Sztucznie wywołany głód – na razie w USA

Chazarskie „elity” knują, aby wywołać głód na świecie. Zaczęli od Stanów Zjednoczonych. Rząd tzw. prezydenta Bidena płaci rolnikom za zniszczenie części upraw. I to więcej niż mogliby dostać za sprzedaż plonów! Jeśli tego nie zrobią sami to i tak uprawy zostaną zniszczone. Wtedy spryskają je z samolotów defoliantem użytym w czasie wojny w Wietnamie zwanym Agent Orange. Rolnicy więc sami niszczą swoje uprawy.

To nie wszystko! U jednego kurczaka po zrobieniu mu testu PCR wykryto rzekomo koronawirusa. Przez to wybito 5,5 miliona kurczaków. Nagle też 10 tysięcy krów padło. Rzekomo z powodu upału.

Do tego płoną dziesiątki zakładów przetwórstwa żywności w różnych stanach. W wiele z nich uderzyły samoloty. Bardzo ciekawe!?

W Walmarcie (sieć hipermarketów w USA) w niektórych sklepach cała żywność jest wyrzucana. Nie można niczego kupić. Rzekomo wszystko się zepsuło?!

Bill Gates skupuje ziemię rolną w USA. Ma już w tej chwili około 260 tysięcy akrów, co stanowi około 1/3 powierzchni stanu Rhode Island. I to jest ziemia wysokiej jakości.

W Holandii natomiast rząd zamierza zlikwidować 1/3 gospodarstw rolnych. Trwają tam protesty rolników ale są robione nieudolnie i pewnie nic z nich nie wyjdzie. Zamiast zablokować parlament czy siedzibę premiera rolnicy blokują drogi tylko wkurzając kierowców. Tak do niczego nie dojdą.

Tutaj film gdzie o tym wszystkim mówią. Pokazane jest jak rolnicy niszczą uprawy. Mówią że dostali pisma od rządu w tej sprawie. Dostali też mapy terenu z zaznaczonymi uprawami do zniszczenia. Oprócz tego rząd kazał także wylewać ropę na drogi. Szaleństwo.

Czy nas czeka podobny scenariusz w Polsce? Niestety trzeba się tego spodziewać. Globalny głód to scenariusz zaplanowany przez Klausa Szwaba i inną chazarską swołocz. Dowód mamy na filmie w postaci wpisu Szwaba na Tweeterze. Film pewnie cenzura niedługo usunie, więc ściągnij go na dysk i przekazuj dalej, aby inni wiedzieli co knują globaliści i aby się móc przygotować.

Szalony i kłamliwy artykuł premiera Morawieckiego

23.07.2022 r. przytoczyłem wpis blogera Zorard, na którego powołał się prof. Mirosław Dakowski. Ponieważ jeden z komentatorów (niejaki Trzpil) zaczął mnie straszyć, że rzekomo oczerniam premiera to znalazłem oryginalny wpis Zorarda oraz link do artykułu w „Daily Telegraph” z 10.05.2022. Sam artykuł jest płatny, ale jest inna strona gdzie można tekst przeczytać w całości.
Informuję niejakiego Trzpila, że nie boję się jego pogróżek! Prawda jest po mojej stronie. Zgłaszaj Pan sobie co chcesz i gdzie chcesz.

Morawiecki w tym artykule wyraźnie (co sprawdziłem) napisał, że „Russki Mir” jest odpowiednikiem ideologii nazizmu i komunizmu w XX w. Jest to kłamstwo, bowiem pojęcie „Russki Mir” jako kultura rosyjska funkcjonuje od XI w., gdy ani komunizm ani nazizm nie były nawet w planach. Nawet polska Wikipedia to podaje (stan na dzień 26.07.2022 r.) https://pl.wikipedia.org/wiki/Russkij_mir_(ideologia)

W przedostatnim akapicie swojego artykułu Mateusz Morawiecki pisze, że cyt. „tę ideologię (ruskiego miru) musimy wykorzenić całkowicie” (ostatnie zdanie przedostatniego akapitu). Tym samym sam mówi jak Hitler, który też chciał unicestwić rosyjską kulturę.
W ostatnim akapicie pisze o tym, że tak jak w Niemczech zrobiono denazyfikację po wojnie tak teraz należy w Rosji zrobić „deputinizację”. Niby jak zamierza to zrobić wobec arsenału wojskowego jaki posiada Rosja (tysiące bomb atomowych, pociski naddźwiękowe i wiele innych)? Chce wywołać wojnę z Rosją czyli w praktyce III wojnę światową, bo przecież wiadomo, że Putin nie pozwoli na deputinizację, a ok. 80% Rosjan popiera wojnę na Ukrainie i Putina? Czy to nie jest szaleństwo? Tak działa polski premier podżegając do III wojny światowej? To jest skandal i albo jest to zdrajca stanu albo szaleniec. Trzeciej możliwości nie widzę.

Tutaj wpis Zorarda na blogu na temat artykułu Mateusza Morawieckiego w „Daily Telegraph” gdzie jest też link do tego artykułu i link do tekstu artykułu na innej stronie, gdzie można go przeczytać bez płacenia (po angielsku oczywiście, bo to brytyjska gazeta).

https://zorard.wordpress.com/2022/05/17/co-wlasciwie-napisal-morawiecki/

Tutaj link do treści artykułu: https://txtify.it/https://www.telegraph.co.uk/opinion/2022/05/10/russias-monstrous-ideology-must-defeated/
A tutaj link do artykułu https://www.telegraph.co.uk/opinion/2022/05/10/russias-monstrous-ideology-must-defeated/

A tu strona prof. Mirosława Dakowskiego gdzie mamy także ten sam tekst co u Zorarda z podaniem pierwotnego źródła: https://www.dakowski.pl/co-wlasciwie-napisal-morawiecki-putins-russkiy-mir/

A tu inny przykład „mądrości” obecnego premiera III RP: https://www.dakowski.pl/morawiecki-wariat-oraz-kretyn/

Premier wzywa do wojny z Rosją – powstrzymać tego szaleńca!

Mateusz Morawiecki zamieścił artykuł w „Daily Telegraph” z 10 maja.

Warto się pochylić nad tym, co on tam napisał i dlaczego jest to niebezpieczne. Krytyczne są tu trzy końcowe akapity, które w tłumaczeniu na polski brzmią tak:

Putinowska ideologia „Russkiego Miru” jest ekwiwalentem dwudziestowiecznych ideologii nazizmu i komunizmu. Jest to ideologia, poprzez którą Rosja uzasadnia swoje zmyślone prawa i przywileje. To na jej gruncie opiera się bajeczka o „specjalnej historycznej misji” narodu rosyjskiego. W imię tej ideologii Mariupol i dziesiątki Ukraińskich miast zostało zburzonych, bo wysłała ona rosyjskich żołnierzy na wojnę z przekonaniu o ich wyższości i zachęciła ich do popełnienia nieludzkich zbrodni wojennych – morderstw, gwałtów i tortur na niewinnych cywilach. Wiemy również, że ta ideologia powoduje przymusowe przesiedlenia Ukraińców w głąb terytorium Rosji.

Nie możemy mieć żadnych złudzeń. To nie jest szaleństwo, ale celowa strategia, która już otworzyła bramy do ludobójstwa. „Russki Mir” to rak, który pożera nie tylko większość rosyjskiego społeczeństwa, ale jest także śmiertelnym zagrożeniem dla całej Europy. Dlatego nie wystarczy wspierać Ukrainę w jej wojennej walce z Rosją. Musimy całkowicie wykorzenić tą straszliwą ideologię.

Tak jak Niemcy zostały kiedyś poddane denazyfikacji tak teraz jedyną szansą dla Rosji i cywilizowanego świata jest „deputinizacja”. Jeśli nie rozpoczniemy tego zadania natychmiast, to nie tylko stracimy Ukrainę, ale także stracimy naszą duszę, naszą wolność i suwerenność. Bo Rosja nie zatrzyma się w Kijowie. Rosja rozpoczęła długi marsz na Zachód i to my musimy zdecydować gdzie ją zatrzymamy.

Zacznijmy od tego, że nawet w tych trzech akapitach jest pełno zwykłych kłamstw i manipulacji.

Po pierwsze – jak już pisałem – nie ma absolutnie żadnych dowodów na „dziesiątki zburzonych ukraińskich miast”. Jedynym, w którym naprawdę zniszczenia są znaczne – centrum miasta praktycznie nadaje się faktycznie do wyburzenia – jest Mariupol. Wszędzie indziej zniszczenia mają charakter powierzchowny, w ogóle nie ma mowy o zniszczeniu nawet dzielnic, że nie wspomnę o miastach.

Kłamstwem jest również twierdzenie, że rosyjscy żołnierze jadą na Ukrainę w przekonaniu, że są nadludźmi i będą mordować ukraińskich podludzi. Jest to bezczelne granie na europejskiej pamięci historycznej, w której zapamiętano w ten sposób nazistów, którzy faktycznie mieli ideę „uber” i „untermenshów”.

Żeby przekonać się, że jest to kłamstwo wystarczy znać rosyjski i posłuchać rosyjskich mediów, w tym wypowiedzi samego Putina skierowanych między innymi do tychże żołnierzy. Jest absolutnie jasne, że na masową skalę propaganda musi być spójna tj. nie można mówić czego innego całości społeczeństwa, a czego innego żołnierzom. Ewentualnie można mówić coś innego małym oddziałom specjalnym, ale nie masie żołnierskiej.

Oddziały niemieckie w czasie II Wojny działały tak jak działały, bo całemu społeczeństwu niemieckiemu wpajano tam od 1933 roku przekonanie o rasowej wyższości Niemców nad Słowianami (m.in. dlatego zarówno armia jak i cywile niemieccy zupełnie inaczej zachowywali się w okupowanej Francji czy Norwegii).

Tymczasem podstawowa i fundamentalna linia propagandowa Rosji jest taka, że Ukraińcy i Rosjanie są jednym narodem tak jak powiedzmy Ślązacy i Polacy. Wedle tego co mówi się żołnierzom ich zadaniem jest wyzwolenie części własnego narodu od okupanta, który wmówił tej części narodu, że są osobni i że mają być wrogami Rosji i Rosjan. I wygonienie z Ukrainy obcych i ich wpływów, które zagrażają Rosji. Jak zatem mieliby ci żołnierze masowo mordować ludzi, których uważają za swoich pobratymców?

Potwierdzają to liczne inicjatywy rosyjskie takie jak dostawy żywności dla cywilów, organizacja korytarzy humanitarnych (charakterystyczną cechą kłamliwej propagandy, którą jesteśmy karmieni jest to, że z niej wynika, że to Rosjanie strzelają do ludzi korzystających z tych korytarzy itp. – problem w tym, że inicjatywa ich organizacji wyszła od Rosji, o czym się można było przekonać śledząc rosyjskie źródła – kwestia korytarzy humanitarnych pojawiła się tam parę dni zanim w naszych mediach pojawiły się oskarżenia), ogólnie dobre traktowanie ukraińskich jeńców wojennych (filmy, na których są maltretowani jeńcy, które się pojawiły pokazywały Ukraińców znęcających się nad rosyjskimi żołnierzami) i tak dalej. Przy tym Rosjanie apelują do ukraińskich żołnierzy o poddanie się i regularnie przekazują w Internecie namiary np. na kanały na Telegramie, gdzie mogą oni nawiązać kontakt i otrzymać instrukcje jak przejść na drugą stronę z minimalnym ryzykiem.

Mało tego – w rosyjskiej propagandzie dla wojska obecne jest hasło „nie zostawiamy swoich” i w tym kontekście pokazuje się rosyjskim żołnierzom, że ukraińskie oddziały porzucają swoich zabitych i rannych. Pokazuje się jako pozytywny przykład właściwej postawy, że rosyjskie oddziały chowają zabitych Ukraińców a rannym udzielają pomocy. Podkreślam, piszę tu nie o materiałach przeznaczonych dla zagranicy, ale o materiałach po rosyjsku, adresowanych do żołnierzy.

Ewentualny gniew i nienawiść żołnierzy skierowana jest na „nac-bataliony” czyli neo-nazistowskie ugrupowania klasy „Azova”, „Prawego Sektora” i tak dalej. Stąd np. kiedy w początkach oblężenia Mariupola rosyjskie posterunki kontrolowały opuszczających miasto cywili to rozbierali mężczyzn, bo wśród bojowników Azova modne są tatuaże ze swastykami i podobnymi symbolami. Tacy mogą się spotkać faktycznie z brutalnym traktowaniem, choć po prawdzie nie ma na to dowodów.

Podobnie Rosjanie podkreślali, że zagraniczni najemnicy nie mają praw zagwarantowanych konwencją Genewską i powinni się liczyć z ostrym traktowaniem. Jak to się dzieje rzeczywiście ciężko powiedzieć, ale tu rzeczywiście można również spodziewać się innego nastawienia żołnierzy, bo „najemnicy” są najczęściej doświadczonymi oficerami i żołnierzami z krajów NATO, głównie anglosaskich, którzy zostali tam skierowani jako „najemnicy” w ramach tzw. „plausible deniability„, czyli możliwości wyparcia się w razie pojmania związków z nimi przez ich państwa dla uniknięcia konfliktu bezpośredniego z Rosją. A to właśnie Anglosasów obwinia się w rosyjskich mediach o przerobienie Ukrainy na „anty-Rosję”, nawiązując do wielu wcześniejszych anglosaskich ataków i spisków wymierzonych w Rosję sięgając od 17 wieku.

Trzecie kłamstwo, to jakieś wywózki Ukraińców w głąb Rosji. Nic takiego nie ma oczywiście miejsca – przeciwnie, obywatele Ukrainy sami wyjeżdżają do Rosji od 2014 roku (w sumie do 2022 roku wyjechało ich tam kilka milionów). No chyba, że pan Morawiecki ma na myśli ewakuację ludności cywilnej z terenów DNR i ŁNR, która zaczęła się już 18-19 lutego. Ale ona również była dobrowolna.

Szansa na „zadziałanie” tego kłamstwa opiera się – ponownie – na wykorzystaniu ignorancji zachodnich czytelników, którzy zapewne są przekonani, że Ukraina to państwo jednolite etnicznie, gdzie wszyscy znajdujący się na jego terenie to Ukraińcy, oczywiście mówiący po ukraińsku. A tymczasem nie dość, że cały wschód Ukrainy zamieszkują w większości ludzie identyfikujący się jako Rosjanie, to w ogóle przytłaczająca większość Ukraińców w ogóle nie mówi w tym „języku” (jest sporne, czy to osobny język w ogóle czy gwara rosyjskiego). Zatem z tego, że ktoś zamieszkiwał na terenach Ukrainy w granicach z 1992 roku i posiada paszport wystawiony przez ukraińskie państwo nie można wnioskować, że ten ktoś w ogóle identyfikuje się jako Ukrainiec. Tymczasem w całej propagandzie – w tym także u nas – tak się to właśnie traktuje! Pan Morawiecki nauczony tym, że większość Polaków tego nie wie (myślą, że na Ukrainie jest podobnie jak unas) ma nadzieję, że i jego zachodni czytelnicy o tym nie wiedzą – i ma rację.

Co więcej, pan Morawiecki liczy na to, że jego czytelnicy myślą, że w Rosji współczesnej jest tak jak w byłym ZSRR, to jest przemieszczanie się jest reglamentowane, ograniczone. Oczywiście nic bardziej błędnego – owi „wywiezieni Ukraińcy” mogliby sobie spokojnie przejechać gdzie indziej, gdyby oczywiście istnieli.

Podobnie jak nie miało jak na razie miejsca nic, co można by nazwać ludobójstwem ani też nie ma żadnych dowodów na to, by Rosja chciała podbijać całą Europę. Rosja w ogóle nie ma ani takich ambicji ani możliwości. Co jednak szkodzi pokłamać trochę jeszcze, trochę jeszcze postraszyć ludzi kłamliwym chochołem, którego się zbudowało?

(zwróćcie uwagę jak prosto pisze się kłamstwa, a ile się trzeba napisać, żeby je obnażyć)

Wreszcie dochodzimy do głównej tezy artykułu – że „Russki Mir” to nowa ideologia, stworzona przez Putina i stanowiąca podstawę dla domaganie się przez Rosję jakichś wydumanych, sztucznych praw.

Co do pierwszej części to nawet polska Wikipedia podaje coś innego:

Pojęcie „świata rosyjskiego” ma dawne korzenie historyczne. W źródłach średniowiecznych definiowała cywilizację starożytnej Rusi. W dużej mierze historyczną dominantą w kształtowaniu się świata rosyjskiego jako cywilizacji były duchowe i moralne fundamenty Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Najwcześniejsze zastosowanie terminu „Russkij mir” pojawiło się w zabytku staroruskiej literatury: „Słowo o odnowie dziesięciny w cerkwi” (XI w.), Kiedy wielki książę kijowski Izjasław Jarosławicz wychwalał wyczyn św. Klemensa Rzymskiego, – „…nie tylko w Rzymie, ale wszędzie: zarówno w Chersoniu, jak i w świecie rosyjskim”. Jednocześnie chodziło o okres przedpaństwowy w historii Słowian wschodnich.

Po najeździe mongolskim w latach 1237–1240 Ruś została podzielona na dwa wieki. Jej zachodnia część (terytorium dzisiejszej Ukrainy i Białorusi) weszła w skład Polski i Litwy (później zjednoczonej w Rzeczpospolitą), a północno-wschodnia (dzisiejsza Rosja) pozostała pod jarzmem mongolsko-tatarskim, uwolnionym od niego dopiero w 1480 roku. W rezultacie świat rosyjski jako cywilizacja uległ zróżnicowaniu etnicznemu i językowemu:

Rosjanie (Wielkorusini) / j. rosyjski

Ukraińcy (Małorusini) / j. ukraiński

Białorusini / Białorusini/ j. białoruski

(Skopiowałem bo to jednak Wikipedia, nie wiadomo czy jutro nie zmienią na wersję aktualnie politpoprawną)
„Russkij Mir” to zatem nie jest pojęcie nowe, stworzone sztucznie przez Putina ale funkcjonujące od XI wieku (a więc około tysiąca lat)! I oznacza ono połączenie języka rosyjskiego i związanej z nim kultury i cywilizacji. W jakimś przybliżeniu odpowiednikiem jest np. „civilisation française”.

Bo – dodajmy – Rosjanie uważają się obecnie za osobną cywilizację, w czym upewnia ich aktualny stan cywilizacji europejskiej. Mówiąc o tym znany rosyjski historyk i analityk A. Fursow podkreśla zawsze, że rosyjska cywilizacja to inna wersja cywilizacji europejskiej, alternatywa, której korzeniem jest przede wszystkim prawosławie i osobne doświadczenie historyczne Rosji. W charakterystycznym stylu mówi, że „to nie jest ani dobrze ani źle – po prostu tak jest”, ale zwraca uwagę, że zachodnia „wersja” cywilizacji europejskiej ulega szybkiej degeneracji. W tym kontekście postrzega on rosyjską cywilizację jako nadzieję w ogóle cywilizacji europejskiej na przetrwanie.

Patrząc na stan kompletnej degrengolady, w jaką stacza się Zachód Europy i USA trudno się nie zgodzić, aczkolwiek z naszego punktu widzenia mamy ciągle nadzieję, że nasza, polska kultura i społeczeństwo takiego poziomu degeneracji nie osiągną.

Skoro już mowa o polskim punkcie widzenia to w jakimś przybliżeniu można powiedzieć, że „Ruski Świat” jest to pojęcie zbliżone do „polskość” czy „kultura polska”. Różnica polega na tym, że Polska nie pretendowała nigdy do miana osobnej cywilizacji, osobnej kultury. Przeciwnie, Polska od wieków była kulturowo podporządkowana Zachodowi Europy i w niego wpatrzona – począwszy od przyjęcia chrześcijaństwa w jego katolickiej wersji po powiedzenie „co Francuz wymyśli, Polak pokocha”, które ma już grubo ponad 100 lat. W związku z tym nigdy nie pretendowano do stworzenia jakiejś „Polskiej cywilizacji”, jako bytu nie tylko językowo ale i kulturowo odrębnego od kultury niemieckiej, francuskiej czy ogólnie zachodnio-europejskiej. Rosja natomiast pretensje takie posiada i w sumie ma do nich pewne podstawy.

Zwróćmy teraz uwagę, że głównym prawem jakiego Rosja żąda dla siebie w związku z tymi pretensjami do bycia osobną cywilizacją jest prawo do odrębności i suwerenności. Innymi słowy Rosjanie nie chcą u siebie 72 płci, tęczowych piątków czy zboczeńców czytających dzieciom bajeczki o radości jaką daje im uprawianie sodomii. Nie chcą również jeść przerobionych robaków czy rezygnować z samochodów w imię Gai, bogini Ziemi. Chcą też mieć swoje tereny i swoje firmy, które nie będą zarządzane ani z USA ani z WHO czy ONZ. Byli gotowi na współpracę z Zachodem (ironią jest, że obecna ekipa i sam Putin to najbardziej prozachodnia ekipa na Kremlu od wieków), ale na warunkach poszanowania właśnie tego prawa do odrębności, do działania u siebie i po swojemu.

I to jest podstawowy i najważniejszy problem jaki Zachód ma z Rosją, że nie chce się ona poddać dostosowaniu na modłę zachodnią, że własnie chce zachować odrębność nie tylko formalną ale i realną, nie tylko polityczną ale i kulturową, cywilizacyjną. Oraz, że – póki co – ma ona potencjał by globalistycznej inicjatywie „Great Reset” powiedzieć „NIE”.

W tym kontekście Morawiecki mówiąc o tym, że to straszna idea i powinna być wypalona żelazem mówi jak prawdziwy, rasowy globalista, przedstawiciel tej szajki, która zmierza to zniszczenia w ogóle dziedzictwa kulturowego narodów i przerobienia nas wszystkich na podatną na manipulację masę „europejczyków takiego-czy-innego-pochodzenia”. A jego opowiadania o tym, że w przeciwnym razie stracimy naszą suwerenność i duszę ociekają obłudą. Tem bardziej, że pisze on to dokładnie wtedy, kiedy ponownie rusza temat federalizacji Europy, który pozbawi m.in. Polskę nawet tych resztek suwerenności, które zachowała. I pisze to człowiek, który grzecznie wypełnia wszelkie dyrektywy z Brukseli (i nie tylko – Covid) wykonując jedynie na użytek wewnętrzny różne podrygi, które mają przekonać elektorat PiS jak to nasz dzielny premier broni wspaniale naszej suwerenności.

Ale odkładając te aspekty na bok Morawiecki powiedział właśnie Rosjanom, że ich kultura i cywilizacja powinna być wymazana z powierzchni ziemi. I oczywiście usunięty ma być Putin, czyli człowiek, który wyciągnął Rosję z nizin upadku jakiego zaznała za Jelcyna. A choć urodziły się od tamtej pory dwa pokolenia, to jednak wciąż żyje wielu Rosjan, którzy pamiętają jak to wyglądało. Rosja przez ostatnie dwadzieścia lat uczyniła ogromne postępy – choć oczywiście w dwadzieścia lat trudno odrobić dziesiątki lat gospodarczej zapaści systemu komunistycznego, która zaczęła się w latach siedemdziesiątych a następnie systematycznej grabieży jaka nastąpiła w dekadzie lat dziewięćdziesiątych.

Dodajmy, że zarzut iż naród rosyjski uważa iż ma jakąś specjalną misję jest z jednej strony śmieszny a z drugiej groźny.

Śmieszny, bo właściwie każdy naród ma takie przekonanie, choć manifestuje się ono w różny sposób. U nas na przykład był to mickiewiczowski „Chrystus narodów” czy obecne w kręgach katolickich przekonanie, że misją Polski jest nawracać Europę. Podobnie naród amerykański ma wpojone przekonanie, że jego misją jest niesienie demokracji i wolności – czyli, niestety, współcześnie zestawu antyludzkich „wartości” cywilizacji śmierci. O przekonaniu narodu żydowskiego o jego super-specjalnej misji nawet nie będę wspominał. Czyli pewne narody mogą mieć prawo do „specjalnej historycznej misji” – a inne nie.

Groźny, bo nie tylko – jak we wszystkich właściwie kwestiach na linii Zachód-Rosja – są tu podwójne standardy. Groźny, bo zawarty jest w tym globalistyczny przekaz, że w ogóle wszelkie „specjalne misje narodów” (poza, ma się rozumieć, żydowskim) są czymś niebezpiecznym, urojonym.

Morawiecki poszedł tu dużo dalej niż Biden czy Johnson, którzy głównie oskarżają Putina nie oskarżają jednak narodu rosyjskiego, Rosjan jako takich, nie wzywają do likwidacji Rosji jako kultury w jej obecnym kształcie. Nawet jeśli to myślą i tego by pragnęli to jednak nie mówią tego publicznie. Dlaczego? No bo czym innym jest kiedy ktoś krytykuje mojego premiera czy prezydenta, a czym innym, kiedy ktoś nazywa moją kulturę „rakiem”. Jak Rosjanie mają na takie coś zareagować? A jak reagowałby Polak gdyby usłyszał, że polskość to rak a polską kulturę należy zlikwidować?

Jest to naprawdę dużo, dużo gorsze od incydentu z oblaniem farbą ambasadora Rosji w Polsce. Tamto to był incydent, w wykonaniu do tego ukraińskiej postępowej aktywistki, w którym państwo polskie można oskarżyć o zaniedbanie odpowiednich środków ostrożności i pobłażliwość dla sprawczyni. Ten zaś artykuł jest oficjalną wypowiedzią premiera Polski, który niestety w oczach Rosjan nas reprezentuje. I na który żaden rosyjski patriota nie może zareagować inaczej niż gniewem, który – co mam nadzieję mój tekst wyjaśnił – jest całkowicie uzasadniony. I nie dziwią w ustach Rosjan odpowiadających na ten tekst nawiązania do nazizmu – ostatni raz programowo unicestwić Rosje jako kulturę i naród chciał właśnie Adolf Hitler.

Jest przerażające, że nikt – żadna siła polityczna – nie odcięła się jasno od tej wypowiedzi, nie potępiła jej i nie wskazała na to, że pan Morawiecki pisząc takie rzeczy nie wypowiada się w imieniu narodu polskiego.

Będziemy tego żałować, wstydzić się tych słów Morawieckiego niezależnie od tego jak historia potoczy się dalej.

W moim zastanawianiu się, czy Putin i rosyjskie państwo grają do jednej bramki z globalistami, z którymi są dogadani czy też przeciwko nim ten tekst stanowi silną poszlakę, że jednak Rosja usiłuje NWO powstrzymać a nie pomóc w jego ustanowieniu.

Zorard

Źródło: Zorard (17 Maj, 2022)

Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (17 maj 2022)

Mój komentarz: Wyraźnie nasz polskojęzyczny premier Morawiecki dąży do tego żeby nasz kraj był kolejny po Ukrainie do jak to określa Rosja denazyfikacji. NATO w tej chwili jest bezzębne i nawet żona Glapińskiego to wie. Zatem im szybciej ten szaleniec przestanie być premierem tym lepiej. Inaczej w przyszłym roku Rosja może tutaj wjechać i zrobić demorawizację i dekaczyzację. Jeśli tak będzie to ja nawet palcem nie kiwnę w obronie ich polskojęzycznego reżimu.

Sława Ukrainie?!

Oto kogo popiera polskojęzyczny (nie)rząd i to takim ludziom dają przywileje w naszym kraju – np. oddzielną pulę studentów na uczelniach jak Uniwersytet Warszawski. Tego w żadnej głównościekowej TV nie pokażą.

Ukraiński „bohater” Stephan Bandera wydał rozkaz, aby zabić na Ukrainie wszystkich Polaków od 16 do 60 roku życia. Ciekawe ilu Ukraińców o tym wie?

A tutaj 10-letnia dziewczynka zabita przez ukraińskich „gerojów” podczas bandyckiego ostrzału Doniecka podczas toczącej się wojny.

A tutaj „kultura” w ukraińskim parlamencie. U nas też z nią słabo, ale do tego poziomu jeszcze nie doszliśmy.

Monument z Georgii zniszczony. Szatański system upada!

Monument z Georgii w USA to był taki jakby masoński „dekalog” organizacji Scull and Bones (czaszka i kości) postawiony w 1980 r. Mówił on jak należy postępować, aby planeta Ziemia pozostała w dobrej kondycji. Na kamiennych tablicach było tam napisane m.in. że populacja ludzi na Ziemi powinna wynosić nie więcej niż 500 mln ludzi. Tym samym jawnie przyznali, że planują ludobójstwo na ogromną skalę przy której Holokaust wyglądałby jak pospolite zabójstwo na tle rabunkowym lub co najwyżej zamach terrorystyczny na metro czy jakiś teatr. Zginąć miałoby bowiem nie kilka milionów, ale kilka miliardów ludzi.

Monument ten 7.06. 2022 r. w nocy został częściowo wysadzony, a potem jeszcze to co zagrażało bezpieczeństwu rozebrano przy użyciu koparki. Zostały z całego monumentu tylko dwie płyty. Symbolicznie oznacza to, że masońska konstrukcja (NWO) wciąż stoi, ale jest już zupełnie bezzębna. Do tego w USA w mediach o tym podobno mówią a ludziom otwierają się oczy. Jest też hipoteza, że to sami masoni zniszczyli ten monument, aby móc później mówić że to co tam było napisane to teoria spiskowa i że nic takiego nie było. Tak czy inaczej jeśli nawet zrobili to sami masoni to oznacza, że poczuli się do tego zmuszeni wzrostem świadomości ludzi. To też dowodziłoby że ich system/matriks upada.

4 minuty prawdy – narodzie polski obudź się!

Konrad Wichert – niezależny dziennikarz

Cóż komentarz jak sądzę zbędny, bo co tu komentować fakty?

A naród śpi i głosuje na tych polskojęzycznych politykierów III RP wykonujących rozkazy światowej mafii chazarskiej. Kiedy się ludzie obudzicie i stawicie opór? Jak paliwo będzie po 10 zł czy dopiero jak będzie po 12, a może po 15 zł za litr? Jak Wam d… zmarzną, bo nie będzie Was stać na ogrzewanie i prąd? A może dopiero jak Wam głód zajrzy w oczy? Dalej wierzycie tej bandzie polskojęzycznych pachołków Syjonu? Gdzie się podział nasz duch protestu i sprzeciwu z jakiego od wieków słynęliśmy? Czy to tzw. szczepionki na COVID tak na mózgi Wam podziałały czy jest inny powód? Nie mogę tego zrozumieć.

Ukraińska rzecznik praw obywatelskich kłamała w sprawie rosyjskich gwałtów

Była już ukraińska rzecznik praw obywatelskich Ludmiła Denisowa przyznała, że kłamała w sprawie rzekomych gwałtów na dzieciach popełnianych przez rosyjskich żołnierzy. Informacja, która zelektryzowała światowe media w Polsce przeszła niemal bez echa. Krótki tekst Tomasza Waleńskiego ukazał się co prawda dzisiaj na portalu WP.pl jednak szybko został stamtąd usunięty. Obecnie możemy obserwować jedynie jego ślady w internetowych wyszukiwarkach.

W mediach anglojęzycznych (i nie tylko) terror pro-ukraińskiej zmowy milczenia nie jest tak ścisły jak w Polsce. Możemy się stamtąd dowiedzieć, że była komisarz ds. praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy Ludmiła Denisowa przyznała, że ​​napisała nieprawdziwe wiadomości o okrucieństwach rosyjskich żołnierzy na Ukrainie.
„Kiedy przemawiałem we włoskim parlamencie w Komisji Spraw Międzynarodowych, słyszałem i widziałem takie zmęczenie sprawą Ukrainy. Mówiłam o strasznych rzeczach, żeby ich jakoś popchnąć, żeby podjęli decyzje, których potrzebuje Ukraina i naród ukraiński” – wyjaśniła swoją motywację Denisowa. – Może przesadziłem. Ale starałem się osiągnąć cel, jakim było przekonanie świata do dostarczenia broni i wywarcia presji na Rosję.”
To kolejny przykład oderwanej od faktów ukraińskiej propagandy bezrefleksyjnie powtórzonej przez polskie media.

Kilkanaście dni temu Ludmiła Denisowa została odwołana przez ukraiński parlament ze stanowiska komisarza ds. praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy. Za odwołaniem Denisowej zagłosowało 234 z 450 deputowanych.

Za: https://ocenzurowane.pl/ukrainska-rzecznik-praw-obywatelskich-klamala-w-sprawie-rosyjskich-gwaltow/

Źródło

Czy rządzący dziś Rosją Putin to faktycznie Putin?

Pytanie na pozór absurdalne, ale okazuję się że wcale nie. Dzisiaj trafiłem na film, w którym ktoś (po angielsku) mówi, że Władimir Putin został w Rosji w 2010 r. skazany za zbrodnie i inne przestępstwa i albo siedzi w więzieniu albo już nie żyje. Rosją zaś od tego czasu rządzi sobowtór Putina.
Brzmi to „kosmicznie”, ale ten ktoś podaje dowody. Widać zdjęcia na których Władimir Putin jest za kratami. Jest też film z sali sądowej, gdzie Putin siedzi w zakratowanej klatce. Sędzia pyta go jak się nazywa, a on odpowiada że Władimir Władimirowicz Putin. Zdjęcia można zmontować, ale filmu raczej nie.
Poniżej ten film gdzie jest o tym mowa (o Putinie od ok. 23-24 minuty).

https://rumble.com/v17kbz8-dark-outpost-live-06.07.2022-bombshell-real-putin-imprisoned-since-2010.html