Instrukcja obsługi człowieka

Poniższy film przedstawia prawdę o chorobach.

Warto też zapoznać się ze stroną: http://5prawnatury.pl/

 

Reklamy

Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie

Dziś przedstawię książkę twórcy medycyny komórkowej dr med. Mathiasa Ratha pt. „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca tylko my ludzie”.

Dlaczego Zwierzęta Nie Dostają Zawałów Tylko My Ludzie - zdjęcie 1

Książka ta opisuje odkrycia jakich dokonał dr Rath wraz z zespołem już na początku lat 90-ych XX w. Są one na tyle rewolucyjne, że ich upowszechnienie spowoduje bankructwo przemysłu leków kardiologicznych tj. głównie na obniżenie cholesterolu, ciśnienia czy diuretyków. Dlatego mimo upływu ponad ćwierci wieku wciąż znane jest ono nielicznym, choć ich liczbę w skali świata mierzy się już w milionach, a nie w tysiącach jak to było jeszcze z dekadę temu.

Na czym polegają te rewolucyjne odkrycia?
przyczyną miażdżycy, zawałów, udarów, arytmii i innych chorób serca jest chroniczny niedobór witaminy C i w mniejszym stopniu innych komórkowych składników odżywczych, co powoduje niestabilność ścian tętnic, ich uszkodzenia i wynikającą z tego powodu miażdżycę, która jest procesem naprawczym, tj. zastępczym sposobem zapewnienia stabilności ścian tętnic; miażdżyca to po prostu łagodniejsza forma szkorbutu;
prawie wszystkie zwierzęta produkują w swoim organizmie tzw. endogenną witaminę C (np. koza ok. 15 g dziennie), co zabezpiecza je przed miażdżycą i chorobami serca;
miażdżycę tętnic można zatrzymać, a nawet cofnąć przez przyjmowanie odpowiednich dawek  witaminy C, witaminy E, L-lizyny i L-proliny
miażdżyca nie występuje w żyłach ze względu na dużo niższe ciśnienie krwi niż w tętnicach
miażdżyca występuje głównie w tętnicach wieńcowych, gdyż są one dużo bardziej obciążone mechanicznie niż inne tętnice (podczas każdego pompowania krwi przez serce ulegają ściśnięciu)
cholesterol odkładający się w tętnicach jest skutkiem, a nie przyczyną miażdżycy i chroni nas przed śmiercią lub inwalidztwem; gdyby nie on doszłoby do powstania skrzepu i zamknięcia światła tętnicy.

W pierwszym, wstępnym rozdziale książki dr Rath przedstawia swój dziesięciopunktowy program w optymalizacji zdrowia układu krążenia. Poniżej go w skrócie przedstawię.

1. Zrozum jak działa Twój układ krążenia. 
Długość wszystkich dużych i małych naczyń krwionośnych w naszym organizmie to prawie 100.000 km, a ich powierzchnia jest porównywalna z dużym stadionem piłkarskim! Ludzkie serce uderza 100 000 razy każdego dnia i wykonuje największy wysiłek ze wszystkich organów. Zdrowie całego organizmu zależy od zdrowia układu krążenia, a Twój wiek odzwierciedla stan Twoich naczyń krwionośnych i serca. Zatem możesz być więc np. 45-letnim starcem z zapchanymi tętnicami albo 80-letnim jeszcze dość młodym człowiekiem z drożnymi naczyniami.

2. Wzmocnij ściany swoich naczyń krwionośnych.
Niestabilność ścian naczyń krwionośnych i ich uszkodzenia są głównymi przyczynami powstawania złogów miażdżycowych. Naturalnym „cementem” stabilizującym ściany naczyń krwionośnych jest witamina C. Nasza codzienna dieta jest zbyt uboga w witaminę C, więc trzeba ją suplementować, ale nie w postaci pastylek z apteki. Najlepszy jest według mnie proszek witaminy C np. z ekstraktu z owoców dzikiej róży czy aronii (choć jest dość drogi – jednak w przeliczeniu na masę i tak sporo tańszy niż apteczne pastylki), które zawierają dużo witaminy C. Chodzi bowiem o jej przyswajalność. Ta apteczna jest słabo przyswajalna. Stosując dużo tańszy syntetyczny, słabo przyswajalny proszek (np. ze Stanlabu) należy go zmieszać np. rozpuszczając w soku pomarańczowym czy w wodzie z dodatkiem soku z cytryny i miodu spadziowego (ma dużo bioflawonoidów ułatwiających przyswajalność witaminy C).
Minimalna dawka witaminy C dla osób niebiorących leków to 600 mg na dobę. Tyle można dostarczyć organizmowi zjadając codziennie np. ok. 1/3 kg natki pietruszki albo 6,5 sztuki świeżej papryki. Jak ktoś da radę może zrezygnować z suplementacji.

3. Usuń w sposób naturalny złogi zalegające w Twoich arteriach.
Aminokwasy lizyna i prolina są substancjami „teflonowymi”, które wraz z witaminą C pozwalają w naturalny sposób usunąć istniejące złogi miażdżycowe. Proces ten trwa tym dłużej im większy jest stopień zaawansowania miażdżycy.

4. Rozluźnij ściany swoich naczyń krwionośnych.
Magnez oraz witamina C zapobiegają spazmom ścian naczyń krwionośnych i normalizują poziom ciśnienia krwi. Dodatkowe korzyści może przynieść zastosowanie w diecie naturalnego aminokwasu – argininy, która jest metabolizowana do tlenku azotu, rozszerzającego naczynia krwionośne.

5. Wyreguluj pracę swojego serca.
Serce jest silnikiem układu krążenia. Tak jak silnik samochodu tak i miliony komórek mięśnia sercowego do prawidłowego działania potrzebują stałego dopływu paliwa. Tym paliwem są dla serca: karnityna, koenzym Q-10, witaminy z grupy B oraz wiele minerałów i pierwiastków śladowych w optymalnych dawkach. Te składniki zapewniają właściwe funkcjonowanie elektrycznych komórek serca dzięki czemu serce bije regularnie.

6. Chroń swoje naczynia krwionośne przed biologiczną korozją.
Biologiczna korozja, czyli utlenianie, niszczy układ krążenia i przyspiesza proces starzenia. Do najważniejszych naturalnych przeciwutleniaczy zaliczyć można: witaminę C, witaminę E, beta-karoten i selen. Optymalne dzienne ich spożycie zapewnia skuteczną ochronę przed utlenianiem. Od siebie dodam, że jak wynika z wcześniej przedstawianej przeze mnie książki najsilniejszym i najlepszym naturalnym przeciwutleniaczem jest nasza Matka Ziemia, a więc jak najwięcej chodźmy po niej, siedźmy lub stójmy boso i pobierajmy od niej wolne elektrony.
Nie pal, bo składniki dymu papierosowego przyspieszają ponad normę proces utleniania ścian naczyń krwionośnych (w dymie jest dużo wolnych rodników).

7.  Regularnie uprawiaj ćwiczenia fizyczne.
Aktywność fizyczna jest podstawą zdrowia układu krążenia. Systematyczne uprawianie takich dyscyplin sportu jak: chodzenie, pływanie, jazda na rowerze są idealne dla nas wszystkich, bez względu na wiek.

8. Stosuj zdrową dietę.
Dieta naszych przodków sprzed tysięcy lat obfitowała w pokarm roślinny zawierający błonnik i witaminy. Te preferencje dietetyczne ukształtowały dzisiejszy metabolizm naszych organizmów. Dieta bogata w owoce i warzywa, zawierająca małe ilości tłuszczów i cukrów sprzyja zdrowiu układu krążenia.

9. Znajdź czas na relaks.
Stres fizyczny i emocjonalny jest czynnikiem ryzyka dla układu krążenia. Długotrwały stres fizyczny lub emocjonalny wyczerpuje zapasy witamin i innych składników odżywczych w organizmie i wymaga ich uzupełnienia w diecie.

10. Zacznij od razu.
Jak dowodzą badania naukowe miażdżyca zaczyna się już u 10-letnich dzieci. Nie czekaj więc i zacznij już dziś nawet jak masz 25 lat i świetnie się czujesz i masz dobrą kondycję fizyczną.

Poniżej zestawienie komórkowych składników odżywczych dla Programu Podstawowego dla zdrowia układu krążenia. Wartości liczbowe po lewej stronie kreski to ilości minimalne dla osób zdrowych (młodzież i dorośli), a wartości po prawej stronie kreski są przeznaczone dla osób z podwyższonym zapotrzebowaniem na komórkowe składniki odżywcze (np. stale biorących leki i mających już zaawansowaną miażdżycę)

WITAMINY
C: 600 – 3000 mg
E: 130 – 600 IU (jednostki międzynarodowe)
beta-karoten: 1600 – 8000 IU
B1: 5 – 40 mg
B2: 5 – 40 mg
B3: 45 – 200 mg
B5: 40 – 200 mg
B6: 10 – 50 mg
B12: 20 – 100 mcg (1 mcg = 0,001 mg = 10^-6 g)
D3: 100 – 600 IU (dziwnie mało, bo oficjalnie nawet zalecają brać 1000-2000 IU, a ja biorę 4000 IU, a jak czuję że mnie coś bierze to nawet i 10000 IU)
kwas foliowy: 90 – 400 mcg
biotyna: 60 – 300 mcg

MINERAŁY
wapń: 30 – 150 mg
magnez: 40 – 200 mg
potas: 20 – 90 mg
fosfor: 10 – 60 mg

PIERWIASTKI ŚLADOWE
cynk: 5 – 30 mg
mangan: 1 – 6 mg
miedź: 300 – 2000 mcg
selen: 20 – 100 mcg
chrom: 10 – 50 mcg
molibden: 4 – 20 mcg

AMINOKWASY I INNE KOMÓRKOWE SKŁADNIKI ODŻYWCZE
L-prolina: 100 – 500 mg
L-lizyna: 100 –  500 mg
L-karnityna: 30 – 150 mg
L-arginina: 40 – 150 mg
L-cysteina: 30 – 150 mg
inozytol: 30 – 150 mg
koenzym Q-10: 5 -30 mg
pyknogenol: 5 – 30 mg
bioflawonoidy: 100 – 450 mg

Potem jest jeszcze kilka stron gdzie jest opis funkcji różnych komórek i schemat pojedynczej komórki z jej elementami składowymi. Są też bardzo dobre ilustracje i zdjęcia mikroskopowe różnych komórek np. śródbłonka, mięśni gładkich, płytek krwi, białych krwinek i komórek mięśnia sercowego.

Drugi rozdział dotyczy miażdżycy, zawału serca i udaru mózgu. Przedstawia wyniki badania, przeprowadzonego metodą Superszybkiej Tomografii Komputerowej. Dzięki niej określono roczny przyrost miażdżycy w zależności od stopnia zaawansowania od 4 do 40 mm2. Im większe zaawansowanie tym większy przyrost. Średnio było to 44% u każdego badanego pacjenta. Po zastosowaniu ww. programu witaminowego (w szczególności witaminy C i E oraz lizyny i proliny) złogi miażdżycowe przestawały rosnąć, cofały się a u 51-letniego pacjenta mającego początkowe stadium miażdżycy bez objawów zniknęły. W rozdziale jest przedstawionych wiele listów od pacjentów potwierdzających działanie programu witaminowego i poprawy ich zdrowia podczas  gdy leczenie konwencjonalne było mało lub w ogóle nieskuteczne.
Są przedstawione także badania kliniczne z witaminą C wskazujące na zmniejszenie się złogów miażdżycowych w ciągu 12 miesięcy przy przyjmowaniu 1500 mg witaminy C dziennie. Badań tych nie rozwijano dalej przez ok. 50 lat! Są też opisane badania wpływu na miażdżycę witaminy E i prowitaminy A (beta-karotenu) oraz B6 i B12 które zmniejszają o co najmniej 30% ryzyko zawału lub udaru.
Jest tu też wyjaśnione dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca. Chodzi o witaminę C zabezpieczającą przed miażdżycą. Jest tu wyjaśnione w jaki sposób witamina C chroni przed miażdżycą. W uproszczeniu – pobudza ona syntezę kolagenu, który zapewnia elastyczność naczyń krwionośnych dzięki czemu nie tworzą się pęknięcia w ich ścianach i naczynia są stabilne. Mamy tu też dowód w postaci badania na świnkach morskich (tak jak ludzie nie produkują w swoich organizmach witaminy C), że oficjalnie zalecana dawka witaminy C (badano 60 mg) powoduje rozwój miażdżycy, co nie nastąpiło przy wysokiej dawce, tj. 5000 mg. Szkoda że nie zbadano dużo niższej dawki np. 500 mg czy minimalnej zalecanej przez dr Ratha 600 mg, ale celem było tu potwierdzenie teorii że niedobór witaminy C powoduje miażdżycę, a nie ustalenie minimalnej dawki, która nie powoduje miażdżycy.
Na końcu rozdziału mamy wyjaśniony mechanizm naturalnego cofania się choroby sercowo-naczyniowej przy zapewnieniu odpowiednich dawek witamin i innych składników. Dowiadujemy się m.in., że lizyna i prolina tworzą wokół cząsteczek tłuszczów warstwę, która nie pozwala się im przyczepiać do ścian naczynia, a te które już są przyczepione zostają dzięki temu od niej oderwane. To powoduje przejściowy wzrost poziomu cholesterolu we krwi. Nie należy wtedy panikować, bo to oznaka zdrowienia. Po około 3 tygodniach poziom cholesterolu powinien wrócić do poprzedniego, a później spaść. Na samym końcu mowa jest o usuwaniu złogów wapnia dzięki witaminie D. Autor jednak nie wspomina o badaniach wskazujących na to, że do tego potrzebna jest także witamina K2 MK7.

Rozdział trzeci dotyczy cholesterolu. Jest on tylko drugorzędnym czynnikiem ryzyka. Podwyższony poziom cholesterolu nie jest przyczyną, a skutkiem choroby sercowo-naczyniowej. Cholesterol jest transportowany z wątroby przez LDL do miejsca uszkodzenia ściany tętnicy i tam się wbudowuje łatając uszkodzenie. Zatem „zły” cholesterol LDL po pierwsze nie jest zły, a po drugie nie jest to cholesterol tylko lioproteiny o niskiej gęstości transportujące cholesterol od wątroby z krwią. HDL także nie jest „dobrym” cholesterolem, ale są to lipoproteiny o wysokiej gęstości transportujące cholesterol do wątroby. Listy od pacjentów dowodzą że program witaminowy opisany wyżej działa i na cholesterol. Np. 45-letniemu mężczyźnie po 4 miesiącach jego realizacji cholesterol spadł z 259 do 175 mg/dl. Pacjent stosował tu jednak także dietę bogatą w błonnik, który to „wypłukuje” cholesterol z organizmu w sposób naturalny. Tak więc zamiast trujących statyn program witaminowy dr Ratha i dużo błonnika w diecie także pozwala osiągnąć wynik cholesterolu w oficjalnej normie.
10-krotnie groźniejszym drugorzędnym czynnikiem ryzyka jest lipoproteina (a). Ma ona jakby biologiczną taśmę przylepną i znacznie lepiej przyczepia się do ścian naczynia niż „cholesterol” LDL. Dlaczego w Polsce zatem standardowo się nie bada poziomu tej substancji, która jest lepszym wskaźnikiem stopnia miażdżycy niż cholesterol? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie ma leku, który obniżałby jej poziom. Obniża jej poziom za to witamina C, a także 2-4 g witaminy B3.
Na koniec rozdziału mamy ciekawostkę. Dlaczego niedźwiedzie nie wymarły skoro poziom ich cholesterolu, gdy zapadają w sen zimowy, wynosi średnio ponad 400 mg/dl, a bywa że i 600 mg/dl? I to by było na tyle jeśli chodzi o mit cholesterolowy. Nie wyginęły bo po przebudzeniu ze snu produkują dużo witaminy C i jeszcze dostarczają jej sobie z dietą i to co im się przez zimę nagromadzi w naczyniach zostaje szybko usunięte.

Rozdział czwarty dotyczy nadciśnienia tętniczego. Przyjmowanie optymalnych dawek w diecie (lub w razie niemożliwości naturalnie suplementowanych): witaminy C, magnezu, argininy,koenzymu Q-10 oraz lizyny i proliny pozwala na obniżenie ciśnienia. Dalej mamy wyjaśnione jaka jest rola każdego z ww. składników. Mamy listy od pacjentów i jedno badanie kliniczne, które potwierdzają, że to działa. W badaniu uzyskano średni spadek ciśnienia skurczowego pacjentów o 16%, a rozkurczowego o 15% (średnie ciśnienie przed kuracją wynosiło 167/97 mm Hg).

Rozdział piąty dotyczy niewydolności serca. Główną przyczyną jest tu znowu chroniczny niedobór witamin i innych komórkowych składników odżywczych. Autor przedstawia skrótowo jak wygląda leczenie (jeśli to w ogóle tak można nazwać) konwencjonalne niewydolności serca. Sprowadza się to do leków na objawy. Niewydolność serca powoduje spadek ciśnienia krwi i mniej ukrwione nerki przestają prawidłowo pracować i w organizmie, zwłaszcza w nogach, gromadzi się woda. Leki moczopędne wypłukują tę wodę, a wraz z nią witaminy i minerały co jeszcze nasila ich niedobór i zwiększa niewydolność serca aż w końcu dochodzi do śmierci. Dr Rath zaleca przy niewydolności serca optymalny dodatek komórkowych składników odżywczych: witaminy C, koenzymu Q-10, karnityny i magnezu. Znowu przytacza listy  oraz podaje że badania naukowe potwierdziły skuteczność w niewydolności serca ww. składników. Podaje też przypadki gdy dzięki witaminom stan serca poprawił się w dość krótkim czasie (2-3 miesiące) na tyle, że przeszczep nie był już konieczny. Później przedstawia w skrócie badania nad programem witaminowym gdzie uzyskano 20% wzrost wydolności serca w ciągu 2 miesięcy, a także badania nad koenzymem Q-10, witaminą B1 i karnityną. Profesorowie Peter Langsjoen i Karl Folkers ze współpracownikami z Uniwersytetu Teksańskiegu w Austin wykazali, że biorąc dodatkowo oprócz lekarstw koenzym Q-10 można znacznie zwiększyć szanse na przeżycie (po 3 latach żyło 75% początkowych uczestników badania, z których tylko co trzeci nie brał koenzymu Q-10) . Witamina B1 i karnityna także miały pozytywny wpływ. Leczenie niewydolności serca przez przeszczep autor porównał do wymiany silnika w samochodzie podczas gdy skończyło się w baku paliwo.

Rozdział szósty dotyczy arytmii serca. Przyczyna ta sama co wcześniej. Autor zaleca dostarczanie w optymalnych ilościach: witaminy C, koenzymu Q-10, magnezu i karnityny. Znów mamy listy od pacjentów oraz badanie kliniczne, które wykazało, że program składników odżywczych może zmniejszyć czas trwania epizodów arytmii o 30%. Autor wyjaśnia też dlaczego często arytmie wysterują u młodych kobiet w okresie rozrodczym. Oprócz krwi w czasie miesiączki kobieta traci wtedy też zawarte w niej witaminy, minerały i inne składniki odżywcze. Ich niedoborem szczególnie dotknięte są „elektryczne” komórki mięśnia sercowego przez co ulega zaburzeniu wytwarzanie i przewodzenie impulsu elektrycznego i dochodzi do arytmicznego bicia serca.
Na końcu rozdziału mamy wykaz specjalnych komórkowych składników przy arytmii wraz z krótką charakterystyką. Są to: witamina C, witaminy B1, B2, B3, B5, B6, B12 i biotyna, koenzym Q-10, karnityna, magnez i wapń.

Rozdział siódmy dotyczy cukrzycy. Jednym z jej katastrofalnych następstw są zawały serca i udary mózgu. Jak dowodzi autor przyczyną cukrzycy jest także niedobór witaminy C, nadmiar glukozy oraz  podobieństwo cząsteczek witaminy C i glukozy. W takiej sytuacji błony biologiczne komórek śródbłonka obładowane glukozą przepuszczają ją do ścian naczyń krwionośnych, co prowadzi do uszkodzeń ścian całej arterii, miażdżycy a z czasem zawału, udaru albo też martwicy nóg jeśli dojdzie do zaczopowania tętnic do nich prowadzących, co kończy się ich amputacją. Gdy organizm ma zapewnioną właściwą ilość witaminy C do ścian naczyń trafia witamina C a nie glukoza i nie dochodzi do destrukcji ścian arterii. Gdy osoba chora na cukrzycę będzie przyjmowała dodatkowo 1-2 gramów (albo i więcej zależy od nasilenia cukrzycy) witaminy C dziennie równowaga między glukozą a witaminą C zostanie przywrócona i naczynia krwionośne nie będą już niszczone przez cukier, a zaburzenia sercowo-naczyniowe ustąpią lub znacznie się zmniejszą. Na dowód tego autor prezentuje kolejne listy od pacjentów. Prezentuje też dowód kliniczny, że witamina C obniża poziom cukru we krwi i zapotrzebowanie na insulinę. Dr Rath cytuje badania prof. R. Pflegera z zespołem z Uniwersytetu w Wiedniu. Wykazali oni, że dodatek do diety 300-500 mg witaminy C dziennie znacząco poprawiło metabolizm cukrzyków. Poziom cukru obniżył się średnio o 30%, a zapotrzebowanie na insulinę średnio o 27%. Cukier w moczu został prawie wyeliminowany. Badanie to opublikowano już w 1937 roku i do dzisiaj nie ma o nim ani słowa w żadnym podręczniku medycznym!! Dr Rath określa wprost jako zbrodnię przeciwko ludzkości fakt, że lekarze nie są na studiach uczeni o roli witaminy C w cukrzycy i że nie jest to praktykowany sposób leczenia cukrzycy. Autor podaje też bardziej współczesne nam badania także innych składników jak witamina E, magnez i chrom.

Rozdział ósmy dotyczy zastosowania komórkowych składników odżywczych w przypadku dusznicy bolesnej, w zapobieganiu i terapii wspomagającej po zawale serca po operacji wszczepienia bypassów (obwodnicy mocno zwężonej tętnicy wieńcowej przez pobranie fragmentu żyły np. z łydki) oraz po zabiegu angioplastyki (balonikowania). Tu znowu mamy listy i dowody na to że program witaminowy pomaga w ww. przypadkach. Dowiadujemy się np. że witamina C przyspiesza gojenie ran (dzięki stymulacji syntezy kolagenu) oraz rozrzedza krew dzięki czemu np. zapobiega powstawaniu zakrzepów we wszczepionych bypassach.
Dr Rath zaleca rutynowo 1-2 g witaminy C dziennie przed i po operacji.

Rozdział dziewiąty dotyczy zewnętrznych i dziedzicznych czynników ryzyka w chorobach serca i układu krążenia. Do czynników tych zostały zaliczone:
– niezdrowa dieta (przetworzona oraz zawierająca dużo toksycznych konserwantów żywność)
– palenie tytoniu (wolne rodniki z dymu tytoniowego utleniają ściany naczyń krwionośnych uszkadzając je i przyczyniając się do miażdżycy)
– stres (w stresie organizm wytwarza adrenalinę, do czego zużywa witaminę C, a więc długotrwały stres powoduje ciągły niedobór witaminy C i miażdżycę a gdy cały zapas witaminy C zostanie zużyty może dojść do zawału serca).
– środki antykoncepcyjne i hormonalna terapia zastępcza (kobiety biorące hormony mają jak stwierdzono wyraźnie zaniżony poziom witaminy C; HTZ powoduje podobny efekt)
– diuretyki i inne leki (leki moczopędne wypłukują z organizmu witaminy, inne leki mniej ale także powodują ich ubytek)
– dializa (wypłukiwanie z krwi oprócz toksyn także witamin i innych składników odżywczych co zwiększa ryzyko wystąpienia choroby sercowo-naczyniowej)
– interwencje chirurgiczne (stres powodujący ubytek, niekiedy ostry,  witamin)
– czynniki dziedziczne (Homocysteinuria, Choroba Alzheimera, SM, Zwłóknienie torbielowate, Liszaj rumieniowaty, Neurofibromatoza, Choroba Parkinsona, Zespół Cushinga, RZS).
We wszystkich przypadkach zaleca stosowanie programu witaminowego, a o czynnikach dziedzicznych pisze jako o bombie, której nie da się zlikwidować, ale można ją rozbroić.

Rozdział dziesiąty dotyczy medycyny komórkowej. Według niej zdrowie czy choroba nie jest na poziomie organów, ale na poziomie milionów pojedynczych komórek tworzących te organy. Dr Rath charakteryzuje nam ten rodzaj medycyny i podaje jej 4 założenia, którymi oprócz ww. są: niezbędność witamin i innych składników odżywczych w każdej komórce do reakcji biochemicznych jakie w niej zachodzą, choroby serca i układu krążenia wynikają z ciągłego niedoboru witamin, dostarczenie do organizmu optymalnych ilości witamin i innych składników odżywczych (najlepiej w diecie) stanowi skuteczną profilaktykę chorób serca i układu sercowo-naczyniowego. Mamy tu też trochę biochemii (która witamina do którego procesu jest potrzebna, cykl Krebsa). Mamy też informację, że medycyna komórkowa w przeciwieństwie do konwencjonalnej nie wywołuje skutków ubocznych oraz odpowiedzi na różne pytania dotyczące medycyny komórkowej. Nowojorska Akademia Naukowa podała do publicznej wiadomości obszerny raport dr Bendicha, który prześledził wszystkie meldunki dotyczące rzekomych skutków ubocznych terapii witaminowych i udowodnił, że żaden z nich nie jest przekonywający. Krótko mówiąc: nie ma skutków ubocznych terapii witaminami!

Rozdział jedenasty, zatytułowany eliminacja chorób serca, mówi o tym dlaczego czytelnik do tej pory nie słyszał o witaminowym przełomie w medycynie mimo że minęło od tego czasu ponad ćwierć wieku. Chodzi rzecz jasna o zyski kartelu farmaceutycznego. Autor przedstawia tu jak działają koncerny i jakie oszukańcze sztuczki stosują, aby czerpać profity z chorób. Gdyby nie ich praktyki i siła wynikająca z dysponowania ogromnymi pieniędzmi to najprawdopodobniej choroby serca dzisiaj byłyby już tylko niemiłym wspomnieniem. Autor opisuje tu też całą historię przełomu witaminowego krok po kroku od  do USA i współpracy z dwukrotnym noblistą Linusem Paulingiem. Mamy też wzmiankę o batalii o to, aby witaminy były powszechnie dostępne a nie jedynie na receptę jak chciało FDA pod naciskiem koncernów farmaceutycznych. Batalia trwała w latach 1992-1994 i zakończyła się zwycięstwem Amerykanów. Uchwalona została (i to jednogłośnie!) ustawa dopuszczająca informowanie o właściwościach zdrowotnych witamin i o powszechnym do nich dostępnie jak i do naturalnych metod leczenia. Koncerny poniosły w USA klęskę, ale broni nie złożyły i teraz walczą przez komisję ONZ „Codex Alimentarius” o wprowadzenie na całym świecie zakazu stosowania naturalnych terapii i wolnego dostępu do witamin. Na razie dzięki różnym akcjom protestacyjnym, organizowanym przez Koalicję Dra Ratha w Obronie Zdrowia nie udało się im to, ale walka wciąż trwa. Od postawy każdego z nas zależy czy wygramy my czy też koncerny przeforsują nieetyczne i zbrodnicze prawo.
Dr Rath podaje też zasady postulowanego przez niego nowego systemu opieki zdrowotnej opartego na medycynie komórkowej:
1. Zdrowie jest zrozumiałe dla każdego (choroby wynikają z nieprawidłowego działania komórek mających za mało energii)
2. Zdrowie jest osiągalne dla każdego (o ile zwyciężymy w walce z koncernami o wolny dostęp do witamin)
3. Zdrowie bez działań ubocznych i bezpieczne dla każdego
4. Zdrowie jest dostępne dla każdego – koszty terapii naturalnych są dużo niższe niż konwencjonalnych
5. Zdrowie jest prawem człowieka – żaden koncern nie ma prawa blokować dostępu do witamin i innych naturalnych terapii (np. ziołami)
6. Skuteczna opieka zdrowotna skupia się na zapobieganiu – badania naukowe nakierowane na profilaktykę i eliminację chorób, a nie na leczenie objawów chorób
7. Podstawą nowego systemu zdrowotnego jest podstawowa opieka zdrowotna -konsultanci zdrowotni i centra zdrowia w każdej społeczności zastąpią nieefektywne i drogie wysiłki medycyny wysokich technologii.
8. Medyczne badania naukowe muszą zostać poddane kontroli publicznej – fundusze publiczne na badania w medycynie powinny być wydawane na rozwój metod leczniczych zapobiegających chorobom i je eliminujących, a nie na rozwój rynku farmaceutyków.

Rozdział dwunasty to zapis wykładu jaki wygłosił 4 maja 2002 roku dr med. Matthias Rath w Stanford Medical School oraz reakcje kardiologów na to, że mechanizm powstawania miażdżycy jest podobny do szkorbutu. Niektórzy uparcie twierdzili, że mają badania z których wynika, że witaminy nie mają znaczenia przy miażdżycy. Jednak gdy dr Rath prosił żeby podali jakie to jakoś nikt nie potrafił podać nawet jednej publikacji na ten temat.
Mamy też informację, że 2 lipca 1992 r. dwukrotny noblista Linus Pauling i dr Rath publicznie wezwali do likwidacji chorób serca, która według nich jest możliwa. Parę tygodni później rozpoczęła się dwuletnia batalia o wolność witaminową, o której już wyżej była mowa.
Na koniec mamy całą publikację dr med. Ratha i dr biochem. Aleksandry Niedźwiecki pt. „Program wzbogacania diety zatrzymuje rozwój wczesnej miażdżycy tętnic wieńcowych” która ukazała się w Journal of Apllied Nutrition i wykaz ok. 160 publikacji dotyczących badań witamin w leczeniu chorobach serca i układu krwionośnego.

Książka ta jest napisana przystępnym językiem, bez medycznego żargonu, a przez to jest obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą mieć zdrowy układ krążenia i  wiedzieć jak naprawdę powstaje miażdżyca i jaka jest jej faktyczna przyczyna. Autor zachęca, aby po przeczytaniu dzielić się tą wiedzą z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, sąsiadami i wszystkimi innymi którzy będą chcieli nas słuchać. Dlatego też dość dokładnie opisałem co jest w niej zawarte, aby i bez czytania całej książki czytelnicy bloga mogli mieć ogólne pojęcie na temat prawdy o miażdżycy i chorobach serca. I tak jak autor zachęcam do dalszego rozpowszechniania tych informacji, aby uwolnić nasze zdrowie spod okupacji koncernów farmaceutycznych. Nie pozwólmy im zablokować nam dostępu do witamin i naturalnych terapii.

Na temat koalicji dra M. Ratha w obronie zdrowia można poczytać tu: http://www.dr-rath-koalicja.pl/

Na koniec dodam jeszcze, że warto byłoby przeprowadzić badania połączenia programu składników odżywczych dr Ratha z uziemieniem ciała. Jak wykazały bowiem badania, opisane we wcześniej prezentowanej przeze mnie książce pt. „Jak czerpać zdrową energię z Ziemi. Uziemienie” proces uziemienia również przyczyniał się do poprawy zdrowia osób mających problemy z sercem czy układem krążenia – zmniejszał częstość arytmii oraz rozrzedzał znacznie krew już po 40 minutach. Należy zatem wnioskować, że połączenie obu metod powinno dać lepszy efekt niż tylko jedna z nich. Wysłałem w tej sprawie maila do Instytut Medycyny Komórkowej dra Matthiasa Ratha. Jeżeli dostanę odpowiedź to ją tutaj opublikuję. A na razie zapraszam do lektury książki.

Plaga nowotworów przez promieniowanie elektromagnetyczne

Przyczyna plagi nowotworów wreszcie została odkryta. Międzynarodowi naukowcy apelują do rządów wszystkich krajów, aby zmienić normy ekspozycji na promieniowanie elektromagnetyczne (EMF). To właśnie telefony komórkowe, smartfony, tablety, sieć Wi-Fi itp. uszkadzają zdrowe komórki w naszych organizmach i doprowadzają do przedwczesnej śmierci milionów ludzi na całym świecie.

Dr Martin Blank z Wydziału Fizjologii i Biofizyki Komórkowej Uniwersytetu Columbia wraz z 160 innymi międzynarodowymi naukowcami w wystosowanej petycji do ONZ zwracał uwagę na poważny problem dzisiejszych czasów.

Groźne promieniowanie

Dawnej promieniowanie elektromagnetyczne w naszym środowisku było znikome, lecz ta sytuacja zmieniła się wraz z kolejnymi wynalazkami technologicznymi.

Dziś poziomy te gwałtownie rosną, a co za tym idzie, wzrasta liczba diagnozowanych nowotworów.

Tylko same telefony komórkowe, gdy stały się masowo rozpowszechnione, przyczyniły się do potrojenia liczby śmiertelnych nowotworów mózgu wśród młodych ludzi.

Maszty nowoczesnych sieci 5G, anteny telefonii, bezprzewodowe liczniki itp. umieszcza się w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych, szkół, szpitali itd.

anteny-dach.jpg
anteny na dachu foto 123.rf.com

Żadna z osób, która zleca tam ich lokalizację, nie zastanawia się nad tym, u ilu osób promieniowanie z tych nowoczesnych technologii uszkodzi DNA komórek i przyczyni się do rozwoju nowotworu.

Wielu niezależnych biologów i naukowców o tym wie, ale ich zdanie się nie liczy, a oni sami nie są zapraszani na posiedzenia komisji ustalających normy bezpieczeństwa.

Te fakty się ignoruje, bo przecież nikt „z wyższych” nie ma ochoty na konflikt interesów pomiędzy legislatorami a przemysłem.

Tymczasem naukowcy, którzy nie boją się głośno mówić o tych zagrożeniach, informują, że międzynarodowe normy ekspozycji na promieniowanie elektromagnetyczne (EMF) już dawno powinny zostać zaostrzone.

Czas na zajęcie się skutkami biologicznymi i zdrowotnymi tegoż promieniowania już dawno został przekroczony, a my nieświadomie staliśmy się marionetkami w światowym eksperymencie.

Niebezpieczne Wi-Fi

Dostęp do bezprzewodowej sieci stał się podstawą internetowej egzystencji.

Niestety, jeśli w naszym domu działa włączony router Wi-Fi, a do tego nasi sąsiedzi też korzystają z takowych urządzeń, norma promieniowania, na które jesteśmy narażeni, może być nawet kilkanaście razy przekroczona!

wi-fi.jpg
Wi-Fi foto.123.rtf.com

W praktyce wygląda to tak, że średnia moc pola w pokoju, w którym włączony jest router Wi-Fi to 3000 uW/m2 (mikrowat).

W odległości 1 metra od routera moc pola wynosi 8000 uW/m2.

Tymczasem bezpieczna wartość dla zdrowia to mniej niż 5 uW/m2, a dla pomieszczeń, w których śpimy – mniej niż 1 uW/m2.

Narażenie na te fale prowadzi często do bezpłodności i jest przyczyną licznych nowotworów.

Routery Wi-Fi to zabójcze urządzenia, które natychmiast powinny zostać wycofane ze sprzedaży.

Inteligentne telefony

Podobnie rzecz ma się ze smartfonami korzystającymi z internetu oraz bezprzewodowymi telefonami domowymi.

Smartfony trzymane w kieszeniach z włączoną opcją „transmisja danych lub Wi-Fi” promieniują z mocą od 100 000 do 1 000 000 uW/m2, wprost na narządy płciowe.

To tak jakbyśmy ciągnęli ze sobą na sznurku nieszczelną kuchenkę mikrofalową!

smartfon-wifi.jpg
Smarfon z włączonym Wi-Fi foto123.rtf.com

Promieniowanie to uszkadza komórki jajowe u kobiet oraz zaburza spermatogenezę i rozwija nowotwory jąder u mężczyzn.

Z kolei w zestawach telefonicznych typu DECT, ich podstawka cały czas promieniuje na całe mieszkanie.

Urządzenia te przyczyniają się do degeneracji mózgu, powstawania problemów otępiennych, zaburzeń pamięci, snu, nowotworów i wielu innych chorób.

Niezależne badania przeprowadzone w latach 2014-2018 na Śląsku i w Małopolsce wykazały 90% korelację pomiędzy silnym promieniowaniem elektromagnetycznym w domu a występowaniem różnych chorób nowotworowych u ludzi i zwierząt.

Pamiętajmy jednak, że plaga nowotworów to nie tylko Wi-Fi, smartfony i silne promieniowanie elektromagnetyczne, ale także chemia w żywności, toksyczne lekarstwa, używki, niebezpieczne składniki w produktach kosmetycznych itp., które działają synergicznie i wspólnie rujnują nasze zdrowie.

Wojna chemiczna trwa, a masowe zatruwanie ludzkości nie jest przypadkowe!

Najwyższy czas powstrzymać tę plagę i skoro się da – usunąć zagrożenie.

O tym, jak na przykład chronić się przed szkodliwym promieniowaniem przeczytacie więcej w artykule: Wi-Fi – cichy i podstępny zabójca.

https://www.odkrywamyzakryte.com/przyczyna-plagi-nowotworow/

Skutki technologii 5G – ptaki padły po włączeniu masztu

W Holandii w Hadze 5.11. 2018 robiono test zasięgu masztu 5G. Kilkaset metrów dalej znajduje się park. Gdy maszt włączono stado ptaków wzbiło się w powietrze latało bardzo nerwowo. Wiele ptaków zdechło. Jak zbadano je okazało się, że nie były chore. Jest to jednoznaczny dowód, że technologia 5G jest bardzo szkodliwa. Człowiek to co prawda nie szpak i zaraz nie padnie, ale na naszym zdrowiu na pewno takie maszty się odbiją. Nie wiadomo jak dokładnie, bo tego nie zbadano. Należy jednak przypuszczać, że liczba chorych na nowotwory jeszcze wzrośnie. Dlatego nie dla technologii 5G, którą chce u nas wprowadzić rząd.

Więcej na: https://www.odkrywamyzakryte.com/setki-ptakow-zabitych-przez-5g/

Witamina C – jak ją zażywać?

Farmaceutka i naturoterapeutka Barbara Kazana mówi o tym w jaki sposób zażywa witaminę C. Przedstawia swój przepis – bardzo smaczny i zapewniający dobrą przyswajalność tej witaminy. Oficjalna dawka witaminy C to najwyżej 500 mg dziennie. To jednak zbyt mało, aby zapewnić odpowiednią produkcję kolagenu i elastyczność naczyń krwionośnych oraz zapobiegać degeneracji chrząstek w stawach. Do tego zdrowa osoba potrzebuje 2g (2000 mg) dziennie, a osoba z miażdżycą i chorobą wieńcową co najmniej 10 g (10000 mg). Nie jest też prawdą, że miażdżyca naczyń krwionośnych jest nieodwracalna. Przyjmując przez dłuższy czas (co najmniej pół roku) wysokie dawki witaminy C można cofnąć zmiany miażdżycowe o czym pisze dr Mathias Rath w książce polecanej przez Barbarę Kazanę. Zażywajmy więc dużo witaminy C i zapomnijmy o tym co to jest zawał serca.

A tu filmik w którym Jerzy Zięba mówi o tym jak witamina C (askorbinian sodu) chroni nas przed zgubnym działaniem mikrofal

Jak czerpać zdrową energię z Ziemi. Uziemienie.

Dziś przedstawię charakterystykę i moją ocenę książki autorstwa Clinta Obera, Stephena T. Sinatry i Martina Zuckera pt. „Jak czerpać zdrową energię z Ziemi. Uziemienie”.

Uziemienie. Jak czerpać zdrową energię z ziemi - Clinton Ober, Sinatra Stephen T., Zucker Martin

Książka ta stanowi prawdopodobnie pierwszą publikację na temat wibracji i energii naszej planety, zwanej często Matką Ziemią i tego ja one nas uzdrawiają i mogą zapewnić doskonałe zdrowie, gdy tylko połączymy się z naszą planetą. I nie są to jakieś ezoteryczne rozważania. To co zawiera książka jest oparte na przeprowadzonych i publikowanych badaniach i obserwacjach pacjentów. Są one wciąż niewielkie i w kolejnych latach z pewnością będziemy się dowiadywać więcej. Jednak samo to co już jest zmienia nasz stan wiedzy o zdrowiu. Z przeprowadzonych badań i obserwacji autorzy stawiają tezę, że ciało pozbawione połączenia z planetą wydaje się być podatne na zaburzenia, choroby zakaźne, przyspieszone procesy starzenia.

Na początku autorzy piszą, że jeśli to możliwe czytaj tę książkę siedząc i trzymając gołe stopy bezpośrednio na Ziemi, trawie, żwirze, glebie, piasku lub betonie. Doświadczysz wtedy rzeczy, o których będziesz czytać – kontakt z Ziemią przywróci Twojemu ciału naturalny stan elektryczny. Pozytywna przemiana, jaką poczujesz, będzie początkiem procesu, w którym Twoje ciało powoli zacznie chłonąć wszechobecną i nieustającą uzdrawiającą energię. Oto uziemienie – niezwykle proste, bezpieczne i naturalne zjawisko, zmniejszające ból i stres. Ja czytałem książkę jakiś miesiąc temu i ponieważ było ciepło, to znaczną jej część przeczytałem z gołymi stopami na trawie. Potwierdzam, że poczułem to o czym autorzy piszą w książce – po około godzinie czułem że mam więcej energii i miałem mrowienie w stopach.

Książka ta przedstawia coś czego jak sądzę 99% populacji Ziemi w tym lekarzy nie wie. Mówi bowiem o tym, że aby być zdrowym nasze ciało powinno utrzymywać potencjał elektryczny taki jaki ma nasza planeta – Ziemia. Żyjemy natomiast w środowisku, w którym jesteśmy odcięci od Ziemi. Szczególnie chodzi tu o buty, które mają podeszwę izolującą nas od Ziemi. Permanentne izolowanie się od Ziemi, czyli brak uziemienia, przez dziesięciolecia powoduje, że nasze zdrowie zaczyna się psuć i pojawiają się choroby przewlekłe. Brak uziemienia nie jest z pewnością jedynym czynnikiem ich powstawiania, ale z pewnością ma tu istotne znaczenie.

W pierwszym i drugim rozdziale książki jest mowa o tym dlaczego chorujemy i czym jest uziemienie i co nam daje. Autorzy słusznie zauważają, że człowiek jest jedyną istotą na Ziemi, która nie ma z planetą stałego połączenia elektrycznego. Takie połączenia zapewnia kontakt gołych stóp z powierzchnią Ziemi. Żadne zwierze nie nosi przecież butów. I żadne z nich nie choruje na choroby przewlekłe takie jak miażdżyca, RZS, SLA, SM i wiele innych.
Mowa jest tu też o tym, że najnowsze badania wskazują, że przyczyną większości (jeśli nie wszystkich) chorób przewlekłych jest stan zapalny w organizmie. W ostatniej dekadzie obserwuje się duży wzrost liczby stanów zapalnych. Stan ten wywoływany jest przez nadmierną ilość wolnych rodników w naszych organizmach, które powstają w wyniku metabolizmu i mają związek z naszym odżywianiem (silnym czynnikiem prozapalnym jest np. cukier, ale wpływ mają także gotowane i smażone pokarmy jedzone w dużych ilościach). Nasze ciało jest przewodnikiem i jest ładowane głównie ładunkami dodatnimi, pochodzącymi z komputerów, drukarek, telefonów komórkowych, telewizorów i innej elektroniki. Nasze komórki, w tym krew są zaś naładowane ujemnie. Wolne rodniki są naładowane dodatnio i działają utleniająco, niszcząc komórki. Im ich więcej tym destrukcja większa i stąd stany zapalne wywołujące problemy. Przykładowo jak powstaje miażdżyca: ściany naczyń krwionośnych wyłożone są śródbłonkiem, który naładowany jest ujemnie. Krew przepływająca przez naczynia także naładowana jest ujemnie. Zachodzi więc odpychanie krwi od śródbłonka naczyń i krew płynie szybko. Gdy w wyniku działania rodników śródbłonek zostanie gdzieś uszkodzony, w tym miejscu powstaje nieciągłość, czyli luka, którą do wnętrza naczynia dostają się ładunki dodatnie. Gdy przepływa w tym miejscu krew, naładowana ujemnie, to jak wiemy z fizyki ładunki różnoimienne się przyciągają. Tak też dzieje się z krwią i komórki krwi sklejają się ze sobą i przyczepiają do ścian naczynia aż może dojść do jego zaczopowania. I wtedy mamy zawał. Żeby więc do tego nie doszło LDL (tzw. zły cholesterol) jest transportowany do miejsca gdzie powstało uszkodzenie śródbłonka i je zasklepia. Nie jest to rozwiązanie idealne, bo ładunek ujemny nie zostaje przywrócony, ale zamiast dodatniego mamy ładunek neutralny. Światło tętnicy zwęża się i przepływ krwi jest w tym miejscu gorszy, ale wciąż jest możliwy. Niebezpieczeństwo jest zażegnane. Dlatego absurdem jest sztuczne obniżanie poziomu cholesterolu statynami, ale o tym już pisałem przy okazji recenzji książki właśnie na temat cholesterolu.
Jak działa na nasze ciało uziemienie, czyli kontakt z Ziemią? Otóż Ziemia jest ogromnym zbiornikiem ładunków ujemnych (elektronów). Gdy dostarczymy naszemu ciału tych elektronów, których mu brakuje to one zneutralizują działające utleniająco, a więc niszcząco na komórki, wolne rodniki. Tym samym proces zapalny zniknie. Jeśli jest to ciężki stan zapalny może to być trudne i trwać długo, ale w najgorszym razie zostanie mocno złagodzony. W kolejnych rozdziałach przedstawiono dowody, które wskazują że tak jest. Żeby tak jednak się stało uziemienie musi być ciągłe. Jeśli nie to objawy chorobowe powrócą.

Czym w skrócie jest uziemienie?
Jest to połączenie ciała z niewyczerpalnymi, delikatnymi energiami Ziemi. Oznacza chodzenie lub siedzenie boso na zewnątrz i/lub siedzenie, pracę, spanie po podłączeniu do przewodzącego urządzenia, które dostarcza ciału naturalną, uzdrawiającą energię Ziemi.
Co się wtedy dzieje?
Twoje ciało jest skąpane w ujemnie naładowanych wolnych elektronach, obficie występujących na powierzchni Ziemi. Natychmiast wyrównuje ono swój poziom energii elektrycznej (potencjał elektryczny), osiągając takie same wartości jakie wykazuje Ziemia.
Co daje uziemienie?
Z obserwacji i badań wynika, że uziemienie:
– likwiduje przyczyny stanów zapalnych, łagodzi lub eliminuje objawy wielu chorób związanych z zapaleniami
– redukuje lub likwiduje przewlekłe bóle
– najczęściej poprawia sen
– zwiększa poziom energii
– zmniejsza stres i sprzyja zachowaniu spokoju poprzez ukojenie systemu nerwowego i regulację hormonów wzrostu
– reguluje biologiczne rytmy organizmu (np. zauważono, że półgodzinne chodzenie po trawie po przylocie do innej strefy czasowej niweluje zmęczenie)
– rozrzedza krew, poprawia ciśnienie i przepływ krwi
– zmniejsza objawy zaburzeń hormonalnych i dolegliwości menstruacyjnych
– radykalnie przyspiesza leczenie i pomaga zapobiegać powstawaniu odleżyn
– chroni ciało przed potencjalnie zakłócającymi zdrowie polami elektromagnetycznymi występującymi w środowisku
– przyspiesza regenerację po intensywnych ćwiczeniach fizycznych

Najgorszą rzeczą jaką wymyśliła ludzkość są buty. Według dra Williama Rossiego, podiatry z Massachusets, obuwie uniemożliwia nam naturalny biomechaniczny chód. Obuwie powoduje odciski, nadwyrężenia i co najgorsze odcina nas od Ziemi (odkąd zaczęto robić podeszwy z gumy, plastiku i związków petrochemicznych).

Kolejne rozdziały, trzeci i czwarty, to historia tego jak zwykły, niewykształcony medycznie monter telewizji kablowej odkrył jak ważne dla człowieka jest uziemienie i że człowiek jest tak samo istotą elektryczną jak telewizor czy lodówka. Ober dzięki uziemieniu pomógł wielu osobom odzyskać zdrowie. Nie będę się szczegółowo o tym rozpisywał choć to bardzo ciekawe. Zachęcam do lektury. W rozdziale czwartym  jest mowa o tym jak to Clint Ober chciał namówić różnych lekarzy, aby przeprowadzili badania uziemienia na ludziach. Szło to bardzo opornie. Nie było na ten temat żadnych badań i nikt nie chciał się w to angażować. Przeczesując wiele bibliotek medycznych Clint Ober także nic nie znalazł na ten temat. W końcu postanowił zabawić się w naukowca amatora i sam przeprowadzić badania, opierając się na wskazówkach uzyskanych od studentów medycyny. Rezultaty były wspaniałe. Znaczną poprawę snu, zmniejszenie bólu i ogólną poprawę stanu zdrowia deklarowało po 30 dniach uziemiania 74-100% osób! Badane osoby (30 kobiet i 30 mężczyzn) były uziemiane w nocy podczas snu za pomocą specjalnych podkładek.
Wyniki tego badania został opublikowany i spowodował zainteresowanie badaczy. Jednym z nich był dr Maurice Ghaly. Wykonał on badanie pilotażowe w celu zmierzenia poziomu kortyzolu (hormonu stresu) wydzielanego przez uziemiane osoby podczas snu. Badanie wykazało, że po uziemieniu poziom kortyzolu się stabilizował i jego wahania były mniejsze niż u osób nieuziemionych. To wskazywało, że uziemienie zmniejsza stres.

Rozdział 5 przedstawia odkrycia kardiologa dra medycyny Steve’a Sinatry. Jest to wszechstronny lekarz stosujący konwencjonalne i niekonwencjonalne metody leczenia. Zauważył on, że pacjenci mają więcej dolegliwości podczas pełni Księżyca lub intensywnej aktywności Słońca. Zainteresowało go to i tak doszedł do elektromedycyny, którą zaczął zgłębiać. W 2001 r. na konferencji poznał Clinta Obera i dowiedział się od niego o wyniku badania z kortyzolem. To Sinatrę zaintrygowało. Duże wrażenie na kardiologu zrobiło to, że Clint Ober był od niego 2 lata starszy, a gdy wykonali z pomocą innego uczestnika konferencji, badanie elastyczności naczyń krwionośnych, miał od niego dużo bardziej elastyczne naczynia. Jak się okazało kardiolog z literami dr przed nazwiskiem i niby dużą wiedzą medyczną miał naczynia krwionośne w gorszym stanie niż niemający żadnego wykształcenia medycznego monter kablówki! Powodem było to, że Ober stale się uziemiał, a Sinatra nie. Steven Sinatra postanowił więc poważnie włączyć się w badanie wpływu uziemienia na zdrowie człowieka, zwłaszcza od strony kariologicznej, w której się specjalizował.

Rozdział 6 mówi o Ziemi jako o doskonałym, najlepszym i najprostszym naturalnym środku przeciwzapalnym. Przedstawione są tu badania, które na to wskazują. Najpierw jest scharakteryzowane czym dokładnie jest stan zapalny i że są jego 2 rodzaje – ostry i chroniczny. Ten związany z chorobami przewlekłymi, to chroniczny stan zapalny, czyli trwający cały czas od długiego czasu. Ostry ma miejsce, gdy np. się zranimy lub stłuczemy nogę. Stan zapalny to skomplikowana biologiczna odpowiedź organizmu na szkodliwe bodźce, takie jak patogeny, uszkodzone komórki czy substancje drażniące. To próba ochrony dzięki której system organizmu może usunąć zagrażające, szkodliwe czynniki i rozpocząć procesy leczenia zaatakowanych tkanek. W przypadku braku stanu zapalnego rany i infekcje nigdy nie zostałyby uleczone, a przetrwaniu zagrażałaby postępująca destrukcja tkankowa.
Mowa jest tu też o wolnych rodnikach. Mimo iż działają szkodliwie na tkanki pełnią jednak ważną rolę w organizmie. Szkodzi nam ich nadmiar. Wolne rodniki, produkowane przez odpowiedź immunologiczną organizmu, naładowane dodatnio (mają deficyt jednego lub dwóch elektronów) zabierają elektrony od patogenów, tym samym niszcząc je. Gdy jednak jest nadmiar wolnych rodników to pozyskują one potrzebne im elektrony od zdrowych komórek, które ulegają uszkodzeniu. Normalnie po zniszczeniu patogenów nadmiar wolnych rodników jest neutralizowany w organizmie przez wolne elektrony i antyoksydanty. Jednak gdy dochodzi do zaburzeń i braku wystarczającej liczby wolnych elektronów do neutralizacji wolnych rodników, to te ostatnie stają się destrukcyjne dla organizmu. Według autorów przyczyną powstania takiego stanu rzeczy jest brak uziemienia organizmu.
Na końcu rozdziału są zdjęcia obrazowania w podczerwieni zasięgu i nasilenia stanu zapalnego u różnych osób, skarżących się na ból, przed i po poddaniu uziemieniu. Różnica po dwóch nocach spania w uziemieniu jest wyraźna. Nasilenie i obszar stanu zapalnego wyraźnie się zmniejszyły.  Jest też fotografia rany na kostce u 84-letniej kobiety. Rana pojawiła się w wyniku noszenia nieodpowiedniego obuwia. Zrobił się pęcherz, który zmienił się w otwartą ranę, która mimo starań lekarzy nie chciała się zagoić od ośmiu miesięcy. Po dwóch tygodniach uziemiania (raz dziennie przez 230 minut za pomocą elektrod) rana się zagoiła i poprawiło się krążenie w stopie.
Także u 40-letniego mężczyzny z neuropatią cukrzycową po trzech nocach przespanych na uziemiającej podkładce krążenie w prawej nodze silnie dotkniętej neuropatią poprawiło się, noga zrobiła się jaśniejsza, na co wskazują zamieszczone zdjęcia.

Rozdział 7 przedstawia informacje o tym jak poddawano ludzi uziemianiu za pomocą przyczepionych do ciała elektrod i jakie to dawało efekty. Bardzo wiele osób odczuwało wyraźne zmniejszenie bólu.
Mowa jest tu także o tym jak uziemienie zmienia oddziaływanie na nasz organizm pól elektromagnetycznych na jakie narażeni jesteśmy w codziennym życiu (telefony, komputery, urządzenia biurowe, maszty telefonii komórkowej itp.). Jak się okazuje, badanie przeprowadzone przez dra Applewhite’a wykazało, że gdy ciało jest połączone bezpośrednio z Ziemią, jest ono również osłonięte przed elektrozanieczyszczeniami. Gdy zaś połączenia ciała z Ziemią nie ma, to nieuziemione ciało „pławi się” w burzy przypadkowych energii środowiska, a jego funkcje są niestabilne. Uziemione ciało wykazuje tzw. efekt parasolowy uziemienia. W takim stanie ciało od stóp do głowy ma potencjał elektryczny 0 V. Dopiero nad naszą głową potencjał wzrasta do ok. 350 V. Gdy zaś ciało jest nieuziemione to potencjał elektryczny rośnie od naszych stóp i na wysokości czoła osiąga ok. 350 V.
Człowiek jest istotą elektryczną. Nasz organizm funkcjonuje w oparciu o ładunki elektryczne, głównie ujemne. Gdy uziemiane osoby poddano badaniom EMG (elektromiogram – pomiar aktywności elektrycznej mięśni), EKG (rejestracja aktywności serca) i EEG (rejestracja aktywności elektrycznej mózgu) stwierdzono, że efekty uziemienia występowały niemal natychmiast, bo już po 2 sekundach. Po 30 minutach obserwowano już wyraźne zmiany.
W dalszej części jest też mowa o punkcie akupunkturowym K1 na każdej stopie,o bardziej wydajnym funkcjonowaniu układu nerwowego, oddechowego i nerwowego dzięki uziemieniu oraz o tym, że uziemienie przyspiesza leczenie urazów – rany goją się szybciej. Szybciej ustępuje też stan zapalny.
Wstępne badania przeprowadzone na zwierzętach wskazują też, że uziemienie poprawia wiele czynników biochemicznych związanych z syndromem metabolicznym, który jest prekursorem chorób takich jak cukrzyca i choroby naczyniowe. U zwierząt zauważono także spadek wagi dzięki uziemieniu. Dwie grupy szczurów karmiono tak samo i dawano im pożywienie w tych samych ilościach. Grupa uziemiona wykazywała niższą wagę ciała od grupy nieuziemionej. Różnica ta nie była spektakularna (ok. 2,6% masy), ale wystąpiła. Możliwe, że u ludzi także wystąpiłby taki efekt, ale póki co tego nie zbadano.
Przeprowadzone i opisane w książce badania wskazują na jednoznaczny fakt: ludzie uziemiani funkcjonują lepiej niż nieuziemiani. Tak naprawdę różnią się. Dwaj naukowcy, którzy intensywnie studiowali i opisywali uziemienie ludzi postawili kilka intrygujących hipotez. Ci dwaj badacze to dr James Oschman i dr Gaetan Chevalier. Poniżej najważniejsze z nich.
Dłuższe i lepsze życie – dzięki neutralizacji nadmiaru wolnych rodników uziemienie spowalnia proces starzenia się komórek i zapewnia lepszą jakość życia. Szczegóły na str. 136-138 książki.
Nowa definicja „normalnej” reakcji immunologicznej – niedobór elektronów w nieuziemionym ciele skutkuje wypaczeniem i osłabieniem funkcjonowania układu odpornościowego. Jego normalne funkcjonowanie może zostać przywrócone dzięki uziemieniu ciała. Gdy ciało jest połączone z Ziemią klasyczne objawy i symptomy zapalenia, w tym również ból, są znacznie zredukowane czy wręcz całkowicie ustępują.
Wspomaganie leczenia ran – ciało formuje „zapalną barykadę” z wolnych rodników  wokół miejsca zranienia, aby wyeliminować patogeny jakie się dostały do organizmu w tym miejscu. Wolne rodniki mogą przedostawać się poza tą barykadę uszkadzając zdrowe tkanki i wywołując chroniczne zapalenie. Badania wskazują, że dzięki uziemieniu wolne elektrony pozyskiwane z Ziemi mogą penetrować tą barykadę i neutralizować wolne rodniki, co przyspiesza gojenie się ran.
Nowa definicja „normalnej” fizjologii – w ciele stale połączonym z Ziemią odbywa się wiele korzystnych zmian fizjologicznych. Owe zmiany jakie zaobserwowano w badaniach, sugerują, że normalna fizjologia może wymagać całego nowego zestawu określeń i definicji.
Odzyskiwanie wewnętrznej stabilności elektrycznej – Ziemia stanowi dla istot żywych elektryczny punkt referencyjny tak jak dla urządzeń elektrycznych. Bez niego organizm ulega rozregulowaniu i pojawiają się w nim zmiany z czasem zmieniające się w choroby.
Resetowanie zegarów biologicznych – z przeprowadzonych badań wynika, że nie tylko światło ale i uziemienie ma wpływ na nasz zegar biologiczny i jego działanie. Np. kortyzolowy rytm nocy i dnia stabilizuje się, gdy ciało jest uziemione i ludzie uziemieni w zdecydowanej większości przypadków śpią lepiej niż nieuziemieni. Choć tego nie zbadano można wnioskować, że uziemienie wpływa też korzystnie na poziom melatoniny, która odpowiada za sen.

Rozdział 8 zatytułowany jest: 101 rzeczy o uziemieniu. Jak się połączyć. Przedstawione są w nim sposoby na połączenie z Ziemią. Najprostszym i najlepszym z nich jest oczywiście chodzenie boso lub siedzenie z bosymi stopami na trawie, gołej Ziemi czy nawet betonie, jeśli beton leży bezpośrednio na Ziemi i nie jest oddzielony od niej np. wykładziną z tworzywa sztucznego. Żyjemy jednak zwykle w takich warunkach i prowadzimy taki tryb życia, że często nie jest to możliwe lub trudne jeśli ktoś np. mieszka w bloku i nie ma ogródka. Dlatego podano też różne substytuty chodzenia boso, czyli inne sposoby na  połączenie z Ziemią. Należą do nich: uziemiające buty, specjalne opaski uziemiające na zwykłe buty, uziemiające podkładki przewodzące, uziemiające prześcieradła, uziemiające materace, uziemione łóżko, uziemiający śpiwór regeneracyjny,plastry z elektrodami i opaski, opaski na ciało i kolana, a nawet podkładki na siedzenia samochodowe. Większość z tych substytutów łączy się z ziemią za pomocą przewodu łączonego z bolcem od uziemienia w gniazdku elektrycznym lub, jeśli nie mamy uziemionych gniazdek, z metalowym prętem wbitym w Ziemię za oknem. Przewód jest na tyle cienki, że mieści się pod uszczelką okna. Wyjątkiem jest podkładka samochodowa, którą podłącza się do metalowej ramy samochodu, co zapewnia częściowe uziemienie.

W rozdziale 9 opisane są obserwacje pozytywnych efektów uziemienia ludzi jakich dokonał Clint Ober na przestrzeni 12 lat, podczas których był on zapraszany do różnych domów, aby dokonać uziemienia osób cierpiących na bóle i różne choroby. Efekty w każdym przypadku były bardzo dobre. Ból się wyraźnie zmniejszał, objawy chorobowe gdy nie były bardzo silne ustępowały, a w innych przypadkach zmniejszały swoje natężenie. U starszych osób Ober zaobserwował np. poprawę kolorytu cery, lepsze samopoczucie, a nawet zmianę spojrzenia na życie. Wiele osób cierpiących na wiele dolegliwości po 1-2 tygodniach uziemiania stawały się często innymi ludźmi i to nie tylko pod względem stanu zdrowia. Ober zastrzega, że efekt uziemienia nie musi być natychmiastowy. Niekiedy jakaś poprawa może nastąpić dopiero po kilku dniach uziemiania. Clint Ober twierdzi, że widział mnóstwo ludzi bliskich śmierci, którzy dzięki uziemieni powrócili do zdrowia zaskakując swoich lekarzy, zaś ludzie którzy byli zdrowi i stosowali uziemienie po prostu nie chorują lub jeśli nawet zachorują, to przechodzą chorobę dużo łagodniej niż zwykle, gdy byli nieuziemieni.
Należy zwrócić uwagę na jedną istotną rzecz – uziemienie rozrzedza krew. Jeżeli zatem ktoś bierze leki przeciwzakrzepowe, które rozrzedzają krew powinien uważać z uziemieniem. Powinien zaczynać od godziny dziennie i stopniowo zwiększać czas i zmniejszać stopniowo dawkę leków pod kontrolą lekarza. W innym przypadku może dojść do nadmiernego rozrzedzenia krwi i w razie zranienia ogromnych problemów z zatamowaniem krwawienia, co może się tragicznie skończyć.
Efekty uziemienia zależą od dawki, czyli czasu kontaktu ciała z Ziemią. Im dłuższy tym lepszy efekt.

Rozdział 10 przedstawia opinie ludzi, którzy poddali się uziemieniu, o tym jak uziemienie wpłynęło na ich zdrowie. We wszystkich przypadkach wystąpiła poprawa, w wielu przypadkach bardzo znacząca. Osoby uziemiane wyleczyły się lub ich stan zdrowia się poprawił w przypadku takich chorób czy dolegliwości jak: alergia na pyłki, bóle stawów, problemy ze snem, bóle artretyczne, RZS, autyzm (uziemienie nie leczy autyzmu, ale poprawia komunikację takiej osoby z otoczeniem dzięki rozwojowi mowy, działa uspokajająco). bóle kręgosłupa. zapalenie naczyń krwionośnych, wrażliwość na elektrosmog (syn jednego z autorów, Step Sinatra, był już bliski śmierci, a dzięki uziemieniu wrócił do życia i odzyskał zdrowie), fibromialgia, zmęczenie po podroży, choroba mieszana tkanki łącznej, SM, rwa kulszowa, bezdech senny, stres, żylaki i zaburzenia krążenia,  Jak więc widać uziemienie pomaga na bardzo wiele chorób i dolegliwości.

Rozdział 11 omawia wpływ uziemienia na zdrowie z punktu widzenia kardiologicznego. Badania w tym obszarze są na razie w powijakach. Mimo tego Stephen T. Sinatra zaobserwował że uziemienia ma znaczący wpływ na serce i krew. Wpływa ono np. na zwiększenie produkcji energii (ATP, tj.adenozynotrifosforan – dzięki niemu komórki funkcjonują) w mitochondriach komórek. Upraszczając – mitochondria produkują ATP dzięki elektronom jakie się w nich znajdują. Gdy organizm ma niedobór elektronów ma zbyt mało energii. Dostarczone z Ziemi elektrony pobudzają mitochondria komórkowe do produkcji energii. I jest to zgodne z obserwacjami badaczy i moimi – godzina z bosymi stopami na Ziemi sprawiła, że czułem że mam więcej energii.
Badania wykazały także, że uziemienie normuje rytm serca i zmniejsza czy wręcz likwiduje arytmię serca. Zauważono też, że uziemienie obniża ciśnieni krwi.
Najbardziej spektakularny efekt dr Sinatra zaobserwował w przypadku rozrzedzania krwi. Uziemienie wyraźnie rozrzedza krew. Dowodzą tego zdjęcia z mikroskopu ciemnego pola widzenia trzech osób przed uziemieniem i po 40 minutach uziemienia. Różnica jest bardzo widoczna. Przed uziemieniem komórki krwi są zlepione i tworzą konglomeraty, natomiast po 40 minutach uziemiania część komórek już się rozdzieliła, a konglomeraty uległy zmniejszeniu.  Po dłuższym okresie uziemiania efekt z pewnością jest znacznie lepszy. Poniżej zdjęcie, o którym mowa:

Próbki lepkości krwi, przed i po uziemieniu

Rozdział 12 dotyczy kobiet ich dolegliwości oraz tego jak uległy one poprawie dzięki uziemieniu. Kobiety zaobserwowały poprawę w przypadku miesiączki (syndromu PMS), menopauzy (dużo rzadziej występujące uderzenia gorąca). U jedna z kobiet cierpiącej na osteopenię (niską gęstość kości) po trzech latach spania w uziemieniu kości wróciły do normy, osteopenia znikła. Jedna z kobiet w ciąży, dla której była to pierwsza ciąża, mówiła, że przeszła ciążę dużo łagodniej niż jej nieuziemione koleżanki. Nie miała pr w ogóle mdłości, przez całą ciążę pracowała i miała mnóstwo energii i dobrze się czuła. Nawet wtedy, gdy panowały 37 stopniowe upały! Spała na uziemiającym prześcieradle. Trzeba jednak zaznaczyć, że była osobą wysportowaną. U osób niewysportowanych efekty uziemienia w ciąży zapewne nie są aż tak dobre.

Rozdział 13 dotyczy wpływu uziemienia na sportowców. Zaobserwowano np. bardzo szybkie gojenie się rany na nodze u kolarza biorącego udział w our de France, który wpadł na jadący przed nim samochód. Dzięki nocnemu uziemieniu rana, choć wyglądała poważnie zagoiła się na tyle, że kolarz wystartował następnego dnia w kolejnym etapie wyścigu, co wydawało się absolutnie nierealne. Sportowcy dzięki uziemieniu też lepiej spali i lepiej się dzięki temu regenerowali i mogli ciężej trenować i nie czuli przy tym tak dużego zmęczenia jak normalnie.Jeden z ciężarowców zauważył, że dzięki uziemieniu wzrosła mu siła i zaczął podnosić większe ciężary. Zbadał poziom testosteronu i okazało się, że nie uległ on zmianie.Po 6 miesiącach uziemiania był w stanie z pozycji kucznej zwiększyć podnoszony ciężar z 235 do 260 kg. A wszystko to w wieku ponad 50 lat!

Kolejny, 14 rozdział dotyczy wpływu uziemienia na kierowców, zwłaszcza zawodowych jeżdżących codziennie po wiele godzin. Kierowcy ciężarówek, którzy zgodzili się wziąć dział w eksperymencie, w którym dano im uziemiające podkładki na siedzenia, połączone z metalową ramą mówili, że mieli mniej napięcia i stresu podczas całej jazdy, byli szczęśliwsi, mniej zmęczeni i mieli mniejsze bóle np. szyi czy nóg.

Rozdział 15 dotyczy wpływu uziemiania na zwierzęta domowe. Nie jest z pewnością żadnym zaskoczeniem, że zwierzęta uziemione miały lepsze zdrowie niż te nieuziemione i miały więcej energii.

Ostatni, 16 rozdział zatytułowany jest śmiało: Powiązania z przyszłością. Nadchodzi uziemiająca rewolucja. Autorzy postulują w nim, że uziemienie wywoła rewolucję w medycynie a także przemyśle produkującym obuwie, łóżka, prześcieradła i materace. Według wizji autorów liczba chorób przewlekłych związanych ze stanami zapalnymi znacznie spadnie i nakłady budżetowe państw na ochronę zdrowia znacznie się zmniejszą, a leczenie będzie dużo prostsze. Wizja ta jest piękna, ale z jednym zastrzeżeniem. Tak z pewnością się stanie, ale dopiero wtedy gdy ludzkość wyzwoli się spod okupacji ciemnych sił, pod którą obecnie niestety się znajdujemy. W takich warunkach jak obecnie na to co przewidują autorzy nie ma żadnych szans, bo to przecież spowoduje, że koncerny produkujące tzw. leki i osiągające biliony dolarów zysku rocznie z „leczenia” w nieskończoność stracą rację bytu. A na to okupanci nigdy nie pozwolą.  Dlatego to od nas, ludzkości i tego jak szybko wzrośnie nasza świadomość, zależy jak szybko piękna wizja przedstawiona przez autorów się spełni.

Na końcu książki znajdują się jeszcze Aneksy. Aneks A przedstawia techniczne aspekty uziemienia, czyli jak się uziemić za pomocą tzw. substytutów, czyli jeśli nie stosujemy bezpośredniej metody, tj. chodzenia czy siedzenia boso na ziemi, trawie czy betonie.
Aneks B dotyczy fizyki uziemiania. Przedstawia to jak należy rozumieć prąd. Dla osób słabych z przedmiotów ścisłych może to być trudne do zrozumienia. Niemniej jednak uważam, że należy to przeczytać.
Aneks C to zachęta do odwiedzenia strony internetowej instytutu prowadzącego badania nad uziemieniem ludzkiego ciała, czyli Instytutu Uziemienia http://www.earthinginstitute.net
Na samym końcu mamy Aneks D, który stanowi karta kontroli objawów. Można w niej wpisywać jak zmieniały się nasze dolegliwości przed uziemieniem i po tygodniu i miesiącu uziemiania.

Książka jest z pewnością bardzo wartościowa i zdecydowanie polecam jej przeczytanie. To co jest tam zawarte jest rewolucyjne. I tego nie dowiesz się z żadnej stacji TV, radia  czy gazety. Tak jak autorzy sądzę, że jest to książka stanowiąca znaczny kawałek odpowiedzi na pytanie o nasze miejsce przyrodzie i nasze związki z kosmosem.

Zainteresowanym rozszerzeniem wiedzy zawartej w książce i znającym język angielski polecam lekturę publikacji naukowych z lat 2000-2018 dotyczących uziemienia, zamieszczonych na stronie groundology: https://www.groundology.pl/badania-naukowe

Doskonałe wystąpienie Huberta Czerniaka

Doskonały wykład lek. med. Huberta Czerniaka. Mówi o sprawach dotyczących medycyny i chorób nieuleczalnych (metodami konwencjonalnymi), ale i wielu innych – m.in. wody plazmowanej, geopolityki, historii (rozbiory, Bitwa Warszawska i inne), zasobach naturalnych (głęboka geotermia na znacznym obszarze Polski) Poziom CO2 jaki jest teraz w atmosferze wynosi 0,02%. Przy poziomie 0,015% wszystkie rośliny wyginą, bo nie będą w stanie przeprowadzać fotosyntezy, gdyż będą miały za mało CO2 do tego celu. A w reżimowych łże mediach cały czas trąbią o globalnym ociepleniu i że trzeba ograniczać stężenie CO2 w atmosferze.

Narine – zakazany suplement

Poniżej zamieszczam filmik Pana Adolfa Kudlińskiego o probiotyku Narine. Nie będę się rozpisywał o jego prozdrowotnych właściwościach. Zabija m. in. gronkowca czy bakterię Escherichia Coli. Niech każdy sam obejrzy i się dowie.

UWAGA!! Od 1-2 tygodni otrzymuję codziennie jakieś zapytania w sprawie tego suplementu. Piszący do mnie sądzą, że kontaktują się z Adolfem Kudlińskim. Podobno takie dane są pod filmikiem o Narine zamieszczonym przez p. Kudlińskiego na You Tube. Nie wiem o jaki filmik chodzi, bo ten który znalazłem i zamieściłem powyżej takich danych nie zawiera. Podany jest jedynie nr telefonu w sprawie zamówień: 790 670 260.

W związku z licznymi zapytaniami jakie otrzymuję w sprawie zakupu Narine wszystkich potencjalnych kupujących informuję, że:

1. Nie handluję Narine i nie prowadzę sprzedaży czegokolwiek tak w internecie jak i w realu.

2. Nie mam żadnego związku z Panem Adolfem Kudlińskim, nie znam go i nie mam z nim żadnego kontaktu. 

3. Jeżeli gdzieś pod jakimś filmikiem o Narine jest podany jakiś numer konta do wpłat nie jest to mój numer konta. Proszę w związku z tym nie przysyłać mi potwierdzeń wykonania przelewu. Nie mogę bowiem wysłać takiej osobie Narine, gdyż jak wyżej wspomniałem, nie handluję tym preparatem i go nie posiadam.

4. W sprawie zamówień suplementu Narine proszę się kontaktować pod wyżej podanym numerem telefonu, który jak sądzę należy do Pana Adolfa Kudlińskiego.

W związku z powyższym proszę o nie przysyłanie do mnie wiadomości poprzez formularz kontaktowy w sprawie preparatu Narine, bowiem jak wynika z powyższego nie jestem właściwym adresatem takich wiadomości.

pozdrawiam

Wolni Słowianie