Większość koncesji na wydobycie złóż metali w obcych rękach

Około 80 proc. powierzchni koncesyjnej w Polsce na metale znajduje się w rękach obcego kapitału – powiedział w poniedziałek wiceminister środowiska i główny geolog kraju Mariusz Orion Jędrysek. Jego zdaniem niektóre koncesje zostały wydane wbrew interesom skarbu państwa.

Chodzi na razie o poszukiwania, ale one zostały wydane w ten sposób, że muszą dawać koncesje na eksploatację, co jest zrozumiałe. Jeżeli ktoś inwestuje w poszukiwania, to nie można mu potem odmówić koncesji na eksploatację – powiedział Jedrysek na konferencji prasowej w resorcie środowiska.

Koncesje wydane wbrew interesom państwa

– Niektóre z tych koncesji zostały wydane – w mojej opinii – w sposób zupełnie sprzeczny z interesem skarbu państwa – dodał. Jak zaznaczył chodzi o niektóre koncesje związane z miedzią i srebrem, a także pierwiastkami ziem rzadkich.

– Pojedyncze koncesje bardzo proszę, ale wtedy, kiedy zostaną udokumentowane złoża, pokazane, że firma inwestuje, dopiero następne koncesje powinny być wydawane i najlepiej w formie przetargu – powiedział Jędrysek.

Jako najbardziej sporną “w sposób kuriozalny” wydaną nazwał koncesję na złoże miedzi Bytom Odrzański. KGHM Polska Miedź walczyła o koncesję z kanadyjską spółką Leszno Copper, ale koncesję przyznano Leszno Copper. “Sprawa o tę koncesję toczy się przed sądem” – powiedział Jędrysek.

Jego zdaniem “podobnie w sposób dość dziwny” wydano niektóre koncesje w okolicach Olkusza

– Podobnie konflikt mamy na styku Bogdanka – firma PD Co, która otrzymała kilka koncesji na poszukiwania węgla kamiennego w okolicach Lublina – dodał. Jak zaznaczył Bogdanka starała się o eksploatację w bezpośrednim sąsiedztwie. – Nie otrzymała tej koncesji, sprawa także toczy się w sądzie – wymienił Jędrysek.

Główny geolog kraju zapowiada powstanie służby geologicznej

– Chcę, żeby powstała służba geologiczna, będzie ona wydzielona z Państwowego Instytutu Geologicznego, tu nie będzie żadnych zwolnień – zapowiedział w poniedziałek wiceminister środowiska i główny geolog kraju Mariusz Orion Jędrysek.

– Przede wszystkim chcę, żeby powstała służba geologiczna. Ona będzie wydzielona z Państwowego Instytutu Geologicznego, w którym został w 2006 roku wydzielony pion służby, a więc tu nie będzie żadnych zwolnień, jak to niektórzy mówią, czystek, jeśli chodzi o pracowników. Tu chodzi o to, żeby jedni, którzy będą pracowali w służbie, mieli przede wszystkim obowiązki względem państwa, bez stricte obowiązków naukowych, jak konieczność habilitacji – powiedział podczas konferencji prasowej w resorcie środowiska Jędrysek.

– Natomiast będzie jednostka naukowa dalej taka, jaka jest – Państwowy Instytut Badawczy i Państwowy Instytut Geologiczny (PIG-PIB), który będzie wykonywał zlecenia naukowe dla państwowej służby geologicznej – dodał.

Zaznaczył, że służba ta będzie “tą częścią, która będzie gromadziła, przetwarzała, zdobywała informację geologiczną i powodowała, że państwo w oparciu o tę informację będzie mogło podejmować odpowiednie decyzje”.

Zapowiedział też szybkie zmiany w prawie geologicznym, “które obniżą ryzyko inwestycyjne”.

Wiceminister skrytykował poprzedni rząd za działania w dziedzinie gazu łupkowego. – Niestety wydano wszystkie koncesje w sposób dowolny, nie zmieniając prawa w odpowiedni sposób, nie powołując organu państwa, który by to nadzorował, czyli polskiej służby geologicznej, co spowodowało, że inwestorzy przestali poszukiwać (gazu łupkowego), zaczęli spekulować – ocenił.

Źródło: https://publiszer.pl/okolo-80-proc-polskich-zloz-metali-w-rekach-obcego-kapitalu/?fbclid=IwAR0VvR4oRwrehRNr1aofnocDe7fy3yVt0jtkIwjZ836aCxXJtPAoeHRawB0

Komentarz:

Powyższa informacja jest kolejnym przykładem na to, że PiS i PO niewiele się od siebie różnią i są tylko dwiema stronami tego samego medalu. Tak PO jak i PiS nie dbają o złoża węgla czy metali ziem rzadkich, które należą przecież do całego polskiego narodu. I to naród powinien z nich czerpać zyski, a nie jakieś zagraniczne koncerny. Czy taka polityka oddawania złóż obcym nie ma przypadkiem związku z roszczeniami żydowskimi? Oddać w naturze nieruchomości nie ma jak, zapłacić 300 mld $ też nie, bo naród wywiezie rząd na taczkach. Trzeba więc coś innego wymyśleć – np. opchnąć koncesje na wydobycie złóż za grosze koncernom należącym do obywateli państwa położonego w Palestynie. Oczywiście to jedynie moja hipoteza. Nie mniej jednak dobrze byłoby sprawdzić kim są właściciele firm, którym obecni rządzący Polską tak ochoczo rozdają koncesje na wydobycie złóż.

Reklamy

Jak obalić system

Dziennikarz Witold Gadowski mówi o tym jak rozwalić system/matriks, w którym żyjemy. Wszystko zależy od nas – czy będziemy bierni czy też poznamy swoją siłę i powiemy tym politycznym marionetkom dość tego. Rewolucja nie jest dobrym pomysłem. Warto posłuchać.

Skandal na obchodach w Auschwitz

Rodziny ofiar i inni polscy obywatele, którzy przybyli aby upamiętnić polskie ofiary niemieckiego obozu Auschwitz zostały skandalicznie potraktowane przez służby porządkowe. Zostali odgrodzeni metalowymi barierkami od oficjeli i Żydów, którzy przybyli uczcić swoje ofiary. Polacy musieli przez kilka godzin stać na ziemi. Były tam starsze osoby, dla których to było bardzo trudne do zniesienia. Nasi obywatele, a w szczególności rodziny polskich ofiar Auschwitz zostali potraktowani po prostu jak bydło.
A oficjele władzy warszawskiej z premierem na czele i przedstawicielem prezydenta nie zrobili nic, żeby to zmienić! Tym samym pokazali jaka to jest „polska” władza! WSTYD i HAŃBA.

W czasie II wojny światowej byliśmy przez Niemców traktowani w okupowanej Polsce jak podludzie i dzisiaj jest to samo! Po prostu krew się w człowieku gotuje jak widzi i słyszy co się w Polsce wyrabia z Polkami i Polakami. Rodacy pobudka! Pora na jesieni tych wszystkich marionetkowych politykierów z okrągłostołowego układu rządzących na zmianę pod różnymi szyldami wysłać na śmietnik historii! PO, PiS, PSL, SLD, Nowoczesna, Biedroń, Razem, Kukiz WSZYSCY WON.

Głosujcie na koalicję Ruchu Narodowego i Wolności, II RP hrabiego Potockiego, na listę obywatelską 1Polska.pl  wszystko jedno. Byleby tylko nie na partie promowane przez łże media. Trzeba obalić tą antypolską III RP. Jeśli nie pozbędziemy się w krótkim czasie tych okupacyjnych syjonistycznych władz, zwących się dla zmylenia przeciwnika polskimi to skończymy źle.

Sąd nad dr. Hubertem Czerniakiem

Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi prześladuje lekarza Huberta Czerniaka. Został oskarżony o kwestionowanie kalendarza szczepień. Za mówienie niewygodnej prawdy na temat szczepień może zostać mu odebrane prawo wykonywania zawodu.
Poniższy film przedstawia protest świadomych ludzi pod budynkiem Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi. O tym proteście i współczesnej lekarskiej inkwizycji nad lekarzem naprawdę leczącym ludzi oczywiście w żadnej reżimowej telewizji (TVP, TVN, Polsat itp.) ani słowa.
Dr Czerniak nie wypowiada się wprost przeciwko szczepieniom, bo zapewne zostałby od razu pozbawiony prawa wykonywania zawodu jak to się stało niedawno z drem Jerzym Jaśkowskim. Prawda o szczepieniach jest bowiem straszna. Można się zapoznać z ogromem informacji o destrukcyjnych skutkach szczepień tu: https://jerzyzieba.com/szczepienia/
Dość szczepionkowej i medycznej dyktatury! Stop niszczeniu polskiego narodu!

„Męczennik” Adamowicz

Jak zapewne wszyscy wiemy z takich czy innych mediów prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w niedzielę 13.01.2019 r. ok. 20-ej podczas koncertu WOŚP został zaatakowany i trzykrotnie dźgnięty nożem przez niejakiego Stefana W. Mimo operacji i kilkunastogodzinnej walki lekarzy o życie Pawła Adamowicza zmarł on po 14-ej 14.01.2019 r.

W mediach i wśród polityków mamy z tego co widzę dwie narracje. Pierwsza jest taka, że Adamowicza zamordował recydywista niezrównoważony psychicznie, gdyż jak stwierdzono cierpiał na schizofrenię paranoidalną, która nasiliła się podczas jego ponad 5-letniego pobytu w więzieniu. Zabił, bo jak powiedział do zgromadzonej na koncercie publiczności został niesłusznie skazany i torturowany za rządów PO i dlatego zginął Adamowicz.
Druga narracja, zwłaszcza wśród polityków totalnej opozycji jest taka, że to wina PiSu, bo PiS i media pisowskie szczuły na Adamowicza i chory z nienawiści do PO człowiek zadźgał Adamowicza. Zatem Adamowicz to „męczennik reżimu PiS”.

Ja nie znosiłem Adamowicza, miałem poglądy zupełnie inne niż on, ale oczywiście nie życzyłem mu nigdy śmierci i potępiam tę straszną zbrodnię. Zdania o Adamowiczu jednak nie zmieniłem. To był człowiek zamieszany w afery takie jak Amber Gold czy afera mieszkaniowa w Gdańsku oraz miał kilkanaście mieszkań, których liczbę „pomylił” w zeznaniu podatkowym. O jego antypolskiej działalności nie wspomnę, bo długo możnaby o niej pisać choćby o wywołanym przez niego zamieszaniu z brakiem zgody na uczestnictwo reprezentacji wojska w obchodach na Westerplatte we wrześniu ub. r.
We wszystkich telewizjach czy to TVP, TVN czy innej stacji od momentu podania informacji o śmierci Adamowicza wszędzie zaczęto go wychwalać, mówić jaki to on wspaniały był i och i ach i tak godzinami. Cała góra PiS uczestniczyła w specjalnej mszy za Adamowicza. Tak go zwalczali, a teraz nagle przeżywają wielką stratę. Po prostu nie mogę zdzierżyć tej hipokryzji.

Nie to jednak jest dla mnie najważniejsze. Głównie istotne dla mnie jest to kto i dlaczego Adamowicza naprawdę zabił. Nie mam wątpliwości, że Stefan W. był jedynie narzędziem w czyichś rękach. Dlaczego? Otóż wskazują na to fakty:
– dwie młode dziewczyny wypowiadające się w TVP mówiły, że ochrona sprawdzała wszystkich dokładnie i nawet jak ktoś miał alkohol to nie pozwalali wnieść. Jakim więc cudem nożownik zdołał wnieść nóż?
– Paweł Adamowicz na pewno miał dobrą ochronę, co potwierdzają znalezione przeze mnie w internecie wpisy osób mieszkających w Gdańsku. Jak to więc jest, że tym razem ochrona nie zareagowała i dopuściła do udanego zamachu na życie Adamowicza?
– Na scenie zawsze jest kierownik sceny, który decyduje o wpuszczaniu lub nie na scenę danej osoby i to co się dzieje na scenie wcześniej jest ustalone i wyreżyserowane. Napastnik w normalnej sytuacji nie miałby możliwości w ogóle dostać się na scenę, bowiem nie było go w planie osób mających występować na scenie.
– Stefan W. użył noża desantowego, który służy do walki wręcz i zadawania jak najcięższych ran osobie atakowanej. Gdyby Stefan W. był jak twierdzą media zwykłym szaleńcem, to użyłby zwykłego noża, a nie specjalnego noża wojskowego. Musiał to wcześniej zaplanować lub ktoś mu o tym nożu powiedział i/lub mu go dał.
– zabójca trenował sztuki walki i interesował się wojskowością, a więc to nie był pierwszy lepszy szaleniec.

Jakie płyną wnioski z powyższych faktów? Takie, że to była zbrodnia na zlecenie a Stefan W. był jedynie narzędziem do jej wykonania. Wskazuje na to skandaliczne dopuszczenie nożownika przez ochronę aż na scenę i dokonania zbrodni. Do tego mieliśmy jeszcze przemowę zabójcy do zgromadzonej publiczności. Osoba chora psychicznie jest łatwiejszym obiektem kontroli umysłu niż zwykły człowiek. Według mnie służby posłużyły się Stefanem W. napuszczając go na Adamowicza, udzielając mu instrukcji jak ma dokonać zamachu i umożliwiły dokonanie zbrodni. Gdyby bowiem miało to miejsce w normalnych warunkach napastnik nie miałby szans na wejście na scenę i zadźganie prezydenta miasta. Ochrona musiała zostać celowo mocno osłabiona, aby napastnik mógł dokonać zaplanowanej zbrodni. To jedyne logiczne wytłumaczenie. Jesteśmy państwem teoretycznym, ale antypolscy zarządcy naszego nieszczęsnego kraju z pewnością są dobrze chronieni.

Pozostaje więc rozwikłać jeszcze zagadkę kto naprawdę zabił Adamowicza? Oczywiście dowodów ani nawet 100% pewności nie mam, ale stawiam na układ gdański. Układ ten kontroluje na Pomorzu sądy, urzędy i dominuje w sprawach towarzyskich. Adamowicz należał do tego układu. Był zamieszany w Aferę Amber Gold, która jest drążona przez PiS. Już komisja śledcza miała kończyć działalność, gdy nagle nastąpił zwrot i mają być kolejne przesłuchania. Może mieli wezwać jeszcze Adamowicza? Pewnie niczego ważnego by nie powiedział, ale kto wie. lepiej uciszyć go na wieczność dla pewności.
Możliwe też, że była to zemsta PO. W końcu w ostatnich wyborach w listopadzie PO nie popierało Adamowicza tylko wystawiło swojego kandydata Jarosława Wałęsę, który przepadł w I turze. Adamowicz mimo nalegań Schetyny nie chciał zrezygnować z kandydowania na prezydenta Gdańska. Czuł się bardzo mocny na tyle, że pokazał Schetynie i PO wała. A jak wiadomo Grzegorz „zniszczę Cię Schetyna” jest pamiętliwy i to na pewno go mocno wkurzyło. Możliwe, że postanowił pozbyć się Adamowicza, aby wysłać jednoznaczny przekaz buntownikom: jak będziecie mi się stawiać to skończycie jak Adamowicz.
Wszystko według mnie wskazuje na to, że to były porachunki wewnętrzne mafiozów III RP. Zapewne sprawa zostanie zamieciona jak zwykle pod dywan, a jedynym winnym i skazanym będzie Stefan W.

Aktualizacja 16.01.2019 r.

Wygląda na to, że wersja według której Stefan W. był jedynie zaprogramowanym narzędziem w czyichś (prawdopodobnie służb) rękach znajduje kolejne dowody na to wskazujące. Wariant ze Schetyną jest bardzo prawdopodobny, Otóż 1 marca 2018 r. Schetyna powiedział o Adamowiczu „Podejmuje decyzje bez Platformy i musi za to zapłacić”. Oczywiście chodziło mu w oficjalnej wypowiedzi o polityczną odpowiedzialność. Nieoficjalnie jednak to zdanie mogło oznaczać wydanie na Adamowicza wyroku. To zdanie wypowiedziane przez Schetynę było cytowane przez wiele mediów. Prawdopodobnie niedługo zostanie to z internetu usunięte. Dlatego poniżej zamieszczam print screeny z 2 stron stanowiące dowód na wypowiedź Schetyny o Adamowiczu.

adamowicz_1

adamowicz_3

Faktem wskazującym na to, że Stefan W. mógł być ofiarą kontroli umysłu i został przez służby przygotowany, a właściwie zaprogramowany do dokonania zbrodni na Adamowiczu jest jego wypowiedź po dokonaniu zamachu. Powiedział on do zgromadzonej wielotysięcznej publiczności, że PO go torturowała i dlatego zginął Adamowicz. Program MKultra jaki kiedyś przeprowadzono potajemnie w USA, a którego celem było przejęcie kontroli nad umysłem człowieka i zaprogramowanie go na dokonanie określonego czynu polegał w dużej mierze właśnie na torturach. Stosowane były bardzo różne często wymyślne tortury (jak zamykanie ofiary poddawanej eksperymentom w pomieszczeniu pełnym pająków czy węży), pozbawianie snu, podawanie mało przebadanych narkotyków i wiele innych. Wszystko to miało na celu złamanie siły woli ofiary i bezwolne poddanie się kontrolerom. Więcej szczegółów o tym programie tutaj. Oczywiście można też wejść i poczytać na wiele innych stron piszących na ten temat.
Zatem możliwe jest, że sprawca rzeczywiście był torturowany i na scenie powiedział prawdę. Także fakt iż potem zeznając w prokuraturze nie przyznał się do dokonania zbrodni może wskazywać na zaprogramowanie i utratę pamięci po zdarzeniu. Tak takie bioroboty zabójcy (bo tak takie osoby trzeba nazwać) są programowane.

Aktualizacja 19.01.2019 r.

Mamy kolejny dowód wskazujący na to, że to nie było zwykłe morderstwo dokonane przez szaleńca kryminalistę, ale niemal na pewno akcja false flag. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski napisał na Tweeterze o szoku w związku z wydarzeniami w Gdańsku na ponad 8 godzin przed tym zanim doszło do ataku nożownika (miał miejsce ok. 20-ej). Jasnowidz?! A może Warszawa i Gdańsk leżą w innych strefach czasowych?

trzaskowski_jasnowidz

Podobnie było w przypadku Smoleńska, gdzie tekst orędzia ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego o katastrofie w Smoleńsku i śmierci wszystkich 96 pasażerów Tupolewa pojawił się na stronie internetowej prezydenta kilka minut przed 6-tą rano 10.04.2010 roku, a tzw. katastrofa miała miejsce prawie 3 godziny później.

Aktualizacja 20.01.2019 r.

Na You Tube były co najmniej dwa filmy z których wynika, że morderstwo Adamowicza to na 100% operacja pod fałszywą flagą (false flag). To jednak nie wszystko. Z tych filmików można wyciągnąć wniosek, że to wszystko co stało się po 20-ej 13.01.2019 r. było tylko kiepskim teatrem dla gojów, a Paweł Adamowicz żyje i ma się dobrze. Prawdopodobnie wyjechał do Izraela, albo gdzieś indziej.
W pierwszym z filmów (usunięty z You Tube – ściągnąłem i zamieściłem go na DTube) wypowiada się Rafał Orłowski, który przez 3 lata trenował bojowy system Combat 56. System ten polega na wchodzeniu na gałki oczne, chwytaniu za uszy, gryzienie, kopanie, full kontakt, w tym także obezwładnianie nożowników. Jest to więc niewątpliwie specjalista od ataków nożem. Według niego to co pokazano w TV to jedna wielka parodia i nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym atakiem nożownika. Było zimno, Adamowicz miał grubą kurtkę, pod nią sweter, koszulę, podkoszulek. Przebicie się przez to wszystko wymaga ogromnej siły, a jeszcze trafienie tak aby przebić aortę jest chyba równie prawdopodobnie jak trafienie szóstki w totolotka. Kolejne 2 ciosy były już wyraźnie słabsze niż ten pierwszy i z pewnością wyrządziły Adamowiczowi minimalną krzywdę lub jej brak. To co działo się po ataku także wygląda jak parodia. Ochroniarze nie reagują, a po 40 sekundach jeden z nich klepie nożownika po plecach i ten się kładzie! To wszystko nie wygląda naturalnie. Poza tym na nożu jaki prezentował publice nożownik nie było widać krwi. Autor poddaje także w wątpliwość tożsamość zamachowca, który przedstawia się publiczności jako Stefan Miłosz. Więcej szczegółów na filmie (DTube: „Zamach na Adamowicza to mistyfikacja”).

https://d.tube/#!/v/pawel82/utnm2pzt

W drugim filmie autor Sanjaya skupia się na kwestiach medycznych. Reanimacja z uciskaniem klatki piersiowej w przypadku osoby z przebitą nożem przeponą i prawą komorą serca jest kompletnie bez sensu. W takim przypadku należy tamować krew, a nie uciskać, bo ofiara się jeszcze szybciej wykrwawi. Tu także autor wskazuje, że nie widać nigdzie krwi. Scena z reanimacją wygląda na kiepskie przedstawienie, bowiem kobieta trzymająca gruszkę w ogóle jej nie uciska.

https://d.tube/#!/v/barmir/nezjyjti

Powyższe 2 filmy zniknęły z You Tuba. Na szczęście jest prosty sposób na ominięcie cenzury poprzez ściągnięcie tych filmów i zamieszczenie ich na DTube – zdecentralizowanym You Tube, gdzie nie ma możliwości ich usunięciaa, bo nie ma jednego centralnego serwera. I tak też jest w przypadku tych właśnie filmów.

Poniższy komentarz jednego z internautów także daje dużo do myślenia.

„Pracowałem w wojsku i później policji .Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę , i w serce zadając pchnięcie trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem . 2 razy dłuższy niż typowe ostrze noża bojowego.3 razy niż typowego kuchennego .Atakując w inny sposób pod żebro około 20 cm u praworęcznego atakującego . Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Jest to informacja podana przez policję. Ostrze miało około 15 cm długości .Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy . Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia. Zobaczcie jak wygląda corrida. Wprawieni matadorzy nie potrafią szpadą trafić tak byka który ma 2.5 krotnie większe organy przez czasem kilkadziesiąt minut Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki. Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem. Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu. Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury , harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie. Zmarły Prezydent nie miał wiele wspólnego z więziennictwem czy wymiarem sprawiedliwości . Stefan winił PO za tortury w więzieniu po czym tak chętnie tam wraca. I ze wszystkich polityków tej partii wybrał jego.W czasie gdy każdy może wygooglowąć że Donald Tusk biega w pewnym miejscu z jednym ochroniarzem. Wszystko się kupy nie trzyma. Nie zachowało się też żadne wyraźne nagranie ze zdarzenia z widokiem na jego twarz twarzy. To dziwne że podczas finału ,podczas odliczania i światełka nie było zbliżeń . Oglądaliśmy różne konkursy , mam talenty itd. Przecież zadanie operatora w takiej chwili to maksymalne uchwycenie ze wszystkich kamer.To był finał a jedyne konkretne nagranie było z komórki kogoś z tłumu. Reszta została upubliczniona dzisiaj i pocięta na urywki w wielu przypadkach. Na każdym, powtarzam na każdym jego twarz jest zasłonięta przez dym z zimnych ogni albo nierozpoznawalna przez czerwoną poświatę z innych fajerwerków. Możliwe nawet że prawdziwy Stefan cały czas siedzi i będzie siedział dalej za tego cudaka tutaj . Skoro w scenariuszu Kilera Piotr Wereśniak wpadł na to 20 lat temu to czemu nie tutaj. Jak wiadomo dzieją sie rzeczy które sie pisarzom jeszcze nie śniły. Stefan to zrobił w taki sposób ,takimi środkami że mam niemal 100% pewność że jest osobą doświadczona i dobrze przeszkoloną jak również miał dostęp do informacji do których zwykły kowalski by nie miał. Użył noża o sztychu sztyletowym a nie typowym. Takie są typowe głownie dla zwiadu i rozpoznania. Jego motywy są wewnętrznie sprzeczne ale pozornie spójne a manifest wygłosił bez potknięć przejęzyczeń czy pośpiechu . . Znam statystyki jako były protokolant . Frustraci zaburzeni atakują wielokrotnie. Dają sobie upust. Odreagowują. Oni marzą o zemście latami. Bywa i nawet 30-50 pchnięć. Obsesja stoi na przeciwnym biegunie co narcyzm. Nie tłumaczą się. Oni po prostu działają.Ich celem jest ofiara, nie opinia ludzi , nie widownia. Nie przekonywanie kogoś że ofiara była zła . Taki Brejwik który zabijał aby swoje manifesty rozpowszechnić był wielokrotnie badany i jest osobą całkowicie poczytalną. Posiada pewne zaburzenia emocjonalne i empatii ale nie posiada żadnych chorób psychicznych w znaczeniu klinicznym . Jak wielu mu podobnych. W tym i Stefan moim zdaniem . Oceniajmy po owocach. A efektem jest że nie żyje Pan Adamowicz i odchodzi Jurek. Komu miało by na tym zależeć. Rabusiowi bankowemu?”

Dzisiaj dla mnie już sprawa morderstwa Adamowicza jest jasna – to był kiepski teatr dla polskich gojów, a Adamowicz tak samo „nie żyje” jak Kulczyk.

Aktualizacja 22.01.2019 r.

Poniższy film z mszy pogrzebowej w Bazylice Mariackiej jest kolejnym dowodem na to, że to była operacja fałszywej flagi i że Adamowicz i że żadnego zamachu nie było. Młodsza córka Pawła Adamowicza (9 lat) śmieje się w trakcie mszy wielokrotnie. Widać to zwłaszcza w 16 min 34 sek., ok. 17:10 (aż zasłania usta szalikiem!) i 1:02:45. Czy tak zachowuje się 9-letnia córka która kilka dni wcześniej straciła nagle i niespodziewanie ojca? To kiepski teatr dla gojów.

Marsz Niepodległości 2018

W ostatnią niedzielę uczestniczyłem po raz trzeci w Marszu Niepodległości (MN) w Warszawie. Takiej nazwy używam choć był przed nim tzw. Biało-Czerwony Marsz – rządowo-prezydencki, który został od MN odgrodzony kordonem sanitarnym. Oficjele jak widać bali się zwykłych ludzi. Jak to było z zakazaniem MN przez HGW i z tym co w wyniku tego nastąpiło później zapewne wszyscy zainteresowani wiedzą z głównych mediów, a nawet jak nie to w internecie można o tym znaleźć informacje, więc nie będę się na tym skupiał. Dla mnie był to Marsz Niepodległości i w takim uczestniczyłem.

Relację z ubiegłorocznego marszu zacząłem od poruszenia sprawy frekwencji. Teraz także zacznę od tego. Według mnie tak jak rok temu oficjalne szacunki liczby uczestników są zaniżone, choć i oficjalna liczba robi wrażenie, bo 250.000 osób rzadko udaje się zgromadzić w jednym miejscu i czasie. Tygodnik „Warszawska Gazeta” podaje liczbę 300.000 osób. Moim zdaniem faktyczna liczba uczestników obu marszów (zapewne 90%, a może i więcej z nich należy zaliczyć jako uczestników MN) wyniosła nawet 500.000 osób.  Skąd takie szacunki?
Otóż wynikają one ze znacznie dłuższego czasu trwania całego marszu niż rok temu. Mam porównanie, bo w obu uczestniczyłem. Rok temu gdy przyjechałem ok. 15-ej do centrum w okolicy ronda Dmowskiego było bardzo dużo ludzi, ale jednak można było się jako tako przemieszczać i dojście do jezdni Alej Jerozolimskich, skąd startował marsz, nie stanowiło większego problemu. W tym roku było inaczej. Przyjechałem na marsz ok. 15-ej pociągiem na dworzec Śródmieście. Wychodząc z dworca napotkałem takie tłumy ludzi, że nie mogłem wyjść! Wejście po schodach na górę zajęło mi z dobrych kilkanaście minut, a i to w dużym ścisku. Gdy już wyszedłem nie było mowy o tym aby dojść do Alej Jerozolimskich jak rok wcześniej. Ludzie stali obok siebie niemal jak sardynki w puszce. Wszyscy przesuwali się w ślimaczym tempie. Dojście do jezdni Alej Jerozolimskich zajęło mi aż 1,5 h! A to jest raptem może ze 30 metrów, no góra 50 m. Gdy już doszedłem do jezdni i ruszyłem w marszu (marsz wystartował o 15-ej) na błonia Stadionu Narodowego dotarłem ok. 18:30 czyli po 2 godzinach. Biorąc pod uwagę odległość (ok. 3,5 km) tempo marszu było żółwie. Liczba ludzi musiała być ogromna, bo szedłem w dużym zagęszczeniu ludzi. Za rondem Dmowskiego nieco się rozluźniło, ale nie widziałem żadnych przerw między grupami ludzi jakie były rok temu. Dowiedziałem się też, że ostatnie osoby wyruszyły z ronda Dmowskiego dopiero ok. 19-ej i szły ok, 1,5 h. Marsz zaczął się więc ok. 15-ej i zakończył się ok. 20:30. Przemarsz wszystkich uczestników trwał więc 5,5 h. Marsz trwał więc znacznie dłużej niż rok wcześniej. Wtedy byłem na miejscu ok. 15-ej i po przemówieniach od razu wyruszyłem na trasę, a teraz musiałem czekać aż 1,5 h. I wtedy gdy doszedłem na miejsce ostatnie osoby wyruszały na trasę marszu, a w tym roku ostatnie osoby ruszyły pół godziny po moim dojściu. Wtedy marsz trwał 2,5-3 h, a teraz 5,5 h.

W tegorocznym marszu inaczej niż w latach ubiegłych było tylko jedno przemówienie – prezydenta III RP (piszę tak, gdyż państwo III RP jest nielegalne i nie ma ciągłości konstytucyjnej z II RP, a jedynie z nielegalnym PRL) Andrzeja Dudy. Gdy wychodziłem z dworca przemówienie już się skończyło i zaczęło się śpiewanie hymnu. Jak ktoś jest ciekawy co powiedział prezydent III RP to poniżej można posłuchać:

Tak jak w zeszłym roku było dużo rodzin z dziećmi, byli też ludzie starsi, widziałem też osoby na wózkach inwalidzkich. Był nawet jeden chłopak, który przeszedł cały marsz o kulach. Oczywiście największą grupę stanowili jak zawsze młodzi ludzie w wieku 20-30 lat. Byli to ludzie z całej Polski i zza granicy oraz obcokrajowcy. Koło mnie szli przez pewien czas ludzie z Gdańska. Później ich wyprzedziłem i poszedłem zobaczyć co się dzieje z przodu. Było spokojnie, żadnych awantur. Jedyne atrakcje to race odpalane przez wiele młodych osób oraz okrzyki takie jak „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, ” w górę serca j..ć TVN” (panie idące koło mnie zmodyfikowały nieco hasło i skandowały „w górę serca nie ma TVN’). Były też okrzyki pozytywne jak „cześć i chwała bohaterom” czy „Bóg. Honor. Ojczyzna” – to hasło było hasłem przewodnim tegorocznego marszu. Byli przedstawiciele NSZZ „Solidarność” z Częstochowy ze związkowym transparentem. Byli też przedstawiciele Polonii zza granicy. Widziałem też kibiców z transparentem „Miedź Legnica” oraz słyszałem kibiców Pogoni Szczecin skandujący przez moment nazwę swojego klubu. Jeden z młodych uczestników marszu powiedział (fragment relacji za stroną MN): „To co utkwiło mi w pamięci to jedno, czy dzieciaki, czy młodzież, czy starsi ludzie – wszyscy byli zjednoczeni, uśmiechali się do siebie i szli w atmosferze powszechnej mobilizacji oraz poczucia obowiązku wobec kraju oraz wobec ludzi, którzy o ten kraj przez setki lat walczyli.

Było morze czerwonych flag, które zdecydowanie dominowały. Na marszu widziałem  też trochę flag węgierskich, 2 rosyjskie i 3 ukraińskie. Nie było za to, jak i rok temu, żadnej flagi Unii Europejskiej. Widziałem zaś ze 2-3 transparenty z flagą UE z dopisanym na czerwono słowem NIE. Jak wiadomo z mediów ktoś (chyba z Młodzieży Wszechpolskiej) spalił flagę UE. I bardzo dobrze, bo to okupant naszego kraju. W pełni popieram, bo mówię precz z UE. Tym razem choć był dużo więcej ludzi niż rok temu było spokojniej i nie słyszałem okrzyków „precz z Unią Europejską” ale wiem że na marszu takie okrzyki były. Krzyczano „precz z dyktatem UE” i „szmata pali się”. Można to zobaczyć na filmiku zamieszczonym na stronie Warszawskiej Gazety. Niesiono też duży transparent z napisem „My wszyscy z nich”, a nad nim były portrety m. in. Henryka Sienkiewicza, Jana Mosdorfa, Romana Dmowskiego czy Wojciecha Korfantego, co także widać na ww. filmiku.
Nie słyszałem też okrzyków pod adresem banderowców takich jak „znajdzie się kij na banderowski ryj”, które były rok temu.Nie było też skandowane hasło takie jak „nasze ulice i nasze kamienice”, co miało miejsce rok temu. Wyraźnie czuło się, że tegoroczny marsz choć dużo liczniejszy przebiega spokojniej i jego uczestnicy są mniej radykalnie i wojowniczo nastawieni. Przypuszczam, że ma to związek z tym, że jest to okrągła 100 rocznica oraz faktem, że marsz otwierał swoim przemówieniem prezydent III RP. Nie było więc tak mocnego akcentu na początku jak rok temu, gdy przedstawiciel narodowców wygłosił bardzo mocne przemówienie. Tak czy inaczej marsz niewątpliwie był organizacyjnym i frekwencyjnym sukcesem i z pewnością wywołał strach syjonistycznej mafii światowej, która dąży do tego, aby przerobić wszystkie narody na bezmyślną masę ludzką bez tożsamości, kultury i wiary w Boga, którą będzie można dowolnie manipulować, brać pod but i łupić. Ten marsz dobitnie światowemu lewactwu pokazał, że w Polsce to nie przejdzie i że nie wprowadzą tu swojej neomarksistowskiej dyktatury. I najwyraźniej ten marsz zrobił na świecie wrażenie, bo niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Mass wczoraj powiedział, że Niemcy chcą reformować Unię Europejską z Polską i że biorą pod uwagę naszą wizję UE. To duża zmiana, zwiastująca że Niemcy zrozumiały, że wyzywając nas od faszystów niczego nie zyskają, a wręcz przeciwnie. Wobec takiej zmiany frontu u Niemców należy zachować daleko idący sceptycyzm, ale to jednak jest istotny fakt. Poniżej zdjęcia z tegorocznego marszu (ze strony internetowej https://marszniepodleglosci.pl/marszwobiektywie/ oraz https://www.depicted-by-k.pl/blog/marsz-niepodleg%C5%82o%C5%9Bci-2018). Na stronie MN można też m.in. przeczytać dość długi komentarz Anglika, który uczestniczył w tym marszu za namową polskich przyjaciół i  odniósł bardzo pozytywne wrażenie i był zaskoczony kłamstwami w zachodnich mediach na nasz temat.

Przemarsz przez most Poniatowskiego (fot. PAP)
Marsz Niepodległości 2018. / fot. PAP/Leszek Szymański

Morze biało-czerwonych flag

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości 2018

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości 2018

Idzie nowe pokolenie. Niesie Polsce odrodzenie.

Typowa „faszystowska” rodzina na marszu:)

A tu też typowi „faszyści”:) (za Tysol.pl)

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości 2018

Polak, Węgier dwa bratanki…

A tu „faszyści” i „rasiści” razem z czarnoskórą rodziną przed budynkiem „PASTY”

Kolejni bardzo młodzi „faszyści”

Polka z Uppsali

Morze biało-czerwonych flag

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości 2018

Był też transparent przeciwników zbrodni aborcji

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości 2018

Był także poseł Marek Jakubiak (obok Białorusinka)

I poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego

A tu „precz z Unią Europejską” i  „szmata pali się”

Były też osoby, które chluby marszowi nie przynoszą. Z tego co wiem Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego wypowiadał się w TVP po marszu, wieczorem 11.11 i mówił, że Forza Nuova z Włoch nie została przez nich zaproszona i że prawdopodobnie przyjechali do Polski z własnej inicjatywy korzystając z otwartych granic (strefa Schengen).

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości 2018

Na marszu jedna rzecz wywołała u mnie mieszane uczucia. Z jednej ucieszyło mnie bardzo to, że zobaczyłem pierwszy raz na MN flagi ze sławiańskim kołowrotem. Z drugiej strony niezbyt podobały mi się osoby, które te flagi niosły. Nie wiem czy to nie byli jacyś prowokatorzy, którzy mieli skompromitować lechickie środowisko. Była to grupa około 20-30 osób. Wiele z nich było w kominiarkach. Oprócz czarnych flag z białym kołowrotem sławiańskim mieli także czarne flagi z białym krzyżem celtyckim. Skandowane hasła były niby ok, bo były to np. godna płaca, godne życie, ale jedno mi się nie spodobało. To było szowinistyczne hasło: Polska tylko dla Polaków. To nie jest hasło, które popieram. Jest ono sprzeczne z ideami sławiańskimi. Polska dla Polaków i wszystkich, którzy chcą tu mieszkać, pracować i przestrzegać zasad, praw i obyczajów tu panujących i szanować Polaków i innych mieszkańców. Tak by powiedział prawdziwy Sławianin. Ci młodzi osobnicy (na oko do 25 lat) określali się jako Nacjonalistyczny Czarny Front. To jakaś podejrzana organizacja. Co ciekawe nie słyszałem, aby mówiono o ich udziale w MN w mediach mainstreamu. Skupiono się tu na członkach ruchu Forza Nuova, który podobno uważa Benito Mussoliniego za bohatera. Zrobiłem krótki filmik (ok. 25 sek) na którym widać tych ludzi i  ich flagi z kołowrotem oraz okrzyki „godna płaca, godne życie”. Niestety nie mam jak go zamieścić, bo wordpress nie chce mi go dodać. Jak ktoś ma pomysł jak to zrobić, to niech pomoże. Dobrego zdjęcia nie mam, bo to wszystko było w ruchu i było obok dużo osób i ciężko było to uchwycić, a oni szli obok mnie kilka metrów.

Poniżej zdjęcie czarnej flagi z białym kołowrotem, jakie udało mi się zrobić, ale niestety dobrze jej nie widać, bo akurat się zwinęła.

img_kr_1536.jpg

Po dotarciu na stadion był przemówienia, na które nie zdążyłem. Jak przyszedłem akurat zaczynał się koncert. Występował Andrzej Rosiewicz, a potem był Basti z różnymi patriotycznymi utworami, m.in. „Mam już dość”, „Europa umiera”, „303” (o Dywizjonie 303 i o tym jak to nasi niby sojusznicy oddali nas Stalinowi w Teheranie), a także o samym MN i moim zdaniem ważny utwór „Idzie nowe pokolenie”, którego warto posłuchać, gdyż to się naprawdę dzieje.

Cały marsz robił niesamowite wrażenie. Czuło się wielką energię i siłę w narodzie oraz zjednoczenie uczestników marszu. Trudno to opisać. Trzeba tam być i to poczuć. Za rok na pewno także wybiorę się na kolejny Marsz Niepodległości. Dumna i wielka duchem Polska odradza się, a III RP zdycha na naszych oczach.

Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera

Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera. Kto naprawdę go zabił?

Książkę o powyższym tytule, autorstwa Wojciecha Sumlińskiego przeczytałem jakiś tydzień temu. Jest to dobry kryminał tyle tylko, że to jest prawdziwy kryminał, a nie fikcja. Książka bardzo wciągająca i ukazująca jakim szambem jest tzw. III RP w której wciąż żyjemy. Z lektury tej książki wynika jednoznacznie, że Andrzej Lepper nie popełnił samobójstwa, ale został zamordowany i upozorowano to na samobójstwo. Nie jest to z pewnością zaskoczeniem dla nikogo kto potrafi logicznie myśleć.

Zanim przejdę do książki kilka słów o autorze. Wojciech Sumliński to 49-letni dziennikarz śledczy, praktykujący katolik. Mieszka w Białej Podlaskiej, żonaty, ma 4 dzieci. Jest absolwentem Wydziału Psychologii UKSW w Warszawie. Prowadził kiedyś w TVP programy „Oblicza prawdy” i „30 minut” ukazujących tajne operacje SB i WSI. W 1996 i 2006 r. nominowany do nagrody „Press” w kategorii dziennikarstwa śledczego. W ostatnich czasach zasłynął z pewnością książką „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” (2015 r.) z której wynika, że były prezydent był rosyjskim agentem, choć wprost nie jest to powiedziane. Jeżeli jednak ówczesny (2001 r.) minister obrony narodowej powierza dostęp do informacji o ściśle tajnych projektach rakiet dla wojska realizowanych na WAT w Warszawie niejakiemu Igorowi Kopyłowowi, który jak stwierdzono bez cienia wątpliwości był pracownikiem rosyjskich służb to kim jest ów minister jak nie rosyjskim agentem? Z tego powodu był nękany przez służby w wyniku czego załamał się i w warszawskim kościele św. Stanisława Kostki próbował popełnić samobójstwo. Uratowało go to, że coś skłoniło przechodzącą w tym samym czasie koło kościoła kobietę do wejścia do tego kościoła, gdzie zobaczyła Sumlińskiego i wezwała pogotowie. Próbowano go także dwukrotnie zabić w czasie gdy prowadził dziennikarskie śledztwo w sprawie Komorowskiego. Raz zdołał odskoczyć unikając potrącenia gdy szedł pieszo drogą poza miastem. Za drugim razem ktoś wbił mu szpikulec w oponę jego auta, która wystrzeliła wtedy gdy Sumliński jechał w swoim mieście koło cmentarza z prędkością ok. 50 km/h. Samochód uderzył w mur cmentarza i uległ całkowitemu zniszczeniu. Sumlińskiemu nic się nie stało. Znów opatrzność nad nim czuwała. Gdyby to się stało poza miastem przy większej prędkości zapewne zginąłby. Gdy nie udało się Sumlińskiego zabić postanowiono zrobić z niego  przestępcę i wariata. Sprokurowano tzw. aferę marszałkową, w której to rzekomo Sumliński miał przekupić jednego z członków komisji weryfikacyjnej WSI aby pozytywnie zweryfikował jednego z agentów, co było spreparowaną operacją służb. Sumliński przez 8 lat (2008-2016) toczył w związku z tą sprawą boje sądowe, gdy zaczynał wygrywać próbowano z niego zrobić wariata, ale też się im nie udało. Ostatecznie w lutym e wrześniu 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok uniewinniający Sumlińskiego i stwierdzający, że padł on ofiarą operacji tajnych służb. W lutym 2016 r. ujawniono, dotąd tajne, informacje, że Wojciech Sumliński, w czasie rządów PO-PSL w latach 2007-2015, był najbardziej inwigilowanym przez służby dziennikarzem śledczym w Polsce. Przy takim życiorysie wielu by zrezygnowało i zajęło się innym zajęciem np. pisaniem jakichś nieszkodliwych artykulików z psychologii, ale nie Sumliński. Mimo tego co przeszedł postanowił zgłębić temat samobójstwa Andrzeja Leppera co zrobił, wraz z oficerem ABW Tomaszem Budzyńskim, i napisał o tym książkę.

Książka zaczyna się mniej więcej jak u Hitchcocka – następuje grom z jasnego nieba i napięcie wciąż rośnie. Zaczyna się od nagranej rozmowy Tomasza Budzyńskiego ze Stanisławem Kowalczykiem, bliskim współpracownikiem Leppera, jaką dał Budzyński do odsłuchania Sumlińskiemu. Z rozmowy tej wynika, że jakieś 2-3 lata po tym jak Lepper i „Samoobrona” politycznie przestały istnieć został oszukany. Myślał, że podpisuje z pewną kobietą i jej synem kontrakt na sprzedaż warzyw do Arabii Saudyjskiej, a jak się później okazało zamiast buraków i cebuli do Arabii Saudyjskiej pojechała broń warta 10 milionów dolarów. Gdy Lepper się zorientował spotkał się z Tomaszem Sakiewiczem prosząc go o załatwienie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Do tego jednak nie doszło.

W pierwszej części książki jest mowa o tym, że Andrzej Lepper i Janusz Maksymiuk robili interesy na Ukrainie i Białorusi. Mówi o tym Sumlińskiemu Tomasz Budzyński, bowiem delegatura ABW w której pracował kontrolowała granicę ukraińską i białoruską. Lepper załatwiał tam prywatne interesy jak np. zakup drewna na Białorusi w celu odprzedaży go na zachód Europy, ale także podejmował działania, które jak liczył pozwolą mu wrócić do politycznej gry z przytupem. Lepper początkowo przyjeżdżał wiele razy na Ukrainę w prywatnych interesach i oczywiście zainteresowała się nim SBU. W pewnym momencie Lepper chciał wrócić do politycznej gry. Poprzez jednego z członków swej partii nawiązał kontakt z Zakonem Rycerzy Św. Michała Archanioła. To organizacja działająca pod przykrywką szerzenia patriotyzmu na Ukrainie, założona przez rosyjskie służby. Dzięki pomocy Zakonu uzyskał dwa doktoraty honoris causa na uniwersytetach na Ukrainie, co miało poprawić jego wizerunek w oczach wiejskiego elektoratu w który głównie celował. Chciał kandydować na prezydenta w 2005 r. Uzyskał wtedy trzeci wynik, a jego poparcie zdecydowało o wygranej w II turze Lecha Kaczyńskiego.
Wiosną 2011 r. dzięki Zakonowi nawiązał kontakt z SBU i na spotkaniu nad jeziorem Świteź dostał nagranie audio ze spotkania, na którym negocjowany był kontrakt gazowy z rosyjskim Gazpromem, który został podpisany jesienią 2010 r. W wyniku tego kontraktu płacimy dziś najwięcej za gaz w Europie. Taki kontrakt „wynegocjował” Waldemar Pawlak z PSL, a ówczesny premier Donald Tusk to przyklepał. Nagranie to zgodnie z ustaleniami autora zawierało informacje o wielkim przekręcie przy tych tzw. negocjacjach dzięki czemu dostaliśmy katastrofalne warunki tak zapłaty jak i odbioru gazu. Okazało się m.in., że w wyniku podpisanego kontraktu braliśmy i zapewne wciąż bierzemy od Gazpromu więcej gazu niż wynosi nasze zapotrzebowanie! I warunki kontraktu są takie, że nie możemy go odsprzedać, więc musimy go magazynować. I płacimy jak za przysłowiowe zboże, bo cena jest ustalana po kursie ropy. A to nie wszystko, bo umorzyliśmy też Gazpromowi ok. 1,5 mld zł długu za tranzyt gazu przez Polskę na zachód Europy. Gdyby te informacje ujrzały światło dzienne to rząd PO-PSL zostałby politycznie wysadzony w powietrze i dziś już partia PO jak i PSL zapewne nie istniałyby. I już wiadomo dlaczego Lepper „popełnił samobójstwo”. Gdyby mu się udało przeorałby scenę polityczną w Polsce i wrócił do politycznej gry z przytupem. Niestety nie udało mu się i skończył 1,5 m pod ziemią.

Mamy tu także opis ostatniego dnia życia Andrzeja Leppera, tj. 4.08.2011 r. Lepper absolutnie nie wykazywał oznak tego, że planuje samobójstwo. Nie był w depresji, snuł plany polityczne i choć miał długi to wcale nie rwał z tego powodu włosów z głowy. Miał plany skąd pozyskać pieniądze na ich spłatę. Jak to określa autor Lepper należał do tych nielicznych, którzy potrafią wyprowadzić wiele ciosów, ale jeszcze więcej potrafił przyjąć. Lepper choć był w 2011 r. na dnie daleki był od załamania, na co wskazywali niemal wszyscy jego współpracownicy.

Dalej mamy opis znalezienia zwłok Leppera i tego jak prowadzono śledztwo. To była jedna wielka farsa. Od początku było ono prowadzone w kierunku pomocy lub nakłonienia Leppera do samobójstwa. Hipotezy zabójstwa z upozorowaniem na samobójstwo w ogóle nie brano pod uwagę. Śledztwo to było prowadzone bardzo niechlujnie i byle jak. I informacje ze śledztwa „przeciekały” przez prokuraturę do mediów jak przez dziurawe sito. Jeszcze zanim śledztwo w ogóle ruszyło wszystkie media już ogłosiły, że Lepper popełnił samobójstwo z powodu długów.
Ciało Leppera znaleziono ok. 16-ej 5.08.2018 r. (piątek), a sekcję zwłok i śledztwo zaczęto dopiero 8.08.2011 r. (poniedziałek) rano. Przez cały weekend nie zrobiono nic. Tym samym upłynęło dość czasu, aby ewentualne substancje paraliżujące lub usypiające mogły się rozłożyć i nie zostać wykryte. Idealnie pasuje to do schematu tzw. seryjnego samobójcy. Jego ofiary też zawsze ginęły w piątek lub sobotę. Tak zginął np. rok później gen. Sławomir Petelicki.
Sumliński spotkał się z oficerem policji, który pracował przy śledztwie w sprawie śmieci Leppera. Ów oficer powiedział, że w swojej ponad 20-letniej karierze nie widział jeszcze tak beznadziejnie prowadzonego śledztwa. Dowody jakie znaleźli policjanci prokuratura zignorowała – np. ślady traseologiczne (obuwia) nieznanych i jak ustalili policjanci obcych Lepperowi osób, które znaleziono w prywatnych pomieszczeniach Leppera (łazienka, gdzie znaleziono jego zwłoki) w biurze „Samoobrony” przy Alejach Jerozolimskich 30 w Warszawie gdzie często nocował. Prokuratura uznała za wiarygodne zeznania jednego świadka, Mirosława Rudowskiego o depresji Leppera. Odrzuciła zaś zeznania kilkunastu innych świadków, którzy zeznawali coś zupełnie przeciwnego. To co ustaliła rzekomo prokuratura było sprzeczne ze sobą. Gdy zięć Leppera wraz z Rudowskim znaleźli zwłoki Leppera w łazience, w pokoju obok był włączony telewizor, a więc musiał być prąd. Prokuratura zaś napisała, że w lokalu „Samoobrony” prądu nie było, bo został odcięty w związku z niepłaceniem rachunków. Jak ustalili policjanci prąd w lokalu był. Zostało przez kogoś zrobione obejście licznika. Jak mówi oficer policji z ich ustaleń wynika, że to obejście musiał zrobić Mirosław Rudowski, który zeznał, że w lokalu partii prądu nie było, a więc kłamał.
Gdy oficer policji pokazał Sumlińskiemu teczkę z materiałami ze śledztwa było na pierwszy rzut oka widać, że było ono wyraźnie nieudolnie prowadzone – po omacku, partacku. Postanowienie o umorzeniu śledztwa z powodu braku wykrycia znamion przestępstwa było absurdalne, sprzeczne ze sobą i nie trzymało się kupy. Napisano w nim np, że w lokalu „Samoobrony” nie było prądu z powodu długów, a jednocześnie napisano też, że w dniu śmierci Leppera na stacjonarnym komputerze pracował Rudowski i że gdy znaleziono zwłoki Leppera działał telewizor. Normalnie cud! Telewizor i komputer działały chyba zasilane powietrzem?!
To jednak nic. Najlepsze jest to, że napisali iż został stwierdzony brak jakichkolwiek odcisków palców na krześle na które wszedł Lepper przed powieszeniem się oraz brak jakichkolwiek odcisków palców na sznurze i pętli którą włożył sobie na szyję. Wygląda więc na to, że według prokuratury Lepper wszedł na krzesło, wytarł dokładnie odciski palców, potem założył pętlę na szyję, znów wytarł dokładnie odciski, „zniknął” to czym wytarł odciski lub to zjadł (ale w sekcji zwłok niczego takiego nie znaleziono) i się dopiero powiesił. Rękawiczek ani narzędzia którym wytarto odciski nie znaleziono. Lepper musiał być więc chyba pierwszym w historii kryminalistyki samobójcą, który tak się zatroszczył o usunięcie swoich odcisków palców zanim się powiesił. A przecież był rzekomo w depresji. I mimo tego dbał o takie szczegóły. No cóż prokuratura najwyraźniej ma nas obywateli za ludzi ograniczonych umysłowo, bo w taki scenariusz to nawet dziecko nie uwierzy. Brak odcisków palców na pętli wisielczej jest oczywistym i niepodważalnym dowodem na zamordowanie Andrzeja Leppera.

Druga część książki dotyczy interesów Leppera na Ukrainie, tego czym jest Zakon Rycerzy Św. Michała Archanioła, związków Leppera z Mykoła Hinajłą z kierownictwa Zakonu, spotkania nad jeziorem Świteź i inne różne ciekawe informacje wyjaśniające polityczne zamiary Leppera. Mowa jest też o tym w jaki sposób wykreowano Leppera na „męża opatrznościowego narodu” i że zaczęto to robić już w 1992 r. Duży udział miał w tym Edward Kowalczyk – w PRL minister łączności i wicepremier. To on dostrzegł Leppera i wykreował na lidera buntu rolników. Później, pod koniec 2000 r. generałowie WSI odpalili na całego projekt „Samoobrona” dzięki czemu ta partia weszła z trzecim wynikiem do Sejmu. Duża w tym zasługa Piotra Tymochowicza, który jako specjalista od wizerunku nauczył Leppera jak ma się zachowywać, jakie gesty rękami robić w czasie gdy mówi, jak ripostować czy jak modulować głos, aby wzbudzać zaufanie. Nauczono też Leppera retoryki i erystyki. Trzeba przyznać, że Lepper choć słabo wykształcony był człowiekiem inteligentnym i zdołał to wszystko przyswoić.

Lepper był na smyczy WSI i musiał robić co mu kazali. Dlatego m.in. Samoobrona głosowała za tym, aby nie dokonywać reorganizacji służb cywilnych i wojskowych. Dzięki temu struktura WSI pozostała bez zmian. Ogólnie Lepper był rozgrywany przez służby i był tego świadomy. Liczył jednak, że w ostatecznym rozrachunku to on będzie górą. Pomylił się i zapłacił za to życiem. Był politykiem i człowiekiem zbyt mało wykształconym, o zbyt małej wyobraźni i umiejętności przewidywania i wiedzy o metodach działania służb oraz zbyt prostolinijny by myśleć o wygranej czy choćby byciu równorzędnym rywalem dla służb.

Ostatnia część to dokumenty ze śledztwa w sprawie tzw. samobójstwa Andrzeja Leppera, w tym absurdalne postanowienie o umorzeniu śledztwa ze stwierdzeniem o braku jakichkolwiek odcisków palców na pętli wisielczej, co jak sam sprawdziłem faktycznie jest tam napisane!

Książka ta odsłania kulisy działania mafijnego państwa o nazwie III RP. I wskazuje dlaczego tak „skręcono” to śledztwo i nie robi się nic by je wznowić. Ujawnienie prawdy w sprawie śmierci Leppera spowodowałoby trzęsienie Ziemi na scenie politycznej w Polsce, uruchomiłoby lawinę w wyniku której III RP rozleciałaby się jak domek z kart.

Chcą go zamknąć za przekazywanie niewygodnej prawdy o syjonistach

Poniżej zamieszczam, za portalem wPrawo.pl, wywiad z raperem Stopą, który śpiewał piosenkę przekazującą niewygodną prawdę o żydowskiej frakcji syjonistów – o Judenratach i roszczeniach majątkowych wobec naszego kraju. Za to w polskojęzycznym, syjonistycznym reżimie III RP, zwanym dla zmylenia przeciwnika demokracją, grozi mu więzienie.

Zdajemy sobie sprawę, że w myśl Talmudu goje są kimś gorszym. Czy to jest antysemityzm? Czy nazywanie poglądów Grossa kłamstwami to negacja Holokaustu? Czy domaganie się ekshumacji w Jedwabnem to mowa nienawiści? Czy sprzeciwianie się żydowskim roszczeniom to teorie spiskowe? – pyta polski raper Stopa, który za utwór pt. „Gdybym był bogaty” został oskarżony z art. 256 k.k. i teraz grozi mu 2 lata pozbawienia wolności.

Prokurator Prokuratury Rejonowej w Częstochowie Andrzej Kuśmierski oskarżył polskiego artystę o „antysemityzm, pomawianie Żydów o spiski polityczne i finansowe oraz o fałszowanie historii Holokaustu, tym samym o nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowy i wyznaniowych”.

W utworze nie powiedziałem nic nowego, co nie byłoby znane ze źródeł historycznych – zaznacza Stopa, który nie ukrywa, że akt oskarżenia był dla niego wielkim zaskoczeniem.

Utwór Stopy był odpowiedzią na haniebne wypowiedzi ambasador Izraela w Polsce Anny Azari, premiera, a zarazem mecenasa ludobójstwa na terenie okupowanej Palestyny, Benjamina Netanjahu oraz prezydenta Reuwena Riwlina. W satyryczny sposób, w ramach twórczości artystycznej, wypowiedział się o żydowskich roszczeniach, przemyśle holokaustu oraz podkreślił ludobójczą rolę jaką podczas II wojny światowej odegrały żydowskie Judenraty. To wszystko wystarczyło by prokurator oskarżył go o tzw. „mowę nienawiści”.

Prokurator Andrzej Kuśmierski nieprzypadkowo zajął się sprawą polskiego artysty. Kuśmierski w październiku 2015 roku rozpoczął współpracę ze Śląską Platformą Przeciw Nienawiści, która na co dzień zajmuje się polowaniem na „antysemitów”, którymi jak widać zdają się być już nie tylko publicyści i działacze społeczni, ale także artyści, którzy mają odwagę powiedzieć prawdę o bezprawnych żydowskich roszczeniach, Talmudzie i zorganizowanej współpracy Żydów z niemieckimi nazistami.

Bez względu na to, czy Stopa mówi w utworze prawdę czy też nie, ma prawo – które gwarantuje mu konstytucja RP (art. 73) – do wolności twórczości artystycznej, na które przecież wielokrotnie powoływał się chociażby Adam „Nergal” Darski, który na oczach publiczności zniszczył Pismo Święte czy Oliver Frljić, reżyser obrazoburczego spektaklu „Klątwa”. Najwyraźniej znów się przekonujemy, że prawo do wolności, mają jedynie specjalne nadanie, o którym goje mogą sobie tylko pomarzyć.

Zapraszam do wysłuchania wywiadu z kolejnym poniedziałkowym gościem wPrawo.pl, raperem Stopą oraz zachęcam do subskrypcji naszego kanału YouTube (KLIKNIJ) oraz kanału mojego rozmówcy (KLIKNIJ).

 

III RP to syjonistyczna firma

Wiadomość z Facebooka:

III RP TO SYJONISTYCZNA FIRMA ZAREJESTROWANA W USA O NUMERZE 0000079312

,,Warto przeczytać dokumenty jakie są zawarte pod tym numerem rejestracyjnym. Okazuje się ze sprzedano nas za rządów SLD-PSL w 2002 roku a właściwie zawiązano spółkę pod adresem Polskiego konsulatu w Nowym Yorku, która ma prawo sprzedawać Polskie zadłużenie.

I teraz uwaga: najnowszy dokument z 2018 roku mówi o tym że spółka ma prawo sprzedawać zadłużenie Polski do wysokości 400 miliardów dolarów.

Każdy kto kupi może stać się właścicielem kawałka Polski. Wiadomo po co to zostało stworzone i kto to kupi, nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Najwyższy czas wezwać Polaków do wycofywania pieniędzy z banków, nie ma na co czekać. W każdej chwili te pieniądze mogą być przejęte przez rząd okupacyjny spod niebieskiej gwiazdy !!! . ,,

link do strony; https://www.sec.gov/cgi-bin/browse-edgar?CIK=0000079312

Udostępniaj dalej, aby uświadamiać innych.