wymordowanych przez Niemców i sowietów. Dziś Anglia już nie jest mocarstwem i bardzo osłabła, więc promowanie przez nią kultu JP straciło na znaczeniu. Dziś miejsce Anglii zajęły Stany Zjednoczone. I dla ich interesów promowanie fałszywego kultu JP jest dobre. JP bowiem posłusznie robił co chcieli Anglicy. Dzisiaj jak to określa G. Braun rządzący PiS jest grupą rekonstrukcji historycznej sanacji. Tak jak sanacja wychwalała JP i wykonywała posłusznie rozkazy Anglii tak pisowska neosanacja wychwala JP i posłusznie wykonuje wszelkie rozkazy USA (z Żydami w pakiecie) sprzeczne z polską racją stanu czyli dokładnie tak jak to robił JP i sanacja. Podobieństwo jest uderzające. Miejmy nadzieję, że koniec będzie tym razem inny.
Dalsze promowanie przez ww. siły kultu JP w polskiej polityce za pomocą mediów oraz głównych partii politycznych (PiS, PO, PSL, SLD) ma na celu niedopuszczenie do odrodzenia się myśli narodowej i powstanie partii narodowej i silnego ruchu społecznego który będzie dążył do realizacji spuścizny Romana Dmowskiego dostosowanej do nowoczesnych realiów. Wtedy bowiem ww. siły osłabną a Polska urośnie w siłę i stanie się znaczącym krajem w Europie. Dziś zalążkiem takiej partii narodowej jest Konfederacja. Od nas zależy czy damy się dalej wodzić za nos socjalistycznej neosanacji PiS czy też przejrzymy na oczy i powołamy do życia partię/ruch który będzie wreszcie działał w interesie naszym, a nie obcych.

Rozdział dziewiąty dotyczy działalności politycznej JP i porównaniu jej ze wzorcem cywilizacji łacińskiej, do której zalicza się Polska. Najpierw mamy mały wykład na temat cywilizacji zaczerpnięty z prac Feliksa Konecznego gdzie dowiadujemy się czym jest cywilizacja i jakie są cywilizacje i na czym się opierają. Nie wchodząc w szczegóły cywilizacja łacińska opiera się na przede wszystkim na rządach prawa, wolności jednostki i poszanowaniu jej praw jednostki, rozgraniczeniu własności na państwową i prywatną, moralności i wierze chrześcijańskiej, dążeniu do dobrobytu oraz co bardzo ważne opiera się na prawdzie i dążeniu do jej poznania. Cechą tej cywilizacji jest też to, że rządzący wyznają te same wartości i działają zgodnie z ww. zasadami i dla dobra społeczeństwa.
JP od młodych lat ukształtowany został przez wpływ ideologii socjalistycznej i rewolucyjnej i szybko nasiąkł tą mentalnością. Jest to mentalność obca narodowi polskiemu, a bliska cywilizacji turańskiej, gdzie dążenie do osiągnięcia celów przemocą i bez liczenia się z prawem i interesami a nawet życiem innych ludzi jest cechą charakterystyczną. Na zesłaniu na Syberii gdzie spędził 5 lat i przebywał w gronie rewolucjonistów jego nienawiść do Rosji i odejście od cywilizacji łacińskiej jeszcze się nasiliło. Na str. 241-244 autor przedstawia fakty z biografii JP, które wpłynęły na to, że jego mentalność stała się turańska co objawiało się do odzyskania przez II RP niepodległości przede wszystkim w wykorzystywaniu kłamstwa i oszustwa w dążeniu do osiągania celów, a było główną metodą działania stosowaną przez rewolucyjnych socjalistów. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości JP nie zmienił swoich zasad działania i metody rewolucyjne, oparte na kłamstwie, kamuflowaniu i ukrywaniu swoich prawdziwych działań i dążenia do osiągnięcia swoich celów za pomocą przemocy stosował dalej z katastrofalnym skutkiem dla kraju. Uwidoczniło się to w szczególności po zamachu majowym w 1926 r. gdy JP i jego ludzie przejmując pełnię władzy przestali się zupełnie liczyć z kimkolwiek. Już samo przejęcie władzy przez JP było sprzeczne z zasadami cywilizacji łacińskiej, bowiem opierało się na złamaniu konstytucji (którą JP nazywał „konstytutą”, bo uniemożliwiała mu robienie wszystkiego co chciał) i obaleniu przemocą legalnego rządu. Dalsze rządy JP i sanacji były całkowitym zaprzeczeniem zasad cywilizacji łacińskiej. Wolności i prawa obywatelskie były notorycznie łamane, legalną opozycję parlamentarną oraz dziennikarzy zastraszano, bito (np. posłów endeckich), niewygodne osoby mordowano (jak gen. Zagórski czy gen. Rozwadowski) bezprawnie zamykano i znęcano się w obozach koncentracyjnych w Brześciu i Berezie Kartuskiej nad opozycją (m. in. Wojciechem Korfantym czy Wincentym Witosem). JP nie zapewniał dobrobytu narodowi (uprawiał politykę gospodarczą korzystną dla Anglii oraz Wall Street i USA), za to jego ludzie opływali w luksusy. Co ciekawe sam JP żył skromnie i nie czuł potrzeby wystawnego życia, ale swoim ludziom tego nie odmawiał. Zwłaszcza prezydent Mościcki lubił wystawne przyjęcia i jego utrzymanie kosztowało bardzo dużo. JP także walczył z kościołem katolickim, którego z powodów osobistych nienawidził, pozorując jedynie dobre stosunki z kościołem ze względu na społeczeństwo które było w zdecydowanej większości katolickie.
JP miał ogromną awersję do parlamentu, bowiem zawsze dążył do dyktatorskich rządów, a parlament mu w tym przeszkadzał. W latach 1919-1926 JP i piłsudczycy robili więc wszystko, aby w oczach społeczeństwa zdyskredytować parlament jako siedlisko awanturników. W każdej partii miał „swoich” ludzi, którzy na jego polecenie i wg jego instrukcji wszczynali dzikie awantury i burdy wywołując kryzysy parlamentarne. Od samego początku II RP JP dążył do zamachu stanu i przejęcia przez siebie pełni władzy. Takie próby podjął w grudniu 1922 r. i w 1923 r. jednak próby rewolucyjnego przewrotu nie powiodły się, gdyż siły samych piłsudczyków były zbyt małe. Dopiero wydatna pomoc Anglii i Żydów w 1926 r. zakończyła się sukcesem. Po zamachu majowym deprecjonowanie parlamentu się nasiliło. JP wręcz nie ukrywał swojej pogardy dla parlamentu. Wybory w 1928 r. w których sanacja nie uzyskała większości miejsc w parlamencie sprawiły że JP i jego ludzie nasilili dyktaturę przez przemoc i łamanie prawa, bowiem wiedzieli, że w normalny sposób władzy nie utrzymają, gdyż większość społeczeństwa widząc, że ich rządy są sprzeczne z zasadami cywilizacji łacińskiej do jakiej należy Polska była im przeciwna. Aby utrzymać się przy władzy JP opierał się na wojsku, w które po 1926 r. dokonał czystek wyrzucając z niego przeciwnych mu oficerów czym upolitycznił wojsko i sprowadził je do roli niemalże swojej prywatnej armii mającej zapewnić mu władzę. W sprawowaniu władzy JP i sanacja oprócz przemocy posługiwali się przekupstwem, omijaniem i łamaniem prawa, terroryzowaniem opozycji czy fałszowaniem wyborów. Ich sposób sprawowania rządów był zupełnie sprzeczny z zasadami i moralnością cywilizacji łacińskiej.

Ostatni, dziesiąty rozdział jest w zasadzie rozszerzeniem tematu z rozdziału dziewiątego. Ma on tytuł „Sanacyjna dyktatura jako narzędzie niszczenia państwa polskiego opartego na cywilizacji łacińskiej”. Autor opisuje m.in. walkę JP i sanacji z Kościołem katolickim. W okresie rządów JP walka ta odbywała się za pomocą utrudnień administracyjnych, przez laicyzację szkolnictwa i wprowadzenie bardzo liberalnego prawodawstwa w kodeksie karnym (zniesiono karanie za homoseksualizm a nawet zalegalizowano prostytucję nastolatek, co było wtedy największym liberalizmem w Europie – to mniej więcej tak jakby dzisiaj w Polsce zniesiono karanie za pedofilię). Po śmierci JP niewiele się tu zmieniło. Dowodem na to, że rządy sanacji były naprawdę antychrześcijańskie jest wojna domowa w Hiszpanii. Autor przedstawia dokładnie to zagadnienie. Już po śmierci JP sanacyjny reżim oficjalnie zapewniał świat i społeczeństwo polskie że stoi po stronie gen. Franco broniącego łacińskiego porządku. Naprawdę zaś sanacja wspierała czerwonych republikanów, którzy walczyli z kościołem i nic nie robili aby powstrzymać mordy księży i palenie kościołów przez agresywnych czerwonych anarchistów. Wsparcie to nie było jedynie symboliczne, ale przejawiało się w przesyłaniu dużej, jak na polskie możliwości, ilości broni i sprzętu wojskowego które transportowano do Hiszpanii przez port w Gdańsku na fałszywych dokumentach że rzekomo ładunek ma trafić do Urugwaju. Na str. 266 autor, przedstawia zestawienie sprzętu i broni przekazanych do Hiszpanii walczącym stronom: republikanom (Polska i ZSRR) oraz gen. Franco (Włochy i Niemcy). Karabinów i karabinków ręcznych oraz karabinów maszynowych i dział Polska przekazała dużo więcej niż mające znacznie większy od nas potencjał gospodarczy Niemcy! Było to działanie w zasadzie samobójcze wobec zbliżającej się wojny i czyniło nas niemal bezbronnymi.
Następnie autor pisze o próbie zainstalowania w Polsce systemu totalitarnego na bazie ideologii nacjonalistycznej na wzór tego jak to się stało w nazistowskich Niemczech. Próbę tę podjęła sanacja już po śmierci JP, gdyż ten sprzeciwiał się obozowi koncentracyjnemu w Berezie Kartuskiej i dopiero po prowokacji z ukraińskim zamachem na ministra Pierackiego zgodził się na jego uruchomienie na rok w 1934 r. Rok później JP zmarł, a obóz działał dalej. Jest to już omówione w pierwszej części. JP był też przeciwnikiem ideologii nacjonalistycznej, a był zwolennikiem federacji narodów co było w tamtych czasach nierealną utopią, bo każdy naród dążył wtedy do posiadania własnego państwa.
Na polecenie marszałka Śmigłego, który został dyktatorem w miejsce zmarłego JP utworzono partię Obóz Zjednoczenia Narodowego, który miał przyciągnąć wyborców prawicowych i stanowił jakby podróbkę endecji. Nic z tego jednak nie wyszło, społeczeństwo nie dało się nabrać. Zamiar wprowadzenia totalitarnego nacjonalizmu upadł, gdyż koncepcja była, ale nie było jej wykonawców tak jak w Niemczech. Naród polski zawsze był przeciwny totalitaryzmom i cenił sobie jak i inni Słowianie wolność. Widać po tym, że piłsudczycy byli oderwani od społeczeństwa i zupełnie nie rozumieli ducha i mentalności polskiego narodu, którym uzurpatorsko rządzili.
Na koniec mamy jeszcze trochę o zniszczeniu bezpieczeństwa państwa polskiego. Jak ustalili historycy archiwum polskiego wywiadu wojskowego „dwójki” przed wojną nie zostało z kraju wywiezione ani zniszczone, a jedynie ukryte i to słabo tak, że dostało się w ręce NKWD i Niemiec. Był to sabotaż i zdrada na rzecz naszych wrogów Niemiec i ZSRR. Z ustaleń wynika, że zdrajcami byli Jan Żychoń (Referat „Zachód”) i Jerzy Niezbrzycki (Referat „Wschód”). Przez ich zdradę ujawnieni zostali polscy agenci w Niemczech i ZSRR co oznaczało dla nich śmierć. Tak więc wśród obozu sanacji byli zdrajcy działający na szkodę państwa polskiego nawet w czasie już toczącej się II wojny światowej.
Na zakończenie autor opisuje jeszcze przypadek prześladowania i zabójstwa przez sanacyjną władzę śląskiego działacza niepodległościowego Wojciecha Korfantego, który zmarł 17.08.1939 r. w wyniku otrucia arszenikiem. Przez ostatnie 4 miesiące życia siedział w niesławnym więzieniu mokotowskim, w którym później w czasach stalinowskich komuniści więzili i mordowali polskich patriotów.  Tak więc sanacyjna władza zaczęła rządy od zamachu w 1926 r. w którym zginęło kilkaset osób i zakończyła je morderstwem wielkiego polskiego patrioty 2 tygodnie przed wybuchem II wojny światowej.

W zakończeniu autor pisze, że JP niezaprzeczalnie przyczynił się do rozpropagowania w polskim społeczeństwie idei niepodległości Polski. Wszystkie koncepcje polityczne realizowane w tym celu okazały się zupełnie błędne i poniosły fiasko i dzięki temu Polska wróciła na mapę świata. Rządy JP po maju 1926 r. były dla Polski katastrofą i zakończyły się jedną z największych klęsk w naszej burzliwej historii. Ostatnie 4 lata rządów sanacji nie miały realnie szans na zmianę sytuacji Polski, ale dalej działały wbrew naszej racji stanu np. biorąc udział w rozbiorze Czechosłowacji co przyczyniło się do rozpadu porządku wersalskiego, II wojny światowej i ogromnego zniszczenia fizycznego i materialnego kraju i narodu.

Książka, podobnie jak i poprzednia część bardzo cenna i warta przeczytania. Przedstawia nieznane i niewygodne fakty z historii II RP i życia Józefa Piłsudskiego. Przyczynia się ona do propagowania w Polsce prawdy o JP i rządach sanacji. Każdy kto chce znać prawdę powinien ją przeczytać. Książka oparta jest na źródłach historycznych i miała być w pierwotnym zamyśle rozprawą doktorską, co nadaje jej dużej wiarygodności.

Powrót do Jedwabnego

Po wielu kłopotach i kłodach rzucanych pod nogi w końcu 25.11. w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na ul. Foksal w Warszawie odbyła się premiera nowej książki Wojciecha Sumlińskiego, dr Ewy Kurek i byłego agenta ABW Tomasza Budzyńskiego pt. „Powrót do Jedwabnego”. Książka ta przedstawia prawdę o wydarzeniach w Jedwabnem tak niewygodną dla syjonistów i jak widać dla polskiego a raczej polskojęzycznego rządu, który nadal blokuje prace ekshumacyjne w Jedwabnem, które obnażyłyby kłamstwa Grossa i innych antypolskich szumowin.
Nie będą nam syjoniści dyktować w naszym kraju co możemy czytać, a czego nie! Dość tego! Książkę tę każdy patriota powinien przeczytać i powinien ją propagować na przekór reżimowym mediom głównego ścieku tak tych z lewa jak i prawa.
Taką książkę powinno się tłumaczyć na angielski i przejść do kontrofensywy wobec syjonistycznych kłamstw.

Powrót do Jedwabnego

Katolicy się budzą – książka o Polsce przed Mieszkiem I

Katolicki historyk, Wojciech Kempa, redaktor naczelny magazynu Magna Polonia wydał książkę o historii Polski pt. „Co przed Mieszkiem I?”.

Jej krótka charakterystyka brzmi tak: „Opracowanie historyczne traktujące o dziejach ziem polskich od czasów najdawniejszych po wczesne średniowiecze. Autor zestawia ze sobą różne kategorie źródeł, które – jak można się przekonać – tworzą spójny obraz. Możemy więc zaobserwować, że ustalenia archeologów w pełni współgrają z tym, co przekazują starożytni historycy i kartografowie, a także pradawne pieśni, których akcja nierzadko rozgrywa się na terenach, które dziś należą do Polski.”

Dlaczego akurat taki pomysł na książkę?
Historia starożytna obecnych ziem polskich to fascynująca dziedzina, a do tego wciąż jeszcze niedostatecznie przebadana. Choć mało kto zdaje sobie dziś z tego sprawę, zachowało się niemało źródeł pozwalających odtworzyć wydarzenia, jakie rozgrywały się tu w pierwszych wiekach naszej ery.”

Jeżeli już nawet katolicki historyk uznaje, że starożytni  kronikarze nie pisali bajek (jak to nam usiłuje wmawiać oficjalna nauka i jej tzw. eksperci) i że ich zapisy  potwierdzają badania archeologiczne, to znaczy, że czas upadku kłamstwa o tym, że Polska powstała po chrzcie w 966 r. jest bliski. Dawne czasy jak widać nurtują nie tylko tzw. turbosłowian, ale także i katolików.

 

 

Dziś 75 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Znalezione obrazy dla zapytania polska walcząca znak

1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17-ej, zwanej godziną „W” wybuchło Powstanie Warszawskie. Było ono największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni (do czasu nadejścia pomocy aliantów, która jak wiadomo nie nadeszła) trwało aż 63 dni. Zakończyło się klęską i niemal zrównaniem Warszawy z ziemią. Zginęło ok. 200000 osób. Warszawa jaka istniała do tej chwili przestała istnieć. Dzisiejsza Warszawa to już zupełnie inne miasto, ale to już inna kwestia. Na świecie mało kto wie o tym powstaniu. Wiele osób myli je z Powstaniem w getcie warszawskim, które miało miejsce w kwietniu 1943 r. i miało nieporównywalnie mniejszą skalę.

Bez względu na to jak oceniamy samo Powstanie z punktu widzenia sensu zbrojnego należy oddać hołd powstańcom. Walczyli o wyzwolenie z niemieckiej okupacji i liczyli na to, że Polska stanie się niepodległa.

Ja mam mieszane uczucia jeśli chodzi o Powstanie. Z jednej strony oceniam je bardzo krytycznie od strony militarnej i politycznej. Z tego punktu widzenia było ono bowiem absurdem. Już rok wcześniej na konferencji mocarstw w Teheranie (1943 r.) ustalono podział stref wpływów. Europa Wschodnia i Środkowa, w tym Polska przypadła sowietom. Było więc oczywiste, że USA, Wielka Brytania czy jakiekolwiek inne państwo alianckie nie wesprze realnie Powstania tak, aby mogło ono się udać. Brytyjczycy zrzucili trochę broni i amunicji, z czego część na tyle nieudolnie, że ta trafiła w ręce Niemców. Dlatego od samego początku było jasne, że Powstanie nie ma żadnych szans powodzenia. Dowództwo AK musiało o tym wiedzieć. Mimo to wydali rozkaz rozpoczęcia powstania. Bezsensownie przelali krew 200000 Polek i Polaków, w znacznej liczbie młodych osób mających naście i dwadzieścia kilka lat (m.in. 23-letni poeta Krzysztof Kamil Baczyński, który zginął czwartego dnia Powstania).

Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć powstańców. 5 lat okupacji, terroru niemieckiego, łapanek, ulicznych egzekucji, wywózek na przymusowe roboty i do obozów koncentracyjnych. Tylko nieliczne jednostki zdołałyby w takich strasznych warunkach zachować zimną krew i chłodno skalkulować sens powstania. Żądza odwetu na Niemcach za wszystkie doznane krzywdy była z pewnością wielka. Do tego zwykli powstańcy nie mieli tych informacji co ich dowództwo. Nie wiedzieli, więc że zostali zdradzeni i ich kraj został oddany przez „sojuszników” w łapy Stalina. Nie wiedzieli, że nie mają żadnych szans i są jedynie mięsem armatnim, a Stalin rozkaże Armii Czerwonej zatrzymać się na prawym brzegu Warszawy i poczekać aż Niemcy wykończą powstańców. Będąc na ich miejscu prawdopodobnie także rwałbym się do walki i postąpił tak jak oni. Mam jednak to szczęście, że żyję w innych czasach i wiem to czego oni wtedy nie wiedzieli.

Zakładając hipotetycznie, że dowództwo dowiedziawszy się, że Powstanie nie otrzyma żadnego realnego wsparcia i skazane jest na klęskę, odwołałoby je jak mogłyby się potoczyć dalsze losy Polski? To oczywiście jak wróżenie z fusów, ale można pokusić się o nakreślenie scenariusza dalszych wydarzeń. Prawdopodobnie Polska stałaby się jedną z republik ZSRR. Niedoszli powstańcy, którzy ocaliliby w 1944 r. swoje życie mogliby z dużym prawdopodobieństwem je stracić z rąk sowietów. Ci bowiem uznaliby ich z pewnością za element kontrrewolucyjny i jeśli nie strzeliliby im od razu w tył głowy, to pewnie wywieźli by ich na Sybir albo zamknęli w więzieniach na lata. Los Polski byłby równie zły jak był w rzeczywistości albo i gorszy. A tak Stalin powiedział pewnego dnia, że „komunizm pasuje do Polaków jak do krowy siodło” i uznał, że lepiej będzie aby Polska nie wchodziła w skład ZSRR. Moim zdaniem Powstanie Warszawskie oraz walka z sowietami i polskimi komunistami Żołnierzy Niezłomnych w pierwszej dekadzie po wojnie przyczyniły się do tego, że PRL wśród tzw. krajów demoludów miał największą wolność i ekonomicznie też nam się najlepiej powodziło. Moi dziadkowie w latach 70-ych jeździli na handel m.in. do Bułgarii i opowiadali, że to co tam widzieli było straszne i że to co wtedy mieliśmy w Polsce w porównaniu do Bułgarii było luksusem.

Dziś jest szczególny dzień i bez względu na to czy należymy do zwolenników czy przeciwników Powstania nie powinniśmy dyskutować na ten temat. Niech ten dzień łączy a nie dzieli. Od dyskusji są pozostałe 364 dni roku.

CZEŚĆ i CHWAŁA BOHATEROM! 

 

Petycja w sprawie polskich flag w Auschwitz

W trakcie tegorocznego upamiętniania, dnia 14.06. 2019 r., Polek i Polaków zamordowanych przez Niemców w obozie koncentracyjnym Auschwitz po raz kolejny doszło do skandalicznego zdarzenia podobnie jak w latach poprzednich. Nie pozwolono wnieść na teren obozu polskich flag na drzewcach, czyli tak jak powinno się je nosić. Tłumaczono to wewnętrznymi zasadami panującymi na terenie Muzeum Auschwitz Birkenau zatwierdzonymi przez dyrektora muzeum. W czasie tzw. marszu żywych jaki miał miejsce w styczniu, w rocznicę wyzwolenia obozu, Żydzi bez problemów wnieśli na teren byłego obozu izraelskie flagi na drzewcach. To jak to jest z tymi wewnętrznymi regulacjami muzeum? Flag na drzewcach nie można wnosić, ale izraelskich to nie dotyczy? Czy Polacy i polski naród są traktowani we własnym kraju jak ludzie II kategorii, albo mówiąc bardziej dosadnie podludzie? Jak długo będziemy na coś takiego pozwalać?

W związku z powyższym powstała petycja do rządu, aby przywrócić polskie flagi na terenie Muzeum Auschwitz Birkenau. Zachęcam do podpisywania.

https://www.citizengo.org/pl/168441-zadamy-flag-bialo-czerwonych-na-terenie-obozu-auschwitz-birkenau-w-oswiecimiu?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_content=typage&tcid=57219757&fbclid=IwAR1HLrgDuWdSItizGr_AjtQU7gYeQtzVHEGhBLBwiPnCRUYE7hvB4eJLXII

Na Białorusi trwa ekshumacja szczątków Żydów

Na Białorusi trwa ekshumacja szczątków Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Jedwabnem i tu ekshumacja została wstrzymana rzekomo z powodu tego, że prawo żydowskie na ekshumację nie pozwala, bo zakłóca to spokój zmarłych. Na Białorusi obowiązuje jakieś inne żydowskie prawo? Co na to rząd PiS?