Kuracja Breusa, czyli jak wyleczyć raka za 800 zł

Nie wierzycie? To obejrzyjcie poniższy film. Naturoterapeutka Barbara Kazana przedstawia w nim jak to zrobić. Metodę opracował Austriak, który wyleczył w ten sposób w II połowie XX w. tysiące osób. Wiele z nich miało „wyrok”, tj. lekarz medycyny konwencjonalnej uważał że niedługo umrą i nic się nie da zrobić. Jednak dało się.

To tlenek grafenu jest koronawirusem? Panie Robercie proszę zachować czujność i uważać na oszustów!

Na portalu Roberta Brzozy znalazłem dzisiaj informacje co do których zachowuję sceptycyzm po ostatniej klapie z rzekomym wykryciem tlenku grafenu w preparacie Pfizera, Po analizie raportu z badań okazało się, że ani nie ma pewności co do tego odkrycia ani nie wiadomo nawet czy badano fiolkę z preparatem Pfizera czy czymś innym a tylko z naklejoną etykietą Comirnaty. I zbadano tylko jedną próbkę, co nie ma żadnego naukowego ani statystycznego znaczenia. Linka do raportu z tych badań zamieszczałem we wcześniejszych postach.

Najpierw jednak to co pisze Robert Brzoza:

Przedstawiam bardzo ciekawą i logiczną opinię, na temat zachorowalności ludzi na tzw. Covid-19.

Maski, szczepionki kowidowe, szczepionki przeciw grypie, patyczki używane do testów PCR zawierają tlenek grafenu. (Gdzie są dowody? Są raporty z badań? Jeśli tak to gdzie? – przyp. WS)

Tlenek grafenu jest substancją toksyczną, która wywołuje zakrzepy krwi, powoduje zmiany w systemie odpornościowym, zaburza równowagę oksydacyjną organizmu.

Jeżeli dawka tlenku grafenu w organizmie jest wysoka, powoduje załamanie systemu odpornościowego, czyli burzę oksydacyjną.

Jeżeli grafen znajdzie się w płucach to wywołuje zapalenie płuc.

Wdychanie tlenku grafenu powoduje zapalenie błon śluzowych w organizmie i w ten sposób utratę smaku i zapachu.

Ma właściwości magnetyzmu, dlatego widzimy na różnych filmach z całego świata, przyklejanie przedmiotów do ciała.

Tlenek grafenu ma zakres absorpcji elektronicznej (? – jak się domyślam chodziło o absorpcję promieniowania elektromagnetycznego; poza tym brak precyzji – jaki zakres? Liście drzew też np. absorbują promieniowanie elektromagnetyczne akurat o takiej długości fali, że widzimy je jako zielone – przyp. WS). Oznacza to, że wchłania pewne częstotliwości, które pobudzają tę substancję. Powoduje, że jest wolnym rodnikiem, który niszczy nasz organizm, zużywając glutation. Te częstotliwości to 5 G i wyższe.

Akcja kowidowa według tej opinii, opiera się na tlenku grafenu, który jest wchłaniany przez organizm na różne sposoby. Być może również opryskują nas nim z góry. Następnie grafen jest stymulowany przez częstotliwości 5G. Działa toksycznie w postaci wolnych rodników.

Tutaj ważna uwaga: wolne rodniki usuwamy przez duże dawki witaminy C. Również podniesienie poziomu glutationu, powoduje ochronę przed tym niszczącym mechanizmem. Szczególnie osoby starsze muszą uważać, ponieważ poziom glutationu jest u nich na niskim poziomie. Najwyższy poziom jest u dzieci.

Glutationem można się suplementować. Usuwa toksyny z organizmu. Zawiera siarkę, która jest lepka, co sprawia, że toksyny i wolne rodniki przylepiają się do niej i zostają usunięte z organizmu.

Być może warto pochylić nad tematem glutationu i zacząć się nim suplementować.

Na koniec mamy jeszcze film, na którym ktoś tłumaczy to co mówi niejaki Delgado z La Quinta Columna z Hiszpanii na temat tlenku grafenu i tego, że jest w szczepionkach na COVID-19.

https://odkrywamyzdrowie.pl/post/to-tlenek-grafenu-jest-koronawirusem-jak-go-usunac-z-organizmu

Delgado Martin reprezentuje La Quinta Columna (LQC). To oni stoją za raportem z pseudobadań w którym rzekomo wykryto tlenek grafenu w „szczepionce” Pfizera, chociaż z raportu jaki wypuścili nic takiego nie wynika. Rozgłosili zaś wielkie i straszne odkrycie. Dałem się na to nabrać nie weryfikując dokładnie sprawy nie tylko ja, ale i Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców. Napisałem im maila w tej sprawie z załączeniem raportu z tych niby badań. Na razie nie uzyskałem odpowiedzi poza tą, że przekazali mojego maila do naukowców z ich stowarzyszenia.

Panie Robercie LQC działa tak jak wskazuje na to ich nazwa, czyli to Piąta Kolumna! Robią więc wywrotową robotę robiąc pseudobadania i rozgłaszając kłamstwa o rzekomych okryciach, a potem tacy jak Pan, ja i wielu innych daje się na to nabierać. To ma na celu zapewne dyskredytację tych co walczą o prawdę i wolność, aby główny ściek medialny, „eksperci” i (nie)rząd miał argumenty, że „antyszczepionkowcy” wierzą w teorie spiskowe nieoparte na nauce. Dlatego zamieszczając informacje na temat rzekomych odkryć czy hipotez dotyczących tzw. pandemii trzeba dokładnie sprawdzać źródła i je weryfikować. Nikomu z LQC nie można ufać. Ostatnio wypuścili też informację, że odkryli grafen w wodzie do picia. I znowu piszą o podobieństwie zdjęć mikroskopowych itp. ale pewności nie ma. Jak ktoś chce poczytać o tym i zna angielski to proszę https://www.orwell.city/2021/07/rainwater.html

Nie oznacza to, że należy uznać, że tlenku grafenu nie ma w szczepionkach, wodzie, maskach, patyczkach do wymazów itp. Owszem może tam być. Możliwe, że ta substancja jest dodawana do niektórych partii, a do innych nie. Za takim scenariuszem przemawiałoby to, że część ludzi po przyjęciu szprycy przyciąga podobno małe metalowe przedmioty, a reszta nie. Poza tym według informacji z Polskiego Niezależnego Stowarzyszenia Lekarzy i Naukowców polskojęzyczny rząd nie wie jaki jest skład preparatów jakie nachalnie stręczy w Polsce. W naszym kraju nikt tych eliksirów nie zbadał, a na prośbę PSNiL o udostępnienie fiolek do badań odpowiedź była odmowna. Może tam być wiele różnych trucizn. Jakich? Lepiej trzymać się jak najdalej od tych eliksirów i tego nie sprawdzać. I ja tak właśnie robię i wszystkim to polecam.

Jeśli chodzi o witaminę C i glutation to popieram. Sam biorę codziennie ok. 2-3 g witaminy C (w postaci proszku, ekstraktu z dzikiej róży). Jest jednak wiele innych mocniejszych środków jak witamina E czy uważany za najsilniejszy OPC – jest w pestkach winogron. Dobry jest też napar z czystka, który zawiera dużo polifenoli, które też działają przeciwutleniająco.

Nasiona konopii

Konopie włókniste są bardzo bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E. Mają ich nawet więcej, niż orzechy włoskie czy nasiona lnu.

Praktycznie nie ma drugiej takiej rośliny, tak bogatej w nienasycone kwasy tłuszczowe.

Ostatnio znów pojawiły się w sprzedaży i są bardzo popularne. Zostały nawet zaliczone w poczet: „superfoods”.

Co zawierają nasiona konopi indyjskich i jaki to ma wpływ na nasze zdrowie?

Nasiona konopi indyjskich zawierają:

  • nienasycone kwasy Omega 3: zapobiegają starzeniu się komórek i ich obumieraniu, regulują poziom dobrego i złego cholesterolu, normalizują ciśnienie krwi, obniżają krzepliwość krwi, czyli zmniejszają ryzyko wystąpienia zawałów serca i zatorów. Nasiona te również wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwcukrzycowe i działają przeciw powstawaniu nowotworów. Ponadto wspierają nasz układ odpornościowy. Poprawiają jakość i stan naszej skóry, paznokci i włosów.
  • NNKT, czyli niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Proporcja pomiędzy kwasem linolowym Omega 6, a kwasem linolenowym Omega 3 jest idealna. Nasza sprawność umysłowa ulega znacznej poprawie przy ich regularnym przyjmowaniu.
  • GLA, czyli kwas gamma linolenowy, reguluje prawidłowe funkcjonowanie naszych komórek, nerwów, mięśni i wielu organów naszego ciała. Badania wykazały, że aż o 25% spada ryzyko zapalenia stawów. 
  • Białko zawarte w nasionach konopi włóknistych jest lekkostrawne, nie wykazuje żadnych alergii i jest doskonale przyswajalne przez nasz organizm, lepiej nawet od białek roślin strączkowych czy nawet orzechów. Białko to zawiera argininę. Z argininy powstaje tlenek azotu, który poprawia ukrwienie i odżywianie komórek mięśniowych oraz rozszerza nasze naczynia krwionośne. Nasiona konopi zawierają wszystkie aminokwasy, które potrzebne są naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania, nawet te, których sam nie jest w stanie sobie wyprodukować.
  • Błonnik, zawarty w nasionach konopi włóknistych jest rozpuszczalny i nierozpuszczalny. Jest go wysoka zawartość w tych nasionach. Rozpuszczalny błonnik tworzy w naszym żołądku żel, który ochrania nasz przewód pokarmowy, a błonnik nierozpuszczalny oczyszcza, czyli wymiata z niego resztki niestawionych pokarmów, toksyny i wiele innych niepotrzebnych i złych produktów ubocznych.
  • Notujemy wysoką zawartość witamin E w nasionach konopi włóknistych. Jest ona zaliczana do jednego z najsilniejszych antyoksydantów. Ochrania nasze komórki przed uszkodzeniem.
  • Posiada duże ilości takich pierwiastków jak: magnez, cynk, fosfor, żelazo, które to również są nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania.

Jedzmy więc i dodajmy nasiona konopi do naszych codziennych posiłków.

Nasiona konopi włóknistych są smaczne i możemy je dodawać do jogurtów, do napojów, do sałatek, a nawet przy pieczeniu ciast czy chlebów.

Na liście superfoods zajmują wysoką pozycję obok takich pozycji jak: miód, buraki czy kapusta kiszona.

Marta Brzoza

Źródło: Gazeta „Zdrowie bez leków”, Piotr Piorun: Nasiona konopi. 

Za: http://olejekcbd.info/post/czy-nasiona-konopi-sa-zdrowe

Olejek CBD leczy i odmienia życie

Robert Brzoza opisał historię swojej przyjaciółki Kasi, która miała poważne problemy zdrowotne (tarczyca) i lecząc się konwencjonalnie, tj. biorąc tabletki czuła się coraz gorzej. Jej życie zupełnie zmieniło się, gdy zastosowała olejek CBD. Kluczem była jednak jakość tego olejku. Wcześniej bowiem próbowała tej metody i efektów nie było.

Szczegóły tej historii tutaj: https://olejekcbd.info/post/olejek-cbd-zmienil-moje-zycie

Powstało Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców

Stowarzyszenie zrzesza szykanowanych lekarzy i naukowców, którzy mówią prawdę o plandemii i sprzeciwiają się ludobójstwu szczepionkowemu jakie ma miejsce w naszym kraju – w szczególności eksperymentalnym badaniom tzw. szczepionek na COVID jakie mają być przeprowadzane na polskich dzieciach na co zgodę wyraziło Ministerstwo Chorób i Śmierci, zwane dla zmylenia przeciwnika Ministerstwem Zdrowia.
Poniżej film z wczorajszej inauguracyjnej konferencji stowarzyszenia.

Cóż lepiej późno niż wcale. Po ponad roku pandemio psychozy wreszcie znaleźli się w Polsce lekarze i naukowcy, którzy odważyli się sprzeciwić temu plandemicznemu szaleństwu i zbrodni w wyniku której życie straciło co najmniej 100 tysięcy osób z powodu medycznego paraliżu i braku jakiegokolwiek leczenia, wstrzymania operacji i porad lekarskich przez telefon. Za tę masową zbrodnię osoby odpowiedzialne powinny zawisnąć na szubienicy.

Pejsaty You Tube już zdążył usunąć zapis wideo z tej konferencji. Na szczęście nie tylko Pejs Tube istnieje na tym świecie. Zapis wideo z ww. konferencji można obejrzeć na stronie internetowej powstałego stowarzyszenia https://psnlin.pl/ oraz tu: https://rumble.com/vigcpb-inauguracyjna-konferencja-polskiego-stowarzyszenia-niezalenych-lekarzy-i-na.html

Jak się wyleczyć z Hashimoto

Wbrew temu co twierdzi konwencjonalna medycyna, zwana też rockefellerowską Hasimoto można wyleczyć. Jak się okazuje niezwykle ważną sprawą jest tu stan flory bakteryjnej. Stwierdzono, że prawie zawsze jeśli ktoś ma Hashimoto to ma także dysbiozę jelitową. Przywrócenie do prawidłowego stanu bakterii w jelicie pozwala wyleczyć Hashimoto. Pierwsze co trzeba zrobić to przestać jeść żywność zawierającą konserwanty, które tę florę jelitową niszczą. Mówi o tym dr Marek Skoczylas i jedna z jego pacjentek, która jest bliska wyleczenia się z Hashimoto dzięki jego kuracji.

Pełny opis leczenia amantadyną

Zapewne niejednej osobie się przyda. To opis autorskiej metody leczenia choroby zwanej COVID-19 amantadyną opracowanej przez lekarza z Przemyśla dr. Włodziemierza Bodnara. Obecnie marionetkowy (nie)rząd III RP łaskawie dopuścił rozpoczęcie badań klinicznych nad zastosowaniem amantadyny do leczenia COVID-19. Do tej pory lek ten od dawna był stosowany w leczeniu choroby Parkinsona i zauważono, że osoby chore na tę chorobę, które zachorowały na COVID-19 przeszły ją bardzo łagodnie.
Lek ten jest bardzo niewygodny dla wykonującego rozkazy światowej syjonistycznej mafii polskojęzycznego rządu, bo dawka potrzebna do wyleczenia kosztuje tylko 10-20 zł, jest skuteczny i jeśli zostanie powszechnie dopuszczony do użytku to akcja masowych szczepień Mengele+ może ponieść fiasko.
Dlatego szanowni czytelnicy rozmawiając z rodziną, przyjaciółmi czy znajomymi na temat tzw. pandemii i uświadamiania ich co do zagrożeń związanych ze szczepionkami, za które żaden koncern nie chce ponosić odpowiedzialności mówmy im o amantadynie. Wiele osób bowiem nie wie, że jest tani i skuteczny lek który pozwala na wyleczenie choroby nawet w cięższych przypadkach. W ciągu ostatniego roku dr Bodnar przyjął tysiące pacjentów i tylko nieliczni z nich nie zostali w pełni wyleczeni, gdyż ich stan był już zbyt ciężki. Amantadyna bowiem nie zregeneruje uszkodzonych już narządów jak płuca.

https://odkrywamyzdrowie.pl/post/pelny-opis-leczenia-covid-19-przez-dr-bodnara-mozna-wyleczyc-amantadyna-w-48-godzin

Jak zadbać o odporność w czasach tzw. pandemii

Na stronie Stolik Wolności pojawił się bardzo interesujący artykuł na temat tego jak zadbać o swoją odporność bez szczepionki na COVID-19. Warto przeczytać i stosować w praktyce. https://stolikwolnosci.pl/organizm-da-sobie-rade-bez-szczepionki-dbaj-o-odpornosc/

Jednak mam kilka uwag odnośnie informacji w artykule. Poniżej odnoszę się do tych informacji, gdyż są one moim zdaniem nieścisłe czy wręcz zmanipulowane.

Pierwsza rzecz dotyczy witaminy D3. Jak najbardziej należy ją suplementować i to w dawkach co najmniej 4000 IU (ja biorę codziennie 6000 IU), ale wraz z witaminą K2-MK7. Ta druga kieruje wapń do kości i zębów a nie do tętnic, gdzie najczęściej kieruje się wapń, zwłaszcza jak ktoś ma miażdżycę, gdyż jest mu tam najłatwiej trafić. Są na ten temat publikacje. Dwie z nich wymieniłem w moim wcześniejszym wpisie o witaminie D. Przy braniu witaminy K2-MK7 nawet biorąc 20000 IU witaminy D3 dziennie hiperkalcemia raczej nie powinna wystąpić, ale nie ma co przesadzać. Więcej niż 10000 IU dziennie witaminy D3 brać nie ma potrzeby chyba że ktoś ma duże niedobory.

Druga rzecz dotyczy witaminy C. Informacja o tym, że w 2007 r. obalono mit, że witamina C skraca czas trwania przeziębienia, gdy to już wystąpi są według mnie co najmniej wątpliwe jeśli nie nieprawdziwe. Strona Stolik Wolności powołuje się na stronę Poradnik Zdrowie, a ta z kolei powołuje się na artykuł z bazy PubMed gdzie jego autorzy dokonali tzw. metaanalizy (analizy wyników wielu przeprowadzonych na ten temat badań przez różnych autorów) https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17636648/
Z udostępnionego abstraktu artykułu nie dowiemy się jakie dawki badano poza tym, że były one wyższe niż 0,2 g (200 mg) dziennie. Po drugie nie ma informacji w jaki sposób przebiegało dawkowanie witaminy C. Ma to bardzo ważne znaczenie, bowiem przyjmowanie dużych dawek jednorazowo faktycznie nie da raczej efektu, bo organizm nie zdoła przyswoić witaminy C. Jednak branie małych dawek (po 1-2 g) w odstępach co godzinę powinno już dać efekt, bo organizm witaminę powinien przyswoić. W czasie infekcji zapotrzebowanie na witaminę C wyraźnie rośnie. Zatem to co podaje strona Poradnik Zdrowie i powołujący się na nią Stolik Wolności jest w najlepszym razie manipulacją.
Dr Cathcart z USA leczył ludzi np. z grypy właśnie dużymi dawkami witaminy C i choroba szybko mijała, w ciągu kilku dni. Dr Cathcart często mówił: „ma pan/pani 200-gramową grypę albo: ma pan/pani 50-gramowe przeziębienie”. Oznaczało to, że aby wyleczyć grypę powinno wystarczyć wg intuicji doktora Cathcarta 200 g witaminy C, a aby wyleczyć przeziębienie 50 g. Jak ustalił dr Cathcart symptomy choroby są znacznie złagodzone tylko wtedy, gdy zastosowane są podprogowe dawki witaminy C. Przez podprogowe należy tu rozumieć dawki nieco niższe niż te które wywołują biegunkę, która oznacza granicę tolerancji pokarmowej. Przykładowo jeśli w ciągu dnia przyjmując w małych dawkach (po np. 2 g) w krótkich odstępach czasu witaminę C dojdziemy do łącznej ilości 50 g i ta ilość wywoła u nas biegunkę, to następnego dnia powinniśmy brać witaminę z taką częstotliwością i w jednostkowych ilościach jak poprzedniego dnia, ale tak, aby było to w sumie trochę mniej niż 50 g, np. 46 g. Taka ilość nie powinna wywołać biegunki, a będzie działać tak jak trzeba.
Ewentualnej toksyczności witaminy C nie należy się obawiać, gdyż przedawkowanie objawia się właśnie biegunką. Jedynie osoby mające problemy z wydolnością nerek lub niektóre inne choroby przewlekłe powinny uważać. Szczegóły opisane są w książce Jerzego Zięby pt. „Ukryte Terapie” cz. 1. Są tam też cytowane publikacje naukowe.

Trzecia rzecz również dotyczy witaminy C. Nie jest prawdą, że dla organizmu nie ma znaczenia czy przyjmiemy witaminę C w proszku czy w wyciągu z aceroli czy np. dzikiej róży. Oczywiście w obu przypadkach jest to ten sam związek, czyli kwas askorbinowy i to jest prawda. Jednak w pierwszym przypadku, gdy mamy syntetyczny proszek (można taki kupić np. na allegro za ok. 40 zł za kilogram) to taki kwas askorbinowy będzie dużo ciężej przyswajalny przez organizm. W tym drugim przypadku (ekstrakt z aceroli czy dzikiej róży, aronii czy innej rośliny) oprócz samego kwasu askorbinowego będziemy mieli w tym ekstrakcie (także jest to proszek, ale nie biały tylko kolorowy) także substancje zawarte w roślinie tzw. bioflawonoidy, które zwiększają przyswajalność kwasu askorbinowego. Oczywiście wersja pierwsza(syntetyczna) jest sporo tańsza, ale skutek zdrowotny słabszy. Trzeba o tym pamiętać, a o tym w artykule nie piszą, a jest to ważna informacja.

Na koniec dodam, że noblista Linus Pauling oraz odkrywca witaminy C Albert Szent-Gyorgi uważali, że witamina C tak naprawdę nie jest witaminą, ale środkiem spożywczym, który powinien być w każdym domy tak jak np. sól. A jest tak gdyż ilość witaminy C potrzebna organizmowi jest dużo wyższa niż innych witamin i powinno się ją liczyć raczej w gramach, a nie w miligramach. Dawka zalecana przez WHO (ok. 100 mg dziennie jeśli dobrze pamiętam) jak stwierdził w swoich badaniach dr Mathias Rath jest dużo za niska i powinna wynosić co najmniej 600 mg dziennie. Dawka zalecana przez WHO chroni przed szkorbutem, ale nie chroni przed miażdżycą, zawałami i udarami. Szczegóły opisane są w książce dr Mathiasa Ratha „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca.. tylko my ludzie”. Również jest to pouczająca lektura, którą polecam.