Deklaracja samostanowienia, czyli jak się uwolnić od korporacyjnego, niewolniczego systemu III RP

Poniższy film wyjaśnia czym jest deklaracja samostanowienia i odpowiedzialności. Jest to dokument jaki trzeba złożyć do organów III RP – korporacji „Poland Republic Of”, aby przestać być traktowanym jako fikcyjny twór – firma (art. 43 kodeksu cywilnego – osoba fizyczna to firma, a firma to coś co jest martwe i tak jesteśmy traktowani w systemie III RP).

Wcześniej należy jednak wydobyć z Urzędu Stanu Cywilnego poświadczone za zgodność z oryginałem przez kierownika USC kopie aktu urodzenia, szpitalnej karty narodzin i wniosku o rejestrację noworodka. Ja to zrobiłem w zeszłym roku. Szpitalna karta narodzin jest potwierdzeniem, że urodziliśmy się jako żywi. Dlaczego jest to ważne i powinno stanowić pierwszy krok do uwolnienia z systemu można się przekonać po obejrzeniu filmu gdzie kapitan Robert Horton z armii USA wyjaśnia na czym polega system zniewolenia. Opiera się on właśnie na akcie urodzenia, który jest kwitem handlowym na giełdzie i czyni z nas niewolnika, martwy twór. Gdy powstaje akt urodzenia nadaje się nam numer niewolnika i stajemy się własnością korporacji o nazwie państwo polskie, włoskie czy inne. https://nwk24.pl/2021/12/29/prawo-naturalne-prawo-morza-konstruktem-naszej-rzeczywistosci-system-kwantowy-historia-usa/

Co do koloru podpisu nie zgadzam się z Krzysztofem Chudkiem, że nie ma on znaczenia. Sam zresztą w swojej deklaracji podpisał się na czerwono. Kolor czerwony to kolor krwi płynącej w naszych żyłach i tętnicach, symbolizujący życie. Inne kolory nie są kolorami krwi, a więc nie są kolorami życia i nie symbolizują żywego człowieka. Symbole są bardzo ważne w okultyzmie, a światem póki co rządzą okultyści (czyli ci co ukrywają wiedzę przed ludzkością – łac. occultare – ukrywać). Żeby to dobrze zrozumieć należy obejrzeć wykład Marka Passio skierowany do policji i innych służb mundurowych. Mark Passio jako były satanista, członek Kościoła Szatana poznał okultystów i wiedzę okultystyczną, więc wie co mówi. https://nwk24.pl/2021/12/13/prawo-naturalne-maro-passio-okultystyczne-kpiny-z-policji-i-wojska-symbolizm-gematria/

Jeśli chodzi o dekret Cichockiego to wbrew swojej nazwie nie jest to żaden akt prawny i nie należy się na niego w takim kontekście powoływać.
Tadeusz Cichocki obnażył fikcję demokracji w III RP, że wybory nie są odzwierciedleniem woli narodu. Żażądał w 2014 r. przedstawienia dowodów na wiarygodność wyborów od PKW i ich nie dostał (nawet list podpisów poparcia kandydatów na posłów nie uzyskał). Na tej podstawie wypowiedział posłuszeństwo organom III RP jako nielegalnym i niereprezentującym narodu polskiego. I on jako Tadeusz Cichocki mógł tak zrobić. To było jego oświadczenie woli. I za to co zrobił należą mu się wielkie słowa uznania.

Jednak to, że Cichocki nazwał to dekretem nie oznacza, że jest to automatycznie prawem i obowiązuje nas wszystkich w Polsce. Prawo (to faktyczne, a nie korporacyjne czy morskie jak kto woli) opiera się od czasów starożytnych na zasadzie consensus facit legemczyli zgoda tworzy prawo. Każdy kto zgadza się z dekretem Cichockiego może się na niego powołać, ale to nie jest akt prawny w imieniu narodu. Nie ma bowiem zgody polskiego narodu jako całości na dekret Cichockiego. Żeby taka zgoda narodu jako całości zaistniała należałoby powołać jakiś legalny organ wybrany przez naród (wybory musiałyby być udokumentowane że były uczciwe) który dopiero zatwierdziłby ten dekret. Dopiero wtedy dekret zgodnie z zasadą consensus facit legem stałby się prawem. Nic takiego póki co według mojej wiedzy nie nastąpiło. Gadanie o jakichś parobkach czy służących przez Krzysztofa Chudka niczego tutaj nie zmienia.

Poza tym Cichocki w swoim dekrecie o wypowiedzeniu posłuszeństwa organom państwa powołuje się na konstytucję z 1997 r. która jest nielegalna, bowiem w referendum ją zatwierdzającym nie było frekwencji 50% + 1 głos. Żadna konstytucja tak naprawdę nie jest prawem, bo ich autorami są masoni (Jerzy Waszyngton jako jeden z twórców konstytucji USA był masonem, naszą konstytucję 3 Maja pisał m.in. Hugo Kołłątaj – mason). Zasada conensus facit legem unieważnia konstytucję z 1997 r., gdyż nikt z nas na tę konstytucję się osobiście nie zgadzał (nie składał własnoręcznego podpisu) ani jako naród również się na nią nie zgodziliśmy (patrz zbyt niska frekwencja, więc nawet tzw. prawo III RP zostało złamane przy jej zatwierdzaniu i wdrożeniu).

Jeśli chodzi o dyskusję Irokeza z Krzysztofem Chudkiem na temat jak zachowywać się w sytuacji, gdy policja chce nas wylegitymować należy według mnie nie wdawać się w dyskusję o uprawnieniach do legitymowania. Zamiast tego należy zapytać policję o powód zatrzymania. Do legitymowania musi być podstawa czyli złamanie prawa. Należy zapytać gdzie złamaliśmy prawo i zażądać wyjaśnienia. Gdy prawo nie zostało złamane bez względu na to czy policjant uprawnienia ma czy też nie, nie ma podstaw do legitymowania. Prawo obowiązujące ludzi o statusie żywych i wolnych to 3 zasady: 1. Nie krzywdź innych, 2. Nie wyrządzaj szkody innym, 3. Dotrzymuj zawartych umów (zasada prawa rzymskiego pacta sunt servanta). Jeżeli żadna z tych 3 zasad nie została złamana nie ma podstaw do legitymowania i wszelkie działania policji mające na celu wymuszenie podania naszych danych są bezprawne. A za działanie bezprawne łamiące prawa człowieka (jak np. zatrzymanie na 48 godzin za brak podania danych) przysługuje wolnemu człowiekowi odszkodowanie zgodnie z Międzynarodową Taryfą Odszkodowawczą od policjanta który złamał nasze prawa. A kwoty odszkodowań tam podane są wysokie i to nawet bardzo. Należy to policjantowi uświadomić. Jako żywi, wolni ludzie podlegamy pod Powszechną Deklarację Praw Człowieka z 1948 r. I mają obowiązek ją respektować. Gdy tak nie jest mamy prawo żądać od nich osobiście odszkodowania zgodnie z Międzynarodową Taryfą Odszkodowawczą.
Ustawa o policji i jej uprawnieniach do legitymowania dotyczy osób fizycznych (firm – dowodów osobistych pisanych w formie JAN KOWALSKI), a nie ludzi! Ustawa o policji mówi, że policja ma obowiązek chronić ludzi.

Krzysztof Chudek mówi że uprawnienia policji nadaje minister a nie ustawa, a minister powoływany jest przez nielegalnego prezydenta III RP. Owszem tak jest, ale cały ten system matriksowy jest nielegalny, a nie tylko prezydent III RP. Wynika to z tego, że podpisując w urzędzie wniosek o wydanie dowodu osobistego zawarliśmy nieświadomie kontrakt z korporacją III RP na bycie korporacją – niewolnikiem i tym samym zgodziliśmy się na podleganie pod ustawy i inne przepisy III RP). Zatem tak argumentując gramy w szulerską grę na przepychanki „prawne”.

Należy zakwestionować cały system bezprawia, a to bezprawie jest skrycie zapisane w samej ustawie o policji. Ustawa (art. 15) mówi o uprawnieniach policji wobec osób. Nie daje policji uprawnień do legitymowania ludzi! Osoba to po łacinie persona. Słowo to oznacza pierwotnie maskę nakładaną na twarz przez aktora w teatrze starożytnym. Jak ktoś nie wierzy niech sprawdzi sobie na Wikipedii. Maską jaką nakładamy jest w tym systemie dowód osobisty – kawałek plastiku z wypisanym tam imieniem i nazwiskiem w formie JAN KOWALSKI. Kto ma stary dowód książeczkowy PRLowski niech sprawdzi że tam nasze imię i nazwisko było zapisane w formie Jan Kowalski. Jest to zasadnicza różnica. JAN KOWALSKI to niewolnik (Capitis Deminutio Maxima), a Jan Kowalski to człowiek wolny (Capitis Deminutio Minima).

Zanim zacznie się walkę z systemem w celu uwolnienia najpierw należy dokładnie poznać sprawę na czym polega ten szulerski system i poznać zasady gry. Bez tego wiedząc „że gdzieś dzwonią, ale nie wiemy w którym kościele” bardziej można sobie zaszkodzić niż pomóc. Grając w karty z szulerem i nie znając zasad oszustwa na pewno przegramy. Tutaj jest podobnie. Naszą bronią w walce z systemem jest WIEDZA. A ta opiera się na różnych kruczkach i używanych słowach – osoba, osoba fizyczna itp. A o tym jakoś Irokez z Krzysztofem Chudkiem nie mówią.

Ogólnie film mnie rozczarował. Ponad 1,5 godziny gadania, a wszystko co ważne i istotne można było zmieścić w 5 minutach.

Sędzia pokoju Ryszard Hołowaty nie żyje.

Bardzo niewygodny dla reżimu III RP sędzia pokoju Ryszard Hołowaty nie żyje. 13 marca 2022 r. zginął w wypadku samochodowym niedaleko swojego domu. Sprawa jest mocno podejrzana, bowiem Hołowaty bardzo dobrze znał prawo i bronił wielu ludzi w Polsce przed opresją systemu. Zalazł za skórę wielu sędziom i innym funkcjonariuszom systemu. W związku z tym trudno mi uwierzyć w to, że to faktycznie był zwyczajny wypadek samochodowy. Raczej Ryszardowi Hołowatemu „popełniono wypadek samochodowy” tak jak to się stało z posłem Rafałem Wójcikowskim z Kukiz’15 który też zginął w wypadku na autostradzie 5 lat temu i wyglądało to bardzo podejrzanie.

Wywiad z Janem Potockim – prezydentem II RP – wiele ważnych informacji

W wywiadzie jest poruszonych wiele spraw jak nielegalność III RP, legalność II RP, to że III RP i jej urzędy są firmami udającymi państwo i instytucje państwowe, że „szczepionki” na kowida są zabójcze. Dla mnie to nie jest nic szczególnie odkrywczego, ale wielu naszych rodaków o tym nie wie.

Nie nosisz mas(on)eczki? I dobrze, bo nawet korporacyjne prawo III RP nie może Cię do tego zmusić!

W telawizji podobno (nie wiem, bo nie oglądam) powiedzieli, że policja będzie bardziej kontrolować przestrzeganie tzw. obostrzeń sanitarnych, w tym noszenie mas(on)eczek w centrach handlowych i innych zamkniętych pomieszczeniach. Tak też się dzieje, więc jeśli nie nosisz szmaty na twarzy, bo cenisz sobie swoje zdrowie i nie chcesz się dusić wydychanym dwutlenkiem węgla (zmierzone stężenie pod maseczką po kilku minutach noszenia jej na twarzy dochodzi nawet do 5000 ppm, a już przy 1000 ppm odczuwamy dyskomfort) to musisz wiedzieć jak się bronić.

Na poniższym filmie ktoś świadomy zaoruje w kilka minut policjanta, który go „molestuje”, że nie nosi szmaty na twarzy. W dużym skrócie – zgodnie z art. 42 ust. 1 konstytucji z 1997 r. oraz art. 1 kodeksu wykroczeń wykroczeniem lub popełnieniem czynu zabronionego jest złamanie ustawy obowiązującej w czasie popełnienia tego czynu. Nakaz noszenia mas(on)eczki na twarzy jest wprowadzony rozporządzeniem, a nie ustawą. Oprócz tego ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych w art. 46b pkt 13 daje (nie)rządowi prawo do wydania rozporządzenia wprowadzającego restrykcje sanitarne tylko w określonych miejscach i na określonych obszarach kraju. Rozporządzenie zaś wprowadza taki nakaz na całym obszarze kraju, a więc jest niezgodne z ustawą. W razie kolizji aktów prawnych zawsze obowiązuje przy kolizyjnym zapisie ten ważniejszy akt prawny, czyli tutaj ustawa. To podstawa prawodawstwa. Nie trzeba być prawnikiem, aby to wiedzieć. Najwyżej jest konstytucja, potem ustawy, a potem reszta. Są jeszcze umowy międzynarodowe, ale one nas jako jednostek nie dotyczą, a na pewno nie w sprawach „pandemicznych”.

https://youtu.be/EkpQ2F0pEgw

Mężczyzna nie wymienia o jaki wyrok i jakiego sądu chodzi (pewnie zapomniał). Jest to wyrok sądu rejonowego w Mińsku Mazowieckim z 2.04.2021 r., sygnatura II W 155/21. Sentencję postanowienia o umorzeniu postępowania o wykroczenie wraz ze szczegółowym uzasadnieniem można znaleźć tutaj:
https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/ii-w-155-21-postanowienie-sadu-rejonowego-w-minsku-523260152

Tak więc w tej sprawie nawet bez odwoływania się do nielegalności III RP i prawa naturalnego można wykazać bezprawność nakazu noszenia „świętej szmatki” na twarzy.

Jak to jest z rejestracją III RP jako firmy – polemika z Opolczykiem

Ten wpis jest moją polemiką z Opolczykiem w sprawie rejestracji naszego kraju i jego różnych urzędów jako firm. Nieraz już o tym pisałem na blogu. Opolczyk ostatnio napisał na swoim blogu posta o tytule cyt. „Jak to jest z tą rzekomą „rejestracją” na UPIKu Polinu jako firmy”. Nie będę cytował całości wpisu. Jest on dostępny pod poniższym linkiem: https://opolczykpl.wordpress.com/2022/01/03/jak-to-jest-z-ta-rzekoma-rejestracja-na-upik-u-polin-jako-firmy/

Zanim przejdę do zasadniczej polemiki to już w samym tytule wpisu są 2 błędy wynikające pewnie ze słabej znajomości tematu. Otóż III RP nie jest zarejestrowana na UPIK tylko w rejestrze senackiej komisji Security and Exchange Commision (Komisji Bezpieczeństwa i Giełdy) w USA, konkretnie w Nowym Jorku. Można to sobie łatwo sprawdzić https://www.sec.gov/cgi-bin/browse-edgar?action=getcompany&CIK=0000079312&owner=include&count=40
Jest to strona rządowa (.gov), więc na pewno nie jest to żaden fake news jakby ktoś chciał tak to wyjaśnić.
Druga rzecz jest mniej istotna, ale też sądzę, że warto o niej wspomnieć. Otóż Opolczyk używa w odniesieniu do Polski nazwy Polin sądząc jak przypuszczam, że to jest żydowskie określenie Polski (takie jak np. nasze Niemcy na Deutchland). Otóż Polin oznacza tu spocznij/odpocznij. Jest to więc każdy obszar na Ziemi gdzie Żydzi dobrze się czują. Może to być Polska ale i inne kraje. Nie jest to więc żydowska nazwa naszego kraju. Dlatego ja preferuję używanie nazwy III RP. Wtedy sprawa jest jasna. Polską tego tworu również nie nazywam, bo każdy myślący wie że tym tworem nibypaństwowym nie rządzą Polacy, a wybory to teatr dla gojów, co udowodnił np. Tadeusz Cichocki.

Według Opolczyka: „A z UPIK-iem jest najkrócej mówiąc tak – jest to internetowy portal, na którym handlarze, kupcy, wytwórcy oraz firmy usługowe mogą znaleźć adresy wszystkich potencjalnych kontrahentów i odbiorców towarów i usług. Powstał z inicjatywy dojczlandzkiego przemysłu samochodowego i chyba chemicznego. Potem dorzucano inne branże, a także poszerzano zakres wszystkich możliwych klientów. Dorzucono więc adresy siedzib rządów, premierów, prezydentów i prezydętów, parlamentów i knessejmów, ministerstw, urzędów państwowych, komend policji, kurii biskupich (biskupi też mogą być odbiorcami czerwonych kiecek, świec i biblii) i co tylko jeszcze. Ponieważ portal powstał  jako inicjatywa handlowa, używano od początku handlowej terminologii – np. Nazwa firmy (Firmenname). Aby odróżnić wytwórców i firmy usługowe od odbiorców, także „publicznych”, wprowadzono czterocyfrowy kod o nazwie SIC. Dla instytucji publicznych/państwowych kod SIC zaczyna się cyframi od 91 do 99. Widzimy ten kod w ostatniej linijce „rejestracji”: tu mamy „zarejestrowany” w Dojczlandii jako „firma” Międzynarodowy Trybunał Karny w Holandii”

Argumentacja ta jest bardzo naiwna i nie trzyma się kupy. Z kilku powodów.

Po pierwsze – jak rozumiem powyższy wywód UPIK jest platformą handlową i wpisano do niej różne urzędy, policję, kurie biskupie itp. po to, aby wszystko było w jednym miejscu i łatwo dostępne. I niby po co? Jak rozumiem, żeby jak firma handlowa lub usługowa X chce zaoferować coś jakiemuś urzędowi to może tam łatwo znaleźć dane tego urzędu.
Przecież takie dane są bardzo łatwo dostępne i bez tego. Załóżmy że prowadzę firmę X i chcę zaoferować coś np. Ministerstwu Infrastruktury. Wchodzę więc na UPIK. Jeśli nie znam niemieckiego to zmieniam wersję na anglojęzyczną. Potem muszę paskiem przewijania znaleźć Poland lub Polen (zależnie od wersji językowej – domyślnie ustawione są Niemcy), potem muszę wpisać Ministerstwo Infrastruktury i kliknąć szukaj. Po chwili mam dane adresowe.
A teraz wersja normalna – wchodzę w wyszukiwarkę Google, wpisuję Ministerstwo Infrastruktury, klikam szukaj, za chwilę mam na górze wyników wyszukiwania ich stronę, klikam, potem jak strona się otworzy klikam zakładkę kontakt i mam dane kontaktowe. Trwa to chwilę. Jak widać UPIK w niczym nie pomaga. Można się uprzeć, że jak ktoś z zagranicy będzie chciał coś zaoferować Ministerstwu Infrastruktury to będzie miał łatwiej znaleźć dane. Zgoda tylko, że nic mu to nie da, o czym za chwilę.

Po drugie – zasada zamówień publicznych przez instytucje państwowe jest taka, że to zamawiający (urząd) ogłasza, że chce coś zamówić i zgłaszają się firmy chętne do realizacji tego zamówienia, a nie odwrotnie. Gdyby było odwrotnie wówczas byłoby łatwo zaraz postawić zarzut korupcji – np. że przedstawiciel firmy X zadzwonił do urzędu, przedstawił ofertę, a urząd przyjął i podpisali umowę i nie było innych chętnych firm. Dlatego firmy same nie zgłaszają się do urzędów z ofertami. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy są to zamówienia cykliczne (np. dostawa artykułów biurowych czy odczynników chemicznych) i dotyczą niskich kwot gdzie nie trzeba robić przetargu. Wszystko to jest szczegółowo opisane w ustawie Prawo Zamówień Publicznych (ponad 300 stron): https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190002019/U/D20192019Lj.pdf
Jeżeli wartość zamówienia (towaru lub usługi) przekracza 25000 euro wówczas zamówienie musi być realizowane w formie przetargu. W szczególnych przypadkach mogą być zamówienia z wolnej ręki lub w inny sposób, gdy ustawa to dopuszcza. Wtedy przetargu nie ma. Jednak wtedy także inicjatywa jest po stronie zamawiającego (urzędu), a nie firmy będącej zleceniobiorcą. Wszystkie przetargi są rejestrowane i informacja o nich jest łatwo publicznie dostępna w Biuletynie Informacji Publicznej GUS: https://bip.stat.gov.pl/ogloszenia/zamowienia-publiczne/przetargi/
Gdy firma X szuka zlecenia od urzędu państwowego to po prostu wchodzi na BIP i wpisując odpowiednie kryteria znajduje potencjalnych zleceniodawców i w podanym w ogłoszeniu terminie przedstawia urzędowi ofertę. Nie znam stanu prawnego w innych państwach, ale zapewne jest podobnie i mają odpowiednie ustawy regulujące zamówienia publiczne. Zatem wchodzenie na UPIK, aby znaleźć dane urzędu nie ma żadnego sensu. Nie ma zatem także sensu rejestrowanie urzędów jako firm w UPIK, no chyba że cel tego jest inny.
Jeżeli zamówienie przekracza, o ile pamiętam, 1 milion euro wówczas oprócz publikacji ogłoszenia o zamówieniu publicznym w BIP jest to także publikowane na stronie Urzędu Publikacji Unii Europejskiej. Zatem zagraniczni kontrahenci mogą tam znaleźć jakie urzędy w Polsce chcą zrealizować duże zamówienie. W małe zamówienia, a zwłaszcza poniżej 25000 euro nikt z zagranicy nie będzie się bawił, bo takich zamówień ma w swoim kraju pod dostatkiem.
To, że urzędy czy ogólnie rzecz biorąc instytucje państwowe mają w UPIK inne oznaczenia niż reszta firm jest jedynie informacją, że te podmioty są organami państwowymi. Jednak firma jest zawsze firmą i nie zmienia jej statusu to jakiego rodzaju działalność prowadzi. Zresztą każdy się domyśli po nazwie o co chodzi. Jeżeli ktoś np. będzie chciał prowadzić zakład kosmetyczny to o ile jest przy zdrowych zmysłach nie nazwie go np. „Urząd Gminny Kosmetyczny w Pcimiu Dolnym”. A ludzie nie będący przy zdrowych zmysłach raczej działalności gospodarczej nie prowadzą.

Po trzecie – urzędy czy organy państwowe nie prowadzą działalności po to, aby generować zysk, ale aby służyć narodowi. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja. Jak się zaś trochę głębiej pogrzebie to przez UPIK można przejść na Dun & Bradstreet (D&B) i tam można dowiedzieć się więcej o tych urzędach-firmach. Przykładowo weźmy takie Ministerstwo Zdrowia. Na D&B można znaleźć np. informacje, że jest to firma, której roczny przychód ze sprzedaży wynosi prawie 33 mln $. Nie są to więc pieniądze z budżetu państwa, bo one nie są przychodem ze sprzedaży. Jak więc firma-urząd Ministerstwo Zdrowia generuje te prawie 33 mln $ przychodu w ciągu roku? Może w jakiś cudowny sposób z obostrzeń, którymi utrudnia nam wszystkim życie? Tutaj dowód:


Jeśli chodzi o Międzynarodowy Trybunał Karny w Holandii – kto i co miałby oferować takiemu organowi? Jak wcześniej wykazałem jeśli MTK będzie chciało coś kupić samo się zgłosi do potencjalnych oferentów osobiście lub w formie ogłoszenia o przetargu. Nie tylko MTK, ale i różne sądy w Polsce (w tym Sąd Najwyższy) są zarejestrowane na UPIK jako firmy. Skoro obowiązuje je procedura j.w. to po co im ta rejestracja?

„No i gdybym był świrem, oświadczyłbym, że Dojczlandia rządzi całym światem, bo zarejestrowała sobie jako firmy międzynarodowe sądy, kongres i senat usraela, a nawet chiński rząd. Nawet samą siebie u siebie zarejestrowała jako firmę”.

Wiele krajów jest zarejestrowanych jako firmy w rejestrze amerykańskiej komisji SEC. Niemcy też, ale Izraela akurat nie znalazłem. Na pewno na SEC nikt nie wchodzi, aby sprawdzić gdzie leżą Niemcy albo Włochy czy inny kraj tam zarejestrowany, bo by musiał być zupełnym analfabetą, a stron specjalnie dla analfabetów nikt nie tworzy.
Proszę tu mamy RFN zarejestrowany na giełdzie w USA jako firma: https://sec.report/CIK/0000041177
A tu np. firma Włochy: https://sec.report/CIK/0000052782 czy firma Chiny: https://sec.report/CIK/0000909321
Ciekawe, jak to wyjaśnić? Dlaczego kraje są wystawiane jako firmy na giełdzie? Pewnie dla zmylenia gojów. Tak jasne 🙂

Co do prawa morskiego to nie ma z czym polemizować. Trudno bowiem polemizować z argumentacją: to bzdury. Zauważę tylko jedną rzecz, a każdy niech sam pomyśli i oceni czy to bzdury czy nie. Według Gajusza imię i nazwisko pisane w całości wielkimi literami mieli w starożytnym Rzymie niewolnicy – tzw. Capitis Deminutio Maxima. Jakoś do 2000 czy 2001 r. wydawano w Polsce książeczkowe, papierowe dowody osobiste, takie jak w PRL. Imię i nazwisko zapisane tam było w formie Jan Kowalski. Gdy zaczęto wydawać plastikowe dowody osobiste forma zapisu imienia i nazwiska została zmieniona na JAN KOWALSKI. Tak samo pisze się nazwy firm. Przypadek? Czyżby?

Jeśli chodzi o deklarację wolności czy deklarację suwerena to najlepiej przemawiają fakty. Są w Polsce nie tylko ludzie, którzy ogłosili takie deklaracje, ale ustanowili potem na swoich nieruchomościach autonomie – czyli sami stanowią sobie prawo niezależnie od III RP, której jurysdykcji nie podlegają. Przykładem jest niedawno powstała Autonomia Załęsk. Na ich stronie internetowej można znaleźć całą korespondencję z organami III RP, w której wykazali, że są one nielegalne. https://www.autonomiazalesk.eu/ – załączone skany dokumentów są pod linkami na dole strony. Mają pieczęcie urzędowe.
Najdłużej działającą autonomią (przynajmniej wedle mojej wiedzy) jest Autonomia Ossówek. Działa ona już co najmniej 3 lata. Gdyby było to bezprawne to już dawno jej twórca siedziałby za kratkami. Skoro nie siedzi, to znaczy że istotnie III RP nie jest żadnym państwem prawa nawet w formie iluzorycznej. Gdyby bowiem była to chociaż fasadowa praworządność to by twórca tej autonomii poszedł siedzieć za podważanie autorytetu państwa i za łamanie prawa. W końcu państwo nie może tolerować na swoim terenie tak bezczelnego łamania prawa czyż nie? No chyba, że nie jest państwem, a jedynie udaje państwo. Podobnie nie słyszałem, aby twórcy Autonomii Załęsk oglądali świat zza krat.

Obowiązek „szczepień” dla służb medycznych jest bezprawny

Jest bezprawny nie tylko w świetle prawa naturalnego, które jako jedyne obowiązuje wolnych ludzi, ale nawet w świetle korporacyjnego prawa III RP obowiązującego osoby. Przede wszystkim jest sprzeczne z art. 39 konstytucji z 1997 r. który mówi, że nikt nie może być poddawany eksperymentom naukowym w tym medycznym bez dobrowolnie wyrażonej zgody. Eliksiry jakie są nachalnie nam wciskane od roku są w III fazie badań klinicznych więc są preparatami eksperymentalnymi. Zatem ich przyjmowanie jest udziałem w eksperymencie medycznym. Każdy ma więc prawo odmówić i nie brać w takim eksperymencie udziału, a firma III RP „Poland Republic Of” udająca państwo nie ma prawo go do tego zmusić nawet w świetle jej własnego prawa morskiego, korporacyjnego.
Zatem wydane rozporządzenie wprowadzające obowiązek szczepień będzie bezprawne. Każdy kto będzie je egzekwował i groził np. zwolnieniem z pracy za nieprzyjęcie eksperymentalnego preparatu powinien zostać pozwany do sądu, bo bezprawie trzeba tępić. Medycy nie dajcie się zastraszyć. Prawo jest po Waszej stronie!

Na ten temat wypowiada się też konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski.

Jak suweren, żywy człowiek ustawia policjantki

Pewna Pani podróżująca samochodem gdzieś w Polsce została zatrzymana przez policjantki do kontroli drogowej. Odmówiła podania swoich danych gdyż ma status żywej osoby, a nie tzw. osoby fizycznej i nie podlega pod prawo morskie korporacji III RP „Poland Republic Of” zarejestrowanej w USA. Popełniła wykroczenie według prawa morskiego, ale ponieważ żywi ludzie podlegają tylko pod prawo naturalne, to z uwagi na to, że nie wyrządziła nikomu szkody policjantki nic nie mogły jej zrobić. Brawo dla tej kobiety!

Projekt „Stop aborcji” odrzucony. Dzieciobójstwo wciąż bezkarne!

Oto jest „prawo” i „sprawiedliwość” w III RP – aborcyjna mafia rozprowadzająca po kraju bezkarnie pigułki śmierci przyznała się, że w ciągu ostatniego roku dzięki jej działalności zabitych zostało 30000 polskich dzieci w wyniku aborcji pigułkowych. To tak jakby zamordować wszystkich mieszkańców Sopotu czy Wołomina. Nikt niczego z tym nie robi ani tzw. rząd ani służby takie jak policja i prokuratura.
Powodem tego jest art. 152 kodeksu karnego, który nie uznaje zabicia nienarodzonego dziecka przez matkę za przestępstwo nawet jeśli dokona ona tego w bardzo okrutny sposób. Tym samym pomocnictwo w takiej zbrodni (np. przez dostarczenie pigułek aborcyjnych) też nie jest przestępstwem i nie jest ścigane. Zbrodniarze są bezkarni.

W związku z tym Fundacja Pro-Prawo do Życia zebrała 130000 podpisów pod projektem ustawy „Stop aborcji”, który miał to zmienić. Jeżeli matka nie może bezkarnie zabić swojego narodzonego np. 5-letniego dziecka to tak samo powinno być w przypadku dziecka nienarodzonego (o ile ciąża nie zagraża życiu i zdrowiu matki). Zmiana w kodeksie karnym, która miała sprawić, aby zabicie przez matkę dziecka poczętego było przestępstwem sprawiłoby że handlarze śmiercią przestaliby być bezkarni i wreszcie policja i prokuratura musieliby ich ścigać.

Kilka dni temu w (Knes)sejmie było pierwsze czytanie projektu tej ustawy. Projekt przedstawiał Mariusz Dzierżawski. Został odrzucony już w pierwszym czytaniu przez zdecydowaną większość posłów (tylko 48 głosowało za skierowaniem projektu do dalszych prac).
Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska powiedziała, że projekt ten należało odrzucić cyt. „w interesie społecznym” i zrównała walczących o prawo do życia każdego człowieka ze skrajnymi aborcjonistkami jak Marta Lempart. To jest skandal i hańba! Tym samym PiS pokazał, że jest bandą parszywych hipokrytów, który wykorzystywał aborcję instrumentalnie opowiadając bajki jak to rzekomo jest jej przeciwny, ale jak przychodzi do czynów to jest za. W interesie społecznym według Anity Czerwińskiej jest zatem jak rozumiem to, aby dziesiątki tysięcy poczętych dzieci były bezkarnie mordowane przez aborcyjnych handlarzy śmiercią? Zdumiewające pojmowanie interesu społecznego. A jak za 2-3 lata liczba ta osiągnie 100 tysięcy to dalej będzie to w interesie społecznym według poseł Czerwińskiej czy też nie?
Naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości. Dlatego narodzie polski obudź się i przegoń tę bandę polskojęzycznych okupantów z Sejmu. Dopóki tego nie zrobimy ludobójstwo polskich dzieci będzie trwało – z jednej strony w wyniku tzw. szczepień na COVID, a z drugiej przez pigułki śmierci i propagandę aborcyjną rozpowszechnianą w mediach, której też nikt nie ściga. Jak to się ma do art. 38 Konstytucji III RP z 1997 r. „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”? Za to dla PiSu i lewactwa norki i kury są ważne i ich nie wolno hodować i zabijać. Gdyby nie ogromny opór rolników to już by to pewnie wprowadzili.
W Sandomierzu policja zatrzymała mężczyzn, którzy zabili 8 psów. Grozi im do 5 lat więzienia. Za zabicie przez matkę nienarodzonego dziecka ani matce ani tym, którzy jej pomogli dokonać zbrodni nie grozi żadna kara!
Oto jest „prawo” i „sprawiedliwość” w III RP.

Uzasadnienia projektu ustawy przedstawionego przez Mariusza Dzierżawskiego można posłuchać tutaj:

Pierwsze czytanie projektu Stop Aborcji | Mariusz Dzierżawski | 01.12.2021

Powstała nowa autonomia Załęsk – nie obowiązuje tam prawo morskie korporacji III RP

Z języka greckiego słowo autonomia oznacza stanowienie norm samemu sobie, samodzielność prawną. I taki właśnie status osiągnęli członkowie rodu Siepsiak-Załęski mieszkający w Chełmie.
Wykazali oni, że władze III RP jedynie symulują organy państwowe i są nielegalne, gdyż III RP jest firmą „Poland Republic Of” zarejestrowaną w USA w rejestrze Security and Exchange Commision w USA. Uzyskali również z urzędu miasta dokument, że nie zawierali żadnego kontraktu z tym urzędem, który tak jak m.in. sanepid, ministerstwa czy sądy są zarejestrowane jako firmy handlowe w rejestrze UPIK. Wcześniej zaś ogłosili deklarację wolności. Dzięki temu nie muszą płacić podatku od nieruchomości. Prawo jakiemu podlegają to prawo naturalne ustanowione przez Stwórcę. Nie obowiązują ich żadne ustawy, rozporządzenia ani konstytucja. O prawie naturalnym więcej będzie w kolejnym wpisie. Poniżej 2 filmy na których twórcy autonomii Załęsk opowiadają o tym jak to zrobili i odpowiadają na pytania zgromadzonych gości, którzy rozważają pójście w ich ślady.

Jeśli chodzi o część 2 od 17:56 gdzie Paweł-Ryszard mówi o pszczołach jest w błędzie. Pszczoły nie giną od pestycydów (choć te na pewno oddziałują na nie negatywnie), ale od promieniowania elektromagnetycznego emitowanego przez wieże komórkowe, w szczególności wieże 5G. Zaobserwowano to m. in. na greckiej wyspie Samos w miejscu gdzie nigdy nie stosowano pestycydów. W lipcu 2021 r. po uruchomieniu wieży 5G liczba pszczół i innych owadów zapylających drastycznie tam spadła. Wpis nie dotyczy pszczół, ani szkodliwości PEM i 5G, więc nie będę tego rozwijał. Szczegółowo jest to wszystko opisane we wpisie pt. „Najbardziej niebezpieczna technologia jaką kiedykolwiek wynaleziono – część III”.

Tutaj strona internetowa autonomii gdzie jest rys historyczny i opisana sytuacja w jakiej obecnie się znajdujemy oraz skany wielu dokumentów o których mowa jest na filmie.

https://www.autonomiazalesk.eu/

Z tego co mówią wynika, że ustanowienie autonomii jest trudne i wymaga dobrej znajomości prawa w tym międzynarodowego i wytrwałości. Byli we wszystkich ministerstwach i w kancelarii premiera, a korespondencja trwała wiele miesięcy. Oprócz tego wysłali notę (tak się nazywa pisma w autonomii) do papieża w sprawie czasu. Autonomia ma bowiem swój własny kalendarz zaczynający się od dnia powstania autonomii i nie obowiązuje ich kalendarz gregoriański.