Powrót do Jedwabnego

Po wielu kłopotach i kłodach rzucanych pod nogi w końcu 25.11. w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na ul. Foksal w Warszawie odbyła się premiera nowej książki Wojciecha Sumlińskiego, dr Ewy Kurek i byłego agenta ABW Tomasza Budzyńskiego pt. „Powrót do Jedwabnego”. Książka ta przedstawia prawdę o wydarzeniach w Jedwabnem tak niewygodną dla syjonistów i jak widać dla polskiego a raczej polskojęzycznego rządu, który nadal blokuje prace ekshumacyjne w Jedwabnem, które obnażyłyby kłamstwa Grossa i innych antypolskich szymowin.
Nie będą nam syjoniści dyktować w naszym kraju co możemy czytać, a czego nie! Dość tego! Książkę tą każdy patriota powinien przeczytać i powinien ją propagować na przekór reżimowym mediom głównego ścieku tak tych z lewa jak i prawa.
Taką książkę powinno się tłumaczyć na angielski i przejść do kontofensywy wobec syjonistycznych kłamstw.

Powrót do Jedwabnego

Katolicy się budzą – książka o Polsce przed Mieszkiem I

Katolicki historyk, Wojciech Kempa, redaktor naczelny magazynu Magna Polonia wydał książkę o historii Polski pt. „Co przed Mieszkiem I?”.

Jej krótka charakterystyka brzmi tak: „Opracowanie historyczne traktujące o dziejach ziem polskich od czasów najdawniejszych po wczesne średniowiecze. Autor zestawia ze sobą różne kategorie źródeł, które – jak można się przekonać – tworzą spójny obraz. Możemy więc zaobserwować, że ustalenia archeologów w pełni współgrają z tym, co przekazują starożytni historycy i kartografowie, a także pradawne pieśni, których akcja nierzadko rozgrywa się na terenach, które dziś należą do Polski.”

Dlaczego akurat taki pomysł na książkę?
Historia starożytna obecnych ziem polskich to fascynująca dziedzina, a do tego wciąż jeszcze niedostatecznie przebadana. Choć mało kto zdaje sobie dziś z tego sprawę, zachowało się niemało źródeł pozwalających odtworzyć wydarzenia, jakie rozgrywały się tu w pierwszych wiekach naszej ery.”

Jeżeli już nawet katolicki historyk uznaje, że starożytni  kronikarze nie pisali bajek (jak to nam usiłuje wmawiać oficjalna nauka i jej tzw. eksperci) i że ich zapisy  potwierdzają badania archeologiczne, to znaczy, że czas upadku kłamstwa o tym, że Polska powstała po chrzcie w 966 r. jest bliski. Dawne czasy jak widać nurtują nie tylko tzw. turbosłowian, ale także i katolików.

 

 

Dziś 75 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Znalezione obrazy dla zapytania polska walcząca znak

1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17-ej, zwanej godziną „W” wybuchło Powstanie Warszawskie. Było ono największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni (do czasu nadejścia pomocy aliantów, która jak wiadomo nie nadeszła) trwało aż 63 dni. Zakończyło się klęską i niemal zrównaniem Warszawy z ziemią. Zginęło ok. 200000 osób. Warszawa jaka istniała do tej chwili przestała istnieć. Dzisiejsza Warszawa to już zupełnie inne miasto, ale to już inna kwestia. Na świecie mało kto wie o tym powstaniu. Wiele osób myli je z Powstaniem w getcie warszawskim, które miało miejsce w kwietniu 1943 r. i miało nieporównywalnie mniejszą skalę.

Bez względu na to jak oceniamy samo Powstanie z punktu widzenia sensu zbrojnego należy oddać hołd powstańcom. Walczyli o wyzwolenie z niemieckiej okupacji i liczyli na to, że Polska stanie się niepodległa.

Ja mam mieszane uczucia jeśli chodzi o Powstanie. Z jednej strony oceniam je bardzo krytycznie od strony militarnej i politycznej. Z tego punktu widzenia było ono bowiem absurdem. Już rok wcześniej na konferencji mocarstw w Teheranie (1943 r.) ustalono podział stref wpływów. Europa Wschodnia i Środkowa, w tym Polska przypadła sowietom. Było więc oczywiste, że USA, Wielka Brytania czy jakiekolwiek inne państwo alianckie nie wesprze realnie Powstania tak, aby mogło ono się udać. Brytyjczycy zrzucili trochę broni i amunicji, z czego część na tyle nieudolnie, że ta trafiła w ręce Niemców. Dlatego od samego początku było jasne, że Powstanie nie ma żadnych szans powodzenia. Dowództwo AK musiało o tym wiedzieć. Mimo to wydali rozkaz rozpoczęcia powstania. Bezsensownie przelali krew 200000 Polek i Polaków, w znacznej liczbie młodych osób mających naście i dwadzieścia kilka lat (m.in. 23-letni poeta Krzysztof Kamil Baczyński, który zginął czwartego dnia Powstania).

Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć powstańców. 5 lat okupacji, terroru niemieckiego, łapanek, ulicznych egzekucji, wywózek na przymusowe roboty i do obozów koncentracyjnych. Tylko nieliczne jednostki zdołałyby w takich strasznych warunkach zachować zimną krew i chłodno skalkulować sens powstania. Żądza odwetu na Niemcach za wszystkie doznane krzywdy była z pewnością wielka. Do tego zwykli powstańcy nie mieli tych informacji co ich dowództwo. Nie wiedzieli, więc że zostali zdradzeni i ich kraj został oddany przez „sojuszników” w łapy Stalina. Nie wiedzieli, że nie mają żadnych szans i są jedynie mięsem armatnim, a Stalin rozkaże Armii Czerwonej zatrzymać się na prawym brzegu Warszawy i poczekać aż Niemcy wykończą powstańców. Będąc na ich miejscu prawdopodobnie także rwałbym się do walki i postąpił tak jak oni. Mam jednak to szczęście, że żyję w innych czasach i wiem to czego oni wtedy nie wiedzieli.

Zakładając hipotetycznie, że dowództwo dowiedziawszy się, że Powstanie nie otrzyma żadnego realnego wsparcia i skazane jest na klęskę, odwołałoby je jak mogłyby się potoczyć dalsze losy Polski? To oczywiście jak wróżenie z fusów, ale można pokusić się o nakreślenie scenariusza dalszych wydarzeń. Prawdopodobnie Polska stałaby się jedną z republik ZSRR. Niedoszli powstańcy, którzy ocaliliby w 1944 r. swoje życie mogliby z dużym prawdopodobieństwem je stracić z rąk sowietów. Ci bowiem uznaliby ich z pewnością za element kontrrewolucyjny i jeśli nie strzeliliby im od razu w tył głowy, to pewnie wywieźli by ich na Sybir albo zamknęli w więzieniach na lata. Los Polski byłby równie zły jak był w rzeczywistości albo i gorszy. A tak Stalin powiedział pewnego dnia, że „komunizm pasuje do Polaków jak do krowy siodło” i uznał, że lepiej będzie aby Polska nie wchodziła w skład ZSRR. Moim zdaniem Powstanie Warszawskie oraz walka z sowietami i polskimi komunistami Żołnierzy Niezłomnych w pierwszej dekadzie po wojnie przyczyniły się do tego, że PRL wśród tzw. krajów demoludów miał największą wolność i ekonomicznie też nam się najlepiej powodziło. Moi dziadkowie w latach 70-ych jeździli na handel m.in. do Bułgarii i opowiadali, że to co tam widzieli było straszne i że to co wtedy mieliśmy w Polsce w porównaniu do Bułgarii było luksusem.

Dziś jest szczególny dzień i bez względu na to czy należymy do zwolenników czy przeciwników Powstania nie powinniśmy dyskutować na ten temat. Niech ten dzień łączy a nie dzieli. Od dyskusji są pozostałe 364 dni roku.

CZEŚĆ i CHWAŁA BOHATEROM! 

 

Petycja w sprawie polskich flag w Auschwitz

W trakcie tegorocznego upamiętniania, dnia 14.06. 2019 r., Polek i Polaków zamordowanych przez Niemców w obozie koncentracyjnym Auschwitz po raz kolejny doszło do skandalicznego zdarzenia podobnie jak w latach poprzednich. Nie pozwolono wnieść na teren obozu polskich flag na drzewcach, czyli tak jak powinno się je nosić. Tłumaczono to wewnętrznymi zasadami panującymi na terenie Muzeum Auschwitz Birkenau zatwierdzonymi przez dyrektora muzeum. W czasie tzw. marszu żywych jaki miał miejsce w styczniu, w rocznicę wyzwolenia obozu, Żydzi bez problemów wnieśli na teren byłego obozu izraelskie flagi na drzewcach. To jak to jest z tymi wewnętrznymi regulacjami muzeum? Flag na drzewcach nie można wnosić, ale izraelskich to nie dotyczy? Czy Polacy i polski naród są traktowani we własnym kraju jak ludzie II kategorii, albo mówiąc bardziej dosadnie podludzie? Jak długo będziemy na coś takiego pozwalać?

W związku z powyższym powstała petycja do rządu, aby przywrócić polskie flagi na terenie Muzeum Auschwitz Birkenau. Zachęcam do podpisywania.

https://www.citizengo.org/pl/168441-zadamy-flag-bialo-czerwonych-na-terenie-obozu-auschwitz-birkenau-w-oswiecimiu?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_content=typage&tcid=57219757&fbclid=IwAR1HLrgDuWdSItizGr_AjtQU7gYeQtzVHEGhBLBwiPnCRUYE7hvB4eJLXII

Na Białorusi trwa ekshumacja szczątków Żydów

Na Białorusi trwa ekshumacja szczątków Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Jedwabnem i tu ekshumacja została wstrzymana rzekomo z powodu tego, że prawo żydowskie na ekshumację nie pozwala, bo zakłóca to spokój zmarłych. Na Białorusi obowiązuje jakieś inne żydowskie prawo? Co na to rząd PiS?

Dziś 228 rocznica konstytucji 3 maja

Dzisiaj w mediach transmitowano obchody kolejnej rocznicy konstytucji z 3 maja 1791 r. Oczywiście wypowiadali się także historycy, który mówili jaka to była wspaniała, postępowa konstytucja na owe czasy i o tym jak targowica ją obaliła, a wkrótce potem Polska zniknęła na 123 lata z mapy Europy.
Prawda o tej konstytucji wygląda jednak zupełnie inaczej. Ta konstytucja to był zamach stanu zorganizowany przez masonów w celu zajęcia Rosji i Niemiec rewolucją w Polsce i odciągnięcia ich sił od Francji, w której 2 lata wcześniej miała miejsce masońska rewolucja. Gdyby nie owa nieszczęsna konstytucja rewolucja we Francji zostałaby szybko zdławiona i przywróconoby tam rządy monarchistyczne, a losy Polski i Europy potoczyłyby się inaczej.
Szczegółowo o konstytucji 3 maja 1791 r. pisałem rok temu tutaj

Warto też posłuchać co o konstytucji 3 maja mówi Stanisław Michalkiewicz

Nie ma więc czego świętować, no chyba że upadek Polski.

Katyń to zbrodnia chazarska, a nie rosyjska

13 kwietnia obchodziliśmy rocznicę zbrodni katyńskiej, w której według danych jakie przedstawił jeden z oficerów KGB Nikicie Chruszczowowi zamordowano w ciągu 1,5 miesiąca 1940 r. (IV-V) 21857 osób. Byli to oficerowie różnych stopni oraz inna inteligencja: lekarze, urzędnicy, policjanci, prawnicy, inżynierowie, nauczyciele i inni.

Oficjalna wersja historii mówi, że zbrodni tej dokonali sowieci. Decyzję o dokonaniu mordu podpisał Stalin, a rekomendował ją szef NKWD Ławrentij Beria. To oczywiście prawda. Jednak ową prawdę wykorzystuje się w niecny sposób od 1989 r. wmawiając nam, że to rosyjska zbrodnia. Michaił Gorbaczow przyznał oficjalnie, że za zbrodnię katyńską odpowiada ZSRR jako państwo i ujawnił znaczną część dokumentów. I tu zgoda. Jednak państwo nie jest tożsame z narodem. Sowiecki nie jest synonimem rosyjskiego. Propaganda mediów i historyków cały czas wtłacza nam do głów, że Rosja jest winna tej zbrodni i że nie chce przyznać, że dokonała ludobójstwa. Tym samym napuszcza polski naród na rosyjski naród, jakoby naród rosyjski to zbrodniarze, którzy się swojej zbrodni wypierają podobnie jak Ukraińcy ludobójstwa wołyńskiego.
Prawda jest jednak inna. Przede wszystkim należy zacząć od tego, że Lenin, a później Stalin i jego następcy nie doszli do władzy w demokratycznych wyborach, a więc nie sprawowali władzy w imieniu narodu rosyjskiego. Bolszewizm został narodowi rosyjskiemu i innym narodom zamieszkującym carską Rosję narzucony gwałtem, przemocą. Ta bandycka władza zamordowała ok. 20 milionów własnych obywateli i wymordowała też znaczną część swojej inteligencji z rodziną carską Romanowów na czele. Choćby sam ten fakt sprawia, że nie można winić rosyjskiego narodu za zbrodnię katyńską i inne zbrodnie. Można co najwyżej winić niektórych Rosjan, którzy uczestniczyli w sowieckim aparacie represji będąc zdrajcami rosyjskiego narodu tak samo jak byli polscy UBecy znęcający się i mordujący swoich rodaków – polscy zdrajcy.

Wracając jednak do sprawy zbrodni katyńskiej czy mówiąc wprost ludobójstwa katyńskiego – wykonawcami zbrodni byli syjonistyczni Chazarzy (fałszywi Żydzi), a nie Rosjanie. To ich wybrał Stalin do dokonania tej strasznej zbrodni.
Komendantami obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie byli: Raichman, Mierkułow i Urbanowicz.
Zbrodnią kierowali: Lew Rybak, Chaim Finberg, Abraham Bonsewicz.
Mordowali bezpośrednio strzelając w potylicę lub w kark: Zaharewicz, Kobulow, Begman, Elman, Estrin, Borysowicz, Krongauz, Reichman, Abakumow, Milstein, Sierow, Rybak, Finberg, Sorokin, Suslow, Tichonow.
Jak więc widać po nazwiskach nie byli to Rosjanie, a rosyjskojęzyczni Chazarowie.

Jakby ktoś nadal miał wątpliwości to poniższy fragment artykułu je rozwiewa:

Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar (dziś wiemy, że było ich 21857 – przyp. WS). Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.
image

Z ww. gazety dowiadujemy się także innych niewygodnych dla Chazarów wieści.

Stalin mianował Żydów komendantami gułagów

Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.
Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.

Więcej szokujących wieści

Katyńska masakra w Trzebusce

Została odkryta nowa, nieznana masakra Polaków przez Sowietów. Organizacja „Wiejska Solidarność” doniosła, że sowiecka tajna policja zamordowała 600 Polaków między 24 sierpnia, a listopadem 1944 roku w lesie w Trzebusce, w pobliżu miasta Rzeszów. Zamordowani byli znów członkami inteligencji polskiej, włącznie z oficerami AK, przywódcami organizacji i księżmi. Wszystkie ofiary miały podcięte gardła od ucha do ucha. Ich groby odkryto w 1980 r., ale rząd komunistyczny PRL zdławił wiadomość o tym „Drugim Katyniu”. W 1945 r. polski oficer napisał raport o powyższej masakrze, ale został aresztowany przez bezpiekę i ślad po nim zaginął.
Polski tygodnik wychodzący w Londynie donosił, że masową masakrę zarządził dowódca I Armii marszałek Iwan Koniew. Tygodnik londyński miał naocznego świadka, który zeznał, że więźniowie byli trzymani w sowieckich obozach koncentracyjnych w brutalnych i nieludzkich warunkach zanim zostali zamordowani.
Ta sprawa jest szczególnie bolesna, ponieważ mordu dokonali ci, którzy głosili (w tym czasie), że są „wyzwolicielami Polski”.

Źródło tłumaczenia: https://gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/957-katyn-1940-izraelska-gazeta-maariv-z-21-lipca-1971-r-wyjawia-koncowy-sekret-katynskiej-masakry

W 1989 r. mogliśmy odzyskać Kresy

Dzisiaj znalazłem taki oto post na Facebooku. Daje dużo do myślenia, więc go przytaczam w całości poniżej.

Oto największa tajemnica III RP – Wilno, Lwów, Stanisławów, Krzemieniec, Grodno i Tarnopol mogły od przeszło 20 lat być znów w granicach Polski. W 1989 roku było to możliwe! Należące do Polski przed II wojną światową wschodnie tereny, te same, które zabrał nam Józef Stalin w ramach porozumień jałtańskich, chciał nam oddać Michaił Gorbaczow tuż przed upadkiem Związku Radzieckiego. Nie mamy ich tylko dlatego, że Solidarność ich nie przyjęła.

Rok 1989 r. był u nas gorący. Także w polityce. Dużo się wtedy działo. Wtedy właśnie Michaił Gorbaczow, ówczesny Przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, zaproponował ówczesnemu prezydentowi Polski Wojciechowi Jaruzelskiemu zwrot naszych Kresów. Przedstawił dwie możliwości. Jedna była taka: ZSRR oddaje nam Wilno, Lwów i Krzemieniec z przyległymi ziemiami. W ramach drugiej wersji miały do nas wrócić: okręg grodzieński z Puszczą Białowieską (całą) i okręg lwowski z zagłębiem naftowym. Generał Jaruzelski przyjął tę propozycję w imieniu Polski, ale, niestety, została ona zablokowana przez polityków solidarnościowych. Nie wiadomo, czy to tylko plotka czy też prawda, ale w różnych internetowych komentarzach powtarza się wiadomość, że wtedy właśnie Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki nie zgodzili się na to i pojechali do Moskwy, by odmówić Gorbaczowowi.

Tak właśnie ta sprawa została opisana w prasie polonijnej. Do dzisiaj kwestia powrotu Kresów wschodnich jest wciąż zmiatana pod dywan przez nasze władze. A przecież politycy ze wschodu już kilka razy ponawiali swoje propozycje oddania nam naszych wschodnich ziem.
Dowody? A proszę bardzo

– Skoro koalicja kilkunastu państw się rozpada, to włączone do niej siłą tereny mogą powrócić do stanu poprzedniego. Jest to zgodne z prawem – powiedział na początku lat 90. w radiu Anatolij Sobczak, nieżyjący już mer Petersburga.

– Niepodległa Litwa będzie musiała obejść się bez Wilna – ogłosił w telewizji Vytautas Landsbergis (były prezydent Litwy), w czasie kiedy był przewodniczącym Sajudisu (Litewskiego Ruchu na Rzecz Przebudowy).

– Na początku pieriestrojki odzyskanie Kresów Wschodnich było w zasięgu ręki. W momencie rozpadu Związku Radzieckiego Polska miała szansę odzyskać Lwów, Grodno, Stanisławów i Tarnopol. Przed ogłoszeniem niepodległości Ukraińcy byli gotowi iść na bardzo dalekie ustępstwa. Gdyby Moskwa obiecała im samodzielność w zamian za oddanie Lwowa, z pewnością by się zgodzili. Gdyby teraz kwestia granicy była otwarta, żaden ukraiński polityk nie zgodziłby się na promowanie banderyzmu. Gorbaczow chciał Polsce oddać Lwów, Wilno, Stanisławów, Grodno, Tarnopol, ale już wówczas polscy politycy na sposób lokajski podlizywali się Litwinom i Ukraińcom – twierdziła nieżyjąca już dr hab. Dora Kacnleson, polska Żydówka, która większość życia spędziła w ZSRR.

– Gdy w latach 1989-1990 odgórnie i z premedytacją Związek Radziecki był demontowany przez ekipę Gorbaczowa i KGB wiele rzeczy było możliwych i wiele się wydarzyło. Nie tylko szereg narodów odzyskało niepodległość, ale też powstały liczne drobne republiki autonomiczne, jak żydowska w składzie Federacji Rosyjskiej (chodzi o Birobidżan) czy Gaugazja w składzie Mołdawii. (…) Moim zdaniem, Gorbaczow popierał wówczas wszystko, co było antyimperialne i w jakiejś części antyrosyjskie. W tamtych latach w Radzie Najwyższej rozmawiałem też z wieloma wpływowymi rosyjskimi politykami i wiem, że ich reakcja na pomysł zwrotu Kresów nie była wroga. Wielu było jednak zaskoczonych, że na tych ziemiach żyją jeszcze Polacy. Podczas swojego wystąpienia na Kremlu mówiłem, że Związek Radziecki powinien uznać za nieważny pakt Ribbentrop-Mołotow oraz wypłacić państwu polskiemu 500 miliardów dolarów za Katyń, zagarnięte ziemie i inne zbrodnie. Postulowałem także inne rozwiązanie. Stworzenie z terenów zabranych Polsce w 1939 r. Republiki Wschodniej Polski, do której ściągnięto by Polaków z całej Federacji (przede wszystkim z Kazachstanu). Myślę, że gdyby wówczas władze Polski wystąpiły z takim żądaniem, to była szansa na odzyskanie chociaż części utraconych ziem. Było to jednak możliwe do momentu powstania niepodległej Białorusi, Litwy i Ukrainy. (…) Okręg autonomiczny, zwany Krajem Polskim, istniał w granicach Litwy ponad rok. Na jego terytorium powiewały flagi Polski i Litwy. Ta autonomia została zniesiona przez Litwinów przy czynnym udziale rządu polskiego i polskiej dyplomacji – mówił w wywiadzie udzielonym Krzysztofowi Różyckiemu doktor Jan Ciechanowicz (naukowiec, Polak, obywatel Litwy, w latach 1988-1990 członek Rady Najwyższej ZSRR, współzałożyciel Związku Polaków na Litwie).

20 rocznica wstąpienia Polski do NATO

Dzisiaj jest 20 rocznica wstąpienia Polski do NATO, zwanego też Paktem Północnoatlantyckim. Organizacja ta rzekomo miała mieć charakter obronny i bronić nas przed zagrożeniem ze strony Rosji.
Przez 20 lat bytności w niej przekonaliśmy się jak wygląda ten obronny charakter NATO. W niedługim czasie mieliśmy tzw. zamach na wieże World Trade Center (które to z pewnością zupełnym przypadkiem zawaliły się tak jak zawalają się wysadzane budynki, a budynek WTC 7 zawalił się też w taki sam sposób mimo, że nie uderzył w niego żaden samolot) i „zaprowadzanie demokracji” w Afganistanie (bardzo ciekawe, że wkrótce po tym nastąpił gwałtowny wzrost produkcji opium w tym kraju – to zapewne też tylko nic nie znaczący zbieg okoliczności). Potem była akcja pt. broń masowego rażenia w Iraku i także tam NATO i USA zaczęły „zaprowadzać demokrację”. Strasznego dyktatora Sadama Husajna obalono, powieszono, a w kraju zaczęła się jatka. Irak został totalnie zniszczony. Broni masowego rażenia rzecz jasna jak wiemy nie znaleziono.
Potem mieliśmy też „zaprowadzanie demokracji” w Libii, gdzie NATO zbombardowało m.in. pałac strasznego dyktatora Muamara Kadafiego. Był on strasznym tyranem i despotą, bowiem nie chciał się rozliczać w dolarach, ale miał czelność planować panafrykańską walutę. To by zagrażało dominacji dolara na świecie. Takiej tyranii USA i NATO nie mogły tolerować. Zaprowadziły więc w Libii demokrację i uwolniły Libijczyków od tego tyrana. Kolejny kraj, w którym ludziom żyło się całkiem nieźle.  Był to najbogatszy kraj afrykański. Teraz jest to kraj upadły.
I możnaby tak jeszcze długo wymieniać i opisywać, ale nie mam specjalnej ochoty na to. Kto jest ciekaw gdzie jeszcze w ciągu ostatnich 20 lat USA i NATO „zaprowadziły demokrację” niech sobie wygoogluje.

Wszędzie gdzie USA i NATO „zaprowadzały demokrację” obalały zbrojnie istniejące rządy i dokonywały tzw. zmiany reżimu wsadzając swoje marionetki, które robiły to co im kazali. Jest to więc nic innego jak zbrojny zamach stanu przy którym w każdym przypadku ginęły tysiące i więcej ludzi.  Kto tak działa? Terroryści. Dlatego dla mnie NATO to North Atlantic Terrorist Organisation. I mam nadzieję, że kolejnej tak okrągłej, czyli 30 rocznicy członkostwa w tej zbrodniczej organizacji nie doczekamy.

Znalezione obrazy dla zapytania North Atlantic Terrorist Organisation

Jak to było ze zbrodnią w Jedwabnem

Ostatnio nasz (nie)miłościwie nam panujący premier Mateusz Morawiecki raczył stwierdzić, że „Były oczywiście bardzo smutne, dramatyczne wypadki, takie, że również Polacy mordowali Żydów i tak było w Jedwabnem. Na pewno byli też do tego popychani przez zbrodniczy, terrorystyczny reżim okupanta hitlerowskiego, niemieckiego, ale oczywiście były takie przypadki”.
Źródło cytatu: https://www.rp.pl/Konflikt-Polska-Izrael/180209355-Premier-W-Jedwabnem-mordowali-Polacy-popychani-przez-Niemcow.html?fbclid=IwAR1pQ2IL3ESa4In1vO-1nlN2PAAlnsW0NHYl1WgZN17nCE3qVcaz8YKBKzc

Jak to naprawdę wtedy było z mordem na Żydach w Jedwabnem przedstawia poniższy film. Nie pokaże go TVP ani tym bardziej Polsat czy TVN.

https://polskatuba.pl/watch/O3czYbPnW5MBmsQ?fbclid=IwAR2PRPVHtaY8OCKc275H2exNuyjtNV216MtJOn0-hpEUT6i-ptZE8RBTIuo