Wielka obniżka podatków… na Węgrzech

Niestety jak w w tytule – sprawa dotyczy Węgier. Od lipca br. będzie obniżka podatku dochodowego z 19,5% do 17,5%. U nas ma być 17%, ale tylko dla niektórych grup podatników i nie wiadomo dokładnie kiedy. Więcej w poniższym komentarzu Atora.

Reklamy

Rząd PiS sprowadza jabłka z Ukrainy!

Poniżej artykuł z portalu Kresy.pl dotyczący importu z Ukrainy przez polskojęzyczny rząd PiS owoców i ogólnie niszczenia polskiego rolnictwa. Szlag człowieka trafia jak się to czyta.

Polska importuje już z Ukrainy jabłka i jest ich trzecim pod względem wielkości importerem w UE – podaje portal EastFruit.

Na początku stycznia rosyjskojęzyczny portal east-fruit.com podał, że Polska importuje już z Ukrainy wysokiej klasy świeże jabłka. W artykule na ten temat napisano, że niedawno eksperci FAO poinformowali o perspektywach dostaw świeżych jabłek z Ukrainy na polski rynek. Zaznaczono, ze wywołało to bardzo nerwową reakcję wśród polskich sadowników.

„Jak pokazują wstępne dane eksportowe z listopada 2018 r., Polska zaczęła już importować ukraińskie jabłka na potrzeby rynku owoców świeżych” – czytamy na east-fruit.com.

Poinformowano ponadto, że Polska stała się trzecim po Bułgarii i Szwecji największym importerem świeżych jabłek z Ukrainy, a jej udział stanowił nieco ponad 1 proc. eksportu jabłek deserowych (nieco mniej niż 80 ton).

W ciągu miesiąca miało miejsce kilka takich dostaw, co zdaniem portalu potwierdza zadowolenie polskiego importera ukraińskich jabłek. Powołując się na źródła handlowa napisano również, że to właśnie wysokiej jakości jabłko było przeznaczone na rynek świeżych owoców, gdyż rzeczywista cena eksportowa tego produktu była około dwa razy wyższa od średniej ceny hurtowej jabłek na rynkach w Polsce i na Ukrainie.

Analitycy EastFruit zwracają jednak uwagę na możliwość, ze jabłka z Ukrainy nie były sprzedawane na polskim rynku krajowym, ale przeznaczano je na reeksport do innych krajów UE. Portal zwraca uwagę na korzystne warunki klimatyczne na Ukrainie, pozwalające ukraińskim sadownikom „rozwinąć szerszy asortyment odmian i uzyskać bardziej kompletną kolorystykę odmian czerwonych jabłek”.

Analitycy EastFruit zwracają jednak uwagę na możliwość, ze jabłka z Ukrainy nie były sprzedawane na polskim rynku krajowym, ale przeznaczano je na reeksport do innych krajów UE. Portal zwraca uwagę na korzystne warunki klimatyczne na Ukrainie, pozwalające ukraińskim sadownikom „rozwinąć szerszy asortyment odmian i uzyskać bardziej kompletną kolorystykę odmian czerwonych jabłek”.

W artykule podkreślono też znaczenie eksportu ukraińskich jabłek deserowych na polski rynek, nawet w tak niewielkich ilościach. Zaznaczono, że dzieje się to w czasie, gdy Polska odnotowuje rekordowe zbiory jabłek, których ceny są najniższe w całej branży dotyczącej jabłek. W pierwszych dwóch miesiącach sezonu 2018/19 Polska importowała o 67% mniej jabłek niż w sezonie poprzednim.

Przypomnijmy, że latem ub. roku informowaliśmy, że eksport jabłek z Ukrainy bije rekordy, a najwięcej ich trafia na Białoruś. Ponadto, na początku lipca br. przytaczaliśmy opinię Androja Jarmaka, ukraińskiego eksperta ds. sadownictwa, który twierdzi, że sadownicy z Ukrainy są w stanie konkurować z Polakami na rynku jabłek, a nawet osiągnąć przewagę. Jego zdaniem ukraiński klimat ułatwia utrzymanie zdrowotności drzew i poprawia smak owoców. Jabłka z Ukrainy mają też częściej być bardziej atrakcyjne z wyglądu dzięki większym niż w Polsce różnicom temperatury dobowej. Ukraina ma też więcej dni słonecznych niż Polska. W takich warunkach ukraińscy sadownicy mogą się decydować na uprawę szerszej gamy odmian, w tym również tych o dłuższym okresie wegetacji. Jego zdaniem, te czynniki w połączeniu ze współczesną techniką sortowania sprawiają, że Ukraińcy są w stanie zaoferować rynkowi ciekawszy towar niż Polacy. Zaznacza, że jeśli opanują nowe technologie produkcji, to plony z ukraińskich sadów mogą być wyższe niż w Polsce.

Przeczytaj: Ukraina zalewa Unię Europejską swoimi produktami spożywczymi

W ciągu pierwszych 9 miesięcy 2018 roku wartość eksportu ukraińskich owoców i jagód wyniosła 157 mln dol., o 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej ukraińskich produktów, wartych ponad 32 mln dol., trafiło do Polski, która jest głównym nabywcą owoców z Ukrainy.

We wrześniu informowaliśmy, że eksport ukraińskich owoców i jagód osiąga rekordowe rezultaty, notując wzrost o 80 proc., do poziomu 20 tys. ton. Przyniosło to przychody w wysokości ponad 35 mln dolarów. Z kolei eksport cebuli z Ukrainy w pierwszych dwóch miesiącach nowego sezonu był 17 razy większy, niż rok wcześniej.

Informowaliśmy również, że producenci drobiu z Ukrainy, wykorzystując luki w unijnych przepisach dotyczących kontyngentów bezcłowych, wprowadzają na rynki krajów UE wielkie ilości taniego mięsa drobiowego. Na nieuczciwej konkurencji tracą w znacznym stopniu Polacy. Sprawa ta była jednym z głównych powodów niedawnych protestów hodowców drobiu.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: KE pobłażliwa wobec unikania ceł przez ukraińskich importerów mięsa drobiowego

CZYTAJ TAKŻE: Polska branża drobiarska przerażona zalewem taniego ukraińskiego mięsa

W pierwszym półroczu 2018 roku ukraiński eksport do Polski był wyższy o niemal jedną trzecią w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Dużą cześć stanowi produkcja przemysłu ciężkiego. Wartość ukraińskich towarów sprzedanych do Polski w tym okresie wyniosła czasie 1,7 mld dolarów.

Za: https://kresy.pl/wydarzenia/media-polska-juz-importuje-swieze-jablka-z-ukrainy/
Źródło:  https://east-fruit.com/article/polsha-uzhe-importiruet-svezhee-yabloko-premialnogo-kachestva-iz-ukrainy

PiS odda Brytyjczykom złoża za bezcen?!

Wywiad z portalu wsensie z Jackiem Wilkiem z partii Wolność.

Jacek Wilk skomentował dla naszej redakcji pikietę, która obyła się pod Ministerstwem Energii w związku z planowaną sprzedażą kopalni Krupiński. Zgodnie z doniesieniami medialnymi kopalnia może sama egzystować, a złoża węgla szacowane są na 2 biliony złotych.

Panie Pośle, o co chodzi w tym proteście?

Sytuacja jest bardzo zagadkowa. Zacznę od tego, że z organizatorami tego protestu jestem w kontakcie od roku. Ponad rok temu w Sejmie zorganizowałem pierwszą taką konferencję na temat sytuacji polskiego górnictwa. Sam byłem ciekaw jak jest naprawdę. Czy to naprawdę jest takie nierentowne i nic tylko wszystko sprzedać, czy może są jakieś inne możliwości? Ludzie w naszym przemyśle górniczym są bardzo dobrze zorientowani. To naprawdę fachowcy z  najwyższej półki. Przecież ja nie roszczę sobie prawa do tego, żeby się znać na tym wszystkim, ale oni twierdzą, że kopalnia Krupiński jest w stanie być rentowną kopalnią. Ma bardzo dobre pokłady węgla, które będą opłacalne w wydobyciu. Park maszynowy i to wszystko jest. Oni nie rozumieją, że na siłę niejako ta kopalnia została wygaszona, a teraz trwa jakiś gorączkowy proces sprzedaży. To jest pierwszy aspekt. Drugi aspekt tego jest taki, że Ci sami ludzie mają pomysł na to, jak pozostawić ją w polskich rękach. Tam jest taka grupa inicjatywna, która ma plan stworzenia takiego podmiotu, który byłby potrzebny w prawie właściciela. To są właściwie byli górnicy, ludzie którzy znają się na rzeczy i którzy chcieliby wziąć na siebie całą tę kwestię związaną z przejęciem tej kopalni. Problem polega na tym, że rząd robi co może, żeby blokować dostęp do pewnych istotnych informacji.

Podobno były jakieś audyty, wyceny. To wiem od nich, ale te wszystkie informacją są jakoś blokowane. To nie jest udostępniane i jest tutaj problem, żeby stworzyć konkretny biznesplan i oferty, bo rząd jakby się przed tym bronił. Jednocześnie są jakieś tam plotki, że podobno rząd dostał z Unii Europejskiej jakieś pieniądze na zamknięcie kilku kopalń i bez względu na to, czy Krupiński rokuje, czy nie, ta kopalnia ma być zamknięta. Tam jest jeszcze jeden taki aspekt, że związki zawodowe podobno chciałyby tę kopalnie przejąć, ale tylko po to, żeby natychmiast sprzedać. Sprawa jest wielowątkowa i ciekawa. Najistotniejsze jest to, że my tak naprawdę nie wiemy, jaki jest prawdziwy stan tej kopalni. Po pierwsze, czy ona rzeczywiście jest w takim stanie, że może działać, czy rzeczywiście tylko i wyłącznie inwestor zagraniczny ma ofertę, która nadaje się do rozważenia. Jednocześnie rząd to utrudnia, blokuje rozmowy z tą grupą, która ma wizję, żeby kopalnia działała i pozostała w rękach Polski.

Krótko mówiąc, ja nie przesądzam istoty tego, czy ten biznes będzie działał. Najgorsze jest to, że rząd zachowuje się tutaj w sposób bardzo dziwny, taki nietransparentny. Nie wiadomo do końca, jakie są intencje. Jeżeli to miałoby się skończyć tak, że odda się ją komuś za bezcen, żeby potem to zostało zamknięte, no to byłoby to dziwne zwłaszcza, że przecież kilka polskich branż z powodów politycznych czy ideologicznych zniknęło – branża cukrownicza, czy przymierzanie się rządu do likwidacji branży futerkowej. Ja bym oczekiwał od rządu pełnej informacji wyjaśnienia, jaki rząd ma pomysł na majątek tej kopalni i czy rozważa różne opcje łącznie z takimi, że przyjmie oferty polskich przedsiębiorców.

Nie boi się Pan, że dojdzie do pewnego rodzaju „Balcerowizacji”? Mianowicie: Inwestor kupi, chwilę będzie wydobywał węgiel, a następnie ogłosi upadłość i będzie domagał się odszkodowań.

Ja jestem wolnorynkowcem i ja się oczywiście nie wtrącam w to, jak kto prowadzi swój biznes, ale powiedzmy sobie w ten sposób – mądra prywatyzacja powinna polegać na tym, że dostaniemy naprawdę dobrą ofertę finansową, a po drugie, nie powinno być takiej sytuacji, że sprzedajemy po to, żeby zakład przestał istnieć. Jeżeli są jakiekolwiek możliwości prowadzenia tego zakładu, czyli zarabiania pieniędzy dla Polski, polskich pracowników i pośrednio dla fiskusa, a nie transferowania za granicę, to to powinno być celem głównym. Jeżeli spółka wejdzie w ręce jakiegoś obcego kapitału, a potem będzie transferować wszystkie zyski za granicę, to polski fiskus nie dostanie ani złotówki. W interesie i polskich przedsiębiorców i pośrednio pracowników, ale też samego fiskusa jest to, żeby jednak ta prywatyzacja, która sama w sobie jest dobrym celem, oczywiście miała taki sens. Należy rozważyć taką opcję, w której duże przedsiębiorstwa będą funkcjonowały i przynosiły zyski.

Powiedział Pan o wątku Unii Europejskiej w kontekście plotek. Zauważyłem, że w przypadku polskiej polityki, w każdej plotce jest ziarenko prawdy. Czy jest możliwe, że Unia Europejska wytypowała kopalnię Krupiński do zamknięcia, żeby mógł ją przejąć ktoś inny?

Może niekoniecznie jest tak, że Unia Europejska spojrzała sobie na listę polskich kopalni i wytypowała akurat tę, ale wszyscy wiemy, że jest w tej chwili idiotyczna walka z globalnym ociepleniem. Teraz dodatkowo walczy się ze smogiem. W dużej części są to postulaty nie tyle merytoryczne, co ideologiczne. Może rząd Polski dostał ofertę nie do odrzucenia. Dostaniecie takie i takie środki na pewne rzeczy, ale musicie koniecznie którąś tam kopalnie czy ileś kopalń zamknąć. Padł wybór akurat na tę. To, co dla mnie jest najważniejsze, to to, żeby rząd przedstawił dokładną, szczegółową informację, o co w tym wszystkim chodzi. Jaki ma plan wobec tej kopalni? Dlaczego akurat ona? Dlaczego ten inwestor? Dlaczego nie rozmawia z potencjalnymi polskimi inwestorami? Krótko mówiąc – jaka jest przyczyna i jaki jest ostateczny cel działania rządu jako właściciela tego przedsiębiorstwa.

Szacuje się, że złoża węgla pod kopalnią Krupiński są warte 2 biliny złotych tyle, ile wynosi nasz dług publiczny. Nie sądzi Pan, że państwo nie powinno dokładać pieniędzy do nierentownych kopalni, ale w tym przypadku rząd powinien zrobić wszystko, aby ją ratować?

To jest bardzo ważne co pan powiedział. Uważam, że przywileje górnicze powinny być zlikwidowane, chociażby te, dotyczące przechodzenia na emeryturę. To wszystko powinno być zlikwidowane. Jednoczenie kopanie – ten biznes powinien być zwolniony z różnych obciążeń, które są nakładane i powodują, że nasze kopalnie są mniej rentowne w stosunku do zagranicznego biznesu. Kluczowym pytaniem jest to, czy kopalnia może być rentowna? Czy my jako podatnicy będziemy do niej dopłacać czy nie? Jeśliby się okazało, że ona się utrzyma i nie będziemy do niej dokładać, to ja nie widzę żadnego powodu, żeby tę prywatyzację przeprowadzać w celu jej likwidacji. W takim celu, by miała sensownego właściciela, który będzie trzymał zyski i płacił podatki.

Nie wiem, czy pan zauważył, ale polskie górnictwo od lat boryka się z problemami nierentowności. Rząd przeznacza pieniądze dla różnego rodzaju kopalń, które i tak przynoszą straty. Jak Pan myśli, czy kiedyś skończą się problemy polskiego górnictwa, czy będzie to błędne koło?

To jest rzecz bardzo prosta. Kopalnia jak każdy inny biznes musi mieć swojego właściciela, swojego prawdziwego właściciela, tzn. nie urzędnika z Warszawy, który z dystansu podejmuje różne dziwne decyzje, tylko ludzi, którzy się na tym znają. Ja zawsze postulowałem, żeby przekazać te kopalnie górnikom, a może też innym akcjonariuszom. Może to jakoś rozdzielić wśród ludzi. Generalnie chodzi o to, żeby kopalnie były w rękach tych, którzy są na miejscu i którzy są gotowi ten biznes poprowadzić. Wtedy będziemy mieli ostateczną weryfikację tego, czy biznes się opłaca, czy nie. Przy takim założeniu, że nie dopłacamy. Weźcie sobie ludzie tę kopalnie, ale pamiętajcie, że my nie będziemy wam już tego biznesu dotować. Rozważcie sami, czy wam się to opłaca. Jeżeli tak, to sprzedajemy, no i prowadźcie, bogaćcie się, zarabiajcie, płaćcie podatki. Dla wszystkich będzie korzyść.

Zauważyłem pewną złą prawidłowość, jeżeli chodzi o wszystkie polskie rządy. Ministrowie, którzy są odpowiedzialni za poszczególne sektory nie znają się na nich. Może w tym tkwi problem, że jest wymóg, że ktoś musi zostać ministrem?

Ma pan absolutnie rację. Jeśli już rząd się miesza do gospodarki i ręcznego sterowania danym biznesem. Jeśli już rzeczywiście uważa, że musi to robić, to niech przynajmniej robi to z głową i za pomocą ludzi, którzy się na tym znają. W tej chwili mamy taką władzę, która wyżej sobie ceni lojalność, podległość, pewność człowieka w relacjach politycznych, niż fachowość. Fachowiec zawsze może powiedzieć: „Przepraszam bardzo, ale ja zrobię inaczej, bo tak będzie lepiej dla biznesu, mimo iż polityczne nie będzie to mile widziane”. Niestety ta polityka „TKM” przynosi straszne rezlutaty. Na razie sytuację gospodarzą mamy wyjątkowo dobrą, tzn., koniunktura jest bardzo korzystna i rząd ma szczęście. Jeżeli sytuacja się pogorszy, a wiele na to wskazuje, czeka nas naprawdę poważny kryzys. Niedługo może się okazać, że jak wysokie do tej pory były zyski, tak przeciwnie wysokie będą straty. Wszystko wynika z tej niekompetencji, takiej krótkowzroczności tego myślenia. Zdecydowanie ciężko tutaj do końca powiedzieć w szczegółach, jak to powinno wyglądać. Z całą pewnością tym biznesem powinni kierować i zarządzać ci, którzy się na nim znają. Tu nie ma żadnej dyskusji na ten temat.

Nie uważa pan, że nasza władza, nieważne czy poprzednia, teraźniejsza, czy przyszła powinna zacząć bardziej interesować się młodymi ludźmi, naszymi studentami, którzy robią karierę na świecie? Może w tym jest odpowiedź, żeby dać szansę młodym?

Ależ ma pan absolutną rację. Akurat w tej chwili partia rządząca, a zwłaszcza ten jej główny trzon, te twarde jądro w postaci zakonu „PC”, to są ludzie wychowani w czasach PRL, którzy o realnej gospodarce nie mają pojęcia. Co gorsza, premier Morawiecki troszeczkę młodszy, wychowany w duchu Solidarności Walczącej, a Solidarność Walcząca była na lewo od Solidarności, a zwykła Solidarność w sprawach gospodarczych była na lewo od PZPR. To są, krótko mówiąc, takie tradycje państwa etatystycznego, państwa socjalistycznego, interwencjonizmu, fiskalizmu, protekcjonizmu, w których ta władza się lubuje. To jest tragedia dlatego, że na dłuższą metę tego w ten sposób nie da się prowadzić zdrowej gospodarki narodowej. Młodzi ludzie oczywiście by tu odegrali świetną rolę, ale bardzo młodych ludzi typu Misiewicz, to sama młodość nie wystarczy, Młodość plus nowe widzenie. Te nowe widzenie, czyli perspektywa świata na czasie, to jest to. Problem polega na tym, że władza nikomu nie ufa i ta władza działa bardziej na zasadzie podległości politycznej niż fachowości.

Czyli można powiedzieć, że każda władza w Polsce wyznaję zasadę „Mierny, bierny, ale ważne, że wierny”?

Zwłaszcza te władze PO-PISowe, bo ja nie widzę żadnej różnicy między PO a PiS. One wyznają taką zasadę, że zastępują się przy władzy, ale w swoich fundamentach prowadzą identyczną politykę – politykę życia na koszt przyszłych pokoleń, zadłużania interwencjonizmu państwowego, coraz większego wpływu państwa na to, co robimy, ograniczania wolności gospodarczej i podnoszenia podatku. Krótko mówiąc – socjalizmu, bo oni się w tym wychowali i nie znają innego ustroju. I to jest tragedia. Rzeczywiście bez powodu moja formacja postuluje całkowitą zmianę elit politycznych, ponieważ jeśli do takiej nie dojdzie, to ciągle mentalnie będziemy w PRL-bis.

Sprawa kopalni Krupiński to kolejny dowód na to, że PO i PiS niewiele się różnią. WSZYSCY WON

Ogromne odszkodowanie za glifosat

Bayer znowu poniósł przed amerykańskim sądem sromotną klęskę podczas precedensowego procesu w sprawie herbicydu zawierającego glifosat. Koncernowi nakazano wypłacenie odszkodowania w wysokości 80 milionów dolarów.

Sąd federalny w San Francisco uznał, że Bayer ponosi odpowiedzialność za rozwój choroby nowotworowej u Edwina Hardemana. Koncern natychmiast poinformował o złożeniu apelacji.

Decyzja ławy przysięgłych w tym postępowaniu nie ma wpływu na kolejne takie sprawy; każda z nich będzie prowadzona jako osobny przypadek na podstawie określonych okoliczności oraz uwarunkowań prawnych. Przysięgli w pierwszej fazie procesu w ubiegłym tygodniu jednogłośnie uznali, że zawierający glifosat herbicyd Roundup (produkowany przez należący do koncernu Bayer Monsanto) znacznie przyczynił się do pojawienia się choroby nowotworowej u 70-letniego Edwina Hardemana z Kalifornii. W drugiej fazie procesu ta sama ława przysięgłych zajęła się kwestią odpowiedzialności koncernu oraz ewentualnych odszkodowań.

Edwin Hardeman (Getty Images/AFP/J. Charpentrat)Edwin Hardeman twierdzi, że zachorował na raka przez glifosat


Wyrok testowy?

Sprawa ta dla koncernu Bayer jest niezwykle niepokojąca, ponieważ została uznana za modelową („bellwether case”). Oznacza to, że stanowi test dla innych tego typu przypadków. A przed sądem w San Francisco może ich być ponad 760. Łącznie na ten rok zaplanowano rozpoczęcie siedmiu procesów.

Fala oskarżeń wobec koncernu Bayer z Leverkusen pojawiła się po tym, gdy w sierpniu 2018 roku ława przysięgłych z Kalifornii w innym procesie przyznała choremu na raka Dewayne’owi Johnsonowi zadośćuczynienie i odszkodowanie w wysokości 289 milionów dolarów. Kwotę tę potem zmniejszono do 78 milionów dolarów, jednak w gruncie rzeczy treść wyroku nie została zmieniona. Koncern także wtedy złożył apelację.

Związane z glifosatem oskarżenia pogorszyły sytuację koncernu na giełdzie. Inwestorzy oraz analitycy pytają, czy Bayer nie przeliczył się, przejmując latem ubiegłego roku firmę Monsanto za około 63 miliony dolarów. 

Obecny proces to dopiero początek: do końca stycznia przeciwko Monsanto z powodu glifosatu złożono w USA pozwy w imieniu 11 200 osób. Dziś ma się rozpocząć kolejny proces, tym razem przed sądem w Oakland.

Akcje Bayera od miesięcy tracą na wartości. W czerwcu 2017 roku warte były 124 euro, teraz spadły do 55 euro. Spowodowało to spadek wyceny wartości koncernu o blisko 60 miliardów dolarów.

Monsanto RoundUp (Getty Images/AFP/J.-F. Monier)Rolnicy stosują Roundup od ponad 40 lat


Czy na pewno zagraża zdrowiu?

Monsanto sprzedaje Roundup od ponad 40 lat na całym świecie i zapewnia, że ów chwastobójczy środek, stosowany w odpowiedni sposób, jest niegroźny dla zdrowia. W obecnym procesie skarżący uważa jednak, że firma zataja informacje dotyczące szkodliwości środka.

Nad glifosatem trwają badania, ponieważ wciąż nie ma pewności, czy związek ten zawarty w herbicydzie Roundup ma działanie rakotwórcze. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) oraz odpowiednie instytucje w UE doszły do wniosku, że glifosat nie wywołuje raka. Wnioski te są sprzeczne ze stanowiskiem Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC), działającej w strukturach Światowej Organizacji Zdrowia. Ta trzy lata temu orzekła, że glifosat „prawdopodobnie wywołuje nowotwory u ludzi”.

Źródło: https://www.dw.com/pl/proces-ws-glifosatu-bayer-musi-zap%C5%82aci%C4%87-horrendalne-odszkodowanie/a-48098069

Większość koncesji na wydobycie złóż metali w obcych rękach

Około 80 proc. powierzchni koncesyjnej w Polsce na metale znajduje się w rękach obcego kapitału – powiedział w poniedziałek wiceminister środowiska i główny geolog kraju Mariusz Orion Jędrysek. Jego zdaniem niektóre koncesje zostały wydane wbrew interesom skarbu państwa.

Chodzi na razie o poszukiwania, ale one zostały wydane w ten sposób, że muszą dawać koncesje na eksploatację, co jest zrozumiałe. Jeżeli ktoś inwestuje w poszukiwania, to nie można mu potem odmówić koncesji na eksploatację – powiedział Jedrysek na konferencji prasowej w resorcie środowiska.

Koncesje wydane wbrew interesom państwa

– Niektóre z tych koncesji zostały wydane – w mojej opinii – w sposób zupełnie sprzeczny z interesem skarbu państwa – dodał. Jak zaznaczył chodzi o niektóre koncesje związane z miedzią i srebrem, a także pierwiastkami ziem rzadkich.

– Pojedyncze koncesje bardzo proszę, ale wtedy, kiedy zostaną udokumentowane złoża, pokazane, że firma inwestuje, dopiero następne koncesje powinny być wydawane i najlepiej w formie przetargu – powiedział Jędrysek.

Jako najbardziej sporną “w sposób kuriozalny” wydaną nazwał koncesję na złoże miedzi Bytom Odrzański. KGHM Polska Miedź walczyła o koncesję z kanadyjską spółką Leszno Copper, ale koncesję przyznano Leszno Copper. “Sprawa o tę koncesję toczy się przed sądem” – powiedział Jędrysek.

Jego zdaniem “podobnie w sposób dość dziwny” wydano niektóre koncesje w okolicach Olkusza

– Podobnie konflikt mamy na styku Bogdanka – firma PD Co, która otrzymała kilka koncesji na poszukiwania węgla kamiennego w okolicach Lublina – dodał. Jak zaznaczył Bogdanka starała się o eksploatację w bezpośrednim sąsiedztwie. – Nie otrzymała tej koncesji, sprawa także toczy się w sądzie – wymienił Jędrysek.

Główny geolog kraju zapowiada powstanie służby geologicznej

– Chcę, żeby powstała służba geologiczna, będzie ona wydzielona z Państwowego Instytutu Geologicznego, tu nie będzie żadnych zwolnień – zapowiedział w poniedziałek wiceminister środowiska i główny geolog kraju Mariusz Orion Jędrysek.

– Przede wszystkim chcę, żeby powstała służba geologiczna. Ona będzie wydzielona z Państwowego Instytutu Geologicznego, w którym został w 2006 roku wydzielony pion służby, a więc tu nie będzie żadnych zwolnień, jak to niektórzy mówią, czystek, jeśli chodzi o pracowników. Tu chodzi o to, żeby jedni, którzy będą pracowali w służbie, mieli przede wszystkim obowiązki względem państwa, bez stricte obowiązków naukowych, jak konieczność habilitacji – powiedział podczas konferencji prasowej w resorcie środowiska Jędrysek.

– Natomiast będzie jednostka naukowa dalej taka, jaka jest – Państwowy Instytut Badawczy i Państwowy Instytut Geologiczny (PIG-PIB), który będzie wykonywał zlecenia naukowe dla państwowej służby geologicznej – dodał.

Zaznaczył, że służba ta będzie “tą częścią, która będzie gromadziła, przetwarzała, zdobywała informację geologiczną i powodowała, że państwo w oparciu o tę informację będzie mogło podejmować odpowiednie decyzje”.

Zapowiedział też szybkie zmiany w prawie geologicznym, “które obniżą ryzyko inwestycyjne”.

Wiceminister skrytykował poprzedni rząd za działania w dziedzinie gazu łupkowego. – Niestety wydano wszystkie koncesje w sposób dowolny, nie zmieniając prawa w odpowiedni sposób, nie powołując organu państwa, który by to nadzorował, czyli polskiej służby geologicznej, co spowodowało, że inwestorzy przestali poszukiwać (gazu łupkowego), zaczęli spekulować – ocenił.

Źródło: https://publiszer.pl/okolo-80-proc-polskich-zloz-metali-w-rekach-obcego-kapitalu/?fbclid=IwAR0VvR4oRwrehRNr1aofnocDe7fy3yVt0jtkIwjZ836aCxXJtPAoeHRawB0

Komentarz:

Powyższa informacja jest kolejnym przykładem na to, że PiS i PO niewiele się od siebie różnią i są tylko dwiema stronami tego samego medalu. Tak PO jak i PiS nie dbają o złoża węgla czy metali ziem rzadkich, które należą przecież do całego polskiego narodu. I to naród powinien z nich czerpać zyski, a nie jakieś zagraniczne koncerny. Czy taka polityka oddawania złóż obcym nie ma przypadkiem związku z roszczeniami żydowskimi? Oddać w naturze nieruchomości nie ma jak, zapłacić 300 mld $ też nie, bo naród wywiezie rząd na taczkach. Trzeba więc coś innego wymyśleć – np. opchnąć koncesje na wydobycie złóż za grosze koncernom należącym do obywateli państwa położonego w Palestynie. Oczywiście to jedynie moja hipoteza. Nie mniej jednak dobrze byłoby sprawdzić kim są właściciele firm, którym obecni rządzący Polską tak ochoczo rozdają koncesje na wydobycie złóż.

Nowy ukryty podatek od 2019 roku

Rząd kuchennymi drzwiami wprowadza nowy ukryty podatek od 2019 roku. Zmniejszona zostanie ulga na eksploatowanie pojazdów osobowych dla przedsiębiorstw. Koszty dla właścicieli małych firm wzrosną, a więc wiadomo jak to wpłynie na te firmy i ich produkcję – negatywnie. Znowu uderzy to tylko w małe polskie firmy, bo koncerny zagraniczne wożą towary ciężarówkami, a tu zmian nie będzie. Widać kolejny raz jaki to jest rząd – polskojęzyczny, a nie polski.
Poza tym od przyszłego roku wzrosną ceny energii elektrycznej o nawet 60% z powodu wymysłów UE z podniesieniem cen za limity emisji CO2. Rząd ma to pokryć z budżetu. Czyżby m. in. po to ten nowy podatek dla małych firm?! Niejaki Igor Isajew, który oskarża Polaków o zbrodnie hitlerowskie i nazywa nas zwierzętami (!) dostał z ministerstwa spraw wewnętrznych 40 tysięcy zł na uruchomienie swojego portalu internetowego prostir.pl. A wszystko to motywowane jest przez ministerstwo „wsparciem mniejszości etnicznych w Polsce”! SKANDAL!!
PiS sprowadza masy imigrantów i sprawia, że nie Polacy ale oni są zatrudniani jako tańsi. PiS, PO i reszta magdalenkowego układu WSZYSCY WON!

PiS chce sprzedać duży majątek za bezcen

Z Krzysztofem Tytko rozmawia dr Stanisław Krajski.

Stanisław Krajski: Czy będzie Komisja Śledcza w sprawie kopalni Krupiński?

Krzysztof Tytko: To zależy jaka komisja. Czy to będzie komisja poselska? Taka komisję będziemy próbowali powołać. Rozmawialiśmy z posłem Robertem Winnickim i posłem Jackiem Wilkiem w tej sprawie. Zwrócą się oni na początku września o powołanie takiej komisji. Wszystko jednak wskazuje na to, że posłowie PiS odrzucą ten wniosek.

SK: No i co wtedy?

KT: Jeśli zostanie on odrzucony to wyżej wymienieni posłowie podejmą się powołania Komisji Śledczej Poselsko-Obywatelskiej.

SK: Co będzie przedmiotem jej badań?

KT: Wyjaśnienie decyzji dotyczącej likwidacji najbardziej perspektywicznej kopalni – Kopalni Krupiński, kopalni, która zawiera ponad 700 mln ton wysokokalorycznego węgla do głębokości 100 m (poniżej jest go jeszcze 10 razy więcej; jak wynika to z wypowiedzi publicznych głównego geologa kraju), który poddany procesowi podziemnego zgazowania mógłby wygenerować krociowe zyski dla skarbu państwa. Wszystkie przesłanki wskazują na to, że kopalnię zlikwidowano, by przekazać ten majątek obcemu kapitałowi.

SK: Skąd wiadomo, że władze państwowe chcą oddać ten majątek obcemu kapitałowi?

KT: Wynika to z listów intencyjnych, które zostały podpisane przez władze Jastrzębskiej Spółki Węglowej a zaaprobowane przez Ministerstwo Energii, które w Jastrzębskiej Spółce Węglowej ma 54% udziałów.

SK: Co jest w tych listach?

KT: Jest w nich mowa o tym, że podmiotom zagranicznym przekazana zostanie infrastruktura po zlikwidowanej kopalni celem wprowadzenia innowacyjnych technologii, maszyn i urządzeń. Ta technologia, maszyny i urządzenia zostaną użyte do wydobycia gazu z węgla i do przekształcenia energetyki polskiej do pracy na tym gazie.

SK: Czyj to będzie gaz?

KT: Gaz będzie tego kto użyje tej technologii, tych maszyn i urządzeń.

SK: Czyli tych podmiotów zagranicznych?

KT: Tak, tych, którym polski rząd udzieli koncesji.

SK: Czy sami nie możemy wydobyć tego gazu?

KT: Możemy. Polskie instytuty badawcze podjęły już udane próby zgazowania tego węgla.

SK: O jaki majątek tu chodzi? Czy potrafimy go oszacować?

KT: Chodzi tu o ok. dwa biliony złotych. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie polskie zasoby węgla, który można zgazować to, opierając się na doświadczeniach polskich instytutów badawczych, można mówić o setkach bilionów złotych. Wszystko wskazuje na to, że jest to największa szansa na rozwój gospodarczy Polski i nie ma innej podobnej szansy.

SK: Wie Pan jak Pan mówi o setkach bilionów złotych to mnie to przerasta i nie mogę sobie wyrobić pojęcia o skali tego majątku.

KT: Jeśliby uwłaszczyć polskie społeczeństwo na polskich zasobach naturalnych to dywidenda dla każdego Polaka w okresie jego życia wynosiłaby ok. 1 mln złotych. I ten majątek ma przejąć kapitał zagraniczny.

SK: Ten temat będziemy rozwijać w kolejnych rozmowach. Jest to jedna z najbardziej istotnych kwestii dla suwerenności i przyszłości Polski. Trzeba ten temat wciąż nieustanie nagłaśniać. Polacy muszą sobie uświadomić jak niszczy się ich majątek, ich przyszłość, przyszłość Polski, suwerenność naszego kraju.

Od Stanisława Krajskiego: Tekst powyższy jest zapisem rozmowy telefonicznej. Został przeczytany Krzysztofowi Tytko i zaaprobowany przez niego. Nie został jednak w pełni autoryzowany. Miałoby to miejsce, gdyby Krzysztof Tytko przeczytał tekst i go zaakceptował.

Od Redakcji: Krzysztof Tytko, niegdyś dyrektor kopalni Czeczot (zlikwidowanej w 2005 r.), obecnie przewodniczący tzw. samozwańczej górniczej Solidarności.

Źródło: http://politykapolska.eu/2018/08/04/pis-chce-sprzedac-zachodnim-firmom-za-psie-pieniadze-majatek-warty-biliony-zlotych/

Ustawa o podzielonej płatności wykończy małe polskie firmy

Od  1 lipca 2018 r. weszła nowa ustawa o podzielonych płatnościach tzw. split payment.

Ustawa o podzielonej płatności podatku VAT przewiduje, że firma, która kupuje jakiś towar lub usługę może zapłacić za niego dwoma przelewami: jednym na konto sprzedawcy (na które trafia należność netto) i drugim na konto dodatkowe, na które trafia sam podatek VAT.

Pieniądze z konta VAT, sprzedawca może spożytkować jedynie na pokrycie podatku VAT przy swoich własnych zakupach. Ustawa zakłada więc, że wszystkie należności w transakcjach pomiędzy dwoma podmiotami gospodarczymi są realizowane przelewem – ignoruje fakt, że są one realizowane także przez karty kredytowe lub debetowe oraz gotówką.

Przedsiębiorca pieniądze z konta VAT można też otrzymać przelewem na swoje główne konto bankowe ale musi o to poprosić urząd skarbowy. Jednak w myśl Art. 108b pkt 5 ustawy: „Naczelnik urzędu skarbowego odmawia, w drodze decyzji, wydania zgody na przekazanie środków zgromadzonych na rachunku VAT: (…) w przypadku gdy zachodzi uzasadniona obawa, że: (…) zobowiązanie podatkowe z tytułu podatku nie zostanie wykonane”. Zatem urząd skarbowy, powołując się na „uzasadnioną obawę”, może bez żadnego konkretnego powodu odmówić przekazania tych środków. Co więcej w ustawie nie podano w jakim terminie urząd ten powinien wydać taką decyzję. Zatem podatnik, który złoży wniosek o przekazanie środków może się w ogóle nie doczekać jakiejkolwiek odpowiedzi i własnych pieniędzy.

Płatność podzielona a obrót gospodarczy.

Podzielona płatność może wywołać spowolnienie w obrocie gospodarczym, a jej idea rozprzestrzeni się niezwykle szybko ze względu na to, iż spółki skarbu Państwa na pewno już ją wprowadziły, a ich kontrahenci siła rzeczy muszą się dostosować. Na kontach VAT zostaną zamrożone miliardy złotych. Będą to pieniądze wyjęte z obiegu: ani nienależące do przedsiębiorców ani do państwa. Spowoduje to kłopoty firm z płynnością finansową. Skorzystają banki, bo zwiększy się zapotrzebowanie na kredyty obrotowe. Ustawa z założenia będzie dla banków korzystna – pomimo kosztów restrukturyzacji systemu bankowego i tworzenia kont dla przedsiębiorców.

Wiele firm poniesie wielkie koszty na modyfikację księgowości, systemy rozliczeń z kontrahentami, szkolenia personelu, modyfikację systemów firmowych,  i może przez to zbankrutować. Split payment omija firmy prowadzących sprzedaż detaliczną, w tym sieci handlowe – bo tej sprzedaży nie dotyczy. Duże firmy, dla których dostawcami są często firmy małe i średnie zyskają dodatkowy argument negocjacyjny. Znacznie wzrośnie liczba rozstrzyganych w sądach sporów pomiędzy przedsiębiorcami a urzędami i przedsiębiorcami między sobą. Wprowadzenie splitu jeszcze bardziej pogłębi skomplikowanie polskiego systemu podatkowego, zamiast go uprościć.

Autorzy ustawy zastrzegają, że jej stosowanie jest zupełnie dobrowolne. Pomimo braku wyraźnego zapisu w ustawie. To kupujący decyduje na jakie konta przelewa środki z zakup, czy na jedno, czy na dwa podzielone. Mamy więc tu sytuację, gdy kondycja finansowa sprzedawcy zależy od decyzji kupującego. Firma płacąca splitem nic nie traci a zyskuje „ochronę” przed solidarną odpowiedzialnością. Sprzedający natomiast  traci płynność finansową oraz niezależność od nabywcy a nie ma żadnych korzyści. Już czekamy na motywatory urzędów skarbowych, polegające na odpowiednich kontrolach. Ot,  i tu dobrowolność się skończy.

Do kogo należą pieniądze z konta VAT? Konflikt przedsiębiorca – państwo.

Fałszem jest twierdzenie, że pieniądze na koncie VAT należą do przedsiębiorcy, gdyby należały, to mógłby nimi swobodnie dysponować. Split powoduje brak możliwości swobodnego obrotu własnymi środkami. Prawnych wątpliwości jest znacznie więcej. Przedsiębiorca staje się wywłaszczony ze swojego majątku, który mu się prawnie powinien należeć. Niestety zła ustawa jak już pisaliśmy będzie się bardzo szybko rozprzestrzeniać. Jeśli jakaś firma otrzyma zapłatę splitem, to najefektywniejszym zarządzaniem własnymi środkami będzie, aby też splitem płacić i w ten sposób ze swojego konta VAT uzyskać choć część pieniędzy.

Split payment, a dyrektywy unijne.

Płatność podzielona jest sprzeczna z wieloma przepisami Dyrektywy VAT. Art. 179 mówi, że państwu należy się jedynie różnica pomiędzy VATem należnym, a naliczonym a nie cały należny VAT. Polska jako członek UE, nie zwróciła się do Komisji Europejskiej z prośbą o pozwolenie na odstępstwo od unijnych przepisów. Na wprowadzeniu podzielonej płatności VAT skorzystają doradcy podatkowi, gdyż rozwiązanie to dramatycznie komplikuje system podatkowy. Podejrzanym może wydawać się, że główni autorzy splitu, Paweł Gruza i Wojciech Śliż przed objęciem swoich stanowisk w Ministerstwie Finansów pracowali przez wiele lat właśnie w takich firmach.

Podsumowanie.

Split spowoduje, że Polska, duży, 38. milionowy kraj w środku Europy, będzie poddany bezprecedensowemu eksperymentowi. Paweł Gruza: „trzeba sobie precyzyjnie powiedzieć, że faktycznie, jest to w pewien sposób eksperyment”. W Polsce jest stosowana wobec przedsiębiorców zasada „odpowiedzialności solidarnej”, która przewiduje (bez dowodu) odpowiedzialność za cudze winy. Podzielona płatność VAT ma chronić przedsiębiorców przed taką odpowiedzialnością. Można to przyrównać do „leczenia” cholery dżumą. Trudno się z tym zgodzić, bo przecież jest możliwa do pomyślenia, a nawet wskazana, reforma upraszczająca podatki.

Źródło: https://www.salon24.pl/u/conectum/878598,split-payment-czyli-kontynuacja-serii-ustaw-jakos-to-bedzie
https://conectumfinanse.pl/eksperyment-split-payment/