PiS a sanacja

Sławomir Mentzen mówi w mediach narodowych o podobieństwach między rządami Piłsudskiego i jego ludzi, zwanymi sanacją oraz rządami PiS(ZP), zwanej niekiedy (G. Braun) grupą rekonstukcji historycznej sanacji. Podobieństw jak się okazuje jest wiele i określenie PiS przez Grzegorza Brauna jest uzasadnione.

Jak wyglądała tzw. transformacja ustrojowa

Mówi o tym na poniższym filmie na spotkaniu z Polakami ekonomista, prof. Witold Kieżun. Opisał to też szczegółowo w swojej książce pt. „Patologia transformacji”. Nie jest to żadna nowość. Są to rzeczy znane od dawna. Wciąż jednak się milczy na ten temat w mediach głównego ścieku mimo iż pierwsze wydanie książki ukazało się w 2012 r. (drugie w 2020 r.)

Masz oszczędności? Lepiej je wypłać z banku!

W poniższym filmie Rafał Zaorski z Fundacji Trading Jam mówi o tym, że z informacji jaką fundacja posiada wynika, że rząd rozważa wprowadzenie podatku od lokat bankowych. Jest to tym łatwiejsze dla nich że są już do tego odpowiednie przepisy UE od 2015 r. Podatek ten będzie najprawdopodobniej wprowadzony nagle z dnia na dzień i może wynosić 10% wartości oszczędności.
W związku z tym lepiej iść do banku i zlikwidować lokatę a pieniądze trzymać w domu.

Niedługo znacznie wzrosną ceny prądu

Tak to niestety prawda. A wszystko przez lewackie wymysły eurokołchozowych marionetek sterowanych przez Rothshieldów. Poprzedni (nie)rząd PO-PSL podpisał pakiet klimatyczny, a obecny (nie)rząd PiS (ZP) nie chce go wypowiedzieć. W związku z pakietem klimatycznym od tego roku wzrosły znacznie opłaty za emisję CO2. W 2019 r. nie odczuliśmy w związku z tym wzrostu cen prądu bo rząd sfinansował podwyżki z budżetu. Wiadomo chyba dlaczego – był to rok w którym były wybory parlamentarne, więc trzeba było to zrobić aby wygrać wybory. Od przyszłego roku już nie będzie dotowania wzrostu cen z budżetu. Oznacza to wysokie podwyżki opłat za prąd dla firm jak i też dla zwykłych odbiorców. Omówione to jest w poniższym filmie.

Szanowne Polski i Polacy: jak długo jeszcze będziemy tkwić w tym eurokołchozie, ZSRRbis, zwanym dla zmyłki Unią Europejską? Pora opuścić ten chory masońsko-lewacko-islamski eurokołchoz. Nie mamy żadnej suwerenności, a rząd niby nasz, a faktycznie marionetkowy wykonuje tylko kolejne dyrektywy z eurokołchozu. Pora wreszcie powiedzieć tej całej unii i temu rządowi marionetek DOŚĆ! Inaczej pójdziemy niedługo z torbami. Teraz UE wymyśliła tzw. neutralność energetyczną do 2050 roku co oznacza likwidację nie tylko pozyskiwania energii z węgla, ale nawet z gazu. Chcecie płacić 10 razy tyle za prąd co dziś? To dalej wierzcie w bajki o wspaniałej UE jakie opowiadają Wam w łże mediach. Precz z Unią Europejską!

Zamach na gotówkę

Nasz niby polski rząd knuje, aby zlikwidować gotówkę i tym samym całkowicie uzależnić nas od banków i bankierów. Bez karty kredytowej nie będzie wtedy można kupić nawet marchewki na targu. I co zapewne dla rządu równie istotne będzie można całkowicie kontrolować pieniądze obywateli. Transakcje bezgotówkowe (przelewy internetowe czy płatności kartą) są bowiem rejestrowane w przeciwieństwie do płatności gotówkowych. Dzięki temu „władza ludowa” będzie wiedzieć o nas nawet to jakie majtki kupujemy w którym sklepie albo gdy tankujemy auto to również będą wiedzieć gdzie jeździmy itd.
Jeśli nie chcemy aby „władza ludowa” kontrolowała nasze pieniądze trzeba postawić stanowcze weto dla likwidacji gotówki!
PiSowski minister finansów niejaki Kosiński, którego życiorys zaczyna się około 50-ki, a wcześniej jest jak terra incognita, jest właśnie za likwidacją gotówki. W internecie jest film w którym mowa o tym, że rząd dogadał się ze światowymi bankierami, że dostaniemy nasze złoto jak zlikwidujemy gotówkę. Niech każdy sam obejrzy i oceni.

 

Cichy zamach rządu na kredytobiorców

Afera dekady.

Z ustawy Prawo Bankowe zniknął zapis wymagający zgody kredytobiorcy na zmianę wierzyciela hipotecznego. Ustawę w nowym brzmieniu po cichu została przegłosowana przez posłów PiS i podpisana przez prezydenta. Centrum Legislacyjnego Rządu nie potrafi wyjaśnić, kto i kiedy wprowadził zmianę do przegłosowanej ustawy.

Sprawa jest tym bardziej szokująca, iż zmiana ta jest sprzeczna z prawem unijnym oraz polską Konstytucją. Co bardziej zaskakujące PiS przeforsowało nowe brzmienie ustawy w chwili, gdy Trybunału Sprawiedliwości UE wydał korzystny dla frankowiczów wyrok.

Za: https://wiesci24.pl/2019/07/15/morawiecki-gate-najwieksza-afera-od-czasow-rywina-jak-zniknal-przepis-chroniacy-klientow-bankow-w-polsce/
Źródło: Newsweek

Rząd znowu podnosi składkę na ZUS

Nasz niby polski rząd kolejny raz uchwalił podwyżkę składki ZUS. Tym razem będzie ona wynosiła prawie 1500 zł od 2020 r. Najbardziej uderzy to w małe i średnie firmy, które już teraz mają ciężko. Takimi działaniami najwyraźniej PiS chce wygonić kolejne setki tysięcy jak nie miliony zdolnych, przedsiębiorczych osób za granicę. Na ich miejsce zaś sprowadzą imigrantów z różnych krajów, co jest już w planach i jest też realizowane.
W tej sprawie w Sejmie na konferencji prasowej zabrali głos liderzy Konfederacji – nieco odchudzonej, bo bez Liroya i Marka Jakubiaka. Nie ma co jednak rozpaczać, bo oni zdobyli dla Konfederacji razem ok. 10% całości głosów. Według mnie w tej chwili jest to jedyna opcja propolska, choć nie jest idealna. Druga opcja bowiem, tj. hrabia Potocki i jego partia II RP dużo mają filmów w internecie, ale niewiele z tego wynika. Do wyborów do Parlamentu Europejskiego nie przystąpili i teraz też nie wiadomo czy wystartują.

Rząd PiS sprowadza jabłka z Ukrainy!

Poniżej artykuł z portalu Kresy.pl dotyczący importu z Ukrainy przez polskojęzyczny rząd PiS owoców i ogólnie niszczenia polskiego rolnictwa. Szlag człowieka trafia jak się to czyta.

Polska importuje już z Ukrainy jabłka i jest ich trzecim pod względem wielkości importerem w UE – podaje portal EastFruit.

Na początku stycznia rosyjskojęzyczny portal east-fruit.com podał, że Polska importuje już z Ukrainy wysokiej klasy świeże jabłka. W artykule na ten temat napisano, że niedawno eksperci FAO poinformowali o perspektywach dostaw świeżych jabłek z Ukrainy na polski rynek. Zaznaczono, ze wywołało to bardzo nerwową reakcję wśród polskich sadowników.

„Jak pokazują wstępne dane eksportowe z listopada 2018 r., Polska zaczęła już importować ukraińskie jabłka na potrzeby rynku owoców świeżych” – czytamy na east-fruit.com.

Poinformowano ponadto, że Polska stała się trzecim po Bułgarii i Szwecji największym importerem świeżych jabłek z Ukrainy, a jej udział stanowił nieco ponad 1 proc. eksportu jabłek deserowych (nieco mniej niż 80 ton).

W ciągu miesiąca miało miejsce kilka takich dostaw, co zdaniem portalu potwierdza zadowolenie polskiego importera ukraińskich jabłek. Powołując się na źródła handlowa napisano również, że to właśnie wysokiej jakości jabłko było przeznaczone na rynek świeżych owoców, gdyż rzeczywista cena eksportowa tego produktu była około dwa razy wyższa od średniej ceny hurtowej jabłek na rynkach w Polsce i na Ukrainie.

Analitycy EastFruit zwracają jednak uwagę na możliwość, ze jabłka z Ukrainy nie były sprzedawane na polskim rynku krajowym, ale przeznaczano je na reeksport do innych krajów UE. Portal zwraca uwagę na korzystne warunki klimatyczne na Ukrainie, pozwalające ukraińskim sadownikom „rozwinąć szerszy asortyment odmian i uzyskać bardziej kompletną kolorystykę odmian czerwonych jabłek”.

Analitycy EastFruit zwracają jednak uwagę na możliwość, ze jabłka z Ukrainy nie były sprzedawane na polskim rynku krajowym, ale przeznaczano je na reeksport do innych krajów UE. Portal zwraca uwagę na korzystne warunki klimatyczne na Ukrainie, pozwalające ukraińskim sadownikom „rozwinąć szerszy asortyment odmian i uzyskać bardziej kompletną kolorystykę odmian czerwonych jabłek”.

W artykule podkreślono też znaczenie eksportu ukraińskich jabłek deserowych na polski rynek, nawet w tak niewielkich ilościach. Zaznaczono, że dzieje się to w czasie, gdy Polska odnotowuje rekordowe zbiory jabłek, których ceny są najniższe w całej branży dotyczącej jabłek. W pierwszych dwóch miesiącach sezonu 2018/19 Polska importowała o 67% mniej jabłek niż w sezonie poprzednim.

Przypomnijmy, że latem ub. roku informowaliśmy, że eksport jabłek z Ukrainy bije rekordy, a najwięcej ich trafia na Białoruś. Ponadto, na początku lipca br. przytaczaliśmy opinię Androja Jarmaka, ukraińskiego eksperta ds. sadownictwa, który twierdzi, że sadownicy z Ukrainy są w stanie konkurować z Polakami na rynku jabłek, a nawet osiągnąć przewagę. Jego zdaniem ukraiński klimat ułatwia utrzymanie zdrowotności drzew i poprawia smak owoców. Jabłka z Ukrainy mają też częściej być bardziej atrakcyjne z wyglądu dzięki większym niż w Polsce różnicom temperatury dobowej. Ukraina ma też więcej dni słonecznych niż Polska. W takich warunkach ukraińscy sadownicy mogą się decydować na uprawę szerszej gamy odmian, w tym również tych o dłuższym okresie wegetacji. Jego zdaniem, te czynniki w połączeniu ze współczesną techniką sortowania sprawiają, że Ukraińcy są w stanie zaoferować rynkowi ciekawszy towar niż Polacy. Zaznacza, że jeśli opanują nowe technologie produkcji, to plony z ukraińskich sadów mogą być wyższe niż w Polsce.

Przeczytaj: Ukraina zalewa Unię Europejską swoimi produktami spożywczymi

W ciągu pierwszych 9 miesięcy 2018 roku wartość eksportu ukraińskich owoców i jagód wyniosła 157 mln dol., o 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej ukraińskich produktów, wartych ponad 32 mln dol., trafiło do Polski, która jest głównym nabywcą owoców z Ukrainy.

We wrześniu informowaliśmy, że eksport ukraińskich owoców i jagód osiąga rekordowe rezultaty, notując wzrost o 80 proc., do poziomu 20 tys. ton. Przyniosło to przychody w wysokości ponad 35 mln dolarów. Z kolei eksport cebuli z Ukrainy w pierwszych dwóch miesiącach nowego sezonu był 17 razy większy, niż rok wcześniej.

Informowaliśmy również, że producenci drobiu z Ukrainy, wykorzystując luki w unijnych przepisach dotyczących kontyngentów bezcłowych, wprowadzają na rynki krajów UE wielkie ilości taniego mięsa drobiowego. Na nieuczciwej konkurencji tracą w znacznym stopniu Polacy. Sprawa ta była jednym z głównych powodów niedawnych protestów hodowców drobiu.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: KE pobłażliwa wobec unikania ceł przez ukraińskich importerów mięsa drobiowego

CZYTAJ TAKŻE: Polska branża drobiarska przerażona zalewem taniego ukraińskiego mięsa

W pierwszym półroczu 2018 roku ukraiński eksport do Polski był wyższy o niemal jedną trzecią w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Dużą cześć stanowi produkcja przemysłu ciężkiego. Wartość ukraińskich towarów sprzedanych do Polski w tym okresie wyniosła czasie 1,7 mld dolarów.

Za: https://kresy.pl/wydarzenia/media-polska-juz-importuje-swieze-jablka-z-ukrainy/
Źródło:  https://east-fruit.com/article/polsha-uzhe-importiruet-svezhee-yabloko-premialnogo-kachestva-iz-ukrainy

PiS odda Brytyjczykom złoża za bezcen?!

Wywiad z portalu wsensie z Jackiem Wilkiem z partii Wolność.

Jacek Wilk skomentował dla naszej redakcji pikietę, która obyła się pod Ministerstwem Energii w związku z planowaną sprzedażą kopalni Krupiński. Zgodnie z doniesieniami medialnymi kopalnia może sama egzystować, a złoża węgla szacowane są na 2 biliony złotych.

Panie Pośle, o co chodzi w tym proteście?

Sytuacja jest bardzo zagadkowa. Zacznę od tego, że z organizatorami tego protestu jestem w kontakcie od roku. Ponad rok temu w Sejmie zorganizowałem pierwszą taką konferencję na temat sytuacji polskiego górnictwa. Sam byłem ciekaw jak jest naprawdę. Czy to naprawdę jest takie nierentowne i nic tylko wszystko sprzedać, czy może są jakieś inne możliwości? Ludzie w naszym przemyśle górniczym są bardzo dobrze zorientowani. To naprawdę fachowcy z  najwyższej półki. Przecież ja nie roszczę sobie prawa do tego, żeby się znać na tym wszystkim, ale oni twierdzą, że kopalnia Krupiński jest w stanie być rentowną kopalnią. Ma bardzo dobre pokłady węgla, które będą opłacalne w wydobyciu. Park maszynowy i to wszystko jest. Oni nie rozumieją, że na siłę niejako ta kopalnia została wygaszona, a teraz trwa jakiś gorączkowy proces sprzedaży. To jest pierwszy aspekt. Drugi aspekt tego jest taki, że Ci sami ludzie mają pomysł na to, jak pozostawić ją w polskich rękach. Tam jest taka grupa inicjatywna, która ma plan stworzenia takiego podmiotu, który byłby potrzebny w prawie właściciela. To są właściwie byli górnicy, ludzie którzy znają się na rzeczy i którzy chcieliby wziąć na siebie całą tę kwestię związaną z przejęciem tej kopalni. Problem polega na tym, że rząd robi co może, żeby blokować dostęp do pewnych istotnych informacji.

Podobno były jakieś audyty, wyceny. To wiem od nich, ale te wszystkie informacją są jakoś blokowane. To nie jest udostępniane i jest tutaj problem, żeby stworzyć konkretny biznesplan i oferty, bo rząd jakby się przed tym bronił. Jednocześnie są jakieś tam plotki, że podobno rząd dostał z Unii Europejskiej jakieś pieniądze na zamknięcie kilku kopalń i bez względu na to, czy Krupiński rokuje, czy nie, ta kopalnia ma być zamknięta. Tam jest jeszcze jeden taki aspekt, że związki zawodowe podobno chciałyby tę kopalnie przejąć, ale tylko po to, żeby natychmiast sprzedać. Sprawa jest wielowątkowa i ciekawa. Najistotniejsze jest to, że my tak naprawdę nie wiemy, jaki jest prawdziwy stan tej kopalni. Po pierwsze, czy ona rzeczywiście jest w takim stanie, że może działać, czy rzeczywiście tylko i wyłącznie inwestor zagraniczny ma ofertę, która nadaje się do rozważenia. Jednocześnie rząd to utrudnia, blokuje rozmowy z tą grupą, która ma wizję, żeby kopalnia działała i pozostała w rękach Polski.

Krótko mówiąc, ja nie przesądzam istoty tego, czy ten biznes będzie działał. Najgorsze jest to, że rząd zachowuje się tutaj w sposób bardzo dziwny, taki nietransparentny. Nie wiadomo do końca, jakie są intencje. Jeżeli to miałoby się skończyć tak, że odda się ją komuś za bezcen, żeby potem to zostało zamknięte, no to byłoby to dziwne zwłaszcza, że przecież kilka polskich branż z powodów politycznych czy ideologicznych zniknęło – branża cukrownicza, czy przymierzanie się rządu do likwidacji branży futerkowej. Ja bym oczekiwał od rządu pełnej informacji wyjaśnienia, jaki rząd ma pomysł na majątek tej kopalni i czy rozważa różne opcje łącznie z takimi, że przyjmie oferty polskich przedsiębiorców.

Nie boi się Pan, że dojdzie do pewnego rodzaju „Balcerowizacji”? Mianowicie: Inwestor kupi, chwilę będzie wydobywał węgiel, a następnie ogłosi upadłość i będzie domagał się odszkodowań.

Ja jestem wolnorynkowcem i ja się oczywiście nie wtrącam w to, jak kto prowadzi swój biznes, ale powiedzmy sobie w ten sposób – mądra prywatyzacja powinna polegać na tym, że dostaniemy naprawdę dobrą ofertę finansową, a po drugie, nie powinno być takiej sytuacji, że sprzedajemy po to, żeby zakład przestał istnieć. Jeżeli są jakiekolwiek możliwości prowadzenia tego zakładu, czyli zarabiania pieniędzy dla Polski, polskich pracowników i pośrednio dla fiskusa, a nie transferowania za granicę, to to powinno być celem głównym. Jeżeli spółka wejdzie w ręce jakiegoś obcego kapitału, a potem będzie transferować wszystkie zyski za granicę, to polski fiskus nie dostanie ani złotówki. W interesie i polskich przedsiębiorców i pośrednio pracowników, ale też samego fiskusa jest to, żeby jednak ta prywatyzacja, która sama w sobie jest dobrym celem, oczywiście miała taki sens. Należy rozważyć taką opcję, w której duże przedsiębiorstwa będą funkcjonowały i przynosiły zyski.

Powiedział Pan o wątku Unii Europejskiej w kontekście plotek. Zauważyłem, że w przypadku polskiej polityki, w każdej plotce jest ziarenko prawdy. Czy jest możliwe, że Unia Europejska wytypowała kopalnię Krupiński do zamknięcia, żeby mógł ją przejąć ktoś inny?

Może niekoniecznie jest tak, że Unia Europejska spojrzała sobie na listę polskich kopalni i wytypowała akurat tę, ale wszyscy wiemy, że jest w tej chwili idiotyczna walka z globalnym ociepleniem. Teraz dodatkowo walczy się ze smogiem. W dużej części są to postulaty nie tyle merytoryczne, co ideologiczne. Może rząd Polski dostał ofertę nie do odrzucenia. Dostaniecie takie i takie środki na pewne rzeczy, ale musicie koniecznie którąś tam kopalnie czy ileś kopalń zamknąć. Padł wybór akurat na tę. To, co dla mnie jest najważniejsze, to to, żeby rząd przedstawił dokładną, szczegółową informację, o co w tym wszystkim chodzi. Jaki ma plan wobec tej kopalni? Dlaczego akurat ona? Dlaczego ten inwestor? Dlaczego nie rozmawia z potencjalnymi polskimi inwestorami? Krótko mówiąc – jaka jest przyczyna i jaki jest ostateczny cel działania rządu jako właściciela tego przedsiębiorstwa.

Szacuje się, że złoża węgla pod kopalnią Krupiński są warte 2 biliny złotych tyle, ile wynosi nasz dług publiczny. Nie sądzi Pan, że państwo nie powinno dokładać pieniędzy do nierentownych kopalni, ale w tym przypadku rząd powinien zrobić wszystko, aby ją ratować?

To jest bardzo ważne co pan powiedział. Uważam, że przywileje górnicze powinny być zlikwidowane, chociażby te, dotyczące przechodzenia na emeryturę. To wszystko powinno być zlikwidowane. Jednoczenie kopanie – ten biznes powinien być zwolniony z różnych obciążeń, które są nakładane i powodują, że nasze kopalnie są mniej rentowne w stosunku do zagranicznego biznesu. Kluczowym pytaniem jest to, czy kopalnia może być rentowna? Czy my jako podatnicy będziemy do niej dopłacać czy nie? Jeśliby się okazało, że ona się utrzyma i nie będziemy do niej dokładać, to ja nie widzę żadnego powodu, żeby tę prywatyzację przeprowadzać w celu jej likwidacji. W takim celu, by miała sensownego właściciela, który będzie trzymał zyski i płacił podatki.

Nie wiem, czy pan zauważył, ale polskie górnictwo od lat boryka się z problemami nierentowności. Rząd przeznacza pieniądze dla różnego rodzaju kopalń, które i tak przynoszą straty. Jak Pan myśli, czy kiedyś skończą się problemy polskiego górnictwa, czy będzie to błędne koło?

To jest rzecz bardzo prosta. Kopalnia jak każdy inny biznes musi mieć swojego właściciela, swojego prawdziwego właściciela, tzn. nie urzędnika z Warszawy, który z dystansu podejmuje różne dziwne decyzje, tylko ludzi, którzy się na tym znają. Ja zawsze postulowałem, żeby przekazać te kopalnie górnikom, a może też innym akcjonariuszom. Może to jakoś rozdzielić wśród ludzi. Generalnie chodzi o to, żeby kopalnie były w rękach tych, którzy są na miejscu i którzy są gotowi ten biznes poprowadzić. Wtedy będziemy mieli ostateczną weryfikację tego, czy biznes się opłaca, czy nie. Przy takim założeniu, że nie dopłacamy. Weźcie sobie ludzie tę kopalnie, ale pamiętajcie, że my nie będziemy wam już tego biznesu dotować. Rozważcie sami, czy wam się to opłaca. Jeżeli tak, to sprzedajemy, no i prowadźcie, bogaćcie się, zarabiajcie, płaćcie podatki. Dla wszystkich będzie korzyść.

Zauważyłem pewną złą prawidłowość, jeżeli chodzi o wszystkie polskie rządy. Ministrowie, którzy są odpowiedzialni za poszczególne sektory nie znają się na nich. Może w tym tkwi problem, że jest wymóg, że ktoś musi zostać ministrem?

Ma pan absolutnie rację. Jeśli już rząd się miesza do gospodarki i ręcznego sterowania danym biznesem. Jeśli już rzeczywiście uważa, że musi to robić, to niech przynajmniej robi to z głową i za pomocą ludzi, którzy się na tym znają. W tej chwili mamy taką władzę, która wyżej sobie ceni lojalność, podległość, pewność człowieka w relacjach politycznych, niż fachowość. Fachowiec zawsze może powiedzieć: „Przepraszam bardzo, ale ja zrobię inaczej, bo tak będzie lepiej dla biznesu, mimo iż polityczne nie będzie to mile widziane”. Niestety ta polityka „TKM” przynosi straszne rezlutaty. Na razie sytuację gospodarzą mamy wyjątkowo dobrą, tzn., koniunktura jest bardzo korzystna i rząd ma szczęście. Jeżeli sytuacja się pogorszy, a wiele na to wskazuje, czeka nas naprawdę poważny kryzys. Niedługo może się okazać, że jak wysokie do tej pory były zyski, tak przeciwnie wysokie będą straty. Wszystko wynika z tej niekompetencji, takiej krótkowzroczności tego myślenia. Zdecydowanie ciężko tutaj do końca powiedzieć w szczegółach, jak to powinno wyglądać. Z całą pewnością tym biznesem powinni kierować i zarządzać ci, którzy się na nim znają. Tu nie ma żadnej dyskusji na ten temat.

Nie uważa pan, że nasza władza, nieważne czy poprzednia, teraźniejsza, czy przyszła powinna zacząć bardziej interesować się młodymi ludźmi, naszymi studentami, którzy robią karierę na świecie? Może w tym jest odpowiedź, żeby dać szansę młodym?

Ależ ma pan absolutną rację. Akurat w tej chwili partia rządząca, a zwłaszcza ten jej główny trzon, te twarde jądro w postaci zakonu „PC”, to są ludzie wychowani w czasach PRL, którzy o realnej gospodarce nie mają pojęcia. Co gorsza, premier Morawiecki troszeczkę młodszy, wychowany w duchu Solidarności Walczącej, a Solidarność Walcząca była na lewo od Solidarności, a zwykła Solidarność w sprawach gospodarczych była na lewo od PZPR. To są, krótko mówiąc, takie tradycje państwa etatystycznego, państwa socjalistycznego, interwencjonizmu, fiskalizmu, protekcjonizmu, w których ta władza się lubuje. To jest tragedia dlatego, że na dłuższą metę tego w ten sposób nie da się prowadzić zdrowej gospodarki narodowej. Młodzi ludzie oczywiście by tu odegrali świetną rolę, ale bardzo młodych ludzi typu Misiewicz, to sama młodość nie wystarczy, Młodość plus nowe widzenie. Te nowe widzenie, czyli perspektywa świata na czasie, to jest to. Problem polega na tym, że władza nikomu nie ufa i ta władza działa bardziej na zasadzie podległości politycznej niż fachowości.

Czyli można powiedzieć, że każda władza w Polsce wyznaję zasadę „Mierny, bierny, ale ważne, że wierny”?

Zwłaszcza te władze PO-PISowe, bo ja nie widzę żadnej różnicy między PO a PiS. One wyznają taką zasadę, że zastępują się przy władzy, ale w swoich fundamentach prowadzą identyczną politykę – politykę życia na koszt przyszłych pokoleń, zadłużania interwencjonizmu państwowego, coraz większego wpływu państwa na to, co robimy, ograniczania wolności gospodarczej i podnoszenia podatku. Krótko mówiąc – socjalizmu, bo oni się w tym wychowali i nie znają innego ustroju. I to jest tragedia. Rzeczywiście bez powodu moja formacja postuluje całkowitą zmianę elit politycznych, ponieważ jeśli do takiej nie dojdzie, to ciągle mentalnie będziemy w PRL-bis.

Sprawa kopalni Krupiński to kolejny dowód na to, że PO i PiS niewiele się różnią. WSZYSCY WON