„Męczennik” Adamowicz

Jak zapewne wszyscy wiemy z takich czy innych mediów prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w niedzielę 13.01.2019 r. ok. 20-ej podczas koncertu WOŚP został zaatakowany i trzykrotnie dźgnięty nożem przez niejakiego Stefana W. Mimo operacji i kilkunastogodzinnej walki lekarzy o życie Pawła Adamowicza zmarł on po 14-ej 14.01.2019 r.

W mediach i wśród polityków mamy z tego co widzę dwie narracje. Pierwsza jest taka, że Adamowicza zamordował recydywista niezrównoważony psychicznie, gdyż jak stwierdzono cierpiał na schizofrenię paranoidalną, która nasiliła się podczas jego ponad 5-letniego pobytu w więzieniu. Zabił, bo jak powiedział do zgromadzonej na koncercie publiczności został niesłusznie skazany i torturowany za rządów PO i dlatego zginął Adamowicz.
Druga narracja, zwłaszcza wśród polityków totalnej opozycji jest taka, że to wina PiSu, bo PiS i media pisowskie szczuły na Adamowicza i chory z nienawiści do PO człowiek zadźgał Adamowicza. Zatem Adamowicz to „męczennik reżimu PiS”.

Ja nie znosiłem Adamowicza, miałem poglądy zupełnie inne niż on, ale oczywiście nie życzyłem mu nigdy śmierci i potępiam tę straszną zbrodnię. Zdania o Adamowiczu jednak nie zmieniłem. To był człowiek zamieszany w afery takie jak Amber Gold czy afera mieszkaniowa w Gdańsku oraz miał kilkanaście mieszkań, których liczbę „pomylił” w zeznaniu podatkowym. O jego antypolskiej działalności nie wspomnę, bo długo możnaby o niej pisać choćby o wywołanym przez niego zamieszaniu z brakiem zgody na uczestnictwo reprezentacji wojska w obchodach na Westerplatte we wrześniu ub. r.
We wszystkich telewizjach czy to TVP, TVN czy innej stacji od momentu podania informacji o śmierci Adamowicza wszędzie zaczęto go wychwalać, mówić jaki to on wspaniały był i och i ach i tak godzinami. Cała góra PiS uczestniczyła w specjalnej mszy za Adamowicza. Tak go zwalczali, a teraz nagle przeżywają wielką stratę. Po prostu nie mogę zdzierżyć tej hipokryzji.

Nie to jednak jest dla mnie najważniejsze. Głównie istotne dla mnie jest to kto i dlaczego Adamowicza naprawdę zabił. Nie mam wątpliwości, że Stefan W. był jedynie narzędziem w czyichś rękach. Dlaczego? Otóż wskazują na to fakty:
– dwie młode dziewczyny wypowiadające się w TVP mówiły, że ochrona sprawdzała wszystkich dokładnie i nawet jak ktoś miał alkohol to nie pozwalali wnieść. Jakim więc cudem nożownik zdołał wnieść nóż?
– Paweł Adamowicz na pewno miał dobrą ochronę, co potwierdzają znalezione przeze mnie w internecie wpisy osób mieszkających w Gdańsku. Jak to więc jest, że tym razem ochrona nie zareagowała i dopuściła do udanego zamachu na życie Adamowicza?
– Na scenie zawsze jest kierownik sceny, który decyduje o wpuszczaniu lub nie na scenę danej osoby i to co się dzieje na scenie wcześniej jest ustalone i wyreżyserowane. Napastnik w normalnej sytuacji nie miałby możliwości w ogóle dostać się na scenę, bowiem nie było go w planie osób mających występować na scenie.
– Stefan W. użył noża desantowego, który służy do walki wręcz i zadawania jak najcięższych ran osobie atakowanej. Gdyby Stefan W. był jak twierdzą media zwykłym szaleńcem, to użyłby zwykłego noża, a nie specjalnego noża wojskowego. Musiał to wcześniej zaplanować lub ktoś mu o tym nożu powiedział i/lub mu go dał.
– zabójca trenował sztuki walki i interesował się wojskowością, a więc to nie był pierwszy lepszy szaleniec.

Jakie płyną wnioski z powyższych faktów? Takie, że to była zbrodnia na zlecenie a Stefan W. był jedynie narzędziem do jej wykonania. Wskazuje na to skandaliczne dopuszczenie nożownika przez ochronę aż na scenę i dokonania zbrodni. Do tego mieliśmy jeszcze przemowę zabójcy do zgromadzonej publiczności. Osoba chora psychicznie jest łatwiejszym obiektem kontroli umysłu niż zwykły człowiek. Według mnie służby posłużyły się Stefanem W. napuszczając go na Adamowicza, udzielając mu instrukcji jak ma dokonać zamachu i umożliwiły dokonanie zbrodni. Gdyby bowiem miało to miejsce w normalnych warunkach napastnik nie miałby szans na wejście na scenę i zadźganie prezydenta miasta. Ochrona musiała zostać celowo mocno osłabiona, aby napastnik mógł dokonać zaplanowanej zbrodni. To jedyne logiczne wytłumaczenie. Jesteśmy państwem teoretycznym, ale antypolscy zarządcy naszego nieszczęsnego kraju z pewnością są dobrze chronieni.

Pozostaje więc rozwikłać jeszcze zagadkę kto naprawdę zabił Adamowicza? Oczywiście dowodów ani nawet 100% pewności nie mam, ale stawiam na układ gdański. Układ ten kontroluje na Pomorzu sądy, urzędy i dominuje w sprawach towarzyskich. Adamowicz należał do tego układu. Był zamieszany w Aferę Amber Gold, która jest drążona przez PiS. Już komisja śledcza miała kończyć działalność, gdy nagle nastąpił zwrot i mają być kolejne przesłuchania. Może mieli wezwać jeszcze Adamowicza? Pewnie niczego ważnego by nie powiedział, ale kto wie. lepiej uciszyć go na wieczność dla pewności.
Możliwe też, że była to zemsta PO. W końcu w ostatnich wyborach w listopadzie PO nie popierało Adamowicza tylko wystawiło swojego kandydata Jarosława Wałęsę, który przepadł w I turze. Adamowicz mimo nalegań Schetyny nie chciał zrezygnować z kandydowania na prezydenta Gdańska. Czuł się bardzo mocny na tyle, że pokazał Schetynie i PO wała. A jak wiadomo Grzegorz „zniszczę Cię Schetyna” jest pamiętliwy i to na pewno go mocno wkurzyło. Możliwe, że postanowił pozbyć się Adamowicza, aby wysłać jednoznaczny przekaz buntownikom: jak będziecie mi się stawiać to skończycie jak Adamowicz.
Wszystko według mnie wskazuje na to, że to były porachunki wewnętrzne mafiozów III RP. Zapewne sprawa zostanie zamieciona jak zwykle pod dywan, a jedynym winnym i skazanym będzie Stefan W.

Aktualizacja 16.01.2019 r.

Wygląda na to, że wersja według której Stefan W. był jedynie zaprogramowanym narzędziem w czyichś (prawdopodobnie służb) rękach znajduje kolejne dowody na to wskazujące. Wariant ze Schetyną jest bardzo prawdopodobny, Otóż 1 marca 2018 r. Schetyna powiedział o Adamowiczu „Podejmuje decyzje bez Platformy i musi za to zapłacić”. Oczywiście chodziło mu w oficjalnej wypowiedzi o polityczną odpowiedzialność. Nieoficjalnie jednak to zdanie mogło oznaczać wydanie na Adamowicza wyroku. To zdanie wypowiedziane przez Schetynę było cytowane przez wiele mediów. Prawdopodobnie niedługo zostanie to z internetu usunięte. Dlatego poniżej zamieszczamy print screeny z 2 stron stanowiące dowód na wypowiedź Schetyny o Adamowiczu.

adamowicz_1

adamowicz_3

Faktem wskazującym na to, że Stefan W. mógł być ofiarą kontroli umysłu i został przez służby przygotowany, a właściwie zaprogramowany do dokonania zbrodni na Adamowiczu jest jego wypowiedź po dokonaniu zamachu. Powiedział on do zgromadzonej wielotysięcznej publiczności, że PO go torturowała i dlatego zginął Adamowicz. Program MKultra jaki kiedyś przeprowadzono potajemnie w USA, a którego celem było przejęcie kontroli nad umysłem człowieka i zaprogramowanie go na dokonanie określonego czynu polegał w dużej mierze właśnie na torturach. Stosowane były bardzo różne często wymyślne tortury (jak zamykanie ofiary poddawanej eksperymentom w pomieszczeniu pełnym pająków czy węży), pozbawianie snu, podawanie mało przebadanych narkotyków i wiele innych. Wszystko to miało na celu złamanie siły woli ofiary i bezwolne poddanie się kontrolerom. Więcej szczegółów o tym programie tutaj. Oczywiście można też wejść i poczytać na wiele innych stron piszących na ten temat.
Zatem możliwe jest, że sprawca rzeczywiście był torturowany i na scenie powiedział prawdę. Także fakt iż potem zeznając w prokuraturze nie przyznał się do dokonania zbrodni może wskazywać na zaprogramowanie i utratę pamięci po zdarzeniu. Tak takie bioroboty zabójcy (bo tak takie osoby trzeba nazwać) są programowane.

Reklamy

Dzwoniące cedry Rosji

Dziś przedstawię drugi tom z serii Władimira Megre „Dzwoniące cedry Rosji” o tym samym tytule.

Znalezione obrazy dla zapytania Dzwoniące cedry Rosji

Według mnie ta książka nie jest tak ciekawa i wciągająca jak pierwszy tom o tytule „Anastazja”, choć także jest interesująca i warta przeczytania.

Na początku mamy przedstawione to jak ludzie reagowali na osobę Anastazji. Oczywiście nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że dla większości ludzi była albo „kosmitką” albo „wysłanniczką szatana” (w końcu to co robi i mówi jest sprzeczne z religijną tak katolicką czy prawosławną jak i każdą inną), bo żeby przynajmniej postarać się zrozumieć jej przekaz trzeba mieć otwarty umysł, a większość ludzi niestety ma wgrane do głowy programy (w szkole, kościele, mediach, domu) i jak ktoś mówi inaczej niż przewiduje program to następuje wyparcie i uznanie takiej osoby za wariata albo idiotę. Byli jednak też tacy których zainspirowała. Rosyjscy fizycy potwierdzili, że słowa Anastazji z pierwszej części „Jestem człowiekiem, kobietą” są prawdziwe. Stwierdzili bowiem, że fizyka uznaje istnienie Wyższego Umysłu, z którego korzysta Anastazja i stąd jej niewyobrażalnie duża wiedza o naszym świecie, o roślinach, zwierzętach, o filozofii, naukach ścisłych czy o przeszłości w tym tej dalekiej liczącej tysiące lat. Ten Wyższy Umysł, to jakby to ująć centralna baza danych Wszechświata czy centralna biblioteka Wszechświata, w której zgromadzona jest cała wiedza z Wszechświata. Internet przy tym to tylko kiepska proteza. Kiedyś ludzkość miała łączność z tą centralną biblioteką, ale ją utraciliśmy jakieś 10.000 lat temu i od tamtej chwili świat zmierza ku zagładzie.

Potem dowiadujemy się, że Anastazja to maszynka do zarabiania pieniędzy. Potrafi uzdrowić ludzkie ciało z każdej choroby w nie więcej niż kwadrans. Autor chciał, aby przeniosła się do naszego świata i leczyła ludzi. Ona jednak nie chciała. Jak stwierdziła nie każde uzdrowienie jest dobre. Podała przykład staruszki, która uprawiała na małej działeczce warzywa dla syna, który studiował malarstwo. Marzyła, aby został wybitnym malarzem. Zawsze jak ją odwiedzał dawała mu przetwory z warzyw, aby się dobrze odżywiał. W końcu dopadła ją choroba i staruszka z wielkim trudem uprawiała działkę. Wyczuwała że niedługo umrze i kupiła już nawet trumnę i poczyniła przygotowania do pogrzebu. Chciała zdążyć zebrać plony i zrobić dla syna przetwory na zimę nim umrze.
I wszystko wskazywało na to, że tak będzie, ale Anastazja uzdrowiła jej ciało. Tym samym przedłużyła udrękę duszy, która miała już tego dość. Syn przyjechał do matki wcześniej niż zwykle i tylko na 2 dni i powiedział, że rzuca naukę i zajmie się czymś innym co pozwoli mu zarobić na życie. Nie wziął od matki przetworów i wyjechał.
Kobieta straciła sens życia i mimo, że miała zdrowe ciało to czuła w duszy pustkę i poczucie beznadziei. 2 tygodnie później zmarła. Zatem uzdrawiając ciało możemy zaszkodzić duszy.

Potem możemy dowiedzieć się jak mała sadzonka wisienki sprawiła, że Władimir Megre i Anastazja spotkali się. To była naprawdę niesamowita historia z tą wisienką. Aż łzy mi poleciały jak to czytałem. W skrócie – autor tak pielęgnował wisienkę, rozmawiał z nią, głaskał jej liście i gałązki aż kiedyś ją pocałował. I to według Anastazji zdecydowało.

Mamy też rozważania o Bogu i o tym jak dotrzeć do ludzi, aby przestali niszczyć siebie i swoją planetę. Jak stwierdziła bowiem Anastazja wypowiedziano już mnóstwo słów i nic się nie zmieniło – ludzkość jak parła ku destrukcji tak dalej to robi. Anastazja zapytała o to centralną bibliotekę i uzyskała odpowiedź, że kluczem jest jedność przeciwieństw. Jej dokładna odpowiedź gdy ktoś nie zna filozofii nie jest łatwa do zrozumienia. Niech zresztą każdy sam oceni. Oto ta wypowiedź Anastazji o jedności przeciwieństw:
Gdy komentowano Sutrę Avatamsaki, dwa przeciwne sposoby myślenia zlały się w dynamiczną jedność. Na skutek tego powstała filozofia Huayan (Kegon), ucieleśniająca w sobie większą doskonałość składników światopoglądu, porównań z modelami i teoriami, podobnie jak w waszej współczesnej fizyce„.
Nie znam się na filozofii, ale wnioskuję z powyższego, że złożenie elementów stanowiących przeciwne sposoby myślenia w jedną całość pozwala lepiej wyjaśnić rzeczywistość niż gdy posłużymy się tylko elementami z jednego sposobu myślenia.
Jak później próbowała to prościej wyjaśnić Anastazja kluczem są ludzie o przeciwstawnych sposobach myślenia. Ci którzy myślą inaczej niż większość z wgranymi programami doprowadzą do przebudzenia, a gdy będzie odpowiednia grupa przebudzonych powstrzymają oni swoim zbiorowym działaniem i myśleniem globalną katastrofę i nie będą się już te katastrofy powtarzać. Dziś po ponad 20 latach od pierwszego wydania tej książki wydaje się, że Anastazja miała racje i cel jest bliski osiągnięcia. Mamy duże zawirowania na świecie, ale nic nie wskazuje na to, aby miała wybuchnąć III wojna światowa.
Dowiadujemy się też, że według Anastazji globalna katastrofa, w której zginęłaby większość ludzkości mogła nastąpić w 1992 roku, ale zapobiegli jej działkowcy. Dzięki trosce o działki, czułości do roślin i Ziemi dodali jej sił i zdołała ona powstrzymać katastrofę. W przeciwnym razie ilość nagromadzonej wewnątrz Ziemi złej energii byłaby zbyt duża i Ziemia musiałaby ją uwolnić w dużej ilości co spowodowałoby katastrofę. Mamy też bardzo ciekawą opowieść o bardzie. Słowo to związane jest z Celtami.

Kolejna część książki to powrót autora do naszego świata i opowieści o jego problemach z firmą, pracownikami i rodziną. Wszystko mu się waliło. Przyleciał do Moskwy i tam próbował znaleźć sposób na zarobienie pieniędzy. Mamy też opowieści o czasach sprzed pieriestrojki w Rosji. Dowiadujemy się też jak to już po tzw. transformacji ustrojowej pojawiło się wielu oszustów żerujących na naiwności ludzi. Jako przykład autor podał tzw. przedsiębiorców z Herbalife. U nas było podobnie np. mamiono nas wtedy wspaniałością ubezpieczeń. Tak zostali złapani np. moi rodzice. Po wielu latach okazało się, że jak odebrali należne im pieniądze to była to suma znacznie mniejsza niż ta o jakiej przekonywał ich agent ubezpieczeniowy. Zorientowali się już dużo wcześniej, ale zerwanie umowy oznaczałoby duże straty więc musieli polisę płacić do końca.
Autor próbował utworzyć zrzeszenie uczciwych przedsiębiorców Rosji jak chciała Anastazja. Idea była szczytna, ale realizacja szła jak po grudzie. W pomoc autorowi zaangażowało się 3 studentów. Niedługo później przyjechał do autora ktoś z Nowosybirska i przywiózł informacje, że firma upada i że rodzina uznała, że zwariował. Autor załamał się i nie widząc perspektyw na wyjście z katastrofalnej sytuacji postanowił popełnić samobójstwo. Odwiodły go od tego dzieci śpiewające melodię Anastazji w moskiewskim metrze. Wtedy autor podjął decyzję, że napisze książkę tak jak chciała Anastazja.

Początek był ciężki. Autor miał mało pieniędzy i chciał sprzedać czapkę z norek. Transakcja na targowisku zakończyła się uderzeniem autora w głowę i utratą czapki. Autor oszołomiony uderzeniem w głowę zagapił się i oblał go przejeżdżający samochód, a potem jeszcze ciężarówka. Do wynajmowanego mieszkania miał 3 przystanki, ale nie z powodu wyglądu bał się iść. Pomógł mu bezdomny jak się później okazało pułkownik KGB, który umożliwił mu nocleg i wysuszenie ubrania w piwnicy jednego z bloków, gdzie zamieszkiwał. Opowiedział mu autor o Anastazji i o tym, że zamierza napisać książkę. Nad ranem musieli się szybko ewakuować z piwnicy bo inni przebywający w niej bezdomni wychodząc podpalili w niej watę  z proszkiem i szybko można było się udusić. Niedługo później autor wrócił do tej piwnicy chcąc zaproponować pułkownikowi KGB wspólne mieszkanie i pomoc w pisaniu książki. Jednak pułkownik leżał martwy na ziemi, a na ścianie piwnicy czerwoną kredą widniał rysunek tarczy słonecznej z cedrową gałązką w środku i napisem dookoła tarczy „Dzwoniące cedry Rosji”. Taki rysunek autor postanowił zamieścić na okładce swojej książki.

Z pomocą 3 studentów autor pisał książkę – W. Megre pisał rękopis, a oni wprowadzali to do komputera i potem przynosili mu dyskietki. Pierwsza cieniutka książeczka o Anastazji została wydana w nakładzie 2 tysięcy egzemplarzy. Pierwsze egzemplarze autor sprzedawał sam przy wyjściu z metra, a potem zaczęli mu pomagać pierwsi czytelnicy. Potem niespodziewanie dyrektor koncernu wydawniczego Jurij Nikitin sfinansował cały kolejny nakład 2 tysięcy egzemplarzy. Książka zaczęła się dobrze sprzedawać.

Potem mamy spotkanie autora z Ojcem Feodorytem, z którym to 27 lat wcześniej się spotykał i z którym nagle zerwał kontakt. Wówczas autor nie miał silnej wiary, nie uczęszczał regularnie do cerkwi i nie przyjmował regularnie komunii. Mimo to duchowny zainteresował się nim i chciał mu pomóc trafić na drogę wiary w Boga. Narodziła się między nimi przyjaźń. Jednak pewnego dnia autor urwał kontakty z ojcem Feodorytem i prowadził przez 25 lat rozpustne życie. Dopiero gdy spytał Anastazję czy w jego świecie są ludzie z jej wiedzą i zdolnościami wskazała właśnie ojca Feodoryta. Wtedy postanowił go odszukać i się ponownie z nim spotkać. Teraz ojciec Feodoryt mieszkał w lesie w malutkim przyklasztornym Skicie w pobliżu którego była mała drewniana cerkiew.

Znalezione obrazy dla zapytania skit prawosławny
Skit prawosławny koło Odrynek na Podlasiu

Spotkali się, ale okazało się, że to już nie ten ojciec Feodoryt. Tamten zmarł. Mimo tego wszystko wyglądało tak jakby się znali, ojciec Feodoryt poczęstował autora obiadem tak jak kiedyś, porozmawiali o Anastazji i książce. Po spotkaniu autor doszedł do wniosku, że w rosyjskich klasztorach są starcy, których mądrość i przystępność z jaką wszystko tłumaczą przewyższa poziom wielu duchownych rosyjskich i zagranicznych. I dziwił się dlaczego milczą.

Następnie mamy dość długą rozmowę autora z dziadkiem Anastazji, z którym to autor spotkał się na Ogólnorosyjskim Centrum Wystawowym, na które pojechał po sprzedaży pierwszego nakładu książki. Była to bardzo interesująca rozmowa. Dziadek Anastazji np. stwierdził, że kobieta czuje ból i stanowi on dla niej cierpienie gdy dziecko zostało poczęte na skutek grzechu, tj. cielesnych rozkoszy. Jeśli zaś z prawdziwej miłości to też czuje ból, ale poczucie wielkiej radości tworzenia jest tak duże, że nie cierpi. Według Anastazji pycha i próżność to grzech śmiertelny oddalający człowieka od prawdy. Istotny jest ten fragment rozmowy autora z dziadkiem Anastazji:
„- Kto tworzy piekło?
– Jasnowidze, wierzący i mówiący o katastrofie, o końcu świata, sami tworzą myśli i wyobrażenia o końcu świata. Mnóstwo wyznań, przepowiadających globalną zagładę ludzkości, swoimi myślami i wyobrażeniami ją przybliża. Jest ich wiele, bardzo wiele. Ludzie ci, poszukujący dla siebie zbawienia, szukający ziemi obiecanej, nawet nie podejrzewają, że zgotowano im piekło.
– Ale ci ludzie, którzy mówią i strasznym sądzie i katastrofie, wierzą w nie i szczerze modlą się o zbawienie swych Dusz.
– Nie kieruje nimi wiara w światłość, w miłość, przez co Bóg się przejawia, lecz strach. Te potworności sami sobie przygotowują.”
Za namową dziadka Anastazji autor podał w książce szczegóły odnośnie zbierania szyszek i produkcji oleju cedrowego. Warta uwagi i zapamiętania jej sensu jest też ta wypowiedź dziadka Anastazji:
„Człowiek jest jedyną istotą we Wszechświecie, która żyje równocześnie na wszystkich płaszczyznach egzystencji. Większość spostrzega swoje doczesne istnienie tylko jako ziemską, zmaterializowaną formę. Są jednak i tacy, którzy odczuwają też inne, niewidzialne płaszczyzny. Ludzie, którzy nazywają Anastazję Boginią nie grzeszą przeciw prawdzie. Najważniejsza różnica pomiędzy człowiekiem, a wszystkim co istnieje, polega na tym, że człowiek został obdarzony zdolnością stwarzania teraźniejszości i przyszłości swoimi myślami, tworząc kształty i obrazy, które materializują się po pewnym czasie. Przyszłość zależy od wyrazistości, harmonijności, prędkości myśli i czystości intencji Człowieka – Stwórcy.”

Niezwykle interesujący jest ostatnio rozdział poświęcony świętym miejscom Rosji.
Unikalne święte miejsca Rosji, które w większości są zupełnie nieznane lub znane bardzo słabo to: Libański Cedr, góra Świętej Niny, Skit, uzdrawiające źródło „Święta Rączka”.
Dowiadujemy się, że w mieście Gelendżyk znajdują się tzw. dolmeny.

Podobny obraz
Jeden z dolmenów na Kaukazie

Są to starożytne, neolityczne grobowce z kamienia o czym mieszkańcy wiedzą, ale zupełnie nie zwracają na to uwagi, a część dolmenów już rozebrali, aby wykorzystać kamień jako budulec. A nie są to zwykłe grobowce. Są one cenniejsze niż piramidy w Egipcie! Anastazja wyjaśnia ich sens. Tu trzeba się jednak cofnąć do tego co napisałem na początku o Wyższym Umyśle, czy jakby to inaczej ująć kosmicznej centralnej bazie danych. Według Anastazji jeszcze jakieś 10000 lat temu żyli ludzie potrafiący łączyć się z tą bazą danych i uzyskiwać potrzebne im informacje. Dzięki nim rozumieli swoją planetę i jej potrzeby i żyli z nią w harmonii. Rozumieli kosmos i swoją planetę i ją udoskonalali. Około 10000 lat temu pojawili się ludzie, którzy byli „inwalidami”, bo nie potrafili nawiązać łączności z kosmosem w celu zdobycia informacji lub tą łączność mieli ograniczoną. I wtedy zaczęła się trwająca do dziś destrukcja planety i pęd ludzkości ku globalnej katastrofie.
Z pewnością spytacie: dobrze, ale co to ma wspólnego z dolmenami? Otóż ma. Grobowce te zbudowano kilka tysięcy lat temu, gdy ludzie mający łączność z kosmiczną biblioteką jeszcze żyli, ale było ich już bardzo mało. Byli to najczęściej przywódcy plemienia czy szamani. To na ich polecenie budowano specjalne konstrukcje z kamiennych płyt. W środku była komora o wymiarach ok. 1,5 m x 2 m x 2 m. Płyty stawiano pod niewielkim kątem do wewnątrz. Anastazja podaje więcej szczegółów na temat konstrukcji dolmenów. To nie jest jednak najważniejsze. Istotne jest to, że te grobowce były odbiornikami informacji z kosmosu. Gdy szaman czy inny wysoki rangą członek społeczności czuł że kres jego życia się zbliża, a posiadał łączność z kosmosem to często prosił współbraci o umieszczenie go we wnętrzu dolmenu i zamknięcie. Jeśli uznawano go za godnego spełniano jego prośbę. Wewnątrz dolmenu człowiek umierał całkowicie odizolowany od zewnętrznego, materialnego świata i jego bodźców. Dzięki temu miał możliwość pełnego obcowania z Umysłem Kosmosu, zrozumienia wielu zjawisk i postępowania ludzi. Później jego dusza mogła przekazywać uzyskane z Kosmosu informacje następnym pokoleniom, żyjącym nawet tysiące lat później, które tej łączności nie miały. Celem było to, aby ludzkość zrozumiała jak źle i destrukcyjnie postępuje wobec Matki Ziemi i siebie i aby zmieniła swoje postępowanie. Dziś możnaby powiedzieć, że celem było przebudzenie ludzkości. Żeby uzyskać informacje, odpowiedzi na nurtujące nas pytania, należało usiąść przed komorą i zamyślić się. Odpowiedź niekiedy przychodziła od razu, niekiedy później, ale pojawiała się zawsze. Było tak i wciąż jest dlatego, że te konstrukcje i ci którzy w nich zmarli, służyli za odbiornik informacji. Ułatwiali oni kontakt z Umysłem Wszechświata.

Jak mówi Anastazja taki sam cel miała budowa piramid. Dolmeny stanowią pierwowzór egipskich piramid, które jednak są słabszymi odbiornikami mimo dużo większych rozmiarów. Pochowani tam Faraonowie byli myślicielami, którzy posiadali częściową zdolność łączenia się z Intelektem Wszechświata. Cel ich umieszczenia w piramidach był taki sam jak w przypadku dolmenów. Za pomocą piramid jednak można było uzyskać informację z kosmosu tylko grupowo, a nie indywidualnie jak w przypadku dolmenów. Według Anastazji gdy chciano uzyskać odpowiedź na jakieś pytanie ludzie stawali wzdłuż każdej z czterech ścian, a spojrzenie i wewnętrzny wzrok kierowali ku szczytowi piramidy, jakby ślizgając się po jej pochyłej krawędzi. U szczytu spojrzenia i myśli ludzi skupiały się w jednym punkcie, tworząc kanał, przez który dochodziło do kontaktu z Umysłem Wszechświata. Obecnie wciąż można to robić tylko trzeba postępować według tych reguł. Warto byłoby to sprawdzić w praktyce. Niestety nie wiadomo jak liczna musi być grupa czy wystarczy kilka osób czy np. musi ich być ze 20?

Drugi tom z serii „Dzwoniące cedry Rosji” nie jest tak emocjonujący i pobudzający umysł jak pierwszy tom, ale i tak przeczytałem go z wielką chęcią w ciągu 2 dni. Jednak to, że ten tom był nieco mniej ciekawy od poprzedniego można według mnie tłumaczyć też tym, że pierwszy był całkowicie niekonwencjonalny i stanowił dla czytelnika wprowadzenie w zupełnie nowy paradygmat myślenia. Drugi tom już tego efektu nowości nie posiada, bo jesteśmy po lekturze pierwszego tomu już na to przygotowani i dużo ciężej nas czym zaskoczyć. Tak czy inaczej jest to bardzo wartościowa lektura i polecam ją wszystkim osobom o otwartych umysłach.

Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie

Dziś przedstawię książkę twórcy medycyny komórkowej dr med. Mathiasa Ratha pt. „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie”.

Dlaczego Zwierzęta Nie Dostają Zawałów Tylko My Ludzie - zdjęcie 1

Książka ta opisuje odkrycia jakich dokonał dr Rath wraz z zespołem już na początku lat 90-ych XX w. Są one na tyle rewolucyjne, że ich upowszechnienie spowoduje bankructwo przemysłu leków kardiologicznych tj. głównie na obniżenie cholesterolu, ciśnienia czy diuretyków. Dlatego mimo upływu ponad ćwierci wieku wciąż znane jest ono nielicznym, choć ich liczbę w skali świata mierzy się już w milionach, a nie w tysiącach jak to było jeszcze z dekadę temu.

Na czym polegają te rewolucyjne odkrycia?
przyczyną miażdżycy, zawałów, udarów, arytmii i innych chorób serca jest chroniczny niedobór witaminy C i w mniejszym stopniu innych komórkowych składników odżywczych, co powoduje niestabilność ścian tętnic, ich uszkodzenia i wynikającą z tego powodu miażdżycę, która jest procesem naprawczym, tj. zastępczym sposobem zapewnienia stabilności ścian tętnic; miażdżyca to po prostu łagodniejsza forma szkorbutu;
prawie wszystkie zwierzęta produkują w swoim organizmie tzw. endogenną witaminę C (np. koza ok. 15 g dziennie), co zabezpiecza je przed miażdżycą i chorobami serca;
miażdżycę tętnic można zatrzymać, a nawet cofnąć przez przyjmowanie odpowiednich dawek  witaminy C, witaminy E, L-lizyny i L-proliny
miażdżyca nie występuje w żyłach ze względu na dużo niższe ciśnienie krwi niż w tętnicach
miażdżyca występuje głównie w tętnicach wieńcowych, gdyż są one dużo bardziej obciążone mechanicznie niż inne tętnice (podczas każdego pompowania krwi przez serce ulegają ściśnięciu)
cholesterol odkładający się w tętnicach jest skutkiem, a nie przyczyną miażdżycy i chroni nas przed śmiercią lub inwalidztwem; gdyby nie on doszłoby do powstania skrzepu i zamknięcia światła tętnicy.

W pierwszym, wstępnym rozdziale książki dr Rath przedstawia swój dziesięciopunktowy program w optymalizacji zdrowia układu krążenia. Poniżej go w skrócie przedstawię.

1. Zrozum jak działa Twój układ krążenia. 
Długość wszystkich dużych i małych naczyń krwionośnych w naszym organizmie to prawie 100.000 km, a ich powierzchnia jest porównywalna z dużym stadionem piłkarskim! Ludzkie serce uderza 100 000 razy każdego dnia i wykonuje największy wysiłek ze wszystkich organów. Zdrowie całego organizmu zależy od zdrowia układu krążenia, a Twój wiek odzwierciedla stan Twoich naczyń krwionośnych i serca. Zatem możesz być więc np. 45-letnim starcem z zapchanymi tętnicami albo 80-letnim jeszcze dość młodym człowiekiem z drożnymi naczyniami.

2. Wzmocnij ściany swoich naczyń krwionośnych.
Niestabilność ścian naczyń krwionośnych i ich uszkodzenia są głównymi przyczynami powstawania złogów miażdżycowych. Naturalnym „cementem” stabilizującym ściany naczyń krwionośnych jest witamina C. Nasza codzienna dieta jest zbyt uboga w witaminę C, więc trzeba ją suplementować, ale nie w postaci pastylek z apteki. Najlepszy jest według mnie proszek witaminy C np. z ekstraktu z owoców dzikiej róży czy aronii (choć jest dość drogi – jednak w przeliczeniu na masę i tak sporo tańszy niż apteczne pastylki), które zawierają dużo witaminy C. Chodzi bowiem o jej przyswajalność. Ta apteczna jest słabo przyswajalna. Stosując dużo tańszy syntetyczny, słabo przyswajalny proszek (np. ze Stanlabu) należy go zmieszać np. rozpuszczając w soku pomarańczowym czy w wodzie z dodatkiem soku z cytryny i miodu spadziowego (ma dużo bioflawonoidów ułatwiających przyswajalność witaminy C).
Minimalna dawka witaminy C dla osób niebiorących leków to 600 mg na dobę. Tyle można dostarczyć organizmowi zjadając codziennie np. ok. 1/3 kg natki pietruszki albo 6,5 sztuki świeżej papryki. Jak ktoś da radę może zrezygnować z suplementacji.

3. Usuń w sposób naturalny złogi zalegające w Twoich arteriach.
Aminokwasy lizyna i prolina są substancjami „teflonowymi”, które wraz z witaminą C pozwalają w naturalny sposób usunąć istniejące złogi miażdżycowe. Proces ten trwa tym dłużej im większy jest stopień zaawansowania miażdżycy.

4. Rozluźnij ściany swoich naczyń krwionośnych.
Magnez oraz witamina C zapobiegają spazmom ścian naczyń krwionośnych i normalizują poziom ciśnienia krwi. Dodatkowe korzyści może przynieść zastosowanie w diecie naturalnego aminokwasu – argininy, która jest metabolizowana do tlenku azotu, rozszerzającego naczynia krwionośne.

5. Wyreguluj pracę swojego serca.
Serce jest silnikiem układu krążenia. Tak jak silnik samochodu tak i miliony komórek mięśnia sercowego do prawidłowego działania potrzebują stałego dopływu paliwa. Tym paliwem są dla serca: karnityna, koenzym Q-10, witaminy z grupy B oraz wiele minerałów i pierwiastków śladowych w optymalnych dawkach. Te składniki zapewniają właściwe funkcjonowanie elektrycznych komórek serca dzięki czemu serce bije regularnie.

6. Chroń swoje naczynia krwionośne przed biologiczną korozją.
Biologiczna korozja, czyli utlenianie, niszczy układ krążenia i przyspiesza proces starzenia. Do najważniejszych naturalnych przeciwutleniaczy zaliczyć można: witaminę C, witaminę E, beta-karoten i selen. Optymalne dzienne ich spożycie zapewnia skuteczną ochronę przed utlenianiem. Od siebie dodam, że jak wynika z wcześniej przedstawianej przeze mnie książki najsilniejszym i najlepszym naturalnym przeciwutleniaczem jest nasza Matka Ziemia, a więc jak najwięcej chodźmy po niej, siedźmy lub stójmy boso i pobierajmy od niej wolne elektrony.
Nie pal, bo składniki dymu papierosowego przyspieszają ponad normę proces utleniania ścian naczyń krwionośnych (w dymie jest dużo wolnych rodników).

7.  Regularnie uprawiaj ćwiczenia fizyczne.
Aktywność fizyczna jest podstawą zdrowia układu krążenia. Systematyczne uprawianie takich dyscyplin sportu jak: chodzenie, pływanie, jazda na rowerze są idealne dla nas wszystkich, bez względu na wiek.

8. Stosuj zdrową dietę.
Dieta naszych przodków sprzed tysięcy lat obfitowała w pokarm roślinny zawierający błonnik i witaminy. Te preferencje dietetyczne ukształtowały dzisiejszy metabolizm naszych organizmów. Dieta bogata w owoce i warzywa, zawierająca małe ilości tłuszczów i cukrów sprzyja zdrowiu układu krążenia.

9. Znajdź czas na relaks.
Stres fizyczny i emocjonalny jest czynnikiem ryzyka dla układu krążenia. Długotrwały stres fizyczny lub emocjonalny wyczerpuje zapasy witamin i innych składników odżywczych w organizmie i wymaga ich uzupełnienia w diecie.

10. Zacznij od razu.
Jak dowodzą badania naukowe miażdżyca zaczyna się już u 10-letnich dzieci. Nie czekaj więc i zacznij już dziś nawet jak masz 25 lat i świetnie się czujesz i masz dobrą kondycję fizyczną.

Poniżej zestawienie komórkowych składników odżywczych dla Programu Podstawowego dla zdrowia układu krążenia. Wartości liczbowe po lewej stronie kreski to ilości minimalne dla osób zdrowych (młodzież i dorośli), a wartości po prawej stronie kreski są przeznaczone dla osób z podwyższonym zapotrzebowaniem na komórkowe składniki odżywcze (np. stale biorących leki i mających już zaawansowaną miażdżycę)

WITAMINY
C: 600 – 3000 mg
E: 130 – 600 IU (jednostki międzynarodowe)
beta-karoten: 1600 – 8000 IU
B1: 5 – 40 mg
B2: 5 – 40 mg
B3: 45 – 200 mg
B5: 40 – 200 mg
B6: 10 – 50 mg
B12: 20 – 100 mcg (1 mcg = 0,001 mg = 10^-6 g)
D3: 100 – 600 IU (dziwnie mało, bo oficjalnie nawet zalecają brać 1000-2000 IU, a ja biorę 4000 IU, a jak czuję że mnie coś bierze to nawet i 10000 IU)
kwas foliowy: 90 – 400 mcg
biotyna: 60 – 300 mcg

MINERAŁY
wapń: 30 – 150 mg
magnez: 40 – 200 mg
potas: 20 – 90 mg
fosfor: 10 – 60 mg

PIERWIASTKI ŚLADOWE
cynk: 5 – 30 mg
mangan: 1 – 6 mg
miedź: 300 – 2000 mcg
selen: 20 – 100 mcg
chrom: 10 – 50 mcg
molibden: 4 – 20 mcg

AMINOKWASY I INNE KOMÓRKOWE SKŁADNIKI ODŻYWCZE
L-prolina: 100 – 500 mg
L-lizyna: 100 –  500 mg
L-karnityna: 30 – 150 mg
L-arginina: 40 – 150 mg
L-cysteina: 30 – 150 mg
inozytol: 30 – 150 mg
koenzym Q-10: 5 -30 mg
pyknogenol: 5 – 30 mg
bioflawonoidy: 100 – 450 mg

Potem jest jeszcze kilka stron gdzie jest opis funkcji różnych komórek i schemat pojedynczej komórki z jej elementami składowymi. Są też bardzo dobre ilustracje i zdjęcia mikroskopowe różnych komórek np. śródbłonka, mięśni gładkich, płytek krwi, białych krwinek i komórek mięśnia sercowego.

Drugi rozdział dotyczy miażdżycy, zawału serca i udaru mózgu. Przedstawia wyniki badania, przeprowadzonego metodą Superszybkiej Tomografii Komputerowej. Dzięki niej określono roczny przyrost miażdżycy w zależności od stopnia zaawansowania od 4 do 40 mm2. Im większe zaawansowanie tym większy przyrost. Średnio było to 44% u każdego badanego pacjenta. Po zastosowaniu ww. programu witaminowego (w szczególności witaminy C i E oraz lizyny i proliny) złogi miażdżycowe przestawały rosnąć, cofały się a u 51-letniego pacjenta mającego początkowe stadium miażdżycy bez objawów zniknęły. W rozdziale jest przedstawionych wiele listów od pacjentów potwierdzających działanie programu witaminowego i poprawy ich zdrowia podczas  gdy leczenie konwencjonalne było mało lub w ogóle nieskuteczne.
Są przedstawione także badania kliniczne z witaminą C wskazujące na zmniejszenie się złogów miażdżycowych w ciągu 12 miesięcy przy przyjmowaniu 1500 mg witaminy C dziennie. Badań tych nie rozwijano dalej przez ok. 50 lat! Są też opisane badania wpływu na miażdżycę witaminy E i prowitaminy A (beta-karotenu) oraz B6 i B12 które zmniejszają o co najmniej 30% ryzyko zawału lub udaru.
Jest tu też wyjaśnione dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca. Chodzi o witaminę C zabezpieczającą przed miażdżycą. Jest tu wyjaśnione w jaki sposób witamina C chroni przed miażdżycą. W uproszczeniu – pobudza ona syntezę kolagenu, który zapewnia elastyczność naczyń krwionośnych dzięki czemu nie tworzą się pęknięcia w ich ścianach i naczynia są stabilne. Mamy tu też dowód w postaci badania na świnkach morskich (tak jak ludzie nie produkują w swoich organizmach witaminy C), że oficjalnie zalecana dawka witaminy C (badano 60 mg) powoduje rozwój miażdżycy, co nie nastąpiło przy wysokiej dawce, tj. 5000 mg. Szkoda że nie zbadano dużo niższej dawki np. 500 mg czy minimalnej zalecanej przez dr Ratha 600 mg, ale celem było tu potwierdzenie teorii że niedobór witaminy C powoduje miażdżycę, a nie ustalenie minimalnej dawki, która nie powoduje miażdżycy.
Na końcu rozdziału mamy wyjaśniony mechanizm naturalnego cofania się choroby sercowo-naczyniowej przy zapewnieniu odpowiednich dawek witamin i innych składników. Dowiadujemy się m.in., że lizyna i prolina tworzą wokół cząsteczek tłuszczów warstwę, która nie pozwala się im przyczepiać do ścian naczynia, a te które już są przyczepione zostają dzięki temu od niej oderwane. To powoduje przejściowy wzrost poziomu cholesterolu we krwi. Nie należy wtedy panikować, bo to oznaka zdrowienia. Po około 3 tygodniach poziom cholesterolu powinien wrócić do poprzedniego, a później spaść. Na samym końcu mowa jest o usuwaniu złogów wapnia dzięki witaminie D. Autor jednak nie wspomina o badaniach wskazujących na to, że do tego potrzebna jest także witamina K2 MK7.

Rozdział trzeci dotyczy cholesterolu. Jest on tylko drugorzędnym czynnikiem ryzyka. Podwyższony poziom cholesterolu nie jest przyczyną, a skutkiem choroby sercowo-naczyniowej. Cholesterol jest transportowany z wątroby przez LDL do miejsca uszkodzenia ściany tętnicy i tam się wbudowuje łatając uszkodzenie. Zatem „zły” cholesterol LDL po pierwsze nie jest zły, a po drugie nie jest to cholesterol tylko lioproteiny o niskiej gęstości transportujące cholesterol od wątroby z krwią. HDL także nie jest „dobrym” cholesterolem, ale są to lipoproteiny o wysokiej gęstości transportujące cholesterol do wątroby. Listy od pacjentów dowodzą że program witaminowy opisany wyżej działa i na cholesterol. Np. 45-letniemu mężczyźnie po 4 miesiącach jego realizacji cholesterol spadł z 259 do 175 mg/dl. Pacjent stosował tu jednak także dietę bogatą w błonnik, który to „wypłukuje” cholesterol z organizmu w sposób naturalny. Tak więc zamiast trujących statyn program witaminowy dr Ratha i dużo błonnika w diecie także pozwala osiągnąć wynik cholesterolu w oficjalnej normie.
10-krotnie groźniejszym drugorzędnym czynnikiem ryzyka jest lipoproteina (a). Ma ona jakby biologiczną taśmę przylepną i znacznie lepiej przyczepia się do ścian naczynia niż „cholesterol” LDL. Dlaczego w Polsce zatem standardowo się nie bada poziomu tej substancji, która jest lepszym wskaźnikiem stopnia miażdżycy niż cholesterol? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie ma leku, który obniżałby jej poziom. Obniża jej poziom za to witamina C, a także 2-4 g witaminy B3.
Na koniec rozdziału mamy ciekawostkę. Dlaczego niedźwiedzie nie wymarły skoro poziom ich cholesterolu, gdy zapadają w sen zimowy, wynosi średnio ponad 400 mg/dl, a bywa że i 600 mg/dl? I to by było na tyle jeśli chodzi o mit cholesterolowy. Nie wyginęły bo po przebudzeniu ze snu produkują dużo witaminy C i jeszcze dostarczają jej sobie z dietą i to co im się przez zimę nagromadzi w naczyniach zostaje szybko usunięte.

Rozdział czwarty dotyczy nadciśnienia tętniczego. Przyjmowanie optymalnych dawek w diecie (lub w razie niemożliwości naturalnie suplementowanych): witaminy C, magnezu, argininy,koenzymu Q-10 oraz lizyny i proliny pozwala na obniżenie ciśnienia. Dalej mamy wyjaśnione jaka jest rola każdego z ww. składników. Mamy listy od pacjentów i jedno badanie kliniczne, które potwierdzają, że to działa. W badaniu uzyskano średni spadek ciśnienia skurczowego pacjentów o 16%, a rozkurczowego o 15% (średnie ciśnienie przed kuracją wynosiło 167/97 mm Hg).

Rozdział piąty dotyczy niewydolności serca. Główną przyczyną jest tu znowu chroniczny niedobór witamin i innych komórkowych składników odżywczych. Autor przedstawia skrótowo jak wygląda leczenie (jeśli to w ogóle tak można nazwać) konwencjonalne niewydolności serca. Sprowadza się to do leków na objawy. Niewydolność serca powoduje spadek ciśnienia krwi i mniej ukrwione nerki przestają prawidłowo pracować i w organizmie, zwłaszcza w nogach, gromadzi się woda. Leki moczopędne wypłukują tę wodę, a wraz z nią witaminy i minerały co jeszcze nasila ich niedobór i zwiększa niewydolność serca aż w końcu dochodzi do śmierci. Dr Rath zaleca przy niewydolności serca optymalny dodatek komórkowych składników odżywczych: witaminy C, koenzymu Q-10, karnityny i magnezu. Znowu przytacza listy  oraz podaje że badania naukowe potwierdziły skuteczność w niewydolności serca ww. składników. Podaje też przypadki gdy dzięki witaminom stan serca poprawił się w dość krótkim czasie (2-3 miesiące) na tyle, że przeszczep nie był już konieczny. Później przedstawia w skrócie badania nad programem witaminowym gdzie uzyskano 20% wzrost wydolności serca w ciągu 2 miesięcy, a także badania nad koenzymem Q-10, witaminą B1 i karnityną. Profesorowie Peter Langsjoen i Karl Folkers ze współpracownikami z Uniwersytetu Teksańskiegu w Austin wykazali, że biorąc dodatkowo oprócz lekarstw koenzym Q-10 można znacznie zwiększyć szanse na przeżycie (po 3 latach żyło 75% początkowych uczestników badania, z których tylko co trzeci nie brał koenzymu Q-10) . Witamina B1 i karnityna także miały pozytywny wpływ. Leczenie niewydolności serca przez przeszczep autor porównał do wymiany silnika w samochodzie podczas gdy skończyło się w baku paliwo.

Rozdział szósty dotyczy arytmii serca. Przyczyna ta sama co wcześniej. Autor zaleca dostarczanie w optymalnych ilościach: witaminy C, koenzymu Q-10, magnezu i karnityny. Znów mamy listy od pacjentów oraz badanie kliniczne, które wykazało, że program składników odżywczych może zmniejszyć czas trwania epizodów arytmii o 30%. Autor wyjaśnia też dlaczego często arytmie wysterują u młodych kobiet w okresie rozrodczym. Oprócz krwi w czasie miesiączki kobieta traci wtedy też zawarte w niej witaminy, minerały i inne składniki odżywcze. Ich niedoborem szczególnie dotknięte są „elektryczne” komórki mięśnia sercowego przez co ulega zaburzeniu wytwarzanie i przewodzenie impulsu elektrycznego i dochodzi do arytmicznego bicia serca.
Na końcu rozdziału mamy wykaz specjalnych komórkowych składników przy arytmii wraz z krótką charakterystyką. Są to: witamina C, witaminy B1, B2, B3, B5, B6, B12 i biotyna, koenzym Q-10, karnityna, magnez i wapń.

Rozdział siódmy dotyczy cukrzycy. Jednym z jej katastrofalnych następstw są zawały serca i udary mózgu. Jak dowodzi autor przyczyną cukrzycy jest także niedobór witaminy C, nadmiar glukozy oraz  podobieństwo cząsteczek witaminy C i glukozy. W takiej sytuacji błony biologiczne komórek śródbłonka obładowane glukozą przepuszczają ją do ścian naczyń krwionośnych, co prowadzi do uszkodzeń ścian całej arterii, miażdżycy a z czasem zawału, udaru albo też martwicy nóg jeśli dojdzie do zaczopowania tętnic do nich prowadzących, co kończy się ich amputacją. Gdy organizm ma zapewnioną właściwą ilość witaminy C do ścian naczyń trafia witamina C a nie glukoza i nie dochodzi do destrukcji ścian arterii. Gdy osoba chora na cukrzycę będzie przyjmowała dodatkowo 1-2 gramów (albo i więcej zależy od nasilenia cukrzycy) witaminy C dziennie równowaga między glukozą a witaminą C zostanie przywrócona i naczynia krwionośne nie będą już niszczone przez cukier, a zaburzenia sercowo-naczyniowe ustąpią lub znacznie się zmniejszą. Na dowód tego autor prezentuje kolejne listy od pacjentów. Prezentuje też dowód kliniczny, że witamina C obniża poziom cukru we krwi i zapotrzebowanie na insulinę. Dr Rath cytuje badania prof. R. Pflegera z zespołem z Uniwersytetu w Wiedniu. Wykazali oni, że dodatek do diety 300-500 mg witaminy C dziennie znacząco poprawiło metabolizm cukrzyków. Poziom cukru obniżył się średnio o 30%, a zapotrzebowanie na insulinę średnio o 27%. Cukier w moczu został prawie wyeliminowany. Badanie to opublikowano już w 1937 roku i do dzisiaj nie ma o nim ani słowa w żadnym podręczniku medycznym!! Dr Rath określa wprost jako zbrodnię przeciwko ludzkości fakt, że lekarze nie są na studiach uczeni o roli witaminy C w cukrzycy i że nie jest to praktykowany sposób leczenia cukrzycy. Autor podaje też bardziej współczesne nam badania także innych składników jak witamina E, magnez i chrom.

Rozdział ósmy dotyczy zastosowania komórkowych składników odżywczych w przypadku dusznicy bolesnej, w zapobieganiu i terapii wspomagającej po zawale serca po operacji wszczepienia bypassów (obwodnicy mocno zwężonej tętnicy wieńcowej przez pobranie fragmentu żyły np. z łydki) oraz po zabiegu angioplastyki (balonikowania). Tu znowu mamy listy i dowody na to że program witaminowy pomaga w ww. przypadkach. Dowiadujemy się np. że witamina C przyspiesza gojenie ran (dzięki stymulacji syntezy kolagenu) oraz rozrzedza krew dzięki czemu np. zapobiega powstawaniu zakrzepów we wszczepionych bypassach.
Dr Rath zaleca rutynowo 1-2 g witaminy C dziennie przed i po operacji.

Rozdział dziewiąty dotyczy zewnętrznych i dziedzicznych czynników ryzyka w chorobach serca i układu krążenia. Do czynników tych zostały zaliczone:
– niezdrowa dieta (przetworzona oraz zawierająca dużo toksycznych konserwantów żywność)
– palenie tytoniu (wolne rodniki z dymu tytoniowego utleniają ściany naczyń krwionośnych uszkadzając je i przyczyniając się do miażdżycy)
– stres (w stresie organizm wytwarza adrenalinę, do czego zużywa witaminę C, a więc długotrwały stres powoduje ciągły niedobór witaminy C i miażdżycę a gdy cały zapas witaminy C zostanie zużyty może dojść do zawału serca).
– środki antykoncepcyjne i hormonalna terapia zastępcza (kobiety biorące hormony mają jak stwierdzono wyraźnie zaniżony poziom witaminy C; HTZ powoduje podobny efekt)
– diuretyki i inne leki (leki moczopędne wypłukują z organizmu witaminy, inne leki mniej ale także powodują ich ubytek)
– dializa (wypłukiwanie z krwi oprócz toksyn także witamin i innych składników odżywczych co zwiększa ryzyko wystąpienia choroby sercowo-naczyniowej)
– interwencje chirurgiczne (stres powodujący ubytek, niekiedy ostry,  witamin)
– czynniki dziedziczne (Homocysteinuria, Choroba Alzheimera, SM, Zwłóknienie torbielowate, Liszaj rumieniowaty, Neurofibromatoza, Choroba Parkinsona, Zespół Cushinga, RZS).
We wszystkich przypadkach zaleca stosowanie programu witaminowego, a o czynnikach dziedzicznych pisze jako o bombie, której nie da się zlikwidować, ale można ją rozbroić.

Rozdział dziesiąty dotyczy medycyny komórkowej. Według niej zdrowie czy choroba nie jest na poziomie organów, ale na poziomie milionów pojedynczych komórek tworzących te organy. Dr Rath charakteryzuje nam ten rodzaj medycyny i podaje jej 4 założenia, którymi oprócz ww. są: niezbędność witamin i innych składników odżywczych w każdej komórce do reakcji biochemicznych jakie w niej zachodzą, choroby serca i układu krążenia wynikają z ciągłego niedoboru witamin, dostarczenie do organizmu optymalnych ilości witamin i innych składników odżywczych (najlepiej w diecie) stanowi skuteczną profilaktykę chorób serca i układu sercowo-naczyniowego. Mamy tu też trochę biochemii (która witamina do którego procesu jest potrzebna, cykl Krebsa). Mamy też informację, że medycyna komórkowa w przeciwieństwie do konwencjonalnej nie wywołuje skutków ubocznych oraz odpowiedzi na różne pytania dotyczące medycyny komórkowej. Nowojorska Akademia Naukowa podała do publicznej wiadomości obszerny raport dr Bendicha, który prześledził wszystkie meldunki dotyczące rzekomych skutków ubocznych terapii witaminowych i udowodnił, że żaden z nich nie jest przekonywający. Krótko mówiąc: nie ma skutków ubocznych terapii witaminami!

Rozdział jedenasty, zatytułowany eliminacja chorób serca, mówi o tym dlaczego czytelnik do tej pory nie słyszał o witaminowym przełomie w medycynie mimo że minęło od tego czasu ponad ćwierć wieku. Chodzi rzecz jasna o zyski kartelu farmaceutycznego. Autor przedstawia tu jak działają koncerny i jakie oszukańcze sztuczki stosują, aby czerpać profity z chorób. Gdyby nie ich praktyki i siła wynikająca z dysponowania ogromnymi pieniędzmi to najprawdopodobniej choroby serca dzisiaj byłyby już tylko niemiłym wspomnieniem. Autor opisuje tu też całą historię przełomu witaminowego krok po kroku od  do USA i współpracy z dwukrotnym noblistą Linusem Paulingiem. Mamy też wzmiankę o batalii o to, aby witaminy były powszechnie dostępne a nie jedynie na receptę jak chciało FDA pod naciskiem koncernów farmaceutycznych. Batalia trwała w latach 1992-1994 i zakończyła się zwycięstwem Amerykanów. Uchwalona została (i to jednogłośnie!) ustawa dopuszczająca informowanie o właściwościach zdrowotnych witamin i o powszechnym do nich dostępnie jak i do naturalnych metod leczenia. Koncerny poniosły w USA klęskę, ale broni nie złożyły i teraz walczą przez komisję ONZ „Codex Alimentarius” o wprowadzenie na całym świecie zakazu stosowania naturalnych terapii i wolnego dostępu do witamin. Na razie dzięki różnym akcjom protestacyjnym, organizowanym przez Koalicję Dra Ratha w Obronie Zdrowia nie udało się im to, ale walka wciąż trwa. Od postawy każdego z nas zależy czy wygramy my czy też koncerny przeforsują nieetyczne i zbrodnicze prawo.
Dr Rath podaje też zasady postulowanego przez niego nowego systemu opieki zdrowotnej opartego na medycynie komórkowej:
1. Zdrowie jest zrozumiałe dla każdego (choroby wynikają z nieprawidłowego działania komórek mających za mało energii)
2. Zdrowie jest osiągalne dla każdego (o ile zwyciężymy w walce z koncernami o wolny dostęp do witamin)
3. Zdrowie bez działań ubocznych i bezpieczne dla każdego
4. Zdrowie jest dostępne dla każdego – koszty terapii naturalnych są dużo niższe niż konwencjonalnych
5. Zdrowie jest prawem człowieka – żaden koncern nie ma prawa blokować dostępu do witamin i innych naturalnych terapii (np. ziołami)
6. Skuteczna opieka zdrowotna skupia się na zapobieganiu – badania naukowe nakierowane na profilaktykę i eliminację chorób, a nie na leczenie objawów chorób
7. Podstawą nowego systemu zdrowotnego jest podstawowa opieka zdrowotna -konsultanci zdrowotni i centra zdrowia w każdej społeczności zastąpią nieefektywne i drogie wysiłki medycyny wysokich technologii.
8. Medyczne badania naukowe muszą zostać poddane kontroli publicznej – fundusze publiczne na badania w medycynie powinny być wydawane na rozwój metod leczniczych zapobiegających chorobom i je eliminujących, a nie na rozwój rynku farmaceutyków.

Rozdział dwunasty to zapis wykładu jaki wygłosił 4 maja 2002 roku dr med. Matthias Rath w Stanford Medical School oraz reakcje kardiologów na to, że mechanizm powstawania miażdżycy jest podobny do szkorbutu. Niektórzy uparcie twierdzili, że mają badania z których wynika, że witaminy nie mają znaczenia przy miażdżycy. Jednak gdy dr Rath prosił żeby podali jakie to jakoś nikt nie potrafił podać nawet jednej publikacji na ten temat.
Mamy też informację, że 2 lipca 1992 r. dwukrotny noblista Linus Pauling i dr Rath publicznie wezwali do likwidacji chorób serca, która według nich jest możliwa. Parę tygodni później rozpoczęła się dwuletnia batalia o wolność witaminową, o której już wyżej była mowa.
Na koniec mamy całą publikację dr med. Ratha i dr biochem. Aleksandry Niedźwiecki pt. „Program wzbogacania diety zatrzymuje rozwój wczesnej miażdżycy tętnic wieńcowych” która ukazała się w Journal of Apllied Nutrition i wykaz ok. 160 publikacji dotyczących badań witamin w leczeniu chorobach serca i układu krwionośnego.

Książka ta jest napisana przystępnym językiem, bez medycznego żargonu, a przez to jest obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą mieć zdrowy układ krążenia i  wiedzieć jak naprawdę powstaje miażdżyca i jaka jest jej faktyczna przyczyna. Autor zachęca, aby po przeczytaniu dzielić się tą wiedzą z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, sąsiadami i wszystkimi innymi którzy będą chcieli nas słuchać. Dlatego też dość dokładnie opisałem co jest w niej zawarte, aby i bez czytania całej książki czytelnicy bloga mogli mieć ogólne pojęcie na temat prawdy o miażdżycy i chorobach serca. I tak jak autor zachęcam do dalszego rozpowszechniania tych informacji, aby uwolnić nasze zdrowie spod okupacji koncernów farmaceutycznych. Nie pozwólmy im zablokować nam dostępu do witamin i naturalnych terapii.

Na temat koalicji dra M. Ratha w obronie zdrowia można poczytać tu: http://www.dr-rath-koalicja.pl/

Na koniec dodam jeszcze, że warto byłoby przeprowadzić badania połączenia programu składników odżywczych dr Ratha z uziemieniem ciała. Jak wykazały bowiem badania, opisane we wcześniej prezentowanej przeze mnie książce pt. „Jak czerpać zdrową energię z Ziemi. Uziemienie” proces uziemienia również przyczyniał się do poprawy zdrowia osób mających problemy z sercem czy układem krążenia – zmniejszał częstość arytmii oraz rozrzedzał znacznie krew już po 40 minutach. Należy zatem wnioskować, że połączenie obu metod powinno dać lepszy efekt niż tylko jedna z nich. Wysłałem w tej sprawie maila do Instytut Medycyny Komórkowej dra Matthiasa Ratha. Jeżeli dostanę odpowiedź to ją tutaj opublikuję. A na razie zapraszam do lektury książki.

Sylwester w TV dziadostwo

Miałem to nieszczęście, że dopadła mnie jakaś grypa żołądkowa czy coś i w sylwestra wieczorem miałem ponad 38 stopni, więc byłem skazany na gapienie się w TV i czekanie aż nadejdzie północ i 2019 rok. Przerzucałem kanały i wszędzie jacyś pseudoartyści, beztalencia. Do pięt nie dorastają takim artystom jak np. Czesław Niemen czy Ryszard Rynkowski. Cóż będę pisał beznadzieja. Doskonale to co myślę o sylwestrze w TV oddaje utwór Witolda Mikołajczuka, znanego jako Witek muzyk ulicy, pt. „Muzyczna kastracja”.

Plaga nowotworów przez promieniowanie elektromagnetyczne

Przyczyna plagi nowotworów wreszcie została odkryta. Międzynarodowi naukowcy apelują do rządów wszystkich krajów, aby zmienić normy ekspozycji na promieniowanie elektromagnetyczne (EMF). To właśnie telefony komórkowe, smartfony, tablety, sieć Wi-Fi itp. uszkadzają zdrowe komórki w naszych organizmach i doprowadzają do przedwczesnej śmierci milionów ludzi na całym świecie.

Dr Martin Blank z Wydziału Fizjologii i Biofizyki Komórkowej Uniwersytetu Columbia wraz z 160 innymi międzynarodowymi naukowcami w wystosowanej petycji do ONZ zwracał uwagę na poważny problem dzisiejszych czasów.

Groźne promieniowanie

Dawnej promieniowanie elektromagnetyczne w naszym środowisku było znikome, lecz ta sytuacja zmieniła się wraz z kolejnymi wynalazkami technologicznymi.

Dziś poziomy te gwałtownie rosną, a co za tym idzie, wzrasta liczba diagnozowanych nowotworów.

Tylko same telefony komórkowe, gdy stały się masowo rozpowszechnione, przyczyniły się do potrojenia liczby śmiertelnych nowotworów mózgu wśród młodych ludzi.

Maszty nowoczesnych sieci 5G, anteny telefonii, bezprzewodowe liczniki itp. umieszcza się w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych, szkół, szpitali itd.

anteny-dach.jpg
anteny na dachu foto 123.rf.com

Żadna z osób, która zleca tam ich lokalizację, nie zastanawia się nad tym, u ilu osób promieniowanie z tych nowoczesnych technologii uszkodzi DNA komórek i przyczyni się do rozwoju nowotworu.

Wielu niezależnych biologów i naukowców o tym wie, ale ich zdanie się nie liczy, a oni sami nie są zapraszani na posiedzenia komisji ustalających normy bezpieczeństwa.

Te fakty się ignoruje, bo przecież nikt „z wyższych” nie ma ochoty na konflikt interesów pomiędzy legislatorami a przemysłem.

Tymczasem naukowcy, którzy nie boją się głośno mówić o tych zagrożeniach, informują, że międzynarodowe normy ekspozycji na promieniowanie elektromagnetyczne (EMF) już dawno powinny zostać zaostrzone.

Czas na zajęcie się skutkami biologicznymi i zdrowotnymi tegoż promieniowania już dawno został przekroczony, a my nieświadomie staliśmy się marionetkami w światowym eksperymencie.

Niebezpieczne Wi-Fi

Dostęp do bezprzewodowej sieci stał się podstawą internetowej egzystencji.

Niestety, jeśli w naszym domu działa włączony router Wi-Fi, a do tego nasi sąsiedzi też korzystają z takowych urządzeń, norma promieniowania, na które jesteśmy narażeni, może być nawet kilkanaście razy przekroczona!

wi-fi.jpg
Wi-Fi foto.123.rtf.com

W praktyce wygląda to tak, że średnia moc pola w pokoju, w którym włączony jest router Wi-Fi to 3000 uW/m2 (mikrowat).

W odległości 1 metra od routera moc pola wynosi 8000 uW/m2.

Tymczasem bezpieczna wartość dla zdrowia to mniej niż 5 uW/m2, a dla pomieszczeń, w których śpimy – mniej niż 1 uW/m2.

Narażenie na te fale prowadzi często do bezpłodności i jest przyczyną licznych nowotworów.

Routery Wi-Fi to zabójcze urządzenia, które natychmiast powinny zostać wycofane ze sprzedaży.

Inteligentne telefony

Podobnie rzecz ma się ze smartfonami korzystającymi z internetu oraz bezprzewodowymi telefonami domowymi.

Smartfony trzymane w kieszeniach z włączoną opcją „transmisja danych lub Wi-Fi” promieniują z mocą od 100 000 do 1 000 000 uW/m2, wprost na narządy płciowe.

To tak jakbyśmy ciągnęli ze sobą na sznurku nieszczelną kuchenkę mikrofalową!

smartfon-wifi.jpg
Smarfon z włączonym Wi-Fi foto123.rtf.com

Promieniowanie to uszkadza komórki jajowe u kobiet oraz zaburza spermatogenezę i rozwija nowotwory jąder u mężczyzn.

Z kolei w zestawach telefonicznych typu DECT, ich podstawka cały czas promieniuje na całe mieszkanie.

Urządzenia te przyczyniają się do degeneracji mózgu, powstawania problemów otępiennych, zaburzeń pamięci, snu, nowotworów i wielu innych chorób.

Niezależne badania przeprowadzone w latach 2014-2018 na Śląsku i w Małopolsce wykazały 90% korelację pomiędzy silnym promieniowaniem elektromagnetycznym w domu a występowaniem różnych chorób nowotworowych u ludzi i zwierząt.

Pamiętajmy jednak, że plaga nowotworów to nie tylko Wi-Fi, smartfony i silne promieniowanie elektromagnetyczne, ale także chemia w żywności, toksyczne lekarstwa, używki, niebezpieczne składniki w produktach kosmetycznych itp., które działają synergicznie i wspólnie rujnują nasze zdrowie.

Wojna chemiczna trwa, a masowe zatruwanie ludzkości nie jest przypadkowe!

Najwyższy czas powstrzymać tę plagę i skoro się da – usunąć zagrożenie.

O tym, jak na przykład chronić się przed szkodliwym promieniowaniem przeczytacie więcej w artykule: Wi-Fi – cichy i podstępny zabójca.

https://www.odkrywamyzakryte.com/przyczyna-plagi-nowotworow/

Podsumowanie polityczne roku 2018

Dziś mamy ostatni dzień 2018 roku, więc postanowiłem zrobić  małe podsumowanie polityczne. Był to dla naszego kraju zły rok.
Zaczęło się pod koniec stycznia, gdy to ambasador Izraela Anna Azari wywołała (zapewne na polecenie premiera Netanyahu) skandal związany z nowelizacją ustawy o IPN, zakazującą oskarżania naszego narodu o udział w Holokauście. W Izraelu i USA rozpętała się burza i oskarżono nasz kraj o negowanie Holokaustu. Rząd się wystraszył i skapitulował ekspresowo kilka miesięcy później przegłosowując w kilka godzin odwołanie tej nowelizacji hańbiąc Polski naród i robiąc wrażenie, że faktycznie jesteśmy współodpowiedzialni za Holokaust skoro się wycofaliśmy. Rząd pod wpływem presji z zagranicy uwiarygodnił tym samym syjonistyczne kłamstwa.
Potem mieliśmy długi serial pt. reforma sądownictwa zakończony kolejną kapitulacją wobec unijnego TSUE. Zamiast powołać się na podpisany przez nas protokół brytyjski i mówiąc kolokwialnie spuścić TSUE na drzewo nasz rząd kolejny raz uległ dyktatowi przywracając do orzekania komunistycznych sędziów.
Rok ten upłynął też pod znakiem kolejnej hańby tym razem ze strony ambasador USA Mosbacher, która pisząc delikatnie rzecz ujmując mało dyplomatyczny list zabroniła naszemu rządowi dokonywać repolonizacji mediów. I rząd oczywiście się wycofał zamiast chociażby protestu u prezydenta USA, żeby ta baba nie wtrącała się w wewnętrzne sprawy naszego kraju.
Tym samym w roku 100-lecia odzyskania niepodległości uświadomiliśmy sobie, że nasza niepodległość jest jedynie fasadowa, a państwem suwerennym nie jesteśmy. Możemy sobie co najwyżej 11.11 przejść ulicami Warszawy czy innego miasta i pomachać polską flagą i wykrzyczeć Bóg, Honor i Ojczyzna i to by było tyle naszej niepodległości.
Znowu jak w poprzednich latach rząd nie obniżył podatków i nie podwyższył wszystkim kwoty wolnej od podatku chociaż do obiecanych 8000 zł. W sprawie terroru szczepionkowego też bez zmian chyba że na gorsze. W tzw. służbie zdrowia też bez zmian – nie masz kasy to zdychaj w kilkuletniej kolejce na operację.
Diagnoza: jest katastrofalnie. Lekarstwo: pomagdalenkowi politykierzy na usługach koncernów i syjonistów WSZYSCY  WON

Jerzy Zięba tym razem o polityce

W poniższym, trwającym prawie 1,5 h, filmie Jerzy Zięba mówi o polityce. Mówi bardzo ważne rzeczy. Najpierw na wstępie mamy apel pana Jerzego o  zaprzestanie waśni i zjednoczenie narodu. Część pierwsza to diagnoza sytuacji. To że jest źle, a raczej bardzo źle to wiemy, ale warto uporządkować to wszystko co się działo i dzieje m.in.:
– złodziejskie afery i „wy nie ruszacie naszych, a my nie ruszamy waszych” i nędzne emerytury i zarobki (z krajów UE mniej od nas zarabiają tylko w Bułgarii i Rumunii);
– zaciąganie przez rządy kredytów bez ograniczeń i do tego wszystkie w bankach zagranicznych, bo konstytucja z 1997 r. nie pozwala na branie państwu kredytów w polskich bankach!
– gwałtowne podwyżki cen energii i paliw i związana z tym drożyzna, która będzie jeszcze większa;
– gnębienie przez rząd małych i średnich przedsiębiorców zatrudniających większość pracujących Polaków i uciekające z Polski małe firmy np. do Czech
– ogromna patologia w sądach
– Polską rządzą koncerny i niszczą nas, a rząd tylko wykonuje ich rozkazy bo przekupują polityków ogromnymi sumami pieniędzy m.in. (niszczenie rolnictwa, przemysłu spożywczego, trucie nas „lekami” )
– oddanie 90% mediów w obce ręce – jesteśmy jedynym państwem na świecie gdzie coś takiego ma miejsce! Naród jest przez te media okłamywany, ogłupiany i skłócany! Pozostałe 10% to media rządowe, które też uprawiają propagandę. Nie mamy polskich mediów!
– brak wpływu obywateli na to co robią politycy i pomiatanie nami przez polityków
– ciągłe narzekanie przez nas a nic nie robimy by to zmienić tylko ciągle głosujemy na tych samych ludzi, petycje, marsze czy protesty ci politykierzy mają gdzieś;

Co więc zrobić?

– zrozumieć, że to my tu mamy rządzić, a nie politycy i przestać wreszcie głosować na mniejsze zło (jak ja to mówię WSZYSCY WON, tj. obecne okrągłostołowe partie)
– odzyskać media dla Polek i Polaków, żeby wreszcie mówiły prawdę;
– książkę „Szwajcarska demokracja szansą dla Polski” prof. Mirosław Matyja – ściągnąć na stronie http://www.jerzyzieba.pl, zakładka polityka – lektura obowiązkowa dla wszystkich, a zwłaszcza młodzieży!
– wprowadzić 3 elementy ze Szwajcarii: referendum z wynikiem obowiązującym rząd, weto ludowe i inicjatywę ludową;
– skończyć z partiami wodzowskimi i tym samym z dyktaturą jednego człowieka;
– sprawić, aby naród sprawował kontrolę nad rządem czego teraz nie ma;
– stworzyć ruchy, które będą postulowały ww. 3 elementy i głosować na nie masowo w wyborach, co zapewni obalenie obecnego chorego systemu w sposób pokojowy;
– nie bać się nowego!
http://www.1polska.pl – centrum informacyjne dla jednoczenia narodu i tworzony portal http://www.indeo.org

W jednym z Jerzym Ziębą się nie zgadzam. Uważam, że nie tylko nie należy, ale wręcz nie wolno głosować na PO, PiS, SLD czy inną partię obecnego systemu III RP jeśli ich kandydaci w wyborach obiecają wprowadzić obligatoryjne referendum, weto ludowe i inicjatywę ludową. A nie wolno dlatego, że jak już dawno ich przejrzał ś.p. Andrzej Lepper „oni już byli, oni oszukali, oni muszą odejść”. Oni obiecają wszystko byle tylko znów dostać nasz głos i pozostać na stołkach, a jak już stołki utrzymają to tak jak zawsze obietnic nie dotrzymają i o prawdziwym referendum, wecie ludowym i inicjatywie ludowej będziemy mogli jedynie pomarzyć, bo oni znowu będą wykonywać rozkazy koncernów i mocarstw. Trzeba przy urnach im powiedzieć bez względu na ich obietnice WSZYSCY WON i wybrać nowych ludzi, którzy obiecają te 3 szwajcarskie elementy wprowadzić. Obecnym politykierom nie można już ufać za nic.