Polemika z Opolczykiem

Dotyczy wpisu Opolczyka pt. „W odpowiedzi adminowi Wolnych Słowian” https://opolczykpl.wordpress.com/2021/08/16/w-odpowiedzi-adminowi-wolnych-slowian/

Zacznę od mapy, którą Opolczyk przedstawia prawdopodobnie jako ilustrację głównego przedmiotu sporu, czyli starożytnego państwa Lechia. Niektórzy mówią o „Wielkiej Lechii”, choć nie wiem dlaczego, bo nawet na tej pseudomapie nie ma słowa „Great” (wnioskując po języku w jakim jest napis). Ta mapa w oczywisty sposób jest fałszywa i nigdy nie twierdziłem, że jest prawdziwa i nigdzie dotąd na moim blogu jej nie umieściłem. O tym, że jest to bardzo kiepska fałszywka świadczy choćby to, że niebieski obszar podpisany „Lechina Empire” zamazuje częściowo napis Austrasia i widzimy tylko kawałek tego wyrazu „Austra”. Na prawdziwej mapie przedstawiającej duży biały obszar zamieszkały przez plemiona słowiańskie ktoś „przefarbował” ten obszar zapewne w Photoshopie czy innym podobnym programie na niebiesko i rozciągnął go tak nieudolnie, że nie zwrócił uwagi na częściowe zamazanie napisu Austrasia. Zresztą na wschód owo imperium też jest rozciągnięte absurdalnie, bo sięga chyba aż do Chin?!
Żeby było wiadomo o co chodzi zamieszczam tę pseudomapę poniżej:

Oryginalna mapa, z której powstała ta powyżej jest tu: http://www.emersonkent.com/map_archive/europe_east_roman_533.htm

Jeśli chodzi o Kanadyjczyka Petera Kinga, który jak napisałem w tytule wpisu „obalił pandemię” to zdania nie zmieniam. On istotnie obalił pandemię, bowiem nie otrzymał dowodu na istnienie wirusa Sars-Cov-2 o jaki prosił, bowiem takiego dowodu nie ma i nigdy nie było. To jest tego potwierdzeniem. I w tym sensie obalił on pandemię – od strony merytorycznej w sądzie. Nie był pierwszy ale akurat na ten materiał natrafiłem i go zamieściłem. Zresztą nie twierdzę, że on pierwszy obalił pandemię w sądzie.
Obalił nie oznacza, że pokonał. USA są bankrutem od 1933 r. ale wciąż istnieją i do niedawna (Afganistan) jeszcze sprawiały dla niezorientowanych lemingów wrażenie mocarstwa. Tak samo i to plandemiczne oszustwo choć już dawno zdemaskowane nadal trwa.
Przyznaję natomiast, że wywiad z Kingiem zamieszczony w tym wpisie jest mylący i sprawia wrażenie, że King wygrał w sądzie. Niestety jest inaczej, co po obejrzeniu innego wywiadu przyznaję i dokonałem korekty wpisu na ten temat.
Podobnie ma się sprawa z rzekomym wykryciem tlenku grafenu w „szczepionce” Pfizera. Raport z badań z Uniwersytetu w Almerii tego nie potwierdza, co po jego analizie stwierdziłem i również ten wpis skorygowałem.
Przy okazji – jakoś z tydzień temu słuchałem wywiadu z drem Jerzym Jaśkowskim (TV Podkarpacie) podczas dożynek u Tadeusza Rolnika i dr Jaśkowski powiedział tam, że grafen w „szczepionkach” kowidowych odkryli nie tylko Hiszpanie, ale także Portugalczycy i jeszcze w jakimś jednym kraju (niestety zapomniałem w jakim). Może więc jednak z tym grafenem czy tlenkiem grafenu to jednak nie bujda?! Nie wiem jednak, bo co znaleźli Portugalczycy nie sprawdzałem.

Wracając do głównego tematu – faktycznie kościół zafałszował mocno naszą historię. Wszystko co nie pasowało do obrazu naszych przodków jako niepiśmiennych dzikusów zostało zmanipulowane, zniszczone lub przejęte. Choćby Boże Narodzenie, które dziwnym trafem wypada akurat dokładnie w czasie Szczodrych Godów.
Lelewel owszem był z pochodzenia Austriakiem, ale przede wszystkim był masonem. A wiadomo, że masoni delikatnie mówiąc nie przepadali za naszym narodem. Dlatego to co mówił i pisał Lelewel niekoniecznie musi być zgodne z prawdą. Jeśli więc mieliśmy starożytne korzenie, to na pewno zrobiłby wszystko, aby udowodnić, że jest inaczej. Poza tym współczesna nauka historyczna powstała gdy Polski nie było na mapie, a Niemcy jako nasi zaborcy pisząc nam historię na pewno jej nie ubarwiali na naszą korzyść tylko wręcz przeciwnie. Wiadomo przecież że historię piszą zwycięzcy. Dzisiaj też to robią próbując nam wcisnąć „polskie obozy zagłady”. Dowodem na to jest zamilczanie obrazu z Jasnej Góry na którym jest poczet królów Polski gdzie są też lechiccy, starożytni królowie. Oryginał tego obrazu jest ukrywany. Na tym obrazie widnieje jako ostatni król Stanisław August Poniatowski. Zatem jeszcze pod koniec XVIII wieku wiedziano o starożytnych władcach i korzeniach Polski. Jeżeli jak twierdzi Opolczyk to wszystko są katolickie wymysły to dziwnym trafem w czasie zaborów narracja kościoła się zmieniła i wszystko to zostało wymazane z naszej narodowej pamięci. Tak czy siak w czasie zaborów wersja naszej historii się zmieniła. I to właśnie za czasów zaborów polski naród został w pełni skatoliczony. Wcześniej wcale taki mocno katolicki nie był. 

Nie znaczy to oczywiście, że wszystko co piszą w kronikach w tym w Kronice Kadłubka czy w Kronice Prokosza należy traktować jak prawdę objawioną. Absolutnie nie. I ja tego tak nie traktuję. Zwłaszcza Kronika Prokosza znaleziona rzekomo gdzieś na targu u jakiegoś Żyda wygląda niewiarygodnie. Skoro znaleziono ją u Żyda to pachnie mi to żydomasońską manipulacją. Tu jednak ciekawostka – historyk współczesny Lelewelowi Julian Ursyn Niemcewicz uważał Kronikę Prokosza za autentyczną!? Czyli jak to jest Lelewel jest dobry, bo wspiera naszą wersję, a Niemcewicz jest niedobry, bo zaprzecza naszej wersji więc o nim cisza? Przypomina to trochę sienkiewiczowską moralność Kalego, zwłaszcza, że oprócz Niemcewicza byli i inni mu współcześni uznający Kronikę Prokosza za autentyczną. Jednak to antypolski mason, propagator masońskiej Konstytucji 3 Maja, która doprowadziła do II i III rozbioru Polski i pozwoliła utrzymać się rewolucji we Francji (bo przecież nie francuskiej jak mówi załgana wersja historii tylko żydomasońskiej) jest wiarygodny, a nie oni. Zdumiewająca logika.  

Nie uważam jednak, że wszystko co jest napisane w Kronice Kadłubka jest bzdurą. To co jest na temat smoka wawelskiego, który „się rozpękł” istotnie to jakieś brednie wzięte pewnie z Biblii. Jednak tak jak Biblia jest mieszanką prawdy i kłamstwa tak samo i ta Kronika może nią być. Dlaczego np. król Krak od którego pochodzi nazwa Kraków czy Wanda „co nie chciała Niemca” są rzekomo tylko legendami, a nie postaciami historycznymi? Są przecież dwa kopce Wandy i Kraka. Są to Kopce kurchanowe. Badania Kopca Kraka robiono w latach 1934-1937 i wówczas pochówku nie znaleziono. Dzisiaj są dużo lepsze metody i możnaby to sprawdzić np. za pomocą georadaru, aby określić czy na dnie kopca jest jakaś komora grobowa czy nie. Jeśli tak to do niej dotrzeć i ją sprawdzić. To pozwoliłoby dojść do prawdy.
Podobnie ma się sytuacja z Kopcem Wandy. Powstał ok. VII-VIII wieku, czyli wtedy kiedy mogła żyć Wanda. W 2016 r. przeprowadzono badania georadarowe w wyniku których stwierdzono obecność anomalii w tym kopcu. Prawdopodobnie jest to jakaś komora. Co w niej jest? Należałoby to sprawdzić i potwierdzić lub obalić wersję o królowej Wandzie.

Czy Kadłubek wymyślił sobie pokonanie Aleksandra Macedońskiego przez Leszka I i Cezara przez Leszka III? Może tak, a może nie. Dlaczego a priori mamy to odrzucać? Czy ktoś to sprawdził? Lechia nie była nigdzie wymieniana w żadnych kronikach czy dziełach z epoki starożytności? Owszem nie była co nie znaczy, że nie istniała. Nazwa Lechia była naszą rodzimą, a w obcych źródłach są inne nazwy jak Wendland, Wandalia, Sarmatia. To normalne zważywszy, że my nie piszemy i nie mówimy np. Deutschland tylko Niemcy. Do dziś zachodni Słowianie są nazywani po niemiecku Wenden, a po angielsku Wends.

Bitwa nad Dołężą – tak faktycznie powinno się pisać, ale w artykule w „Science” na ten temat pisali właśnie o Tollensee i stąd mi ta nazwa utkwiła w głowie. Wyraziłem się odpowiadając Panu Piotrowi nieprecyzyjnie. Miałem na myśli DNA podobne do polskiego, a nie ściśle polskie. Jednak artykule na temat Bitwy nad Dołężą na str. 12 (na górze – pierwszy akapit) jest napisane, że badania DNA zębów poległych w bitwie sugerują, że część wojowników była związana genetycznie z dzisiejszymi ludźmi z południa Europy a inni z kolei związani byli genetycznie z ludźmi mieszkającymi w dzisiejszej Polsce i Skandynawii. https://www.unl.edu/rhames/War/Slaughter%20at%20the%20bridge_%20Uncovering%20a%20colossal%20Bronze%20Age%20battle%20_%20Science%20_%20AAAS.pdf

Pisanie o polskim DNA w okresie ok. 1300 r. p.n.e. nie jest w świetle powyższego piramidalną bzdurą ani szowinizmem skoro to jest wprost napisane w artykule o Bitwie nad Dołężą! DNA ma to do siebie, że o ile dana populacja jest homogeniczna to na przestrzeni wielu tysięcy lat zmienia się ono minimalnie. Haplogrupy są dobrym wskaźnikiem tego. Skoro znaleziono nad Dołężą DNA odpowiadające temu jakie mają mieszkańcy obszaru dzisiejszej Polski oznacza to, że nasi bezpośredni przodkowie sprzed około 3300 lat brali udział w bitwie nad Dołężą. A z tego wynika, że już wtedy na obecnych polskich terenach musiał istnieć jakiś twór który określilibyśmy dziś jako państwowy choć oczywiście nie było to państwo w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Na pewno w tamtych czasach Słowianie byli znaczącą siłą w Europie skoro brali udział w największej jak dotąd odkrytej bitwie w epoce brązu. Bitwa ta jak na owe czasy była naprawdę duża. Liczbę wojowników jacy brali w niej udział szacuje się na nawet 4000. Liczba ta nie wydaje się duża, ale trzeba wziąć pod uwagę, że dzisiaj populacja świata liczy prawie 8 mld ludzi, a wtedy była zdecydowanie mniejsza. Proporcjonalnie do dzisiejszej liczby ludności byłaby to na pewno liczba rzędu dziesiątek tysięcy, a może i 100 tysięcy.
Za powyższym scenariuszem przemawiają badania genetyczne zrobione np. przez prof. T. Grzybowskiego i innych badaczy z których wynika, że Słowianie zamieszkują obszar między Odrą, a Wisłą od co najmniej 7000 lat.    

Limes Sorabicus faktycznie odnosi się raczej do Słowian Połabskich,bo to z ich terenami graniczyło państwo Franków. Tak czy inaczej świadczy to o dużej sile Słowian w tamtych czasach, co zresztą Opolczyk opisuje, więc nie będę się powtarzał.

Cieszę się, że Opolczyk nie neguje znajomości pisma przez Słowian. Przyznaję, że nie czytałem wszystkiego co u siebie pisze i ten zarzut jak widać był chybiony. Tutaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć przepraszam za błąd. Dlaczego jednak twierdzi, że nasi przedchrześcijańscy przodkowie nie pisali ksiąg? Skoro znali pismo to logiczne jest, że księgi powinny być. Prawdopodobnie za czasów Bolesława Chrobrego zostały spalone tak jak inkwizycja paliła później różne niewygodne księgi. A może po prostu ksiąg nie było, bo nasi przodkowie wedę przekazywali sobie ustnie z pokolenia na pokolenie i dopiero w XX w. gdy już nie byłoby komu tego przekazać ktoś zebrał to w księgę i ją wydał? Na taką wersję wskazuje przypadek Szamana Credo Mutwy, który przekazał swoją wiedzę ludziom spoza swojego plemienia, bowiem uznał, że w przeciwnym razie niedługo zupełnie ona zaginie.

Jeśli idzie o nazywanie Polski Lechistanem a Polaków Lachami – Ukraińcy faktycznie z im tylko znanych powodów tak nazywają Polaków.” Nie z tylko im znanych, ale i nam również dobrze znanych. Oglądał Pan film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”? Jeśli tak to powinien Pan wiedzieć. Jeśli nie to wyjaśniam, że chodzi o to, że Ukraińcy określali nas słowem Lachy, które oznaczało panów. Chodziło o ucisk Kozaków przez naszą szlachtę co było powodem powstania Chmielnickiego. Od tamtych czasów Ukraińcy mają do nas uraz z tego powodu i na tym bazowały ideologie Michaiło Doncowa i innych banderowców. Stąd wzięła się ta nienawiść i „rezanie Lachów” czyli mordowanie panów w znaczeniu ciemiężców. Jednak to zupełnie inny temat.
Skoro zatem Lach znaczy pan to wyjaśnia się dlaczego Turcy określają nasz kraj jako Lechistan. Lech – pan a stan – kraj, państwo. Daje to nam państwo panów. Ewentualnie może to pochodzić od Lecha dawnego króla założyciela starożytnej Lechii, ale tego nie mamy jak zweryfikować. Trzebaby zapytać tureckich znawców dawnej historii. Raczej więc chodzi o pierwszą wersję zwłaszcza, że słowo Lach nie tylko po polsku oznacza pan. Dowodem jest choćby to że Bóg w którego wierzą muzułmanie to Allah.

Nie kupuję wersji Zygmunta Glogera z wyżej podanego powodu, że słowo Lach nie pochodzi od lasu tylko oznacza pana. Pewnie pomyśli Pan, że cierpię na ego i stosuję talmudyczne wywyższenie naszego narodu. Nie nic z tych rzeczy. Sam nasz język wskazuje na to. Używamy zwrotów Pan/Pani na co dzień zwracając się do siebie. Słabo znam niemiecki, ale wiem, że w tym języku takiego zwrotu nie ma (przynajmniej nie używa się go normalnie). Podobnie jest np. w angielskim gdzie Sir/Madam używane jest tylko w szczególnych przypadkach, a normalnie mówi się i pisze po prostu „you”, czyli po naszemu”na Ty”. W wielu językach jest tak samo (w większości?!).

Ciągnąc temat języków nieco dalej – jest duże podobieństwo między Sanskrytem, a językiem polskim. Przykłady: dam – dom, bratr – brat, żona – żani, żyć – żivati, rodzić – rodhati, raj- raji, veda – wiedza, dva – dwa, dvaja – dwoje, żivi – żywy, śniady – śnaty, jaka, taka, śaka – jaka, taka, siaka. Jeszcze większe podobieństwo jest między Sanskrytem, a językiem rosyjskim, który w mniejszym stopniu uległ łacińskim wpływom. https://www.youtube.com/watch?v=qQPKXaoy4Lw
To kolejny bardzo mocny dowód na to, że nasze słowiańskie korzenie i język wywodzą się z czasów starożytności, a nie z czasów chrześcijańskich.

Tak na sam koniec już zupełnie na marginesie co to za idiotyczne słowo turbolechici? Gdzie tu jest jakiś ruch wirowy albo turbina? Może przez analogię do motoryzacji powinno się przeciwników Lechii nazywać np. trabantogermanami?


Gliniane tabliczki z Podebłocia

Odkrycie trzech glinianych tabliczek na terenie wczesnośredniowiecznej osady w Podebłociu wywołało burzę w środowisku archeologicznym.
Niektórzy badacze widzą w zagadkowych znakach, odciśniętych w glinie, pozostałości najstarszego pisma na ziemiach polskich. Inni twierdzą, że powstały przypadkowo.

Poniżej film na temat wspomnianych wyżej tabliczek.

Byli aktywiści Ariowie.com ujawniają dlaczego zakończyli współpracę z Marcinem Vamem vel Polem Lechickim

Na stronie https://ariowie.org będącej niejako przeciwwagą do strony ariowie.com pojawiło się wcześniej już wspominane tutaj obwieszczenie suwerenów w sprawie działań firmy Ar1a Limited. Nie wystawia ono oględnie mówiąc dobrego świadectwa Marcinowi Vamowi (faktycznie Marcinowi Krynieckiemu). Są tu też zamieszczone inne istotne materiały w tym nagrania audio. Wszystko to razem daje obraz taki, że Marcinowi Vamowi vel Polowi Lechickiemu nie można ufać, że jego działania są prowolnościowe.

Czyżby był chazarskim agentem?! Wypowiadanie się o naszym narodzie jako o bydełku tym właśnie pachnie (patrz ostatnie z nagrań audio). Pogarda dla innych to nie jest cecha sławiańska choć z bólem trzeba przyznać, że fakty są takie, że znaczna większość ludzi w Polsce nie jest świadoma tego co się dzieje. Na świecie zresztą jest podobnie choć świadomość wszędzie rośnie. Ja mimo tego niskiego stanu świadomości ludzi nigdy bym nie powiedział nawet w prywatnej rozmowie z kimś, że uważam polski naród za bydełko. Po to między innymi prowadzę tego bloga, aby podnosić świadomość naszego narodu w wielu sprawach.

Słowianie w bitwie nad Dołężą w 1300 r. p.n. e.

Film o sensacyjnych na skalę światową odkryciach archeologów niemieckich – o bardzo ważnych znaleziskach z 1300 r.p.n.e., które przewracają do góry nogami całą historię Europy. Jest to film o bitwie, której współczesna historia nie potrafi wyjaśnić dlaczego tam była i kim byli jej uczestnicy….o bitwie, której nie powinno być.

A tu różne istniejące mapy (m.in. mapa z uniwersytetu w Teksasie) pokazujące, że państwo Sławian (nazywane Sarmatia) istniało już w czasach starożytności:

Apel Adolfa Kudlińskiego do narodu Białoruskiego

Adolf Kudliński apeluje do Białorusinów o głosowanie na Aleksandra Łukaszenkę. Mówi, że był na Białorusi i widział jak tam jest naprawdę. Zupełnie inaczej niż nam mówią łże media głównego ścieku dezinformacji. Według oficjalnych wyników Exit Poll wygrał podobno wyraźnie Łukaszenka zdobywając blisko 80% głosów. Jeśli tak faktycznie jest to Białoruś jest uratowana. Gdyby wygrała ta gospodyni domowa Cichouska czy jak się ona tam nazywa to byłaby tylko marionetką Sorosa i zachodu a Białoruś skończyłaby tak jak my, czyli staliby się niewolnikami ekonomicznymi we własnym kraju. Cieszcie się, że macie przemysł, nie macie dyktatury maseczkowo-kowidowej i macie jako taką wolność, choć żyjecie skromnie.

Gaj Świętowita – miejsce spotkań świadomych Sławian

Gaj ŚwiętoWita

W górskim rejonie Śląska, w Beskidzie Żywieckim, na trasie zielonego szlaku prowadzącego na Halę Boraczą, powstaje nowe, energetyczne miejsce mocy. Ta magiczna kraina przeżywa swój renesans. Dawniej znana była jako Leśny Gród, a teraz odkąd opiekę nad nim objęła fundacja zmieniła się też nazwa miejsca na Gaj Świętowita.

Założycielem i fundatorem tego niezwykłego miejsca jest Grzegorz Śleziak, Biały Sai Baba, który przed laty poświęcił wiele by powstało to urokliwe miejsce na zboczu góry. Całe przedsięwzięcie kosztowało 7 mln $, choć nie tylko nakład finansowy był potężny. Powstanie Gaju okupione było olbrzymim stresem, który doprowadził Białego Saibabę do choroby, która uniemożliwiła zajmowanie się ogrodem, który z biegiem lat popadł w ruinę.

Obecnie Fundacja Leśny Gród ma na celu przywrócenie dawnej świetności temu miejscu. Chodzi o to, aby t miejsce ożyło, ale potrzeba w tym celu mnóstwa czasu i pieniędzy. Naszym celem jest stworzenie najpiękniejszego miejsca w Polsce do spotkań dla ludzi świadomych – powiedział prezes fundacji Zbigniew Bańkowski. Na pytanie czy na południu Polski powstanie miejsce zlotów, plenerowych festiwali, koncertów i wykładów prezes odpowiedział: Tak. Na terenie ośrodka mamy pole namiotowe, sanitariaty, bieżącą wodę, prysznice i jadalnię. Zapraszamy serdecznie wszystkich wolnych ludzi, którzy czują więź z naturą, jednak należy pamiętać, że w świętym gaju nie pijemy alkoholu, nie spożywamy mięsa, a zwierzęta traktujemy z szacunkiem.

Uroczyste oficjalne otwarcie Gaju Świętowita nastąpiło 20.06.2020 r. W nocy z 21-22.06. obchodzona tam była Noc Kupały. Czas ten spędzony w Milówce to dwa dni i dwie noce pięknej zabawy pełnej słowiańskich wróżb, cudownej muzyki, tańców i pysznego wspólnie przygotowanego jedzenia. To okazja do nawiązania nowych przyjaźni wśród osób myślących i czujących podobnie. Uczestnicy wspólnie gotowali magiczną zupę mocy i wspólnie biesiadowali przy stole pełnym organicznych przysmaków. Można było też wybrać się na piękną i malowniczą Halę Boraczą oraz pospacerować po okolicy w poszukiwaniu ziół i kwiatów, z których uplecione zostały później sobótkowe wianki. Jak zwyczaj każe, wianki zdobiły kobiece głowy aż do wieczora, kiedy zostały wrzucone do wody. Odbyły się także poszukiwania rzadkiego, legendarnego kwiatu paproci. Do samego rana planowane były tańce i śpiewy przy ognisku oraz akompaniamencie szamańsko-rockowych rytmów – a to dlatego, że nie mogło zabraknąć energetyzującego koncertu.

W ośrodku można było nabyć organiczne i unikatowe produkty spożywcze do Białego Saibaby. Atrakcją dla wszystkich smakoszy było 100 potraw zrobionych z jaj od szczęśliwych kur, którym puszczana jest relaksująca muzyka.

Święty Gaj będzie miejscem spotkań ludzi świadomych i organizatorem spotkań i festiwali promujących zdrowy tryb życia, kuchnię roślinną, świętą medycynę oraz kulturę dawnych Słowian. Na pewno warto się tam wybrać.

Lokalizacja: Gaj Świętowita (dawny Leśny Gród), Kolonia Prusów, ul. Turystyczna 128, 34-360 Milówka. Tel. 881 096 797, kontakt@gajswiętowita.pl
Strona internetowa: http://gajswietowita.pl/

Informacje pochodzą z miesięcznika „Zdrowie bez Leków” – numer z lipca 2020 r.