PiS chce sprzedać duży majątek za bezcen

Z Krzysztofem Tytko rozmawia dr Stanisław Krajski.

Stanisław Krajski: Czy będzie Komisja Śledcza w sprawie kopalni Krupiński?

Krzysztof Tytko: To zależy jaka komisja. Czy to będzie komisja poselska? Taka komisję będziemy próbowali powołać. Rozmawialiśmy z posłem Robertem Winnickim i posłem Jackiem Wilkiem w tej sprawie. Zwrócą się oni na początku września o powołanie takiej komisji. Wszystko jednak wskazuje na to, że posłowie PiS odrzucą ten wniosek.

SK: No i co wtedy?

KT: Jeśli zostanie on odrzucony to wyżej wymienieni posłowie podejmą się powołania Komisji Śledczej Poselsko-Obywatelskiej.

SK: Co będzie przedmiotem jej badań?

KT: Wyjaśnienie decyzji dotyczącej likwidacji najbardziej perspektywicznej kopalni – Kopalni Krupiński, kopalni, która zawiera ponad 700 mln ton wysokokalorycznego węgla do głębokości 100 m (poniżej jest go jeszcze 10 razy więcej; jak wynika to z wypowiedzi publicznych głównego geologa kraju), który poddany procesowi podziemnego zgazowania mógłby wygenerować krociowe zyski dla skarbu państwa. Wszystkie przesłanki wskazują na to, że kopalnię zlikwidowano, by przekazać ten majątek obcemu kapitałowi.

SK: Skąd wiadomo, że władze państwowe chcą oddać ten majątek obcemu kapitałowi?

KT: Wynika to z listów intencyjnych, które zostały podpisane przez władze Jastrzębskiej Spółki Węglowej a zaaprobowane przez Ministerstwo Energii, które w Jastrzębskiej Spółce Węglowej ma 54% udziałów.

SK: Co jest w tych listach?

KT: Jest w nich mowa o tym, że podmiotom zagranicznym przekazana zostanie infrastruktura po zlikwidowanej kopalni celem wprowadzenia innowacyjnych technologii, maszyn i urządzeń. Ta technologia, maszyny i urządzenia zostaną użyte do wydobycia gazu z węgla i do przekształcenia energetyki polskiej do pracy na tym gazie.

SK: Czyj to będzie gaz?

KT: Gaz będzie tego kto użyje tej technologii, tych maszyn i urządzeń.

SK: Czyli tych podmiotów zagranicznych?

KT: Tak, tych, którym polski rząd udzieli koncesji.

SK: Czy sami nie możemy wydobyć tego gazu?

KT: Możemy. Polskie instytuty badawcze podjęły już udane próby zgazowania tego węgla.

SK: O jaki majątek tu chodzi? Czy potrafimy go oszacować?

KT: Chodzi tu o ok. dwa biliony złotych. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie polskie zasoby węgla, który można zgazować to, opierając się na doświadczeniach polskich instytutów badawczych, można mówić o setkach bilionów złotych. Wszystko wskazuje na to, że jest to największa szansa na rozwój gospodarczy Polski i nie ma innej podobnej szansy.

SK: Wie Pan jak Pan mówi o setkach bilionów złotych to mnie to przerasta i nie mogę sobie wyrobić pojęcia o skali tego majątku.

KT: Jeśliby uwłaszczyć polskie społeczeństwo na polskich zasobach naturalnych to dywidenda dla każdego Polaka w okresie jego życia wynosiłaby ok. 1 mln złotych. I ten majątek ma przejąć kapitał zagraniczny.

SK: Ten temat będziemy rozwijać w kolejnych rozmowach. Jest to jedna z najbardziej istotnych kwestii dla suwerenności i przyszłości Polski. Trzeba ten temat wciąż nieustanie nagłaśniać. Polacy muszą sobie uświadomić jak niszczy się ich majątek, ich przyszłość, przyszłość Polski, suwerenność naszego kraju.

Od Stanisława Krajskiego: Tekst powyższy jest zapisem rozmowy telefonicznej. Został przeczytany Krzysztofowi Tytko i zaaprobowany przez niego. Nie został jednak w pełni autoryzowany. Miałoby to miejsce, gdyby Krzysztof Tytko przeczytał tekst i go zaakceptował.

Od Redakcji: Krzysztof Tytko, niegdyś dyrektor kopalni Czeczot (zlikwidowanej w 2005 r.), obecnie przewodniczący tzw. samozwańczej górniczej Solidarności.

Źródło: http://politykapolska.eu/2018/08/04/pis-chce-sprzedac-zachodnim-firmom-za-psie-pieniadze-majatek-warty-biliony-zlotych/

Reklamy

Urlop

Dzisiaj wyjeżdżam na 2 tygodnie na Mazury – Puszcza Piska, więc przez najbliższe 2 tygodnie nie będzie nowych wpisów na blogu. Nie zawieszam jednak możliwości komentowania. Tam gdzie jadę nie będzie internetu i między innymi dlatego tam jadę, aby przez 2 tygodnie odpocząć od tzw. cywilizacji, niemal zapomnieć o jej istnieniu i być jak najbliżej natury i naładować się pozytywną energią matki Ziemi. W związku z tym nie będę moderował komentarzy. Jeżeli więc czyjś komentarz się nie pojawi się to proszę o cierpliwość. Komentarze wymagające ręcznego zatwierdzenia zostaną przeze mnie zatwierdzone po moim powrocie w połowie sierpnia.

Jak wyleczyć się z raka

Jak wyleczyć się z raka

Przedwczoraj skończyłem czytać książkę Waltera Lasta pt. „Jak wyleczyć się z raka” Waltera Lasta. Autor jest niemieckim chemikiem, biochemikiem i toksykologiem, który pracował naukowo na 3 niemieckich uniwersytetach, więc nie jest jakimś tam  szarlatanem.
Ja nie mam raka i raczej nie narzekam na zdrowie, dobrze się czuję i fizycznie i psychicznie. Jednak raka ma mój cioteczny dziadek (mojej babci siostry mąż). Jest to już bardzo wiekowy człowiek, bo ma 95 lat, więc nie jest to nic niezwykłego że ma raka. W sobotę jadę do nich, bo ciocia z wujkiem zaprosili mnie na imprezę z okazji 60 rocznicy ich ślubu. Oprócz kwiatów, po zakończeniu imprezy porozmawiam z nimi i dam im w prezencie tą książkę. Może skorzystają z tego co pisze autor, a może nie. W każdym razie wujek (bo tak go nazywam) będzie miał szansę dociągnąć przynajmniej do 100-ki jak przeczyta i zastosuje to co pisze autor. A że wujek był nauczycielem w technikum ogrodniczym to jakaś szansa myślę jest, że zechce to przeczytać. Zwłaszcza, że konwencjonalna medycyna wydała już na niego wyrok, bo jest zbyt stary na chemioterapię czy jakieś operacje wycięcia guza.
Ja choć nie mam raka też postanowiłem przeczytać tą książkę. Powodowała mną ciekawość i chęć dowiedzenia się jak jest naprawdę, bo to że rzekomo rak jest nieuleczalny i poza radio- i chemioterapią nie ma alternatywy to bzdura i o tym już wiedziałem od paru lat.

Na początku autor wyjaśnia jaki jest mechanizm powstawania raka. Wbrew temu co twierdzi tzw. oficjalna nauka jego przyczyną nie jest uszkodzenie DNA komórek, choć to także pewnie zachodzi.
W 1931 r. Otto Warburg dostał nagrodę Nobla za odkrycie, że przyczyną powstawania komórek rakowych jest niedobór tlenu w komórce. Gdy komórka otrzymuje go zbyt mało to przechodzi z oddychania tlenowego na beztlenowe. Jak stwierdził w swoich badaniach Warburg wystarczy zmniejszyć stężenie tlenu dochodzącego do komórki o 35%, aby ze zwykłej przemieniła się w nowotworową w ciągu 48 h. Warburg stwierdził także, że większe stężenie tlenu i lepszy jego transport z krwią do komórek  zachodzi, gdy krew i inne płyny ustrojowe są lekko zasadowe, tj. gdy ich pH wynosi ok. 7,4 (dokładnie 7,365, ale przyjmuje się przedział 7,35 – 7,45). Stwierdził on także, że zdrowe komórki są alkaliczne (zasadowe), a komórki nowotworowe są zawsze kwaśne i beztlenowe. Zatem już na początku XX w. (bo wtedy swoich odkryć dokonał Otto Warburg) wiadomo było, że rak jest spowodowany zakwaszeniem organizmu. Walter Last w swojej książce także podaje to jako jeden z czynników powstania nowotworu. Szkoda, że nie powołuje się na odkrycia Otto Warburga co zwiększyłoby wiarygodność tego co pisze.
Drugim czynnikiem potrzebnym do powstania nowotworu są mikroby raka, czyli polimorficzne mikroorganizmy w tym drożdżaki Candida albicans. One przyczyniają się do odcięcia dopływu tlenu do komórek powodując ich rakowacenie. Autor podaje linka do strony internetowej gdzie można zobaczyć blisko godzinny film na którym pokazane są te mikroby raka i jak one działają i wyglądają: http://www.grayfieldoptical.com/symbiosis_or_parasitism.html oraz drugi do krótszego filmu lepszej jakości: http://www.grayfieldoptical.com/humoral_pathology.html.
Trzecim czynnikiem jest niedobór minerałów i witamin takich jak cynk, selen, witamina C czy witamina D3. Wymienione dwie witaminy wpływają na odporność organizmu. Gdy więc mamy ich niedobór mamy słabą odporność i możliwy jest rozwój mikrobów raka.
Czwartym czynnikiem jest zatrucie organizmu toksynami (np. niesławne metale ciężkie jak rtęć czy kadm z dymu tytoniowego) spowodowane niezdolnością do ich wydalenia z organizmu przez wątrobę, jelita i nerki.
Piątym czynnikiem jest stan zapalny w organizmie spowodowany np. zakażoną raną, ale najczęściej złym odżywianiem (autor wymienia jako główne prozapalne pokarmy: cukier, słodycze, pokarmy smażone i gotowane, tłuszcze trans np. z margaryn i to co zawiera dużo cukru, czyli np. napoje wysokosłodzone typu Coca Cola, Fanta itp.) – jadłospis w krajach zachodniej cywilizacji ma zbyt mało surowych pokarmów, a za dużo smażonego, gotowanego czy pieczonego mięsa, zwłaszcza nafaszerowanego antybiotykami i hormonami. Nie mamy w organizmie enzymów koniecznych do pełnego strawienia mięsa poddanego obróbce termicznej. Gdy więc go jemy dużo to w komórkach pozostają niestrawione resztki białek, co także przyczynia się do rozwoju raka, ale i również miażdżycy, bo stan zapalny powoduje uszkodzenie ścian tętnic, w które wbudowuje się cholesterol. Jeśli jemy gotowane, smażone czy pieczone mięso to powinniśmy jeść dużo zieleniny, która zapewnia nam enzymy konieczne do jego strawienia. Jednak jeśli zjemy dużą porcję mięsa (np. ze 300 g) to powinniśmy zjeść przy tym z wiadro np. sałaty czy rukoli, aby zapewnić odpowiednią ilość enzymów. Ponieważ to w zdecydowanej większości przypadków jak sądzę jest niewykonalne, to jedząc dużo mięsa powinno się dodatkowo przyjmować proteazy, czyli enzymy trawiące białko. Najprościej więc jest ograniczyć jedzenie mięsa.
Szóstym także ważnym czynnikiem jest permanentny stres i/lub szok spowodowany jakimś wydarzeniem (nagła utrata partnera życiowego, utrata pracy, bankructwo prowadzonej firmy itp.) To wpływa na silne zakwaszenie organizmu i powstawanie guza, gdy są spełnione pozostałe ww. warunki.

Jak więc widać z powyższego samo zakwaszenie organizmu to zbyt mało do powstania raka. Składa się na to wiele negatywnych czynników przy czym są one ze sobą powiązane (np. mięso z hodowli przemysłowych nie tylko jest przyczyną silnego zakwaszenia organizmu, ale także źródłem toksyn, antybiotyków i hormonów, podobnie wędliny przemysłowe z polifosforanami, azotynem sodu i innymi „wspaniałościami”).

Po omówieniu mechanizmu powstawania raka autor odnosi się do tzw. leczenia konwencjonalnego. Pisze, że radio- i chemioterapia nic nie dają w leczeniu raka, bo raz, że są nieselektywne i niszczą także zdrowe komórki i ruinują odporność organizmu, a dwa, że nasilają zakwaszenie i zatrucie organizmu, który i bez tego jest już mocno zatruty i zakwaszony. Te tzw. terapie działają więc dokładnie odwrotnie niż należy zakwaszają zamiast alkalizować i zatruwają zamiast odtruwać. Dlatego autor radzi, aby odmawiać takiego „leczenia”.
Walter Last rozważa także sprawę chirurgii guzów nowotworowych. Według niego jest to nie tylko nieuzasadnione i niepotrzebne, ale wręcz szkodliwe. Pisze, że z badań naukowych wynika, że przyczynia się to do przerzutów. Niestety nie podaje tu odnośnika do żadnych publikacji. Według autora gdy w jakimś miejscu organizmu dochodzi do dużego nagromadzenia mikrobów raka czy toksyn wówczas organizm wytwarza guza, który uniemożliwia rozprzestrzenienie się ich po całym organizmie. Jest to po prostu reakcja obronna organizmu. Jako analogię autor podaje ugryzienie drzewa przez osę – drzewo wytwarza guza wokół miejsca wprowadzenia toksyn, blokując ich rozprzestrzenianie się. I to brzmi jak najbardziej sensownie. Zatem wycięcie guza powoduje wydostanie się toksyn czy patogenów na zewnątrz, dostanie się ich do krwi, przemieszczenie się w inny rejon organizmu i tam powstaje znowu guz lub guzy, czyli przerzuty. Autor nie tylko jest przeciwny wycinaniu guzów, ale także ich biopsji. Jeśli bowiem guz jest uśpiony (czyli nie rośnie) to biopsja go wybudza, toksyny czy mikroby się uwalniają i także może to prowadzić do przerzutów. Autor zaleca terapię naturalnymi metodami, a w ich przypadku nie ma potrzeby wiedzieć czy guz jest złośliwy czy nie, bo oba leczy się tak samo.

W rozdziale 2 autor omawia łączenie terapii konwencjonalnych (radio- i chemioterapia) z leczeniem naturalnym. Mówiąc w skrócie – jak ktoś chce to można, bo jest to na pewno lepsze niż sama radio- lub chemioterapia, ale najlepsze efekty daje leczenie tylko metodami naturalnymi.

W rozdziale 3 autor przedstawia program antyrakowy terapii naturalnej złożony z 6 kroków. Są one następujące:
1. Alkalizacja i dotlenienie organizmu w celu ograniczenia bólu i wzrostu raka.
2. Eliminacja szkodliwych drobnoustrojów  w celu wzmocnienia układu odpornościowego.
3. Oczyszczenie organizmu z nagromadzonych odpadów i toksyn.
4. Wprowadzenie wysokiej jakości diety w celu zwiększenia witalności organizmu.
5. Rozwiązanie ewentualnych problemów emocjonalnych, czyli poprawa stanu umysłu.
6. Podjęcie kroków w celu zapobieżenia przerzutom.
Następnie autor w rozdziale 3 krótko charakteryzuje każdy z ww. kroków, a w kolejnych rozdziałach każdy z tych kroków opisuje dokładnie. Odsyła przy tym wiele razy do swoich artykułów, z których część opublikowana została w polskim magazynie Nexus. Inne są tylko w wersji anglojęzycznej, ale można użyć tłumacza z google chrome, który może nie jest idealny, ale jak ktoś nie zna angielskiego to powinien zrozumieć mniej więcej o co chodzi. Artykuły te dotyczą wielu różnych zagadnień np. zastosowania chlorku cezu do alkalizacji, siarczanu hydrazyny jako jednego ze środków przeciwnowotworowych czy różnych ziół albo refleksologii.

Alkalizację wg autora należy zacząć natychmiast, a pozostałe rzeczy później jak się przeczyta książkę i zdobędzie dużo informacji. Najprościej stosować w tym celu wodorowęglan sodu (soda oczyszczona, E332) i cytrynian potasu. Oprócz tego powinno się stosować askorbinian sodu (zbuforowana witamina C), MSM (dimetylosulfon lub metylosulfonylometan).
Do eliminacji szkodliwych drobnoustrojów należy stosować środki przeciwbakteryjne takie jak jod, MMS (Miracle Mineral Supplement), węglowodory, boraks, wyciąg z liści oliwnych czy piołun. Oczywiście nie wszystko na raz.
Oczyszczanie organizmu najlepiej robić poprzez poszczenie. Jeśli jesteśmy w stanie temu podołać to należy to robić przez 6 tygodni. W tym czasie należy całkowicie odstawić mięso, pieczywo, mąkę czy mleko i spożywać świeże soki warzywne i owocowe (niepasteryzowane, niesłodzone, najlepiej świeżo wyciskane) lub czerwone winogrona. Dzięki temu organizm nie mając dość energii będzie ją pozyskiwał trawiąc odpady zgromadzone w komórkach (np. niestrawione resztki białek) oraz guzy. Jeśli mamy zbyt mało energii by wytrzymać tak długie oczyszczanie to należy zrobić kilka krótszych oczyszczeń, a pomiędzy nimi stosować dietę niskobiałkową, złożoną głównie z surowych pokarmów bogatych w enzymy. Chodzi przede wszystkim o zatrzymanie wzrostu guza. Należy także usprawnić działanie wątroby, nerek i  jelit.
Należy jeść w dużej ilości produkty świeże i surowe o dużej zawartości enzymów, aby zwiększyć witalność. Należy także wzmocnić odporność organizmu poprzez przyjmowanie witamin i minerałów takich jak: bor, jod, magnez, selen, cynk, witaminy E (naturalna np. w pestkach z dyni), D3, B3, karoten, kwas alfa-liponowy, ewentualnie także antocyjanidy.
Poprawa stanu umysłu – przede wszystkim musisz uwierzyć, że możesz wygrać z rakiem i że zrobisz to. Pokonaj wszelkie wstrząsy, pozbądź się negatywnych emocji. Autor zaleca techniki takie jak relaksacja, medytacja i przede wszystkim wizualizacja.
Zapobieganie przerzutom – ich przyczynami są stres, toksyny, stany zapalne i stymulatory wzrostu często aktywujące się już podczas pierwszego zabiegu (radio- czy chemioterapii). Poważnym skutkiem zapalenia (wywołanego prozapalną dietą, zabiegami chirurgicznymi czy zakażoną kiedyś raną) może być aglutynacja (zbrylanie) krwi. Zlepione komórki krwi utrudniają jej przepływ i jak stwierdzono jest to czynnik sprzyjający przerzutom.

Rozdziały od 4 do 8 są ważne, bo omawiają dokładnie elementy składowe naturalnej kuracji antynowotworowej, tj. terapię antybakteryjną, czyszczenie z raka, dietę przeciwnowotworową, składniki odżywcze zwalczające raka oraz środki przeciwnowotworowe. Jednym z nich są liście papai. Autor zaleca wsypać dużo liści do rondla, zalać wodą, gotować przez 2-3 godziny po czym, oczywiście po ostudzeniu pić 2-3 szklanki dziennie przez co najmniej kilka tygodni. Wiele osób podobno dzięki temu wyleczyło się z raka.

Interesujący jest też rozdział 9 poświęcony terapiom dodatkowym. Wśród nich autor wymienia terapię światłem (niebieskie światło podobno hamuje podział komórek nowotoworowych i wzrost guzów), magnesoterapię – przykładanie południowego bieguna magnesu do ciała w celu uśmierzania bólu, elektroniczny zapper i pulsator magnetyczny – autor podaje zappery Huldy Clark i Roberta Becka przy czym wg niego ten drugi jest lepszy.
Jest tu mowa także o terapii energetycznej. Jest to metoda „odjechana” bo jest tu podany np. akumulator orgonu Wilhelma Reicha (kto to słyszał o jakimś orgonie, co to za bzdury przecież czegoś takiego nie ma – tak pomyśli zapewne 99% z nas, bo przecież oficjalna nauka zaprzecza czemuś takiemu jak bioenergia, zwana też energią orgonu lub praną.) Orgon występuje także w naturze. Jako dowód autor podaje przypadek, gdy w ramach eksperymentu polecił swojemu pacjentowi stosować na czerniaka okłady ze świeżej (świeżo ściętej) trawy. Po dwóch tygodniach takiej terapii czerniak całkowicie zniknął. Jeśli więc kosimy trawę to zamiast ją ładować do plastikowych worków i wyrzucać możemy ją pożytecznie wykorzystać, o ile mamy guza na zewnątrz ciała. Autor zaleca także chodzić boso po trawie z poranną rosą przez 10-20 minut dziennie i wcierać rosę rękami w gołą skórę po całym ciele lub ją zbierać gąbką i wypijać. Trawa z poranną rosą to źródło wysokoskoncentrowanej prany.
Kolejną dodatkową terapią polecaną przez autora jest kareza. W skrócie chodzi o takie uprawianie seksu aby nie dochodziło do orgazmu lub aby nastąpił on jak najpóźniej. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do książki lub internetu.
Kolejny sposób to terapia gorączką za pomocą gorących kąpieli. Szczegóły na str. 150 książki.
Kolejną metoda jest refleksologia. Na str. 153 książki autor na rysunku pokazuje rozmieszczenie punktów refleksologicznych na stopach odpowiadających np. wątrobie, nerkom, jelitom, żołądkowi, gardłu, oku, kręgosłupowi itd. Terapia polega na uciskaniu tych miejsc na spodach stóp.
Ostatnim z podawanych terapii dodatkowych są okłady w miejscu występowania guza, aby złagodzić ból. Można je robić z wielu rzeczy np. ze zmiksowanych na papkę buraków, utartej trawy pszenicznej czy innych świeżych traw, 3% nadtlenku wodoru, olejku rycynowego, czosnku, miodu a nawet moczu. Według autora na guzy piersi, czerniaka i inne nowotwory umiejscowione blisko skóry bardzo skuteczny jest MSM (dimetylosulfon) rozpuszczony w DMSO (dimetylosulfotlenek) w maksymalnym stosunku, tj. 34 g MSM na 100 ml DMSO.

Rozdział 10 jest według mnie niezwykle ważny. Może nawet ważniejszy niż wszystkie poprzednie podające jakby to ująć techniczne szczegóły walki z rakiem. Wszystkie one bowiem na nic się zdadzą jeśli już w umyśle sami wydaliśmy na siebie wyrok myśleniem – ja i tak niedługo umrę. W rozdziale tym jest mowa o terapii emocjonalnej (wyrzucenia z siebie emocji np. rozgoryczenia że dlaczego mnie to spotkało.) Autor podaje tu też że należy zachować asertywność zwłaszcza w kontaktach z tzw. służbą zdrowia.
Kolejna rzecz to przezwyciężanie strachu. Chodzi głównie o lęk przed śmiercią. Autor podaje, aby przezwyciężać go postrzegając siebie jako nieśmiertelną duszę, zamieszkującą tymczasowo ciało fizyczne w celu zdobycia określonych doświadczeń i że śmierć nie jest końcem wszystkiego, ale tylko materialnego naszego jestestwa. Akurat ja nie muszę wierzyć, że tak jest, bo wiem, że tak jest. Doświadczyłem bowiem krótko po śmierci ojca wydarzeń które można wytłumaczyć tylko istnieniem duszy. To jednak temat na inną opowieść, więc nie będę się w to zagłębiał. Mogę więc wszystkim  czytelnikom zaręczyć, że to nie są bajki, ale prawda.
Autor wspomina także o uzdrawianiu konfliktu psychicznego. Przywołuje tu Medycynę Nowej Ery dra Ryke Geerda Hamera (znowu jest to coś co dla ludziom tkwiących po uszy w matriksie i wierzącym tzw. autorytetom i mediom będzie zapewne czymś trudnym do zaakceptowania). Według dra Hamera nagły przez wstrząs związany np. z niespodziewaną utratą partnera czy bankructwem firmy dochodzi do wzrostu guza. Wiele przypadków nowotworów może być więc spowodowanych wcale nie złym odżywianiem i zatruwaniem organizmu, ale właśnie takim szokującym wydarzeniem. Ono bowiem mocno osłabia odporność i to wykorzystuje rak.
Jest tu też mowa o technikach relaksacyjnych, przeprogramowania umysłu w celu zmiany naszych przekonań (zwłaszcza z nie da się niedługo umrę na da się i ja nie umrę i wygram z rakiem) oraz wizualizacji, czyli wyobrażaniu sobie tego czego chcę oraz afirmacjach czyli powtarzaniu w myślach np. czegoś takiego: „wszystkie mikroby raka są właśnie niszczone, wszystkie toksyny opuszczają mój organizm, układ odpornościowy jest silny, a metabolizm funkcjonuje normalnie pod każdym względem”.
Walter Last wspomina także o nastawieniu. Kluczem do sukcesu bowiem jest w przypadku walki z rakiem odpowiedzialność za samego siebie oraz chęć nauki, samodoskonalenia i robienia tego, co konieczne. Należy traktować swoją chorobę nie jak karę boską czy niesprawiedliwe nieszczęście, ale jako coś co ma nas czegoś nauczyć, zmusić nas do rozwoju i sięgnięcia głębiej, wyrwania się z kleszczy matriksa.
Autor podaje, że nie należy się skupiać tylko na walce z rakiem. Najlepiej nie myśleć o nim, ale skupić się na poprawie ogólnego stanu zdrowia, bo ratowanie ciała jest według autora tylko konsekwencją wcześniejszego uleczenia duszy z czym się zgadzam. Jeśli więc chcesz wyzdrowieć i pozbyć się raka musisz odrzucić wszystkie kłamstwa z matriksowej medycyny, religii i ogólnie nauki i otworzyć swój umysł i zaakceptować to, że wszystko w co wierzyłeś, czego się uczyłeś i co ci mówiono w mediach może być kłamstwem i oszustwem. Dla bardzo wielu osób jest to nie do przejścia i dlatego matriksowa medycyna zbiera straszne żniwo na raku, a przy tym koncerny medyczne zarabiają krocie.

W ostatnim zdaniu na końcu rozdziału 11 autor pisze cyt. „Na koniec pamiętaj, że nie należy robić ani stosować tego, w co nie wierzysz. Najlepsza terapia dla ciebie to taka, w której pokładasz pełną nadzieję.
I to jest klucz do sukcesu – wiara. Jeśli nie wierzysz, to najlepiej już jutro udaj się do zakładu pogrzebowego, wybierz sobie trumnę lub urnę i zaplanuj swój pogrzeb. Może po tym jak to zrobisz to pojawi się u ciebie ochota do walki i zmiany myślenia. To bardzo brutalne co piszę, ale prawda rzadko bywa przyjemna. I tak jest w tym przypadku.

Podsumowując nowotwór, zwany potocznie rakiem, jest chorobą uleczalną, a przyczyny jego powstawania są znane od dawna. Wyleczenie się z raka nie wymaga żadnych specjalistycznych i drogich terapii. Wszystko to można zrobić samemu albo najlepiej z pomocą swoich bliskich. Najlepszym lekarstwem na raka jest jak największy zwrot ku naturze, a ta nie żąda od nas zapłaty. Wszystkim cierpiącym na raka rekomenduję książkę Waltera Lasta i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Woda – płyn zdrowia lub chorób

Poniższy 80 minutowy film przedstawia ważne informacje o wodzie, czyli substancji którą codziennie pijemy. Woda może przyczyniać się do naszego zdrowia lub też być jedną z przyczyn chorób.
Film „Woda. Wielka Tajemnica” składa się z wypowiedzi wybitnych naukowców i badaczy z Rosji (m.in. Korotkov), Japonii (Emoto), Kazachstanu, Szwajcarii, Izraela, USA, Anglii, Austrii, Argentyny, Chin i Tybetu, którzy przedstawiają wyniki swoich badań i doświadczeń z wodą. liczy się nie tylko skład mineralny wody, ale także jej struktura.

Nasza naturalna odporność

Poniżej bardzo pouczający wykład Barbary Kazany, która mówi o naturalnej odporności naszego organizmu. Porusza ona dwa zagadnienia: czynniki działające destrukcyjnie na naszą odporność (pierwsza część wykładu) i naturalne czynniki i sposoby na wzmocnienie naszej odporności (druga część wykładu).
Do najważniejszych czynników wpływających destrukcyjnie na naszą odporność o jakich mówi pani Barbara zaliczyć należy:
–  szczepionki – nie jest to żadne odkrycie – od dawna wiadomo, że szczepionki nie poprawiają ale rujnują odporność, zwłaszcza podawane w krótkich odstępach czasu i w dużej liczbie jak ma to miejsce w przypadku dzieci, które są nimi szprycowane masowo i przymusowo; w szczepionkach m. in. takie „wspaniałości” jak związki rtęci i aluminium (działają neurodegeneracyjnie), polisorbat 80, formaldehyd, obce DNA (DNA komórek z abortowanych płodów, na których namnaża się niektóre wirusy np. różyczki w szczepionce MMR);
– antybiotyki – jak sama nazwa wskazuje – antybio, czyli przeciwko życiu – antybiotyki wytwarzane przez farmację są nieselektywne i niszczą wszystkie bakterie także te dobre, zwłaszcza w jelitach; przyjmowanie leków osłonowych niewiele daje, bo preparaty te zawierają tylko kilka szczepów bakterii, a w jelitach mamy ich kilkaset; antybiotyki mocno osłabiają naszą odporność, więc należy ich unikać i brać tylko w ostateczności; co innego naturalne antybiotyki jak czosnek czy srebro koloidalne, które są selektywne.

Do naturalnych środków wzmacniających nasza odporność należą m.in.
– kiszonki – kiszone buraki, ogórki, kapusta i sok z nich;
– napary z ziół i mieszanek ziołowych;
– czosnek i preparaty na nim oparte np. nalewki
– witamina C – pani Kazana tak jak pan Zięba zaleca zażywanie dużych dawek witaminy C potrzebnej nam m.in do syntezy kolagenu czy aby neutralizować oddziaływanie wolnych rodników.

Najlepszym naszym lekarzem jest nasz własny organizm pod warunkiem, że dostarczymy mu tego co mu potrzebne do samoregeneracji.

Zaproszenie od rolnika spod Grójca na zbiór wiśni

Znalezione obrazy dla zapytania wiśnie

Dzisiaj znalazłem na Facebooku następujące ogłoszenie. Data wpisu to 13.07.2018, więc jak sądzę powinno być aktualne. Może kogoś zainteresuje i skorzysta. Poniżej cytuję treść z Facebooka:
UWAGA UWAGA – Sadownicy z Błędowa k. Grójca zapraszają osoby z całej Polski na zbiór wiśni! Z każdych zebranych 100 kg – aż 70 kg zabierasz dla siebie! Trzeba przyjechać z własnymi opakowaniami, żeby móc zabrać owoce… no i oczywiście trochę popracować na świeżym powietrzu! Informacje i organizacja akcji – Wójt gminy Błędów p. Marek Mikołajewski – nr tel. 607 145 182 – wystarczy zadzwonić, nawet w przeddzień. Można podawać tę wiadomość dalej – to świetny pomysł na aktywny wypoczynek, zrobienie czegoś dobrego i… naprawdę własną wiśniówkę (kompoty i dżemy też)!